Od razu napiszę, że moja noga szczęśliwie się zrosła, a nawet ortopeda był zdziwiony, ,,że tak szybko". Dużo jadłam zupek gotowanych na kurzych łapkach. Kupnych oczywiście. Ja należę do tych mieszczuchów żyjących na wsi, co to zdrowo hodują kury dla ich samego widoku, a kiepskiej jakości mięso drobiowe kupują w sklepie. Noooo... mamy kury dla jaj.
Obserwatorzy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natura i ja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natura i ja. Pokaż wszystkie posty
sobota, 17 października 2026
czwartek, 13 lutego 2025
Skrzydlaci goście cz.3
Niewątpliwie ta zima kojarzyć mi się będzie z ptakami, które regularnie dokarmiany. Z każdej strony domu coś skacze po gałęziach drzew lub krzewów, przelatuje czy buszuje w opadłych liściach. Na każdym kroku wróbelek, mazurek, sikorka, kos albo sójka... trzeba też wspomnieć i naszego dzięcioła. Nie potrafię złapać go dobrze na zdjęciu, bo w ciągłym ruchu, ciągle kręci się wokoło drzewa.
czwartek, 12 grudnia 2024
Skrzydlaci goście
Często zdarza się tak, że ktoś pisze o paskudnej pogodzie, która uniemożliwia zrobienie ładnych zdjęć po czym wstawia cudne fotki. U mnie niestety tak nie będzie. Zdjęcia w pełni odzwierciedlają grudniową pogodę. Szaro, buro i ponuro. Nie pamiętam aby w jakikolwiek dzień tego miesiąca pojawiło się słońce. Może na chwilę wyjrzało jak byłam w pracy, w murach i zajęta pracą nie zauważyłam. Słoneczko gdzie jesteś?
niedziela, 11 czerwca 2023
Nasza oaza dla owadów
Chcąc opisać jednym słowem to co się u nas dzieje, to najlepiej pasuje -wariactwo, szaleństwo. Zdziczenie? Nie do końca ale jeśli chodzi o stan moich rabat to wpisuje się idealnie. Nie wiem jak mój mąż, ale ja od maja ścigam się z czasem, próbując zarządzać nim sensownie pomiędzy pracą, zadaniami domowymi i ogrodowymi.
niedziela, 26 marca 2023
Jest coraz piękniej...
Kończy się marzec. Dzisiaj mam iście marcową pogodę. Leje jak z cebra aby za chwilę zaświeciło słońce i tak w kółko. Być może nawet gdzieś pojawia się tęcza? Lubię robić zdjęcia mazurkom siedzącym na bzie lub berberysie. Na tym zdjęciu widać jak bez się budzi a jego pąki pęcznieją. Nawet nie przypuszczałam, że wyjdzie tak zielone, optymistyczne zdjęcie.
środa, 23 listopada 2022
Senny i mglisty listopad
Do tej pory wstawiałam zdjęcia z października, więc może najwyższy czas napisać post z listopada. Tak jak październik był pełen słońca i magicznych, jesiennych kolorów, tak listopad jest pochmurny, mglisty i mroźny. Doszło nawet do -7 stopni C. Śnieg jedynie poprószył dachy i trochę ziemię. Czym robiło się zimniej tym chętniej koteczki przepraszały się z kocykami i domowym ciepełkiem.
niedziela, 13 listopada 2022
Być... istnieć... żyć...
W tym roku, jesień odczuwam inaczej. Nawet ja to widzę. Może udaje mi się ją zobaczyć przez pryzmat trudnych lat, które mięliśmy? Wiele smutnych i mocno psychicznie obciążających zdarzeń spowodowało, że nawet covid był naszym najmniejszym zmartwieniem. Widzę, że się ,,przebudzam", mimo, że zawsze jesienią zamieniam się w niedźwiedzia i ,,zasypiam". Aby wraz z przedwiośniem się przebudzić. W tym roku jest inaczej...
