Obserwatorzy

niedziela, 24 lipca 2022

Ażurowa furteczka i drzwiczki

Bardzo lubię różne ażurowe przedmioty, chociaż niewiele ich mam wokół siebie, tym bardziej nie przypuszczałam, że będę miała ażurowe drzwiczki na kurzy wybieg i do kompletu, ażurową niską furteczkę. Oba przedmioty pojawiły się z potrzeby chwili. Drzwiczki standardowo  zniszczyły się w procesie użytkowania i bycia narażonym na pogodę w ciągu całego roku, a furteczka została wymyślona na potrzebę wprowadzenia porządku z wodą i miała być zupełnie inna. Co na nią spojrzę to uśmiecham się szeroko.
 
Wybieg kurzy ciągle się zmienia. Jednego roku się wydłużył, a zeszłego roku został wydzielony wewnętrzny kawałek, dzięki czemu doszły nowe ścianki a tym samym nowe możliwości. Dzięki tym zmianom mogłam poprowadzić winorośl wykorzystując sznurki. I powstał winogronowy daszek, który w obecne okropne upały daje miłe schronienie kaczkom i kurom. A czasami korzysta z niego nasza Kicia. W zeszłym roku zaobserwowaliśmy myszołowa w naszej okolicy. Jego tak częsty widok w jednym miejscu może oznaczać tylko jedno, wprowadził się i nasze okolica stała się jego terenem łowieckim. Dokładnie wczoraj, podczas prac ogrodowych przeleciał mi na głową, zachowując oczywiście bezpieczną wysokość i zatrzymał się na jednym z naszych drzew olchy. Niesamowite spotkanie! Mimo wszystko, od razu ucieszyłam się, że wybieg kurzy mam osłonięty.
 
Jak już zrobiłam takie zdjęcie to opowiem o kurzym wybiegu. Stojąc na wprost zdjęcia, za drzwiczkami i wspomnianą ażurową, niską furteczką znajduje się stary wybieg kurzy z kurnikiem. Tu co widać jest część ogólnodostępna. Buraczkowe drzwi prowadzą do stworzonej mniejszej przestrzeni, z myślą o kurczakach i jest tam tzw. letni kurnik, w którym od zeszłej jesieni rezydują kaczki. Czyli buraczkowe drzwiczki  prowadzą do kacznika (a house for ducks). 
Powracając do małej furteczki. Została stworzona na potrzeby rozdzielenia kaczek od kur. Pierwsze są okropnymi brudasami i wodę trzeba im zmieniać co chwilę. Wcześniej, pchały się do kur i pozbawiały je czystej wody. W przeróżny sposób zastawialiśmy przejście kaczkom, ale one je ciągle forsowały. Nie chcieliśmy całkowicie ich rozdzielać, aby kury mogły korzystać z całego wybiegu. Są dla nas priorytetowe bo znoszą jaja. Kiedy potrzebujemy odseparować towarzystwo całkowicie to zamykamy drzwi. Postanowiliśmy przymocować deskę. Kury będą wskakiwać na nią a kaczki nie przejdą. Zaraz po zamontowaniu deski, powiedziałam, że jest za niska. I miałam rację. Dwie, najbystrzejsze kaczki przedzierały się. Mąż powiększył o pasek deski. Też powiedziałam, że jest za nisko. I miałam rację. I tym sposobem powstał śliczny ażurowy paseczek. Już nie przechodzą.