Jak to się stało, że nie nic nie napisałam w lipcu? Wpadłam w szał malowania. A że malowałam w różnych kolorach, to najdłużej schodziło mi się z ,,paskowaniem" przestrzeni niemalowanej. Ale jak się tak wymyśliło...? Lipiec był cudny, nawet miło wspominam deszczowy okres, który mocno mnie przyhamował. W sierpień weszłam ze złamaną nogą...
Obserwatorzy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dary natury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dary natury. Pokaż wszystkie posty
sobota, 8 sierpnia 2026
niedziela, 17 sierpnia 2025
Upalny sierpień
Ten rok jest bardzo suchy i pomimo gliniastej ziemi rośliny nam padają. Wiele z kwiatów zakwita na krótko albo wcale, wypuszczając jedynie liście i w zielonej szacie próbuje przeczekać. Za pewne ratuje korzenie na następny, może bardziej przyjazny dla siebie rok. Posadzone drzewa, które mają dawać cień, obecnie zabierają wodę innym roślinom. Ot! Prawo przyrody.
czwartek, 17 października 2024
Nasze lato...
Nie wróży to nic dobrego dla bloga, kiedy kolejny wpis zaczyna się od stwierdzenia, że dawno się nie było, ale co począć? Czasami codzienność przynosi takie rzeczy, że człowiek ma wrażenie jakby wyorbitował na pozór w ten sam świat i to samo życie, ale jednak inne. Każdy to przechodził. I nas to spotkało w wakacje, które były wyczekiwane i pełne przeróżnych planów... I w jednej chwili wszystko to co było dla nas takie ważne, przestało mieć znaczenie. Na szczęście zakończyło się dobrze. Zaczęłam dość smętnie i zagadkowo, ale życie toczy się dalej i kiedy wreszcie przyjdzie ta chwila na złapanie oddechu, to okazuje się, że wszystko dookoła żyło sobie swoim rytmem a owe problemy są jedynie naszymi problemami. Zdjęcia robiłam z rzadka.
niedziela, 29 października 2023
Nasza kukurydza
Tego roczną nowością jest uprawa kukurydzy. Chyba nie pisałam o niej, bo w planach był oddzielny temat poświęcony tej roślinie, ale oczywiście czasu zabrakło na robienie zdjęć. Polecam, gorąco polecam i wcale nie trzeba mieć dużo miejsca. Wystarczy wysiać w donicy albo wprost do gruntu kilka nasion w odstępach i będzie piękną dekoracją samą w sobie. Jeśli chcielibyśmy uzyskać owoc i własną kolbę przepysznej, żółciutkiej kukurydzy to trzeba wysiać/posadzić ją jak by w szachownicy, aby miały szansę przy wietrze wszystkie się zapylić.
sobota, 30 września 2023
Zwariowany wrzesień
Pierwsze zdjęcie jest wybrane przeze mnie nieprzypadkowo. Obrazuje nasz wrzesień, który był piękny, słoneczny i taki niewrześniowy, a zarazem wypełniony po brzegi. Nieprzetarty parapet, na pozór zapomniane roślinki i położone w biegu jabłka na zasadzie wolnego miejsca i nadziei, że się je zaraz zabierze. Leżą dalej i tylko ich przybywa.
niedziela, 25 czerwca 2023
Co przykuwało naszą uwagę w maju i czerwcu.
Niby temat bardzo wdzięczny a nie mogę się za niego zabrać, może dlatego, że zdjęcia mam już nieaktualne i prace poszły dalej. W ostatnich postach dość często wspominałam o zamieszaniu, chaosie i tak było w istocie, ponieważ próbowałam połączyć pracę zawodową z wiosennymi wysiewami a mąż pracę w ogrodzie z uciążliwą pogodą.
niedziela, 2 października 2022
Jesienne radości w sadzie
Toniemy w owocach. Czyż to nie wspaniale brzmi? My jesteśmy bardzo zadowoleni. Przez te upały rok zapowiadał się kiepski ale jednak coś tam się udało wyhodować. Porównując poprzednie lata, kiedy owocu było co kot napłakał, to Dziś, jest czasem bardzo radosnym. Na zdjęciu dorodne jabłuszka naszej upartej jabłonki, która nie chciała owocować.
