W zeszłą sobotę wybraliśmy się do najbliższego Ogrodu Zoologicznego, który mieści się w Warszawie. Od dzieciństwa jest to moje ulubione miejsce, do którego chodzę kiedy tylko nadarzy się okazja. I miłość do tego miejsca chyba zaszczepiłam samoistnie u moich dzieci, co mnie ogromnie cieszy. To właśnie mój Miś zaproponował tę wycieczkę stęskniony za tym miejscem. Myślę sobie, że odwiedzając go bardzo często zawsze bym coś nowego zauważyła, coś przykułoby moją uwagę i wyszłabym z nowymi doznaniami ponieważ zwierzęta każdego dnia zachowują się inaczej. Tak jak my reagują na zmianę pogody, na otoczenie. Tworzą sobie w tym sztucznym środowisku swój własny plan dnia z przeróżnymi scenariuszami dostosowanymi do stałych rytuałów określonych przez człowieka. Od lat nurtuje mnie pytanie, co one myślą patrząc tak na nas - zwiedzających? Jedni są hałaśliwi, inni milczący, mniej lub bardziej kolorowo ubrani. Zwierzaki o dwóch nogach... My przychodzimy oglądać je a One mają okazję poprzyglądać się nam. Najczęściej odwiedzamy go koło południa, tuż przed południem lub wczesnym popołudniem a tym razem wybraliśmy się rano. Dla moich dzieci było to nowością. Specjalnie wstaliśmy rano aby dotrzeć na porę porannego karmienia...
Obserwatorzy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ptaki egzotyczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ptaki egzotyczne. Pokaż wszystkie posty
sobota, 27 września 2014
środa, 30 lipca 2014
Z nutą egzotycznego trelu, cz. 2
Jak się tak teraz zastanawiam przywołując te wszystkie obrazy z pamięci, dochodzę do zaskakującego dla mnie wniosku, że wszystkie zwierzęta tamtego okresu, które ze mną zamieszkały pojawiły się w moim życiu z przypadku bądź z tzw. ,,potrzeby serca" ofiarowania nowego domu, nowego opiekuna.
Wydarte egzotyczne zwierzęta ze swego naturalnego środowiska nie mają żadnych szans na przetrwanie, dopiero urodzone w niewoli dzieci widzą pewne ,,światełko w tunelu" ale muszą mieć szczęście jak my wszyscy na tym świecie, aby osiąść gdzieś szczęśliwie już na początku bądź po długiej, ciężkiej tułaczce, nie wiedząc zupełnie o co chodzi i jakie panują zasady na tym ludzkim świecie. Że są chwilową zachcianką, kaprysem czy nieprzemyślanym prezentem... jakie to okrutne, kiedy nam ludziom zdarza się być czyjąś zabawką, czyimś kaprysem jedynie... i tak właśnie postrzegam wszystkie zwierzęta, szczególnie te egzotyczne, które same się tutaj do nas nie pchały. I to przeświadczenie zapoczątkowało mój skromny zbiór, jakby to tak określić, przeróżnych stworzeń pojawiających się niespodziewanie i z przypadku w moim życiu i w moim domu.
poniedziałek, 28 lipca 2014
Z nutą egzotycznego trelu, cz.1
Ciężko wierzyć temu, że papużka falista może wydawać trele. Kto miał choć raz kontakt z tym gatunkiem to wciągnie gwałtownie powietrze pozostając w mimowolnym bezdechu.
Ale po cóż tak od razu, z grubej rury, że one skrzeczą...o wiele przyjemniej napisać o ,,egzotycznym trelu" nawet jeśli jest mocno naciągany. Wychowałam się w przekonaniu, że wszystkie papugi skrzeczą. We wszystkich bajkach były tylko takie. A ku memu zaskoczeniu samiec Nimfy pięknie śpiewa.
Kiedy go usłyszałam stanęłam oniemiała i nie mogłam uwierzyć, że to papuga i że tak cudnie potrafi trelować. Może nie ma co startować w konkursie z kanarkami ale na pewno żaden kanarek nie powstydzi się takiego śpiewającego znajomego. Byłam oczarowana. A wiem co mówię, bo przez naście lat miałam przyjemność mieszkać z kanarkiem... ale to nie od niego się wszystko zaczęło... Chociaż najwięcej mam z nim wspomnień jeśli chodzi o egzotyczny, ptasi gatunek w moim życiu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)