Obserwatorzy

czwartek, 22 sierpnia 2019

Pelargonie w ogrodzie

Co tu napisać skoro w obejściu niewiele się dzieje?Natura zatacza kolejny krąg sobie tylko ustalonych cyklów życia istot wszelkiej maści a my po prostu jesteśmy wśród tego wszystkiego mając większą lub mniejszą świadomość a w dużej mierze nie mając pojęcia ile niesamowitych rzeczy wydarzyło się tuż przy nas. W tym miejscu poszybowałam ku filozoficznym myślom na temat ułomności ludzkiego organizmu ale zrezygnowałam z tego kierunku. Napiszę tylko moją myśl, że jako ludzie ubolewamy, że nasz mózg jest w tak małym procencie przez nas wykorzystywany a równocześnie w procesie zmian rozwojowych tłumimy i niszczymy te zmysły, które posiadamy.

Jeszcze wiosną zrobiłam sobie doniczkową rabatę na drewnianym płocie aby patrząc z kuchennego okna mieć bardziej kolorowo. Nadal przed domem dominuje zieleń. Jestem zaskoczona, że pelargonie tak dobrze sobie radzą w mocnym półcieniu. Jest to kontynuacja projektu wprowadzania roślin doniczkowych do ogrodu. Nie do końca mi to jeszcze wychodzi ale ten pomysł udał się świetnie. Mogę stwierdzić, że pelargonie dużo lepiej kwitną w mniej słonecznym miejscu niż na słonecznej patelni. 
Tak było na początku. 
 Drewniana pozostałość po pierwotnej bramie wjazdowej na czas budowy domu, z którą ciężko mi się rozstać teraz pełni kluczową rolę w kąciku z pelargoniami. A tu rusztowanie do dalszej części.
 
Te poniżej kwitną przy altanie. Stara, metalowa pergola już na stałe zamieniła się w kwietnik dla wiszących donic.


Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie
 i dziękuję za to że jesteście ze mną w blogosferze.
:)


środa, 14 sierpnia 2019

Letnia sielanka trwa / The summer idyll lasts

Jak co roku i w tym  również powtórzę - dobrze mi z latem. Na pierwszym zdjęciu po raz drugi zakwitła krzewuszka (weigela) może dużo skromniej niż wiosną ale sam fakt jej kwitnienia mnie zaskoczył. W każdym razie dzisiejszy post powinni omijać wszyscy ogrodnicy, którzy zamiłowani są w wypielęgnowanych i formalnych ogrodach. Ja znów poszybowałam ku rabatowej wolności i fantazji Matki Natury.

 I love nature. I don't use chemistry in my garden. Garden and field flowers grow together in discounts. I like to rest in my garden and do not want to breathe bad air.

niedziela, 11 sierpnia 2019

Wieści z kurnika / The hens' friendship

Miłośnicy moich kur na pewno z niecierpliwością czekają na wieści o nich. Dlatego cieszę się, że mogę przynieść dobre wiadomości. Stado zespoliło się i zaakceptowało nową młodzież. Trochę to trwało ale mam wrażenie, że bardzo pomógł w tym całym przedsięwzięciu Kacper, który użyczył swoich czterech ścian a one czuły się z nim bezpiecznie. 

Is friendship between chickens possible? Yes. My two young chickens became friends. Now they go everywhere together. I want to inform you that the purchased hens have adapted and integrated with the rest of the herd. The prevailing agreement in the henhouse makes us very happy.


czwartek, 8 sierpnia 2019

Moja daliowa wyspa / The little island of my dali

Uwielbiam, kiedy realizuje się to co zaplanowałam i obmyśliłam. Jakie to wspaniałe uczucie. Po zeszłorocznym jednodniowym przymrozku u schyłku lata, który wymroził mi krzaki dalii i tyle czekania i dbania o nie poszło na marne, w tym roku z wiosną postanowiłam za sprawą ukochanego programu ogrodniczego The Gardeners' World posadzić je w donicach. I jak dowiem się o przymrozkach to po prostu wstawię je do domu. 