wtorek, 13 września 2022
Nasze zbiory i przetwory
I już mamy kolejny miesiąc. Ba! Nawet zbliżamy się już do jego połowy. Istne szaleństwo. A przecież nic nadzwyczajnego nie robię. Okropnie czas przecieka mi przez palce ale dlatego, że po cowidzie mocno spadła moja kondycja. Próbuję na nowo uruchomić życiową energię ale z tym ogromny problem. Z jakąś nutą świadomego lenistwa z wielu rzeczy rezygnuję dla samego nie robienia. To straszne! Mimo to, jakaś część mnie nie poddaje się.
sobota, 25 września 2021
I mamy jesień... / What makes us happy
Wydaje mi się, że zachwycając się czasem dojrzałego lata, dużo łatwiej przekroczyć próg jesieni z dobrodziejstwem jakie zostawia nam właśnie lato. Nadal coś rośnie, nadal dojrzewa, czeka na zerwanie i przerobienie. Nawet na pogodę tak bardzo nie zwraca się uwagi, mimo, że zrobiło się chłodniej, nadal pochmurno albo pada. Krótkotrwały, chodź, koszmarny czas upałów, który ścinał z nóg, utrudniał oddychanie i w rezultacie nic nie dawał zrobić, prócz szukania cienia i chłodu, odszedł w całkowitą niepamięć. Przede wszystkim pamiętam tegoroczne lato jako zbyt deszczowe aby móc się w pełni nim cieszyć. Może i dobrze? Przynajmniej mniej niż w poprzednich latach było mi smutno, że już się kończy.
We are still harvesting the garden. They make us very happy. For the first time this year, I did a late seeding. And thanks to that I have radishes, lettuce and beetroot leaves in September. Fantastic! I sowed cucumbers too, but they are just starting to bloom. Will the cucumbers have time to bear fruit? We have mirabelle plum and apple jam, mushrooms and paprika in vinegar. We collect seeds for next year. We are very satisfied with our vegetable cultivation. If you have a piece of space in the garden, on the balcony or on the windowsill, be sure to sow something from the seeds. Own cultivation gives a lot of fun.
niedziela, 12 września 2021
Czas dojrzałego lata
Uwielbiam ten czas ,,dojrzałego lata". Wiele osób określa go mianem ,,schyłku lata", ale moje określenie wydaje mi się bardziej optymistyczne i zawiera wszystko to co zachwyca mnie w tym właśnie czasie. Począwszy od wesoło ćwierkającego stada tegorocznych mazurków, spędzających czas w zagajniku tuż przy stawie. Za każdym razem, kiedy je mijam płoszą się jeszcze radośniej ćwierkając, po możliwość wyjścia z miską na działkę i zerwania coś do zjedzenia. Cudowny czas!
I love this "mature summer" time. It is often referred to as "the end of summer". I like my phrase because it applies to everything that is happening now.
niedziela, 18 lipca 2021
Letnie smaki / Flavors from our garden
Chciałabym napisać coś optymistycznego, tak jak lubię. Ale co tu napisać, skoro lipiec jest ogólnie bardzo deszczowy? Jak nie pada to jest makabrycznie gorąco. O godzinie ósmej rano potrafiłam mieć już 25 stopni C w cieniu. A przed dziesiątą musiałam już zmykać do domu, bo upał stawał się nie do zniesienia. Optymistyczne może być to, że (odpukać w niemalowane) nic się w naszej okolicy złego nie dzieje i nawałnice przechodzą w miarę spokojnie. Oglądam wiadomości o powodziach, zniszczeniach... tragedia.
July this year has very bad weather in Poland. There are storms, thunderstorms and even small tornadoes. The climate in Poland is changing. It is very hot, it reaches 34 degrees Centius. We watch news from all over the world and we worry about tragedies in the world. It is quiet where we live. We are avoided by storms, inundations and fires. It is difficult for me to write positively when so many tragedies are happening in the world. I am with you in prayer.
sobota, 8 sierpnia 2020
Co u nas słychać?