niedziela, 6 listopada 2022
Drzewa i błękit nieba
Koniec października i obecne dni listopada osnute są poranną mgłą i pochmurną pogodą, tym bardziej sympatyczniej jest mi sięgnąć do jeszcze październikowych zdjęć, kiedy to upajałam się promieniami słonecznymi. Moja miłość do płynących obłoczków na niebie, nie przeminęła, ale częściej po prostu patrzę na nie, niż lecę od razu po aparat. Na pewno, wiele z tych, pięknych momentów warte by były uwiecznienia. W każdym razie samo niebo warte jest naszej uwagi.
piątek, 16 września 2022
Wrześniowy las
Jeszcze lato trwa ale czuje się już nadchodzącą jesień. Na działce i w najbliższej okolicy nadal jest pięknie zielono, ale w lesie widać już zmiany. Coraz więcej opadłych liści. Drzewa niby zielone ale jakby ta zieleń mniej soczysta i bardziej zmatowiała. Czuje się zmęczenie lasu, letnimi upałami. Spacerując po nim zastanawiałam się jak będzie wyglądał świat bez leśnych obszarów, do których dąży bezmyślne działanie człowieka.
niedziela, 19 czerwca 2022
Ogrodowi goście i orliki.
niedziela, 3 kwietnia 2022
Nie narzekaj, bo... cię usłyszą
Nie narzekaj, bo cię usłyszą, a jak usłyszą to jeszcze przyjdą z pomocą siły nadprzyrodzone. Ot taka na przykład Matka Natura cię wysłucha i zechce pomóc. Bo ileż można słuchać tego narzekania? Od lat narzekam na kiepską glebę na działce przez co nie mogę mieć przebiśniegów. A one takie piękne. Więc w tym roku mam! Przebiśniego-żonkile.
niedziela, 20 lutego 2022
Zimowe nowości
Czuję już przedwiośnie. A odkąd pojawiają się częściej słoneczne dni to rzeczywiście zaczyna się mieć nadzieję, że zima już w głębokim odwrocie. Przy brzydkiej, ponurej, zimowej pogodzie kury nie chciały wychodzić na dwór, a niektóre jedynie siadywały na kozim progu szopy i obserwowały z niego świat. Zdjęcie zza głównego ogrodzenia, bo gdybym podeszła to za pewne, by zareagowały na moje nadejście. Lubią wchodzić do części koziołka, kiedy go nie ma i grzebać sobie w jego ściółce.
sobota, 1 stycznia 2022
Zimowi goście/ Winter visitors
Niezwykłość pierwszego dnia roku odczuwana przeze mnie, nieustająco mnie zachwyca. Po śniegu i białych Świętach nie zostało już śladu, ale muszę przyznać, że dużo bardziej od niego zachwyciła mnie mocna odwilż i widok zielonkawych pól wokół mnie. Dziś jest na plusie, mży ale zrobiło się bardziej zielono. Odliczam dni do przedwiośnia. W każdym razie kiedy zrobiło się bardzo zimno miałam wspaniałych gości.
I welcome you in the New Year. The first day is full of hope for the better. Do you also feel this way? Our Christmas holidays were white. It was frost, -20 degrees C. The birds were coming to our garden. We were very happy about it.
poniedziałek, 12 lipca 2021
Nasze naturalne sposoby na ślimaki / Our fight with snails without chemicals
Są kaczuchy i do tego pięknie nam rosną. Więc pora na temat ślimakowy. Miłośników mięczaków proszę o nie czytanie tego wątku dla własnego zdrowia psychicznego i duchowego. Dodam jednak, że mimo toczonej walki z nimi jest mi bardzo przykro, że muszę je zabijać. Jest wokoło mnóstwo nieużytków, na których mogłyby sobie żyć, mnóstwo chwastów, którymi mogłyby się żywić nawet na mojej działce. I wtedy byłaby zgoda. Na fotce poletko uprawy dyniowej.
We don't want to use chemicals in the garden. Many species of endangered animals have lived in our garden. We've had a snail plague since last year. We are looking for natural methods to fight them. If you are a mollusk lover, do not read this topic. We are also sorry that we are fighting them. Why don't they eat the weeds, only our crop?
niedziela, 20 czerwca 2021
Uzdrawiający zapach rózany...