This year I planted dahlias in pots, according to the advice taken from my favorite gardening program, The Gardeners' World. I set up planters on the old sandpit platform. A flower island was created. When frosts are forecast, then I will take these flowers home. If it gets warm again, they will return to this platform. And they will bloom until late autumn. See how beautiful they bloom.

wtorek, 6 sierpnia 2019

Pułtusk / The town of Pultusk

Długo zastanawiałam się czy napisać ten post, ponieważ pojechaliśmy w bardzo dobry dla siebie dzień - pochmurny, chłodniejszy ale zupełnie niedobry do robienia zdjęć. I dodatkową trudnością takiego tematu jest to, że mój wzrok przykuwa bardziej teraźniejszość niż przeszłość. Warto wybrać się do Pułtuska a na pewno przeczytać o jego historii bo jest to miasto, które uparcie się odbudowywało.

Pułtusk is nice, historical town with many monumental buildings and with lot of old brick tenements. There are also water channels and due to that Pułtusk is called  Venice of Mazovia. Main turistic attracions are the longest market in Europe, Pułusk Castle changed into hotel Polonia House, medievel tower where is local museum and  Basilica church.
https://www.communications-unlimited.nl/little-polish-venice/

http://mazovia.travel/places-to-go/the-cities/item/271-pultusk


wtorek, 30 lipca 2019

Żniwa w lipcu

Wczoraj spadło dużo deszczu i dobrze bo zrobiło się bardzo niebezpiecznie dla roślin. Mimo gleby gliniastej, która ,,trzyma" wodę w sobie to temperatury powyżej 30 stopni C okropnie wysuszyły mój ogród. Upał za to wysuszył trawę i mam nadzieję, że zboże dojrzało. Dzięki czemu w zeszłym tygodniu od samego rana słychać było maszyny rolnicze zbierające siano lub zboże. Przez chwilę czułam się jak na prawdziwej wsi. 

czwartek, 25 lipca 2019

Rudbekiowa łączka w lipcu / My meadow in July

Nie do wiary, że ja w zeszłym roku nic nie napisałam o rudbekiowej łączce. W  tym roku pewnie byłoby tak samo gdyby nie pewne poranne spojrzenie na kwitnące rośliny tuż przy wiosennej rabacie, która jest zdominowana przez trawy i makabrycznie zarośnięta Ale nie o niej chcę pisać. Z drugiej strony oglądając  zdjęcia zamieszczone we wcześniejszych postach będzie można zobaczyć dużą różnicę.  Rudbekiowa łączka się zmienia. 

There is a place on the meadow on my land. There are rudbeckia (Heliantheae), grasses, geraniums, clovers and a lot of field flowers. These flowers are spreading by themselves. I am a lover of nature and that's why I love my meadow. I love to look at its natural inhabitants. Listen to the sounds of the meadow.

poniedziałek, 22 lipca 2019

Tu i teraz / Here and now

Miło byłoby coś napisać,   mimo leniuchowania. Chociaż zostawić ,,słówko" na blogu. Ten sezon jest dla mnie zaskakująco odmienny bo mamy jakiś duchowy zastój. Nie tylko ja, mąż też, ogólnie wszyscy. Ogarniamy zwierzęta (we care about animals), raz czy dwa skosiliśmy nasze polne trawniki pod zimowe siano, dokonuję pielenia rabat tylko w naprawdę wyjątkowych sytuacjach, mąż pieli w warzywnikach z konieczności. (Twice we mowed grass for hay, which we will use in the winter. I do not uproot the weeds to make the bees have many wild flowers. Husband takes care of a vegetable garden for us.)

wtorek, 16 lipca 2019

Leniuchujemy...

Cisza na blogu bo leniuchujemy na maksa. Deszczyk pada, a jednego dnia  tak pięknie się rozpadało podlewając cudnie okolicę  i nawet pogrzmiało co przyczyniło się do jeszcze większego mojego lenistwa bo ani podlewać ani kosić. Zachwycam się tym co kwitnie i cieszę się latem.  Zabrałam się za pisanie książki ale czy uda mi się wytrwać czy będzie to kolejna zaczęta i porzucona... leniuchujemy... 

Pozdrawiam wszystkim bardzo serdecznie
 :)

wtorek, 9 lipca 2019

Czas liliowców

Lipiec to czas liliowców w naszym ogrodzie. Kwitną również inne kwiaty ale liliowce są moją ogromną pasją ogrodniczą. Gdyby kwitły od samej wiosny do później jesieni to chyba miałabym je w ogromnej przewadze. A tak muszą ustąpić miejsca innym roślinom kwitnącym.  Lato... cudowne lato, może trochę za gorące ale lato. 

