Obserwatorzy

sobota, 14 lipca 2018

Moje rośliny na wakacjach

Moją tegoroczną miłością jest altana. Nigdy bym nie przypuszczała, że tak bardzo mi podpasuje i będę czerpać tyle radości z obcowania w niej. Często zadaje się pytanie co tak naprawdę urzeka nas w danej rzeczy, że obdarowujemy ją tak silnym uczuciem. Nie znam odpowiedzi. Nie chodzi tu o to, że była długo wyczekiwana bo w sumie na etapie podestu mogła już tak zostać i nikomu z nas to nie przeszkadzało bo ciągle były ważniejsze sprawy i nadal są. Powstała w drodze przypadku i jakoś tak poszło. Ale odkąd jest, nie wyobrażam sobie mojego ogrodu, mojej działki bez niej. Jestem szalenie zadowolona z przezroczystego dachu bo dzięki niemu nie jest ciemna. Wpada do niej miłe, rozproszone światło. Jest dla mnie czymś żywym. Ewoluuje wraz z moimi myślami.


Patrząc na moje smętnie wyglądające latem zielistki (chlorophytum) na łazienkowym parapecie zastanawiałam się czy nie byłoby im dobrze na dworzu (na dworze), skoro niektóre rośliny wystawiłam na balkon i schody. W końcu po to zostawiłam w altanie nieprzycięte bale dachowe aby wychodziły poza dach i pełniły rolę słupów do zawieszania roślin.
W końcu mam urlop więc czemu nie miałyby dostać urlopu również inne rośliny doniczkowe, które na co dzień mieszkają w domu? Nigdy jeszcze w naszej historii nic nie powstało tak szybko jak ala stoliczek z kratki. Siedząc w altanie zerkałam na burzący mój spokój ducha ,,rupieć" zwany zaczętą wędzarnią. I kawałek terenu przed nim, nie opielony i poza ochroną dachu. Myśl zwizualizowała się tak szybko, że czym prędzej pognałam do męża aby nie uleciała z głowy bo była w moim odczuciu czymś niewiarygodnym. Traw chciał, że mąż dysponował palem, który się marnował i do końca nie miał na niego pomysłu. Zależało mi aby stoliczek kwietnik był sam w sobie delikatny i lekki wizualnie i dlatego chciałam aby blatem była kratka. Kratka miała być o połowę mniejsza ale  taka była do zagospodarowania na już więc tą wzieliśmy i dobrze bo nie przypuszczałam, że tyle chętnych roślin na nią znajdę. Jeśli to się sprawdzi to odmaluje się ją na przyszły sezon a ja przez zimę może wymyślę jaki chcę jej nadać kolor. Na razie jest jak jest i cieszy mnie niezmiernie jej widok. Tym sposobem dość szybko znalazłam idealnie miejsce dla moich roślinek. W upalne dni bez problemu podleje się je zwykłą ogrodową konewką a przede wszystkim będąc pod ręką, skoro bez przerwy przesiadujemy w altanie, zawsze zostaną podlane i nie trzeba o nich pamiętać. 
Ostatnie zdjęcie to widok na liliowce z altany. Ale równocześnie chciałam pokazać co się dzieje z naszym podestem. Swego czasu miałam pytania o jego pielęgnację. Więc od wypielenia go zaraz po postawieniu dachu do teraz tyle zarósł. Czyli w sumie tylko tam gdzie jest więcej słońca. W głębi sporadycznie coś urośnie.  Śmieję się, że w przyszłym roku jeśli tylko pogoda dopisze to zamienię ją w busz i gdyby nie to, że żyję w zimnym klimacie to około października bym się do niej przeprowadziła. Uwielbiam ją!
Długo zastanawiałam się czy pokazywać te zdjęcia no bo... każdą pierdółkę (trifle) będę pokazywać na blogu? Ale stwierdziłam, że może komuś też ten pomysł przypadnie do gustu a wcześniej jakoś nie przyszedł do głowy? 

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i życzę wspaniałych, letnich dni 
i tego upragnionego wypoczynku :)


czwartek, 12 lipca 2018

Relaks nad stawem

,,Czas urlopu to czas błogiego lenistwa", komu się to udaje ten jest naprawdę szczęściarzem i świetnie umie rozplanować czas. Już kiedyś pisałam, że mózg jest ,,naszym druhem", o którym nie powinno się zapominać. tutaj ,,Czas urlopu" to przede wszystkim czas dla niego, dla ciągle pracujących na pełnych obrotach szarych komórek. Po prostu zwolnić... Dla mnie takim miejscem pełnego relaksu jest nasz prywatny stawik wykopany właśnie dla celów relaksacyjnych.

wtorek, 10 lipca 2018

Nasza metoda uprawy dyni i cukinii / Our method of growing of pumpkin and courgette

