Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koty. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 stycznia 2021

Leniuchowanie / Lazing around

Mrozek przyszedł do nas i to taki konkretny. Przetrwaliśmy go całkiem dobrze. Nasza Kulka oczywiście miała w nosie siedzenie w domu i wolała biegać po działce. Nawet bardzo niskie temperatury nie przygnały jej do ciepłego domu. Młodość!. 
Frost came to us too. The temperature was very low. Our doggie Kulka (Ball) did not want to stay in a warm house. She preferred to run around the yard. The law of youth! 
 

poniedziałek, 23 listopada 2020

Pod jednym dachem / A guinea pig and a cat in one house

Widzę, że listopad sprzyja tematom o zwierzętach. Teraz, przy plusze (slob) za oknem to najprzyjemniej obserwować koty wygrzewające się po kątach. Dzisiaj opowiem o pewnym duecie, który zrodził się z niewiadomych powodów, chociaż pewna myśl sama się nasuwa. Obie baby, o podobnym umaszczeniu ale czy dla nich to istotne? Można by rzec, że mała kicia zakumplowała się ze świnką morską. 
Autumn favors the observation of domestic animals. I want to tell you about the interesting relationship between a guinea pig and a little cat. 

niedziela, 15 listopada 2020

Domowa laba i bułeczki czosnkowe / Cats - mischief and herb buns

Nie pamiętam tak ciepłego a zarazem buro-szarego (drab) listopada. Nie wiem dokładnie ile jest na termometrze ale wychodzę przed dom w samej bluzie i jest mi ciepło. Może za długo tak nie mogę pobyć i na dłuższe wyjścia zakładam kurtkę ale samo to, że da się wyjść bez odzienia wierzchniego daje do myślenia nad listopadową pogodą. Mimo ładnej pogody post będzie domowy. 
November is still warm. I can go out in just a sweatshirt. I looked at the calendar to see if we really have mid-November. November is always cold in Poland. It is a pity that November is cloudy.

niedziela, 8 listopada 2020

Spacer z Kicią na kurzy wybieg / Chickens, cat and us

Dzień dobry drodzy przyjaciele!

Listopad do naszego gospodarstwa przyniósł covid-19. Pierwszy zachorował najstarszy syn, potem mąż a ja pewnie gdzieś pomiędzy nimi. Przechodzimy chorobę łagodnie i mam nadzieję, że tak będzie do końca. Ale to jest powód mojej blogowej ciszy bo skupiliśmy się na codzienności. Chcę Was dzisiaj zaprosić na podwórko. Dawno nie było o zwierzętach. Dzisiaj oprowadzi nas panna Kicia, to nasza seniorka. 

The blog silence is due to covid-19. Our adult son fell ill first. The son goes through the disease mildly and we are fine, too.

niedziela, 13 września 2020

Porzucony kotek / Thrown out baby cat

Wrzesień zrobił się piękny. Jest ciepło ale nie jest upalnie. Taka pogoda była latem w moim dzieciństwie. Temperatura w dzień nie była wysoka i kiedy przychodziła noc to też odczuwało się ciepło. Obecnie lato jest zbyt gorące a noce zimne. Prognozy pogody zapowiadają piękny tydzień. Mam nadzieję, że tak będzie. Byłam bardzo zmęczona tym upalnym lipcem i sierpniem. Teraz mogę odetchnąć i cieszyć się słoneczną pogodą z umiarkowaną temperaturą. September is warm but not hot. It's nice outside now. July and August became too hot in Poland. We have a new cat. Someone threw him out. The little cat baby was thrown away like garbage.

sobota, 25 stycznia 2020

Zimowy czas / Our winter time

Po choince zostały wspomnienia. W tym roku nawet raz dwa się z nią uporaliśmy. Zostały jeszcze świąteczne zasłonki ale zaczynam już z wolna myśleć o wiosennych akcentach. Pewnego razu siadłszy  w fotelu oślepiła mnie biel wpadająca przez południowe okno. O tej porze roku biel kojarzy mi się ze śniegiem albo mrozem więc wzdrygnęłam się z lekka a tu połyskiwały promienie słońca poprzez śnieżnobiałe chmury. 
We have white clouds in the sky and this is our winter white. I like my winter garden on the windowsill.