niedziela, 7 lipca 2019

Odmładzanie stada

Dzień 31 czerwca, br
Kury, kurki, kureczki... Odbiło mi z upałów jeszcze bardziej? Nie. Jak nigdy miałam problem z zaczęciem posta... Kurza polityka męża prowadzona od dwóch lat spowodowała, że nasze kurze stado zestarzało się. ,,Dzieci są przyszłością narodu" dotyczy to również kur i w sumie wszystkich stworzeń. Nie dopuszczając do kwoczenia pozbawiliśmy się kolejnych pokoleń a kurze etapy życia są bardzo podobne do ludzkiego. 

wtorek, 2 lipca 2019

Świt z altaną

Stało się! Zamieszkałam w altanie jeśli statusem tego jest spędzenie w niej nocy. Ja coś mam na tym punkcie, nie zaliczam się do tzw cygańskich zapędów ale nocowanie w różnych miejscach jak najbardziej. Kiedy jeszcze nawet nie było fundamentów domu... ba! Nawet nie było projektu domu a stanął klasyczny blaszak chciałam w nim nocować. Wynoszenie materacołóżka (a bed with a mattress) na zadaszony balkon i spanie na nim to już norma. 

czwartek, 27 czerwca 2019

Magiczne ogrody w Trzciankach

W miniony weekend wybraliśmy się do ,,Magicznych ogrodów", którym jest rodzinny park tematyczny w Trzciankach ale również pojawia się miejscowość Janowiec, otwarty od pięciu lat. Teren 30 ha zagospodarowany w różnorodny, ciekawy sposób z wieloma atrakcjami dla dzieci. Ideą ,,Magicznego ogrodu" jest wprowadzenie w bajkowy świat i opowiedzenie historii o dwóch czarodziejach, którzy wybrali różne, życiowe ścieżki i o ich ,,skomplikowanej przyjaźni".

poniedziałek, 24 czerwca 2019

Zaduma nad losem człowieczym

Życie, życie, życie... co byśmy nie robili to i tak toczy się dalej w ten czy inny sposób - Takie przesłanie ideologiczne mam utrwalone w swej świadomości czy myśli kluczowej dla mojego światopoglądu, co nie znaczy, że zwalnia nas ze wszystkiego lub pozwala nam na wszystko. Jest to raczej w odniesieniu, że nie warto na siłę do czegoś dążyć, czy zatracać się w jakimś postanowieniu lub zadaniu. A doceniać i cieszyć się tym co się ma. 

piątek, 21 czerwca 2019

Podwórkowe opowieści - Heca w kurniku

To kurze spojrzenie było wymowne. Ale po kolei... Jak co rano odkąd zrobiło się bardzo gorąco poszłam do kurnika wypuścić jego mieszkańców na wybieg aby mogły nacieszyć się chłodem poranka. 

niedziela, 16 czerwca 2019

Żaby, ważki i traszki

Wydaje mi się, że raz do roku piszę post o naszym stawie. Może z jednym wyjątkiem, kiedy prowadziłam jego zimową obserwację? A tak poza tym to raczej jeden. Zobaczymy jak będzie w tym roku. Można powiedzieć, że w stawie niewiele się dzieje chociaż przecież to nieprawda. Tętni życiem bogactwem wielu stworzeń. Rodzą się i umierają istnienia naszej planety. Jakież to ekscytujące przecież!

czwartek, 13 czerwca 2019

Begonie w altanie

Upały są tak gigantyczne, że bez altany nie moglibyśmy w ogóle spędzać czasu na dworzu. To jakieś najprawdziwsze zrządzenie losu, że ją postawiliśmy akurat przed tą zmianą klimatyczną. Niby mamy przestrzeń z drzewami ale to by było za mało. Po godzinie 9.00 (9 am) robi się taki gorąc, że wszelkie ogrodowe prace ustają. Nie mam pojęcia jak radzą sobie w ten upał rolnicy, bo przecież muszą. Podziwiam ich.
Jak co roku przypominam o naszych ,,braciach mniejszych" i proszę o wystawianie poideł dla ptaków i owadów.

wtorek, 11 czerwca 2019

Kiedy upał doskwiera...