Żyję. Ale co to za życie? Pochłonęła mnie praca zawodowa. Nad tym problemem obecnie pracuję. Doznałam przebudzenia próbując pewnego dnia, niczym ośmiorniczka nadrabiać błyskawicznie stracony czas w pracach ogrodowych. Żebym w drugiej połowie czerwca nie miała przeprowadzonych wiosennych prac ogrodowych? Co się stało?
czwartek, 25 marca 2021
Badyle z jesiennych bylin / My natural garden mulch
Hello dear friend. I invite you to the wild terrain in my garden. This year, winter lasted longer than usual.
sobota, 13 marca 2021
Zwykły czas / Me and nature
Zbliża się połowa marca a u mnie cisza na blogu. Czy coś się stało? Ogólnie codzienność jest pod kontrolą. Mąż ma powikłania pocovidowe, trafiło na serducho ale nasza, polska medycyna jest wstanie pomóc. Co nas cieszy. Ogólnie sprawnie poszły pierwsze, najpilniejsze badania, weszły pierwsze leki i problem został ustabilizowany a samo leczenie jest w toku. Praca zawodowa zajmuje mi bardzo dużo czasu i pora roku jakoś nie nastraja mnie do większych refleksji.
Hello dear friend! Why am I not writing a blog? Has something very bad happened? No, but I am busy with my family, home and work. My husband has little complications from covid. The Polish medical service, which works well, helps us. My husband is fine now.
niedziela, 29 listopada 2020
Mrozek cz.2 / Little frost part 2
Wciągnął mnie ten przymrozek i mrozek oszraniający wszystko wokoło mnie. Dzisiaj już spadło trochę śniegu ale takiego wrażenia na mnie nie zrobiło. To jest ciągle ten sam czwartkowy poranek 26.11., w którym widząc srebrzystą biel za oknem wybiegłam z domu z aparatem fotograficznym. Dzisiaj pokażę Wam jak zmieniło się nasze ,,drugie pole". Przejrzałam archiwum bloga i mam tylko jeden post o tym miejscu, z jesieni. tutaj I w poście na temat nowego pastwiska dla kóz. I am charmed by the first frost. This is a continuation of photos from November 26, 2020, from Thursday. I went for a walk to our second field. You can see what it looked like in the fall in the link above.
czwartek, 26 listopada 2020
Mrozek / Little frost
Nie lubię zimy, ale rok rocznie zachwycam się pierwszym oszronieniem świata, albo pierwszym opadem śniegu. Może po wiośnie, lecie i jesieni jest to mimo wszystko niezwykłe? Świat, który codziennie widuję nagle i niespodziewanie całkowicie się przemienia. I może to mnie tak zachwyca? Ta pierwsza chwila? Na zdjęciu słabo to widać, ale brama i furtka zrobiła się dwu-kolorowa a mrozek nadal jej szlachetności. I może dlatego postanowiłam zrobić jej zdjęcie i wstawić jako pierwsze. Nie zapraszam pani Zimy do siebie, nigdy jej nie zapraszam, ale ona i tak przychodzi...
I don't like winter but I like the first frost. I am delighted with the first impression of the white around. I like the frosted gate. The world is so different.
I don't like winter but I like the first frost. I am delighted with the first impression of the white around. I like the frosted gate. The world is so different.
niedziela, 27 września 2020
Pani Jesień na moim polu / Mrs. Autumn on farmland
Niby jeszcze zielono, niby jeszcze letnio a jednak czuje się, że nadchodzi jesień. A nadchodzi z chłodem poranka, z delikatną mgłą lśniącą w blasku wchodzącego Słońca. W tym roku przyszła tak delikatnie i prawie niezauważalnie. Uchwyciłam ją jedynie aparatem fotograficznym i byłam bardzo zdumiona, ponieważ co innego widział aparat a co innego moje oczy. Być może przez mój optymizm, moje oczy widziały więcej zielonego.
This is not a real farmland. This is ours, the second plot, where various trees grow, our goats graze on this plot, and we grow potatoes. And it is a nature-friendly place. Birds nest in chokeberry bushes. Roe deer come to eat the grass, gnaw the bark, and eat toadstools when they are sick. Pheasants and hedgehogs live here. Wild boars can visit us and nobody will chase them away.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