Zachwycił mnie oset. chociaż nie jestem pewna czy to na pewno ta roślina. Swego czasu zdumiona byłam, że ostowatych jest wiele i wcale nie są ostami. Ta rozbudowana łodyga z kwiatami podobnymi do ostu oczarowała mnie górując nad innymi chwastami i ilością motyli siedzących na jej kilku kwiatach. Pełna jeszcze pąków kwiatowych. Motyle, pszczoły i inne owady latające zleciały się do niej. Przepiękny widok.
czwartek, 16 lipca 2020
Smak i zapach lipca / The taste of July
Lecie, lecie trwaj! Wiem... każdego roku, w lipcu tak piszę. To się nazywa być stałym w uczuciach. Lato! Ciepło... a przynajmniej powinno być ciepło, ten zapach... , ten smak... Ach! Lecie! To jest ten czas, kiedy zaczynają dojrzewać uprawy. Nie wszystko nam wychodzi ale to co wyjdzie ogromnie nas cieszy.
I love summer! I say this every year, so I am faithful to my feelings. Summer is wonderful. This smell and taste of summer. We collect cucumbers, courgettes and beans. Their taste is different from vegetables from the store. Why? I only like my own beans. Even cucumbers taste different.
czwartek, 21 listopada 2019
Gruszkowa niespodzianka/ Land at the end of the plot
W październikowym poście wspominałam o ogrodowych niespodziankach tutaj i miałam napisać o naszych gruszkach. Pewnie każdy pomyślał sobie o pięknych, dużych owocach a tu takie pstynki. I do tego są dla mnie miłą niespodzianką. Ale tak właśnie jest. Z braku nadmiaru owoców a raczej jako posiadacze skromnych ich ilości cieszy nas każdy owoc jaki urodzi się na naszej działce. Zdjęcia z października.
There is a natural area at the end of our plot which we like very much. Deer, hedgehogs and birds like him too. A wild pear grows there which gives a lot of fruit. We make compote from pears. They are very aromatic. Edible mushrooms grow there.
There is a natural area at the end of our plot which we like very much. Deer, hedgehogs and birds like him too. A wild pear grows there which gives a lot of fruit. We make compote from pears. They are very aromatic. Edible mushrooms grow there.
piątek, 18 października 2019
Tegoroczne niespodzianki z upraw / Our cultivation
Uwielbiam pisać posty z kategorii Dary natury. Są dla mnie świadectwem jakiegoś naszego sensu mieszkania tutaj. Czym jestem starsza tym coraz mocniej odczuwam potrzebę widzenia, czucia i rozumienia sensu mojego życia. Dużo silniej odczuwam potrzebę tworzenia zdrowych produktów, które potem możemy zjeść, czyli owoców naszej pracy rąk niż świadomość, że w między czasie pomagamy innym zwierzętom, które udamawiamy lub żyją sobie równolegle z nami w formie dzikiej ale w środowisku dla siebie zdrowym.
We like to grow vegetables and fruits in the garden. It gives us a lot of satisfaction. In this activity, we find the meaning of life because the cultivation of vegetables and fruit is useful. We have a lot of hazelnuts this year. For the first time we have walnuts. For the first time we have our own mushrooms that grow under the foil. We are happy to grow tomatoes and sweet peppers. The cultivation of cocktail tomatoes on the terrace did not go well, but as Monty Don advises, "you should not be discouraged." I really like watching the program broadcast in Poland under the title Gardener "s World.