Być może przemknie komuś przez myśl, że zwariowałam i każda rabata ma swoją prywatną konewkę, albo że wpadłam w konewkomanię. W sumie ciekawe byłyby to myśli ale niestety nieprawdziwe, co do drugiej opcji nie jestem w sumie taka pewna... Ale czyż nie wyglądają pięknie?

niedziela, 9 czerwca 2019

Co nas cieszy

- Czas płynie wolno. - pomyślałam sobie siadając do komputera. Za raz za tą myślą poszybowała druga - Dopiero co czekałam na wiosnę a już czerwiec nastał. - To jak to jest z tym upływem czasu w moim odczuciu? Po prostu relaksuję się. Wczorajszy dzień minął bardzo przyjemnie i dziś, pomimo, że nalatałam się już z konewką to czuję się wypoczęta i dopasowana do obecnego czasu. Nigdzie nie pędzę, żadna czynność nie wisi nade mną, nic nie muszę... chociaż na pewno powinnam wiele rzeczy zrobić. Stan zobojętnienia? Nic z tych rzeczy, stan jak to już napisałam - zrelaksowania. W końcu od tego jest wolny weekend, prawda?

środa, 5 czerwca 2019

Moje rododendrony


Chyba bardziej od roślin w ogrodzie lubię śpiew ptaków  i to w bardzo szerokim tego znaczeniu. A ogród tworzę dla nich aby je zwabić, zachęcić do osiedlania się blisko mnie abym mogła je słyszeć. Czy to egoizm? Drzwi balkonowe szeroko otwarte i przyłapałam się właśnie na tym, że uszy jak zwykle wyłapują ich świergot. 

sobota, 1 czerwca 2019

Upojona porankiem

- Jest cudownie! - Ta myśl nie tylko napełniła mnie radością i takim miłym sercu spełnieniem duszy ale również zmieniła temat dzisiejszego posta. Mam przygotowany inny, na temat współczesności, ale zrzędzić o tym mogę kiedy indziej. Dziś miałam cudowny poranek. I fajnie by było gdyby reszta dnia utrzymała się w tym odczuciu.

sobota, 25 maja 2019

Kurza ferajna

Poprzedni post i ten miały pójść razem ale ze względu na to, że w zakładkach mam oddzielnie kozy i tematy kurnikowe więc ostatecznie rozdzieliłam dla zwykłego porządku. A kto będzie chciał dowiedzieć się co słychać u nich wszystkich to po prostu cofnie się do posta poprzedniego. Dlatego też początek poprzedniego posta tyczy się i tego tematu szczególnie o tych smutkach i radościach. Ponieważ nastał czas ,,nowego" koguta. Naszego, ale zajął miejsce poprzedniego czerwonego.

czwartek, 23 maja 2019

Rogata ferajna

Dawno nie było o naszych wiejskich zwierzętach. Jak zawsze wiosną królują kwiatowe tematy i trudno się przez nie przebić jakąś inną myślą. A przecież i w ich cyklu życiowym i samej codzienności zmienia się tak jak w ludzkim świecie. Są radości, są smutki. Tak jak i my cieszą się wiosną i tym, że się zazielenia i pięknie rośnie niekoniecznie to samo co nas cieszy...

niedziela, 19 maja 2019

Ja ogrodnik

Moja działka to dziwny ogród, w którym można się nawet dopatrzeć charakterystycznych reguł  aranżacji ogrodów ale stworzony tak jakby ślepy malował obraz. Ale wiecie co? Kiedy patrzę na niego z wysokości tarasu albo balkonów to bardzo mi się podoba. Z parteru też. Ostatnio nawet podzieliłam się z mężem takim uczuciem czy myślą, że patrząc na nasz ogród, przynajmniej na tę część najbardziej zbliżoną do ogrodu a przeze mnie zwaną ,,starą częścią", od razu widać, że jest on stworzony przez miłośników ptaków. 

czwartek, 16 maja 2019

Deszczowo...

Dzisiejszy poranek przywitał mnie miłym ciepłem. Nadal pochmurno i być może znów będzie padać ale to ciepełko mnie zaskoczyło. Nigdy nie byłam w tropikach ale pomyślałam sobie o nich otwierając drzwi aby wpuścić koty na śniadanie. U nas, jak u wszystkich, zazieleniło się. 

piątek, 10 maja 2019

Tulipany cd

Rzadko kiedy cieszę się z deszczu. Można powiedzieć, że po traumie deszczowej, kiedy to jak zaczęło padać to padało z dwa tygodnie ciurkiem albo i dużo dłużej, nadal zachowuję spory dystans do tego zjawiska pogodowego. Ale dziś mijając bramę wjazdową działka przywitała mnie nie skrywanym szczęściem z powodu deszczu. Wśród drzew radośnie śpiewały ptaki, które abo mieszkają tutaj albo po prostu przylatują stołować się. Zadrzewiony teren przy altanie i szeroko rozpostarte konary drzew dają ptakom możliwość w miarę suchego przemieszczania się. Radość, radość panująca na działce. Tak mnie przywitała wracającą z pracy. 