sobota, 11 stycznia 2020

Ciepły styczeń / Warm january

Cierpliwie czekam na wiosnę. Mamy styczeń, za chwilę będzie jego połowa a potem koniec i nadejdzie luty. Patrząc na zdjęcie obok to można śmiało powiedzieć, że nie tylko ja czekam. Chyba wszystkie zwierzaki czekają, mocno zaciekawione obecną zimą. Ten ,,podzębnik" (support for teeth) to ten sam misio, którego miała w dzieciństwie i który był podobnej wielkości co ona. Można zobaczyć zdjęcia tutaj.

We and our animals are waiting for spring. There is no snow and we do not miss him. Hens lay eggs. Goats graze in the meadow and we give them hay. It has been warm again for several days and there is no our cat named Kicia. I'm worried about her. Our little bitch named Kulka is growing and her teddy bear has become tiny with her and was so big. Kulka becomes a guard dog. We feel very good, we are healthy and our animals too. I have a new camera and I took the first photo with it - of course the bird is passer montanus. I hope that I can take many beautiful photos.
I cordially greet you.

niedziela, 10 listopada 2019

Chwila poranka / At home in the morning

To jest ta chwila, kiedy wszystko ucicha po szaleństwie poranka. Siedząc przy laptopie i czytając ulubione blogi za moimi plecami, lekko w nie wtulona śpi, pochrapując Psotka. Kulka śpi w swoim pudełkowym posłaniu. Czarność po leniwym przeciągnięciu się wskakuje na ulubiony fotel a może ulubiony kocyk, który tam często leży i wykorzystując błogą ciszę odda się zaraz porannej drzemce. Reksio po śniadanku zjedzonym na dworze bo on preferuje życie na świeżym powietrzu i tylko ostry mróz jest wstanie zagonić go w cztery ściany, siedzi sobie na podjeździe i czegoś słucha albo coś obserwuje. Kicia też zaraz po śniadaniu wymyka się grzecznie i powraca do altany na sofę. Przy odrobinie szczęścia przyjdzie tam też Reksio aby uciąć sobie drzemkę.


It is this moment when everything gets quiet after morning crazyness. I’m sitting at the laptop and reading favourite blogs. Behind my back is a small kitty sleeping. The puppy sleeps in his box. The cat falls asleep on the armchair and the dog Reksio sits in front of the house in the driveway. The kitten sneaks out of the house to fall asleep on the sofa in the garden gazebo. In a moment Reksio will probably join there too.


środa, 30 października 2019

Kocia przyjaźń

Nasza mała kicia powinna mieć na imię Psotka albo Tornado. Czarność przy niej był nadzwyczaj spokojnym kocim dzieckiem. Słyszałam o różnych kocich wybrykach w domu ale do tej pory tego nie doświadczyliśmy. Pomijając nas, to domowym opiekunem kotki jest mój syn z nadpobudliwością psychoruchową i albo udzieliło się jej, albo dobrali się w korcu maku. Miłość od pierwszego spojrzenia pojawiła się między nimi może właśnie dlatego?

Our cats made friends with each other. We are very happy.

sobota, 7 września 2019

Miau... miau.../ A new kitten

Wrzesień, początek roku szkolnego zarówno w moim życiu prywatnym jak i zawodowym spowodował, że jestem chociaż mnie nie ma. Chyba bardziej pasuje, że mnie nie widać.  Mimo to staram się zaglądać i po prostu czekam na czas większego wytchnienia aby sobie na spokojnie wszystko poczytać. Ale to jeszcze ,,chwila". Bardzo Wam dziękuję, że jesteście, że zaglądacie. Witam nowego stałego czytelnika mojego bloga. Naprawdę byłam zaskoczona wchodząc na swój blog, że mimo ciszy, czytelnicy znajdują coś ciekawego dla siebie. To ogromnie inspirujące i sprawiające ogromną radość.

