Obserwatorzy

niedziela, 16 czerwca 2019

Żaby, ważki i traszki

Wydaje mi się, że raz do roku piszę post o naszym stawie. Może z jednym wyjątkiem, kiedy prowadziłam jego zimową obserwację? A tak poza tym to raczej jeden. Zobaczymy jak będzie w tym roku. Można powiedzieć, że w stawie niewiele się dzieje chociaż przecież to nieprawda. Tętni życiem bogactwem wielu stworzeń. Rodzą się i umierają istnienia naszej planety. Jakież to ekscytujące przecież!

Ktoś mógłby napisać o ogrodzie, że ,,niewiele się w nim dzieje" No bo w sumie co tam się dzieje, oprócz zakwitania, kwitnienia i przekwitania... ale ja ruszyłam nie tą ścieżką myślową, którą chcę.
Staw. Nasz staw niby taki sam a inny za sprawą zeszłorocznego, jesiennego pogłębiania aby woda miała szansę w nim ustać. Przy obecnych upałach są tego marne szanse. W każdym razie musieliśmy wszystko z niego wykopać a potem posadzić na nowo. Patrząc wiosną na jego smętny widok zamulonej wody bo dostało się też wierzbom nadbrzeżnym od koparki, to myślałam, że ten rok jest dla niego stracony jeśli chodzi o zamieszkanie. A jednak  mimo okropnego wyglądu wody pierwsze żaby przyszły i nie zrażone sytuacją kumkały, pływały i sprawiały wrażenie bardzo szczęśliwych istot. Ku memu zaskoczeniu woda na przełomie maja i czerwca zaczęła się  ,,przejaśniać". 
Te niebieskie ,,patyki" na unoszących się na wodzie źdźbłach traw to siedzące niebieskie ważki. Niestety mój aparat nie jest wstanie uchwycić je w locie i jedynie tylko takie mogłam zrobić im zdjęcie.  One są obecnie w okresie godowym i latają w duecie zespolone ze sobą. A tu poniżej moja próba uchwycenia w wodzie  młodej traszki podczas jej wynurzania się z dna aby zaczerpnąć powietrza.
W efekcie naszych obserwacji stawu jedną udało się na chwilę złapać. 

A tak wygląda teraz. Z naszą jedynie lekką ingerencją, terenem przybrzeżnym włada Matka Natura. Po prawo kępa żółtych kosaćców syberyjskich, która fantastycznie zadomowiła się na półce brzegowej. Wiosną dość głęboko siedzi w wodzie.  Obecnie staw wygląda tak.
Mam nadzieję, że uda się utrzymać w nim wodę, bo wpuściliśmy rybki. Posadziliśmy kilka roślin, które mają dawać cień i przyczynić się do mniejszego parowania wody, ale przy takich upałach to naprawdę wyzwanie dla  ,,naturalnego" stawu.

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i dziękuję, 
że jesteście ze mną
 :)


czwartek, 13 czerwca 2019

Begonie w altanie

Upały są tak gigantyczne, że bez altany nie moglibyśmy w ogóle spędzać czasu na dworzu. To jakieś najprawdziwsze zrządzenie losu, że ją postawiliśmy akurat przed tą zmianą klimatyczną. Niby mamy przestrzeń z drzewami ale to by było za mało. Po godzinie 9.00 (9 am) robi się taki gorąc, że wszelkie ogrodowe prace ustają. Nie mam pojęcia jak radzą sobie w ten upał rolnicy, bo przecież muszą. Podziwiam ich.
Jak co roku przypominam o naszych ,,braciach mniejszych" i proszę o wystawianie poideł dla ptaków i owadów.

wtorek, 11 czerwca 2019

Kiedy upał doskwiera...

Być może przemknie komuś przez myśl, że zwariowałam i każda rabata ma swoją prywatną konewkę, albo że wpadłam w konewkomanię. W sumie ciekawe byłyby to myśli ale niestety nieprawdziwe, co do drugiej opcji nie jestem w sumie taka pewna... Ale czyż nie wyglądają pięknie?

niedziela, 9 czerwca 2019

Co nas cieszy

- Czas płynie wolno. - pomyślałam sobie siadając do komputera. Za raz za tą myślą poszybowała druga - Dopiero co czekałam na wiosnę a już czerwiec nastał. - To jak to jest z tym upływem czasu w moim odczuciu? Po prostu relaksuję się. Wczorajszy dzień minął bardzo przyjemnie i dziś, pomimo, że nalatałam się już z konewką to czuję się wypoczęta i dopasowana do obecnego czasu. Nigdzie nie pędzę, żadna czynność nie wisi nade mną, nic nie muszę... chociaż na pewno powinnam wiele rzeczy zrobić. Stan zobojętnienia? Nic z tych rzeczy, stan jak to już napisałam - zrelaksowania. W końcu od tego jest wolny weekend, prawda?

środa, 5 czerwca 2019

Moje rododendrony


Chyba bardziej od roślin w ogrodzie lubię śpiew ptaków  i to w bardzo szerokim tego znaczeniu. A ogród tworzę dla nich aby je zwabić, zachęcić do osiedlania się blisko mnie abym mogła je słyszeć. Czy to egoizm? Drzwi balkonowe szeroko otwarte i przyłapałam się właśnie na tym, że uszy jak zwykle wyłapują ich świergot. 

sobota, 1 czerwca 2019

Upojona porankiem

- Jest cudownie! - Ta myśl nie tylko napełniła mnie radością i takim miłym sercu spełnieniem duszy ale również zmieniła temat dzisiejszego posta. Mam przygotowany inny, na temat współczesności, ale zrzędzić o tym mogę kiedy indziej. Dziś miałam cudowny poranek. I fajnie by było gdyby reszta dnia utrzymała się w tym odczuciu.

sobota, 25 maja 2019

Kurza ferajna

Poprzedni post i ten miały pójść razem ale ze względu na to, że w zakładkach mam oddzielnie kozy i tematy kurnikowe więc ostatecznie rozdzieliłam dla zwykłego porządku. A kto będzie chciał dowiedzieć się co słychać u nich wszystkich to po prostu cofnie się do posta poprzedniego. Dlatego też początek poprzedniego posta tyczy się i tego tematu szczególnie o tych smutkach i radościach. Ponieważ nastał czas ,,nowego" koguta. Naszego, ale zajął miejsce poprzedniego czerwonego.