sobota, 4 maja 2019

Tulipany w altanie

Są takie tematy, o których mogę pisać ciągle mimo, że napisałam już dużo albo bardzo wiele. Takim tematem są tulipany. Nie trudno się domyślić, że je po prostu szalenie lubię i kiedy widzę nawet kwitnącego rodzynka w zakamarku ogrodu to jestem nim zachwycona. Dzisiaj będzie o tulipanowym spektaklu w naszej altanie. Dawno o niej nie było a już pomału wystawiam do niej domowe rośliny. Mam spore zaległości w temacie roślinnym ale skupiam się obecnie, pewnie jak większość z nas, na pracach ogrodniczych, a tegoroczna uprawa już mi robi różne psikusy... ale dziś o tulipanach w altanie.

środa, 1 maja 2019

Wiśniowa magnolia

Kiedy się tutaj wprowadziliśmy to można powiedzieć, że pod kątem ogrodowym ,,nie było tu nic". Spoglądając na to  ekologicznie czy jak kto woli środowiskowo to zastaliśmy obszar w pełni zagospodarowany i wypełniony roślinnością przydatną do spożycia - chwasty jadalne, o których nie mięliśmy pojęcia oraz roślinność kwitnącą z tzw. roślin łąkowych. Nie można pominąć łanów wysokich traw, na których widok, podczas ich kołysania przez wiatr, dostawałam choroby morskiej. Młodych, samosiejkowych drzewek, które obecnie są trzonem naszej ogrodowej partii wysokiej i całego ogrodu. 

niedziela, 28 kwietnia 2019

Teraz...

Nie ma mokradeł. Po przejrzeniu archiwalnych lat, w których często wspominałam o mokrej wiośnie, mogę powiedzieć, że skończyło się. Odpukać w niemalowane. Kolejna wiosna bez mokradeł, bez grzęzawisk i to nie dlatego, że usypaliśmy wyżej podjazd, tylko dlatego, że marzec zaczyna się już ciepły. Mniej opadów deszczu... ale czy to nie powinno martwić? Nas może prywatne grzęzawiska denerwowały ale skoro ich nie ma to jak bardzo przez tych zaledwie kilka lat zmieniła się pogoda? Tegoroczna susza, kiedy są pożary w Polsce nie jest czymś normalnym. Nienormalne również dla mnie jest dopatrywanie się ocieplenia planety w nadmiarze bydła i pewnie samych zwierząt, w rozkładających się umarłych drzewach a nikt nie wiąże tego z 24 godzinnym paleniem gazu przy wydobywaniu ropy. 

niedziela, 21 kwietnia 2019

Idąc...

Jest tak pięknie... jest cudownie. Idąc okoliczną drogą w pewne popołudnie zachwyciłam się otoczeniem, jego zapachem, dźwiękami i urokami przyrody. W tym momencie dotarło do mnie, że to już! Że doczekałam się wiosny. Tej najprawdziwszej, tej już będącej. 

piątek, 19 kwietnia 2019

Alleluja!

Już niedługo Święta. Cieszą mnie jak wszystkich wierzących ale muszę zapisać w moim blogowym pamiętniku, że mogłyby stać się również Świętami stałymi i być na przykład w marcu. Kiedy tylko zrobiło się cieplej zajęłam się nasionami dyniowatych, strączkowych, porządkowaniem ogrodu bo tak ładnie, bo tak ciepło i ciężko mi wytrwać w murach przy jakichkolwiek porządkach. W tym roku dobrze mi idzie z myciem okien bo jest to jakaś namiastka kontaktu z podwórkiem.

wtorek, 16 kwietnia 2019

Reksiowe utrapienie


Patrząc jak co dzień przez kuchenne okno zaczęłam obserwować Reksia, który biegał po podwórzu. Najpierw biegł w kierunku domu, zatrzymywał się, potem znów odbiegał od niego, krążył dookoła bo wybiegał i z drugiej strony i tak w kółko. Najpierw myślałam, że się z jakimś kotem bawi ale nie.

