Obserwatorzy

poniedziałek, 3 maja 2021

Kury i rozdrabniarka do gałęzi / My happy hens and my happy husband

Mimo chłodnej wiosny wiele się u nas dzieje. Tak naprawdę to zatrzymuje nas tylko deszcz. Przez kwietniowe zachmurzenie i spore opady deszczu doszłam do wniosku, że dzień bez opadów  też można zaliczyć do ,,ładnych dni". Dziś znów pada... a takie miałam plany w związku z długim, majowym weekendem.  Równiutko leje i wszystko dookoła się zazielenia. Wysialiśmy pierwsze warzywa i nawet dają radę przy tej pogodzie. Inne rosną w foliaku albo na parapecie i czekają. Dziś będzie o kurach bo dawno nic o nich nie pisałam. Są i mają się dobrze. 
 Despite the cold spring, a lot is happening here. The only thing that really stops us is rain. Due to the cloudiness in April and a lot of rainfall, I came to the conclusion that a day without rainfall can also be classified as "nice days". Today it's raining again ... and these are my plans due to the long weekend in May. . We sowed the first vegetables and they even manage in this weather. Others grow in a foil or on the windowsill and wait. Today it will be about chickens because I haven't written anything about them for a long time. They are and are doing well.

Jesienią kupiliśmy na targu kiepskie ziemniaki. Cały worek. Smaczne ale bardzo dużo musieliśmy wykrajać. Na miejskie życie zupełnie by się nie nadawały ale dla nas okazały się wręcz idealne. Obierając je do posiłków raz dwa zapełniał się kurzy garnek. Ziemniaki cenowo w przeliczeniu na karmę dla drobiu też wychodziły tanio. Dzięki takiej bogatej karmie, zimą mięliśmy sporo jaj. I kupowaliśmy dalej te ziemniaki. Na zdjęciu nasze jajka, są dużo większe od kupnych. Zdjęcie robiłam misce bo bardzo ją lubię. To taki niemalże zabytkowy eksponat z mojego dzieciństwa. Stara, metalowa miska. 
 In the fall, we bought bad potatoes at the market. The whole bag. Tasty, but we had to cut a lot. They would not be suitable for city life, but for us they turned out to be almost perfect. Peeling them for meals, the chicken pot would fill up once and twice. Potatoes in terms of poultry feed were also cheap. Thanks to such a rich feed, we had a lot of eggs in winter. And we kept on buying these potatoes. These are our eggs, they are much bigger than the ones we bought. I took a picture of the bowl because I like it very much. It is almost an antique exhibit from my childhood. An old metal bowl.

Tak, jak już wspomniałam, rozpoczęliśmy coroczne prace. Między innymi sprzątanie kozich szopek czy kurnika. Pozyskana ściółka wędruje na kompostownik albo bezpośrednio pod uprawy warzyw. Z powodu kapryśnej pogody nie chcieliśmy tracić czasu na wywożenie i dlatego zaczęliśmy składować na kurzym wybiegu. Sprawiliśmy tym ogromną radość kurom i kaczkom.  Na kurzym wybiegu rosną też drzewa owocowe i na pewno też skorzystają z tej kupki. Mnie zachwyciła ich radość. 
 As I mentioned, we started our annual work. Among other things, cleaning goat cribs or a chicken coop. The obtained mulch goes to the composter or directly to the cultivation of vegetables. Due to the capricious weather, we did not want to waste time on transporting it, and therefore we started storing it on a chicken run. We made these chickens and ducks a lot of joy. Fruit trees also grow in the chicken run, and they will certainly benefit from this pile as well. I was delighted with their joy.


Na ostatnich zdjęciach widać kupkę gałęzi. Już jej nie ma, tak jak innej kupki, która leżała od kilku lat. Kupiliśmy rozdrabniarkę do gałęzi, która stała się ulubioną zabawką mego męża. Bardzo udany zakup i jakże przydatny. Sterty zalegających gałęzi znikają w mig. A u nas gałęzi sporo. Pracuje dość cicho. Zdjęcie sterty gałęzi po jednym dniu rozdrabniania maszyną, połowa została. Mąż uporał się z nią w dwa dni. A ręcznie to by trwało i trwało a do tego ciągle czasu brakowało na nią. A tak, kilka godzin każdego dnia i po sprawie.
The last photos show a pile of branches. It is no longer there, just like the other pile that has been lying around for several years. We bought a wood chipper, which became my husband's favorite toy. A very successful purchase and how useful. The piles of fallen branches disappear in no time. We have a lot of branches. It works quite quietly. Photo of a pile of branches after one day of chipping with the machine, half of which are left. The husband dealt with it in two days. By hand it would go on and on and there was still no time for it. It's good, a few hours each day and no problem. My husband is very pleased.

I tak mija nam dzień za dniem, jeśli tylko nie pada. A to pielenie a to przygotowywanie miejsca na uprawę dyniowatych. 

And so we go day after day, as long as it's not raining. And this is weeding, and this is how to prepare a place to grow squash.


