Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Róże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Róże. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 czerwca 2020

Pachnie różami.../ My roses

Różom w tym roku jest chyba dobrze. Patrząc po swoich i na zaprzyjaźnionych blogach krzewy różane szaleją i są więcej niż piękne. Mają mnóstwo kwiatów. Niby pogoda nieciekawa a im dobrze. Nawet te, które zawsze ociągały się z zakwitnięciem toną w kwiatach. Do tego jeszcze same w sobie mocno rozkrzewiły się albo po prostu strzeliły w górę.
Plants are like a biological clock. Each subsequent flowering sets a new time. It doesn't matter where they bloom, the flowers appear one after the other at a specified time. If you know when a flower blooms then you can recognize the time of year and month. I am delighted with this natural clock and I feel a bit pity that it too kills time so quickly.

niedziela, 9 czerwca 2019

Co nas cieszy

- Czas płynie wolno. - pomyślałam sobie siadając do komputera. Za raz za tą myślą poszybowała druga - Dopiero co czekałam na wiosnę a już czerwiec nastał. - To jak to jest z tym upływem czasu w moim odczuciu? Po prostu relaksuję się. Wczorajszy dzień minął bardzo przyjemnie i dziś, pomimo, że nalatałam się już z konewką to czuję się wypoczęta i dopasowana do obecnego czasu. Nigdzie nie pędzę, żadna czynność nie wisi nade mną, nic nie muszę... chociaż na pewno powinnam wiele rzeczy zrobić. Stan zobojętnienia? Nic z tych rzeczy, stan jak to już napisałam - zrelaksowania. W końcu od tego jest wolny weekend, prawda?

wtorek, 21 sierpnia 2018

Rabata przy tarasie w suche lato / My water saving

Z lekka zaniepokojona entuzjastycznymi komentarzami na temat mojego wylewania wody ze zmywania czy mycia owoców i warzyw postanowiłam wrócić do tego tematu. Ze względu na moją wrodzoną niechęć do wszelkiej chemii używam jej bardzo mało. ,,Bardzo mało" to znaczy naprawdę bardzo mało. Kiedy nie mogę czegoś domyć i muszę użyć więcej płynu to taka woda wędruje do szamba. Ale kiedy jest płynu ,,tyci tyci" to wędruje na rabaty. Robię to w wyjątkowej sytuacji, kiedy panuje susza wychodząc z założenia, że lepsza taka woda niż żadna. Cieszę się, że zaciekawił ten patent, który przypomnę stosowany był przez nasze babki i prababki, chociaż wtedy pewnie mydliny i proszki były inne, ale należy zachować umiar i ogromną ostrożność. 
Roses watered with water from vegetables and fruit rinsing.

środa, 30 maja 2018

Różana niespodzianka

Podczas obrabiania zdjęcia tej róży aż czułam z monitora jej intensywny, kwiatowy zapach. Obecnie ma jeszcze więcej kwiatów, w sumie to wygląda klasycznie dla swojego gatunku: łodyga oblepiona kwiatami z każdej możliwej strony i nie da się przejść koło niej nie zwracając uwagi na zapach w powietrzu. Zdecydowałam się na to zdjęcie bo widać wyraźnie kształt kwiatu. O różach piszę rok rocznie bo to chyba najpopularniejszy kwiat ogrodowy i w sumie można o nim pisać bez końca, czy się udaje czy nie.  Nowy sezon letni więc i czas na coroczny temat.


poniedziałek, 10 lipca 2017

Tegoroczne róże

Miałam w tym roku nie pisać o różach, sporo opowiadałam o nich w poprzednich latach. Żadna nowa nie doszła... chyba?
Ale po tej zimie jak mi prawie wszystkie przemarzły a wiosenne przymrozki załatwiły te co jeszcze były i myślałam, że w tym roku nie zakwitnie ani jedna to od razu nabiera się ochoty na ich fotografowanie i uwiecznienie ich piękna. 
Nie mam odmian uprawianych na pieńku bo tu u mnie to strata czasu i niepotrzebnie wydane pieniądze. Nawet okrywanie nie pomaga. skupiam się na zwykłych ogrodowych i krzaczastych.

sobota, 25 czerwca 2016

Róże, wakacje i miła niespodzianka

I znów ,,nadeszło lato..." kalendarzowe, bo lato w mojej części Mazowsza króluje już od dobrych trzech tygodni. Nadeszło tak niespodziewanie, że gdyby nie hojne obdarowywanie świata swoją wielką miłością pod postacią promieni słońca to byśmy pewnie tego nie zauważyli. Jest gorąco, upalnie, na szczęście z cyklicznymi opadami deszczu, w porywach do ulew i wichur, które potrafiły już niezłych szkód narobić.
W ogrodzie rozlały się róże. Te, które przemarzły bezśnieżnej zimy, albo padły i z mocnym cięciem czekamy, że może odbije chociaż podkładka, inne mające więcej szczęścia pomału odbudowują się. Za to te, którym nic się nie stało, jeszcze bardziej się rozrosły i przy obecnej pogodzie obsypały się kwieciem. Widać, że służy im tegoroczne lato.

wtorek, 7 lipca 2015

Róże...

Nie dałam rady przeczytać ,,Tajemniczego ogrodu" Frances Hodgson Burnett ale pewna adaptacja filmowa obejrzana w dzieciństwie wywarła na mnie ogromne wrażenie. Nie umiem napisać, która to była ale po obejrzeniu jej zaczęłam sobie wyobrażać ogród otoczony ceglanym murem, wysokim, że nawet jak się wspiąć na palcach to się nie sięgnie górnej krawędzi a w nim mnóstwo starych krzewów różanych, oplatających jeszcze starsze drzewa i popękane pergole. Kaskady kwiatów... a przede wszystkim róże w różnym stadium rozkwitu. Jedne w pąkach czekające niecierpliwie na obejrzenie świata, drugie cieszące się już promieniami słońca i rozsiewające upojną woń inne już nasycone widokiem i pięknem kierujące się ku innym ważnym zadaniom delikatnie zrzucając płatek po płatku.
I taki ogród zawsze mi się marzył... tajemniczy ogród różany przepełniony zapachem, kolorem i mnóstwem spadających płatków róż...


piątek, 1 sierpnia 2014

Różana odyseja

 Nim przegoniła mnie burza, swoją drogą bardzo ładnie z jej strony, że nim uruchomiła pompę, to po grzmiała i pobłyskała na niebie informując co bystrzejszych aby się ze swoją pracą na dworze streszczali, zdążyłam zwrócić uwagę, że dość często zajmuję się przycinaniem róż i z lekka przystrzyganiem ich. A kiedy postanawiam się tym zająć to spędzam na tej czynności zadziwiająco sporo czasu jak na kogoś, kto podobno nie ma ogrodu różanego a moje pomocnicze wiaderko po farbie i to wcale niemałe, zapełnia się przekwitłymi pąkami. Zawsze mam dylemat czekać aż krzew sam podsuszy przekwitły pąk czy samemu usuwać. Zajęło mi trochę czasu zanim drogą obserwacji jak robi to sam krzew, w miarę prawidłowo zaczęłam je usuwać, ale nie wiem czy to pozytywne działanie, czy jednak szkodzę roślinie przerywając jak by nie było jej naturalny proces usuwania przekwitłych pąków? W każdym razie...