piątek, 12 kwietnia 2019

Czas żonkili i nowe ptaszki do ogrodu

Pogoda nam się pogorszyła. Coraz chłodniej... a to zimno coraz trudniej ignorować tłumacząc sobie, że to wczesna albo późno pora dnia i dlatego... Troszkę rozpieścił nas kwiecień wysokimi temperaturami i zaczynamy krzywić nosy. 
Nadal żółto na działce. Tym razem za sprawą żonkili. Ich też jest coraz więcej... Te ze zdjęcia tuż obok są z jesiennych cebul posadzonych przeze mnie na pokazywanym kiedyś skalniaku. Zaczynają dopiero swoje kwitnienie. Zdjęcie zrobione bo Kicia tak pięknie zapozowała, a ja od jakiegoś czasu nie wychodzę na dwór bez aparaciku, a nóż coś pojawi się takiego co pomyślę ,,jaka szkoda, że go nie mam przy sobie". Więc noszę...

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Forsycja i jej ukorzenianie

Z roku na rok coraz więcej krzewów forsycji pojawia się na naszej działce. A pamiętam jak był tylko jeden krzak wciśnięty w róg ogrodzenia i może dzięki temu przetrwał cały ten chaos budowlanych zniszczeń terenu? Wprowadziliśmy się jesienią, jak dla mnie to bardzo fatalny w skutkach czas i po jeszcze upiorniejszej zimie mym oczom ukazała się własnie ona! Przywitała mnie albo pocieszała jak najpiękniej umiała - złocistością gałązek. A może sama się cieszyła, że przetrwała? Znałam forsycje już wcześniej, zawsze zachwycałam się jej wiosennym wyglądem spacerując po miejskich działeczkach w mojej dzielnicy, ale jakoś tak, nigdy nie pomyślałam, żeby zaprosić ją do swojego miejskiego ogródka. Kwitnie przepięknie, gdziekolwiek by nie rosła i w jakiej scenerii nie sposób ją pominąć i nie zwrócić uwagi. Szkoda jednak, że kwitnie tak krótko. 

piątek, 5 kwietnia 2019

Dzień jak co dzień

Mimo odwiedzającego nas wietrzyska, które kołysze tujami niemiłosiernie mogę powiedzieć, że wiosna zaczęła się z pięknym słonecznym przytupem. Miło jest zadzierać głowę do góry i widzieć błękitne niebo w słonecznych promieniach a nawet tonące w obłokach. Jak bym znalazła się na zupełnie innej planecie. Któregoś dnia były tak nisko, że sprawiały wrażenie, że gdyby tak być w jakimś wieżowcu to można by je sięgnąć z okna. Pewnie nawet i z takich wielkich drapaczy chmur, które budują za granicą by się dało.

wtorek, 2 kwietnia 2019

Grunt to zachować spokój...

Jak już płynę na fali naturalności w moim wydaniu to i niech będzie  i mój foliak, o którym tylko wspominam a nigdy dotąd go nie pokazywałam bo jest oczywiście średnio pokazowy ale dla mnie najpiękniejszy bo długo wyczekiwany. Owszem... jak najbardziej marzy mi się szklarnia ze starych okien albo chociaż mała szklarenka, ale ,,jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma" - cytat z bajki o gąsce Balbince. Drewniany szkielet nawet pierwotnie ze ścianami ze starych okien nie zdał egzaminu zbyt przewiewnie w nim było ale pokryty folią już tak. Jest to drugi foliak, mniejszy lub zwany ,,moim". W pierwszej, podobnej konstrukcji uprawiamy pomidory i ogórki i co tam jeszcze dokompletujemy. W tym roku będę chciała powrócić do buraczków. Ale to nie ten foliak. Mój w tym roku doczekał się chodniczka i podłogi z cegieł, dzięki czemu nie muszę już kombinować jak się do niego dostać, bo woda stała. Ale ciągle myślę nad dostosowaniem takiego foliaka do moim zimowych planów. Mąż kręci głową, że naoglądałam się angielskich programów ogrodniczych gdzie jest inny klimat i zupełnie inne zimy panują, ale ja jestem pełna nadziei, że moja głowa coś w końcu wymyśli.

