Obserwatorzy

poniedziałek, 14 stycznia 2019

Nasze kompostowanie

Nie przypominam sobie tytułu posta  o kompoście na swoim blogu skupiający się na przetwarzaniu nawozu kurzego i koziego. Pamiętam, że miałam w planach napisać o tym ale w sezonie ogrodniczym to nie bardzo mogłam znaleźć czas. Więc chyba nie ma?  Nie udało mi się  też znaleźć zdjęć, które pstrykałam na potrzeby tego tematu tylko jakieś takie przypadkowe. Być może usunęłam ze względu na słabą jakość bo ciężko zrobić dobre zdjęcia w ciemnym kurniku i grudek ziemi tudzież błyszczącego, śmierdzącego gnoju moim aparacikiem. Ale spróbujmy. Zawsze można przy kolejnych porządkach zrobić zdjęcie i dołożyć.

piątek, 11 stycznia 2019

Leniuchujemy...

Nadal śnieg towarzyszy nam w codziennym życiu. Leży sobie i jeśli pojawi się słońce to po prostu błyszczy w jego promieniach. Gdyby nie to, że musimy ciągle odśnieżać podjazd to nawet by nam nie przeszkadzał. A tak... sezonowa łopata wymieniona na szuflę. Odwiedzając pobliskie miasteczka zastanawiam się idąc pięknie odśnieżonym chodnikiem ilu mieszkańców danej miejscowości zdaje sobie sprawę z tej wygody i luksusu, że ktoś odśnieża. Rzadko mogę zobaczyć słoneczne promienie słońca bo kiedy wracam to już dzień szarzeje.

wtorek, 8 stycznia 2019

Zimowy ogród

Zima... w kalendarzu i za oknem. Moje odczucia co do tej pory roku nie uległy zmianie mimo tej bieli, inaczej wyglądających drzew i nawet mimo tego, że mój ogród pejzażowo wygląda zdecydowanie najlepiej w tej wszędobylskiej bieli. Moje plany tegoroczne  a dokładnie zeszłorocznej jesieni być może coś zmienią i pojawią się ładne miejsca do fotografowania latem... może? Bo plany ogrodnicze mocno są cenzurowane przez ekologiczną stronę.

sobota, 5 stycznia 2019

Altana zimą

Listopad i grudzień nas rozpieszczał swoimi wysokimi temperaturami i raczej czuło się w powietrzu przedwiośnie niż zimę. Może z herbatą nie szłam do altany ale bardzo lubiłam do niej zachodzić i po prostu w niej posiedzieć. Miło było patrzeć na złociste promienie zachodzącego słońca przenikające przez pas drzew i rzucające lekkie refleksy na moją działkę. Kiedyś myślałam, żeby obwiesić altanę przeróżnymi dzwoneczkami, które przy podmuchach wiatru wydawały by ciche dźwięki ale w końcu zrezygnowałam bo byłby to tylko zbędny hałas ponieważ  ma swój własny klimat i nastrój i nie potrzebuje sztucznych dodatków. Nie wiem jak ona to robi ale w niej bardzo dobrze odnajduje się myśli.

wtorek, 1 stycznia 2019

Pierwsza poranna herbata tego roku

Widzę, że tworzenie posta pierwszego dnia Nowego Roku jest jakąś stałą tradycją. Jak zaczęłam pierwszego dostępnego stycznia tak ciągnę przez kolejne lata blogowania. W każdym razie zostawiając dzisiaj raz po raz w komentarzach pozdrowienia znad pierwszej  porannej  herbaty  tego roku postanowiłam napisać kolejny post ,,pierwszego dnia roku" :P 
Trudno pisze się w akompaniamencie nieharmonijnego chrapania męża ale spróbujmy...

piątek, 28 grudnia 2018

Ostatnie dni roku

Śnieg był i się zmył. Ale nie mogę powiedzieć, że nie było ,,białej Wigilii" jeśli nawet tej bieli było tyle co kot napłakał (very little snow). W każdym razie przez Święta na podjeździe i na dachu altany gościł śnieg, reszta była od niego wolna. Wczoraj lał deszcz, dudnił z całych sił o dach a ja nie wiedzieć czemu zaczęłam przysłuchiwać się czy aby burzy nie usłyszę? Burza w grudniu? Burza przecież jest zwiastunem wiosny? I właśnie dlatego o niej pomyślałam, bo ja mimo spokojnych Świąt, nieustająco wyczekuję wiosny. Nie wiem dlaczego tak mam w tym roku.

czwartek, 20 grudnia 2018

Świąt świątecznych!

Święta zbliżają się szybkimi krokami. U mnie przygotowania zawsze są spokojne i pod kontrolą, chociaż niespodziewana choroba bardzo wszystko jeszcze spowolniła. Dobrze, że w tym roku mamy taki luksus w wolnych dniach przeplatających się ze świętami. My rok rocznie robimy te same, rodzinne potrawy doskonale wszystkim znane i wyczekiwane na ten jeden, jedyny, wyjątkowy wieczór. Zawsze mi zależało aby każde święta rodzinne kojarzyły się właśnie z czymś. Jako dziecko mocno zakorzeniło mi się wspomnienie wuja, który co święta przywoływał w pamięci jakieś pyszne smaki dań babci albo prababci i bardzo mi się to podobało. Smak moich rodzinnych świąt - jak pięknie to brzmi.