A small kitten is in our house. She is 3 months old. She needed a home and that's why she lives with us. She is cheerful, energetic and plays in the whole house. We are very happy that we gave her a home.

środa, 17 października 2018

Kocia pogodynka / Weather cat

Bacznie obserwując Kicię na przełomie sierpnia i września doszłam do stuprocentowego przekonania, że ma tasiemca bo jadła za troje. Najmniejsza z kotów a tyle je... Ciąża odpada bo jest wysterylizowana, żadnej pełnej misce nie przepuściła i tylko jadła i jadła w godzinach porannych, potem znikała w ciągu dnia pewnie na polowaniu i wieczorem znów apetyt dopisywał. Skutkiem tego były tabletki odrobaczające dla zwierząt i oczywiście dla nas.
It got cold and the cats run home. Rex too. They like to lie and sleep on armchairs and bask in the sun. My pets love each other very much.

środa, 4 kwietnia 2018

Coraz cieplej...

W przedostatni weekend marca dojrzałam u siebie krokusy ale nie było czasu na napisanie o nich. Kwitną i mają się dobrze, dołączyły do granatowych białe, powinny jeszcze zakwitnąć żółte. To te pierwsze z wiosennej rabaty. Sadziłam cebule krokusów jeszcze w innym miejscu ale jakoś ich nie widzę. Pogoda jest taka kapryśna, że trudno im się dziwić. Chociaż sobie radzą. Czasami wydaje mi się, że radzą sobie dużo lepiej od niejednych ludzi w tym mnie. Pospolita odmiana wierzby cała ubrana w baziowe kotki. Uwielbiam je, to taki cudowny, pierwszy zwiastun wiosny jak się wybudzają.
Do moich krokusów odsyłam tutaj - krokusy Uwielbiam czytać te same wątki u innych, mnie jakoś samej trudno pisać o tym samym.

wtorek, 23 stycznia 2018

Czekając na wiosnę

Chyba tylko w okresie zimowym jest najwięcej fotek wylegujących się zwierząt na fotelach i wersalkach u nas. Latem to wręcz gardzą siedzeniem w murach wybierając w zależności od swoich potrzeb zacienione albo nasłonecznione miejsca na działce wokół domu. Nasz Czarność ze względu na to, że baliśmy się go puszczać na podwórze, kiedy był mały, spędza z nami zimę. Natomiast czy on jest taki mały, to bym nie powiedziała. 

sobota, 13 stycznia 2018

Domowy kocykowiec / Cat in the living room

Ktoś mógłby pomyśleć, że niby świat jest dla wszystkich taki sam, a jednak są równi i równiejsi. Ale nie jestem pewna czy ,,na salonach" odnalazła by szczęście i wygodę kura, kaczka czy Melka. Wydaje mi się, że to jednak zupełnie nie ich klimat. Za to dla futrzastych milusińskich jak najbardziej. A nasz Czarnoś jest wprost stworzony i bardzo dobrze zsynchronizowany absolutnie ze wszystkim fotelami i wersalkami w salonie.


poniedziałek, 25 grudnia 2017

Święta...

Święta, święta i nadal święta. Uwielbiam ten zwrot. Bardzo lubię popołudnie pierwszego dnia świąt. Nie ma już tego pośpiechu, zastanawiania się czy wszystko się zrobiło co się zaplanowało, po porządkach nie ma prawie śladu i stan domu przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Jest taki spokój. Odpoczywa się jak się chce, robi się to na co ma się ochotę. Każdy z domowników ma wreszcie czas na cieszenie się domową i świąteczną atmosferą. Choinka się świeci, świąteczny obrus leży na stole i czeka na nasze pomysły. Nie ma pośpiechu. Zestaw sześciu filiżanek takich jak na zdjęciu dostałam w tym roku w prezencie i do tego pasującą do zestawu cukiernicę. Bardzo mi się podoba prezent. 