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Wiele radości

Poruszyły mnie Wasze komentarze, w których napisaliście, że podoba Wam się naturalność i prawdziwość w moich zdjęciach, w moich słowach. Bardzo Wam za to dziękuję, to jest dla mnie bardzo ważne. Bo to jest idea mojego światopoglądu, mojego życia. Kiedy zaczęłam pisać blog i pokazywać urywki z mojego ogródka i to naprawdę mocno przeze mnie wtedy korygowane aby nie szokować to i tak spotykałam się z komentarzami na temat ,,nieuporządkowania" czy ,,niedopracowania". Ale moja działka, mój ogród właśnie, że jest uporządkowany  i dopracowany na swój sposób. Na taki na jaki nam odpowiada. My do ogrodu zaprosiliśmy zwierzęta... Nie. Źle. Jeszcze raz... My z ogrodu nie wyrzuciliśmy, czy nie przerzedziliśmy gatunków zwierząt, które w nim zastaliśmy ale stworzyliśmy kompromis do wspólnego użytkowania tego terenu. 
I nadal to staramy się robić. 

piątek, 29 marca 2019

Co słychać w marcu?

Praca wre, może nie ta ogrodnicza ale też porządkowa i też coroczna wiosenna. Na chwilę zatrzymaliśmy się czekając na ten ,,powrót zimy" i nawet pojawiło się coś mroźnego ale na szczęście nie jakoś bardzo mroźnie.  Myślę sobie jednak, że dla dobra roślin warto było zaczekać. Dawno nie było o zwierzętach bo one najczęściej, zwyczajnie są mało fotogeniczne szczególnie kaczki w błotku ubrudzone.Dlatego zimą przepadają. Może gdyby jeszcze była jakaś ładna sceneria to może? Ale ogólnie on tak jak i my czekają na przejście zimy, a że dostają jedzenie pod nos to może im lżej w tym oczekiwaniu.

niedziela, 24 marca 2019

Słoneczna sobota

Chciało by się zakasać rękawy i biec do ogrodu i działać... Ba... chciało by się zrobić już wiele, wiosennych rzeczy a tu zapowiadają od poniedziałku ochłodzenie a nawet ,,powrót zimy". Obecny weekend jest bardzo ciepły i słoneczny. Wczorajszego ranka odkryłam na wschodnim termometrze ponad 20 stopni na plusie! Ale kiedy wyszłam na taras odczuwało się o wiele niższą temperaturę, był taki miły i rześki chłodek ale nie ziąb. Dzisiaj od rana dużo cieplej jak by to maj już był. W każdym razie już chyba zwyczajem się stało, że wiosenny post łączę ze zdjęciem mojej ulubionej pergoli zrobionej przez męża w przeróżnej aranżacji. W tym roku z Kicią. Miał być jeszcze Reksio ale kiedy przykucnęłam aby zrobić im zdjęcie to psina do mnie przybiegła.

środa, 20 marca 2019

Wiosennie

I u mnie krokusy kwitną i w sumie tylko one witają ze mną wiosnę. Sadziłam jeszcze przebiśniegi ale niestety nawet nie wyjrzały. Za to udało mi się zrobić zdjęcie skalniaczka z otwartymi do słoneczka kielichami kwiatów. Ale to dzięki słonecznej pogodzie w miniony weekend, kiedy to również mogłam trochę podziałać w ogrodzie. Sporo planów, sporo pracy, mało rąk do pomocy ale jakoś to będzie. Najważniejsze, że są plany i zdrowie do ich realizacji.   Na razie cieszę się z pięknej pogody i wreszcie słonecznych dni oraz że już jutro kalendarzowa wiosna!. 

niedziela, 17 marca 2019

Już niedługo...


Spoglądając dzisiaj (14.03) na kalendarz pomyślałam sobie, że może to już czas na rozpoczęcie odliczania do kalendarzowej wiosny? Bo to przecież już za tydzień. Chyba nie pisałam o tym, ale rok rocznie gdzieś tam w sercu i na duszy odliczam. Jak to zleciało!? 
Aż trudno uwierzyć. W tym roku szkolnym zaplanowałam sobie, że będę miała więcej czasu dla ogrodu i warzywnika i trwałam w tym postanowieniu jeszcze do połowy grudnia odmawiając wszelkim dodatkowym zarobkom a mimo to, dałam się zwieść zapewnieniom małej ilości godzin pewnego projektu terapeutycznego i wpadłam znów w kierat pracy. I takie to życie... znów czas biegnie niemiłosiernie szybko bo zwyczajnie po pracy jestem już tak zmęczona, że reszta dnia przecieka mi przez palce. Łudzę się, jak zeszłego roku, że praca fizyczna (w ogrodzie) po umysłowej (zawodowej) przyniesie możliwość relaksu. W zeszłym roku to się jednak nie udało. Zmęczenie było zbyt silne i do tego dochodziły zwyczajne domowe obowiązki. Ale może tym razem się uda? W końcu każdy rok jest inny...Tyle mojego wywnętrzania się.