Jest coraz radośniej i przyjemniej. Kury gdaczą, koguty pieją, ptaki śpiewają. Coraz piękniej i trwa moja ukochana wiosna. 
It is getting happier and nicer. Chickens are cackling, roosters are crowing, birds are singing. More and more beautiful and my beloved spring continues.
Zostawiam serdeczne pozdrowienia 
dla wszystkich odwiedzających mój blog. 
Bądźcie zdrowi! 
I leave heartfelt greetings to all visitors to my blog.  
I wish you good health.
 :)
Dołączam filmik z moimi, szczęśliwymi kurami: Film
 

 

 

wtorek, 27 kwietnia 2021

Bratki w altanie / Pansies in the gazebo

Dwa lata temu posadziłam cebule tulipanów w betonowych donicach przy altanie. Kiedy zakwitły wyglądały bajecznie ale minusem był długi czas oczekiwania. Zakwitły dopiero w maju. Tutaj . Dlatego w tym roku posadziłam bratki. Posadziłam je kilka tygodni temu bo słyszałam, że radzą sobie w lekkich, niskich temperaturach. I tak rzeczywiście jest. Pojawiają się przymrozki nocne do -3 stopni C i ogólnie nic się z nimi nie dzieje.  A obecnie zaczęły się nawet rozrastać.
This year, pansies appeared in my gazebo. Two years ago I planted tulip bulbs in the gazebo. I gave a link to the post above.
 

poniedziałek, 19 kwietnia 2021

Mimo niepogody.../ Despite the rainy weather

Od dwóch tygodni pada z małymi przerwami. Po trzech dniach słonecznej i ciepłej pogody przyszło nagłe ochłodzenie wstrzymujące gwałtownie wzrost moich wysianych nasion na parapecie. Pogoda wstrzymała nas od prac ogrodowych a ja nawet poczułam komfort pracy zdalnej. A przyroda? A ogród? One w przeciwieństwie do nas mają się wręcz doskonale. Ogród tętni życiem nic nie robiąc sobie z tej jakby to rzec paskudnej pogody. Nasze mazurki budowały gniazda, teraz widzę jak lotem ,,prostym" z czymś tam w dziobku mkną szpaki. Budzą się ropuchy, żaby w stawie już od dawna w okresie godowym albo może już nawet skończyły? Rośliny mkną ku górze, mknąc ku kroplom deszczu. Świat wokół nas zazielenia się.
The world around us turns green. Birds are chirping and building nests in my garden. The toads wake up. Frogs mate in a pond. Daffodils and botanical tulips are blooming. Despite the rain, the garden has been teeming with life for two weeks and spring is blooming.

czwartek, 8 kwietnia 2021

Co kwitnie w kamieniach? / My crocuses

Zdjęcia w postach zdradzają jaką mam najczęściej pogodę. Początek wiosny jest bury i ponury. Jest chłodno i często pada deszcz ze śniegiem. Rok rocznie zachwyca mnie pogoda, która mimo chłodu, mimo niepogody budzi się do życia i rozpoczyna swój coroczny cykl. Teraz kwitną krokusy. Jestem nimi zachwycona. 
The weather in Poland in April is very changeable. At night it is light frost and during the day it can be sunny and warm. In a moment a black cloud comes and the snowstorm begins. Additionally, we are struck by a cold wind.

czwartek, 25 marca 2021

Badyle z jesiennych bylin / My natural garden mulch

Jestem, jestem. Po prostu praca zawodowa zajmuje mi bardzo dużo czasu. Nie wiem co to będzie, kiedy na dobre zacznie się sezon ogrodowy. Ale na razie mamy marzec i cieszmy się, że to już wiosna. U mnie za oknem szaro, buro a nawet białawo było i mało brakowało a by pierwszy dzień wiosny minął mi niezauważenie. Oglądając zdjęcia z poprzedniej wiosny to widzę, że w tym roku zima trwa dużo dłużej. Dopiero zaczynają pokazywać się wierzbowe bazie-kotki. 
Hello dear friend. I invite you to the wild terrain in my garden. This year, winter lasted longer than usual.
 

sobota, 13 marca 2021

Zwykły czas / Me and nature

Zbliża się połowa marca a u mnie cisza na blogu. Czy coś się stało?  Ogólnie codzienność jest pod kontrolą. Mąż ma powikłania pocovidowe, trafiło na serducho ale nasza, polska medycyna jest wstanie pomóc. Co nas cieszy. Ogólnie sprawnie poszły pierwsze, najpilniejsze badania, weszły pierwsze leki i problem został ustabilizowany a samo leczenie jest w toku. Praca zawodowa zajmuje mi bardzo dużo czasu i pora roku jakoś nie nastraja mnie do większych refleksji. 
 Hello dear friend! Why am I not writing a blog? Has something very bad happened? No, but I am busy with my family, home and work. My husband has little complications from covid. The Polish medical service, which works well, helps us. My husband is fine now.
 

środa, 10 lutego 2021

Po prostu zima / The winter

Zainspirowana wpisem Ewy Sey z blogu Kresowa Zagroda  na temat jakże modnego obecnie odśnieżania i ja postanowiłam rozwinąć temat obecnej zimy. My też odśnieżamy ale raczej jest to dla nas forma gimnastyki na świeżym powietrzu. Śniegu nie ma aż tak dużo (stare Mazowsze) aby było to koniecznością. Ot odskocznia od powtarzających się domowych czynności jakie mamy zimową porą. Palenie w piecu, doglądanie zwierząt i karmienie ich. Gotowanie, sprzątanie, prawnie i oczywiście wszystkie zadania z teczki ,,zdalne". 
I like reading the Kresowa Zagroda blog. This blog inspired me to write another post about winter. There is little snow at mine and little snow removal. We clear snow simply for outdoor exercise.