Jak bociany chodzą po skoszonej łące to musi być już lato. Cudowny widok, dla niego warto wybrać się poza miasto. Z powodu gorąca zaczął się już zmożony okres żniw i u mnie też słychać radosny warkot maszyn rolniczych. Dlaczego ,,radosny"?Ponieważ póki będzie rolnictwo, póki rolnik będzie miał do koszenia zboże, to nie będzie w kraju głodu. Cieszę się, że wynaleziono kombajny bo mogą szybciej zrobić więcej i żmudna praca w polu staje się mniej uciążliwa dla człowieka. Sama pracowałam w polu przy żniwach wielokrotnie to wiem co mówię. Hałas jest i pyli się...taka to praca a jej godziny wyznacza pogoda i wielkość pola do obrobienia. Nie da się ,,polać wodą zboża czy siana" bo to bzdura sama w sobie ale ono musi być właśnie suche. Czas żniw to czas dobrej magii bo  każdy chce jeść, mało komu w dzisiejszych czasach chce się coś samemu uprawiać, woli pójść do sklepu, więc tym bardziej należy szanować tych, którzy wybrali produkcję rolną dla całego społeczeństwa. Na temat wiejskich zapachów odsyłam tutaj bo rolnictwo to nie tylko żniwa, ale i hodowla zwierząt i wszystkie czynności z ich obsługą, nie tylko piękny konik ma swoje fizjologiczne potrzeby. A jak ktoś ma alergię na pyłki, smrodki itd. to absolutnie nie powinien przenosić się na wieś. 

sobota, 7 lipca 2018

,,Nowa rabata" - języczki i nie tylko / My floral discount in a shady corner

Co ja pocznę, kiedy już wszystko napiszę o tej ,,nowej rabacie"? Nie mam zielonego pojęcia. Druga moja myśl podczas rozpoczęcia pisania tego posta, że muszę lepiej je tytułować bo nie mogę znaleźć potrzebnych informacji. Moje życie tutaj jest tak ,,powtarzalne" żeby nie napisać monotonne, że już gubię się o czym już napisałam a o czym nie. Czy ja pisałam o języczkach? Gdzieś, coś na pewno tak ale nie znalazłam posta o nich.  A tak je lubię! To moja kolejna miłość. Jeśli o niej już gdzieś pisałam to powtórzę się, że dostałam pierwszą języczkę pomarańczową (Ligularia dentata) od zaprzyjaźnionej osoby z ekotopiku kiedy nie miałam pomysłu na to miejsce. Przyjechała do mnie jako jedna z pierwszych roślin w tym ,,ogrodzie" i zdobyła moje serce  i męża. Języczka pomarańczowa wypuszczająca kwiatostan pokroju klasycznego kwiatu i kwitnąca bliżej września, te na zdjęciu są inną odmianą języczki, być może odmiana syberyjska (Ligularia sibirica)

czwartek, 5 lipca 2018

Duet liliowcowy (Hemerocallis)

Czytam na różnych blogach ogrodniczych i nie tylko, że lipiec jest zimny i suchy. Więc muszę napisać w swoim pamiętniku, że u mnie lipiec jest może rzeczywiście ciut chłodniejszy od afrykańskich temperatur czerwcowych ale nadal ładny i ciepły, za to systematycznie pada dzięki czemu nie ma suszy. Bałam się, że znów nastanie susza jak kilka lat temu, ale nie. Od pierwszych gorących dni wiosennych do teraz co kilka dni pada, mniej albo bardziej obficie ale pada. Na zdjęciu dzisiejszy wchód słońca.

niedziela, 1 lipca 2018

Letnie niespodzianki

I znów o ogrodzie... ale jak się ma ,,dom w ogrodzie" to trudno o nim ciągle nie pisać.  Czy poznajecie ten teren? Ten iglak... ten płotek? Jeśli nie to odsyłam do tego postu:  Nowa rabata cd , chodzi o pierwsze zdjęcie.
Tak, tak, to bardziej słoneczna część ,,Nowej rabaty".  Otrzymałam mega wsparcie praktyczno ogrodnicze od Taba Azy i wygląda to w tym roku jak na zdjęciu. Całą zimę zastanawiałam się nad poradami i z wiosną poprzesadzałam to i owo. 

czwartek, 28 czerwca 2018

Kolejny roczek minął...

Kiedy zaczynałam pisać bloga moje posty pełne były słów i ani jednego zdjęcia. Musiałam się dopiero nauczyć wstawiania ich a może miałam większą potrzebę napisania czegoś od siebie?  A może jedno i drugie? Nie pamiętam już. Dziś jest może trochę mniej słów ale zdjęcia są już podstawową częścią każdego mojego postu. Może i dobrze? Ostatnio mniej robię zdjęć bo mniej działam w ogrodzie. Dlatego wydaje mi się, że dzisiejszy temat będzie idealny na kończący się już czerwiec. A przecież właśnie w czerwcu, 4 lata temu napisałam swój pierwszy w życiu post na blogu.