czwartek, 14 marca 2019

Reksio

Postanowiłam napisać post o Reksiu pod wpływem Agnieszki K z bloga Odnowiona Ja. Już miałam napisać pod wpływem jej bloga, po części na pewno też, ale przede wszystkim, pod wpływem jej osoby, którą widzę na jej blogu, którą widzę w moich komentarzach. To wyjątkowo wrażliwa osoba, której zawdzięczam bardzo wiele w swoim życiu realnym. Nie znamy się w realu, znamy się tylko ze świata blogowego ale jest mi niezmiernie bliska. Rozmawiając o utraconych wielkich przyjaźniach o czterech łapach uświadomiłam sobie, że naszemu małemu Reksiowi przyszło żyć w cieniu zmarłej Suni. Trudno konkurować ze zmarłym, kiedy Pandzia go bardzo kochała. Pomyślałam sobie, że może, kiedy napiszę historię Reksia to coś drgnie i w tej małej istotce dojrzę  swojego wielkiego przyjaciela jeszcze za jego życia. Nie znaczy to, że nie opiekuję się i nie żywię ciepłych uczuć do Reksia, jak najbardziej tak. Ale moja miłość do Suni była tak wielka, że ta do Reksia jest porażającą jedynie namiastką.

sobota, 9 marca 2019

Nowy projekt przy stawie

Czym bliżej wiosny tym więcej pojawia się tematów czy chęci do samego pisania bloga. Paradoks, bo przecież czym cieplej tym również więcej chęci do prac ogrodowych co wyklucza siedzenie przed komputerem i pisanie. Chyba, że w altanie...? Tak jak z tym tematem, spokojnie mógł powstać zimą. Zgodnie z moimi dumaniami nad planami ogrodniczymi i zmianami jakie planowałam już schyłku jesieni.  Może tylko widok stawu byłby inny bo zamrożony i być może zasypany śniegiem.

czwartek, 7 marca 2019

Co słychać w ogrodzie

Wydaje mi się, że jeszcze nie było o patykach. Czy to wpływ braku słońca tej zimy i znaczne skrócenie się nocy powoduje, że zaczęłam częściej wychodzić na dwór? Czy to zniecierpliwienie zimową aurą sprawia że w tym roku wcześniej porządkuję działkę? W każdym razie ruszyłam już z sezonem ogrodniczym. W zeszłym roku pisałam o zbieraniu różnych ,,śmieci" nagromadzonych w przeróżny sposób na działce, dziś napiszę o zbieraniu patyków. Chociaż dwa tematy mocno przepychają się w mojej głowie i sama jestem ciekawa treści tego posta. 

sobota, 2 marca 2019

Nasze sprzątanie Ziemi

Podobno od stycznia tego roku w naszym kraju powstała ,,policja ekologiczna" mająca na celu przede wszystkim kontrolę wysypisk śmieci, które powstają w dziwny sposób na rok czy dwa po czym firma się zamyka a góra śmieci i odpadów zostaje. Nie wczytywałam się dokładnie w projekt ale i tu widzę, że dziwnych ludzi nie brakuje, którzy zamiast myśleć o rzetelnej ochronie środowiska myślą tylko o powiększeniu swoich portfeli. W każdym razie mieszkając pod lasem uważam, że przydała by nam się taka policja, która zajęłaby się dzikimi śmieciami w rowach, w lasach i miała możliwość robić wręcz dochodzenie, jak to jest na przykład w Anglii, i odnajdować śmieciarzy, którzy wokół swojego obejścia mają czyściutko. 

sobota, 23 lutego 2019

Salon piękności dla roślin

Wszędzie na blogach śliczne zdjęcia z ciekawych miejsc albo prac plastyczno-technicznych w tym z włóczką lub przygotowań ogrodniczych. Aż strach wejść z takim tematem i takimi zdjęciami... Ale gdyby ktoś był ciekaw co porabiam w wolnym czasie to właśnie to. Wiosenne porządki? Może i tak? Jedni porządki w tym czasie rozpoczynają od wywalenia wszystkiego z szaf, inni od mycia okien, jeszcze inni ambitnie od większych lub mniejszych remontów. U mnie co rocznie od gruntownego przeglądu roślin domowych. To czas dla nich i tylko dla nich.