piątek, 22 września 2017

Mały kiciuś / A movie about my kitten

Nasz maluszek ma się wyśmienicie. Sama radość patrzeć na niego w dodatku jak jest w domu. Jako dachowiec miał mieszkać na podwórzu razem z innymi kotami ale po pierwsze nie mieliśmy czasu aby oswoić go z resztą kotów i po drugie baliśmy się kotów odwiedzających nasze podwórze, że któryś ze starych kocurów zrobi mu krzywdę. Tak więc siedzi w domu i pewnie pozostanie tak do wiosny. Trochę boję się co to będzie jak podrośnie, zmieni się jego dieta bo mam uczulenie na kocie odchody. Z tego powodu, wcześniejsze koty musiały opuścić dom.

piątek, 25 sierpnia 2017

Takie ,,małe" a jak cieszy

Będziecie się ze mnie śmiać albo co gorsza nie za bardzo zrozumiałe będzie co mnie ostatnio wprawiło w wielką radość. Mówi się, że ,,nieszczęścia chodzą parami" ale wydaje mi się, że radosne chwile czy zdarzenia też chodzą parami. Nie, nie, dzisiaj żadnej filozofii... chyba. Zacznę od tego trudniejszego do opisania. Chodzi o avatarek czyli tę miniaturkę zdjęcia przy naszych pseudonimach bądź imionach, którymi posługujemy się na blogu. U mnie jest niebo z chmurką. 

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Styczniowy mrozek

Mróz bez śniegu, ogromny to niepokój dla ogrodników, dla mnie też, bo bardzo zależy mi na moich roślinach. Część z nich okryłam, ale, że pogoda taka jakaś na plusie była to nie przysypywałam, zwlekałam i w końcu zostały nieokryte. Czy sobie poradzą? To się okaże. Taki najprawdziwszy z przekraczającą 15 na minusie, czyli jak dla mnie ostra zima, chociaż znam i mroźniejsze, ale wiadomo, jak się nie powtarza to się człowiek rozhartowuje, a ostatnio zimy to takie na ,,pół gwizdka" zaledwie. Nasza Sunia wierna budzie i ani myśli przejść do domu, ale reszta towarzystwa przeprosiła się trochę z domem, z fotelami i domowym ciepełkiem i nas odwiedza na kilka godzin a potem chce na dwór. Jednak ta wolność i nieograniczona swoboda silniejsza. 

piątek, 13 listopada 2015

Podwórkowa ferajna / My country animals

Dziś będzie o podwórku. Niby niewiele się dzieje a jednak ciężko nadążyć za opisywaniem wszystkich rzeczy jakie się zdarzają. Tak naprawdę to każdego dnia coś jest nowego, radosnego lub smutnego, jak w wielkiej urozmaiconej rodzinie. Czasami mam wrażenie, że moje podwórko to jak gwałtowna huśtawa pogodowa, która nieustająco się zmienia i nas zaskakuje. W naszej wariacji, wiejskiej partyzantce odnajdują się chyba tylko koty, spokojnie obserwując wszystko co się dzieje. Są obserwatorami i czasami szkoda, że nie mogą własnymi słowami podzielić się tym co widzą i czują. Wszędzie gdzie coś się dzieje są i one. Wystarczyć się tylko rozejrzeć i zawsze się je zobaczy.

środa, 10 czerwca 2015

Kociakowo - smutna czerwcowa rocznica

Życie składa się z radosnych i smutnych zdarzeń. Jedno bez drugiego nie mogłoby istnieć, chociaż ja wciąż uważam, że świat mógłby składać się tylko z tych dobrych, szczęśliwych rzeczy. Wtedy świat byłby chyba idealny. Kiedy się nad tym zastanawiam widzę dużo sensu w istnienie ,,nieba", w istnienie nieskończonego dobra, czasami mam wrażenie, że nawet umiałabym go sobie wyobrazić... po prostu świat bez zła. Ale nie o tym chcę pisać. Tak do końca nie jestem pewna genezy powstania blogu i jego celu, ale kiedy tak sobie piszę o tym i o tamtym, poczułam gdzieś w głębi siebie, że nie może zabraknąć tej historii...