Obserwatorzy

sobota, 9 grudnia 2017

Płynie czas a z nim lata życia- pożegnanie


Takie małe dyńki zebraliśmy jak ta na zdjęciu a mnie się tak bardzo spodobały, że postanowiłam zebrać z nich nasiona. To taka namiastka nieudanego sezonu, ale życie trwa dalej i nie ma co się oglądać na minione i skupić się na tym co przed nami. Przeżywamy większe i mniejsze tragedie w domowych zaciszach a pory roku mijają niewzruszenie jedne za drugimi i kiedy nadejdzie wiosna będzie chciało się coś wysiać. Może nawet wspomni się te małe dynie, które sprawiły nam niespodziewanie wiele radości bo ze względu na swoją małą wielkość można było z nich wiele zrobić. I ugotować, i ufaszerować, i zrobić cipsy.  Zdjęcie powstało z tego co stoi na parapecie w kuchni i z natchnienia luźnej myśli bądź nostalgii za latem.

niedziela, 3 grudnia 2017

Początek grudnia

Z założenia zdjęcie pstryka się aby coś pokazać i aby ktoś mógł na nim również coś zobaczyć, tym razem będzie odwrotnie. Jak to ze mną bywa ja często robię na opak. Tym razem na zdjęcie popatrzymy aby dojrzeć to czego nie ma. A czego nie ma? 
Nie ma tej obrzydliwej kupy gruzu na podjeździe i smutnego autka stojącego za nią.  Tak, tak. gruz zlikwidowany z podjazdu!! Hurrrra!!!  Znana jest wszystkim wersja poprawy samopoczucia z mieszkaniem z kozą i pozbycia się jej, muszę stwierdzić, że kupa gruzu działa na podobnej zasadzie. To niebywałe jakie szczęście nas ogarnęło kiedy w końcu wjechała sympatyczna koparka i zrobiła porządek.

poniedziałek, 27 listopada 2017

Chodniki ogrodowe cd i nie tylko

Po tak długim okresie pochmurnym, każdy cudny poranek jest przeze mnie uwieczniany aby cieszył oczy i duszę w trudnych chwilach codzienności. Tak jak zapowiedziałam temat jednego posta postanowiłam podzielić na dwie części aby nie zamienić go w jakiś kolos tekstu do czytania. Pierwsza jego część znajduje się tutaj. Pomimo wielu prac jakie rozpoczęliśmy w tym roku, zdecydowanie ten sezon będzie mi się kojarzył z gruzem. Mnóstwo przy nim pracy ale zdaję sobie sprawę, że jest dla nas, na tym bagnistym terenie złotodajnym materiałem. 

sobota, 25 listopada 2017

Pierwiastek kobiecości

Odkryłam wczoraj kolejny blog z pięknym wnętrzem. Po prostu takim, że dech zapiera. Jakby położyć nasze wnętrza na jakiejś osi to moje wnętrze wypadałoby po przeciwnej stronie, daleko, hen, hen. Nie mam w sobie nic z aranżacji ani domowej ani ogrodowej. Zawsze wydawało mi się, że po prostu w moim dzieciństwie zabrakło pierwiastka kobiecości w moim najbliższym otoczeniu, a wszelkie kontakty innych kobiet z rodziny były za małe i za płytkie aby zostawić ślad w mojej osobowości. Ale czym jestem starsza tym wydaje mi się, że można to po prostu samemu poczuć czy rozwinąć w sobie. 

piątek, 24 listopada 2017

Niespodziewane chodniki ogrodowe

- Ale nas pogoda rozpieszcza - Pomyślałam dzisiaj schodząc na dół do salonu. Drugi dzień pod rząd promienie słońca witają mnie o poranku. Szczyt luksusu - bym dodała. I pomyśleć jak dwa i pół miesiąca pochmurnej i deszczowej pogody potrafi zmienić wartość i rodzaj  zwykłych potrzeb do rangi wielkiego luksusu. Dzisiaj rano poczułam się kobietą bogatą a przede wszystkim tonącą w luksusie pozytywnych doznań i myśli. Nasiedziałam się na zwolnieniu i nabrałam różnych lekarstw wspomagając się domowymi sposobami i od dwóch dni czuję się o niebo lepiej.

czwartek, 23 listopada 2017

Dziadkowy mebel

Promienie słońca to coś tak pięknego dla mnie a ich piękno staje się szczególnie wzmocnione kiedy pojawiają się tak rzadko. Sierpień był ostatnim słonecznym miesiącem u mnie. Pozostałe miesiące to może z jeden dwa a może trzy  dni były ładne ale tak porozrzucane, że ciężko sobie o nich przypomnieć. Październik podobnie i listopad jak wyżej. Dzisiaj jest chyba własnie ten dzień - jednego dnia słonecznego w listopadzie. Mroźny wiatr na dworze, bo od razu wyskoczyłam na taras zrobić zdjęcie, to nie powiem, troszkę mnie owiał mrozek.
Promienie słońca wlewające się do salonu od rana są widokiem przepięknym, wręcz malowniczym. Mój dziwaczny salon w stylu magazynowym nabiera niczym za dotknięciem słonecznej różdżki ciepłego i spójnego charakteru. Zadziwia mnie to o każdej porze roku i za każdym razem, kiedy jestem świadkiem tego zjawiska. Najpiękniej ,,lśni" stary mebel mojego Dziadka. 

wtorek, 21 listopada 2017

Spadł śnieg

Można by powiedzieć, że śnieg nas zaskoczył, ale raczej to ludzki upór i przekonanie, że wie się lepiej i że musi pogoda poczekać, bo... tak.
Tak jak się tego obawiałam, nie zdążyliśmy z rozłożeniem gruzu i jeszcze nieduża aczkolwiek spora jego kupa tarasuje wjazd aut do ich garażów. Ale jak chciałam zamówić przemiłego pana z jeszcze milszą koparką aby to co zalega przerzucić na drugą działkę,  z której mąż by sobie brał wedle potrzeby a przejazd byłby umożliwiony, to małżonek upierał się, że ,,zdąży". Jak ja nie cierpię mieć racji w takich sytuacjach. Mam nadzieję, że to tylko taka chwilowa zapowiedź nadejścia zimy i jeszcze się wypogodzi. Zdążyłam za to z posadzeniem cebul tulipanów, starając się posadzić je tak aby wiosenne roztopy nie zniszczyły ich jak w tym roku. Wiosna pokaże co mi z tego wyszło. Na dzień dzisiejszy (20.11 br) jest biało. Akurat wzmożony opad śniegu z delikatną nutą deszczu przypadł na moje odwiedziny w przychodni, bo rozchorowałam się. Patrząc na to coś za oknem to mam wrażenie, że to jakaś większa alergia na nadchodzący opad śniegu.