We like to grow vegetables and fruits in the garden. It gives us a lot of satisfaction. In this activity, we find the meaning of life because the cultivation of vegetables and fruit is useful. We have a lot of hazelnuts this year. For the first time we have walnuts. For the first time we have our own mushrooms that grow under the foil. We are happy to grow tomatoes and sweet peppers. The cultivation of cocktail tomatoes on the terrace did not go well, but as Monty Don advises, "you should not be discouraged." I really like watching the program broadcast in Poland under the title Gardener "s World.
wtorek, 1 października 2019
Wrześniowe grzybobranie
Patrząc po rok rocznym spadku ilości postów we wrześniu skłaniam się ku hipotezie, że wrzesień zatyka mnie swoim nadejściem. Gasi moją wenę pisarską, za to że kończy się lato, ku mojemu corocznemu zdziwieniu i za to, że pojawia się rok szkolny. Źle się dzieje w naszej edukacji jeśli staje się traumą dla rodziców. Październik to już jakby inna bajka. Jakby się człowiek pogodził, zaakceptował stan obecny i zaczął dostrzegać otaczający go świat. A przecież we wrześniu również mijały dni bardziej lub mniej udane ale zawsze przynoszące coś nowego.
niedziela, 25 sierpnia 2019
Nasze lato
Nastał wspaniały czas. Mimo przemijania lata nie sposób się nim nie zachwycać. Pomimo leniuchowania czerpiemy z lata garściami. Inni za pewne więcej albo bardziej ale nas cieszy to co mamy. Wreszcie doczekaliśmy się swoich plonów z działki, którymi możemy się zajadać. Nie mamy własnych jabłek, jabłonki nadal owocują marnie, ale z pobliskiej, zdziczałej jabłonki zbieramy spady i robimy pyszne kompoty. Do kompotów z jabłek dodaję goździki, imbir (na obniżenie ciśnienia do stygnącego już kompotu) i cynamon zamiast cukru. Uwielbiamy go.
poniedziałek, 22 lipca 2019
Tu i teraz / Here and now
Miło byłoby coś napisać, mimo leniuchowania. Chociaż zostawić ,,słówko" na blogu. Ten sezon jest dla mnie zaskakująco odmienny bo mamy jakiś duchowy zastój. Nie tylko ja, mąż też, ogólnie wszyscy. Ogarniamy zwierzęta (we care about animals), raz czy dwa skosiliśmy nasze polne trawniki pod zimowe siano, dokonuję pielenia rabat tylko w naprawdę wyjątkowych sytuacjach, mąż pieli w warzywnikach z konieczności. (Twice we mowed grass for hay, which we will use in the winter. I do not uproot the weeds to make the bees have many wild flowers. Husband takes care of a vegetable garden for us.)
wtorek, 25 września 2018
Rewia mody dla grzybków / fashion review for mushrooms
Nigdy nie przypuszczałam, że doświadczę tak gwałtownej zmiany pogody. Jest to niebywałe doświadczenie emocjonalne położyć się spać za lata a nim się na dobre zasnęło to nadeszła jesień i to z mocnym przytupem - nocnej zawieruchy. Bardzo niekorzystnie odbiło się to na moim samopoczuciu, którego dyskomfort odczuwam do dnia dzisiejszego. Ale... Nigdy nie lubiłam tego spójnika szczególnie w mowie potocznej bo był w moim dzieciństwie, niczym wisienka na torcie pochwały czy uznania, dodatkiem informującym mnie, że mogłam zrobić lepiej lub bardziej się postarać. Wiadomo czym to zaowocowało - kompleksami.
czwartek, 2 sierpnia 2018
Co słychać w sadzie... / In my orchard
| apple-tree |
Z ostatniej chwili - jest tak gorąco, a wczoraj był najgorętszy dzień z dotychczasowych, że przylatują do nas różne ptaki aby się ochłodzić w cieniu drzew. Niektóre z nich udaje nam się zobaczyć inne po prostu słyszymy. Tak jak dzisiaj, obudził mnie dziwny dźwięk dochodzący z dworu. Nie mogłam go dojrzeć ale nigdy dotąd nie słyszałam tego głosu więc domyśliłam się, że mamy nowego gościa. Posiedział w cieniu, może skorzystał z któryś z pojemników na wodę i poleciał dalej. W takie upały pamiętajmy o poidłach dla ptaków, dla owadów a nawet dla bezdomnych kotów. Fotka z jabłonką czyli będzie o naszej uprawie...
Subskrybuj:
Posty (Atom)





