Obserwatorzy

niedziela, 29 kwietnia 2018

Prace ogrodowe

Długi majowy weekend tygodniowy właśnie się zaczął co mnie ogromnie cieszy i od razu z brzaskiem sobotniego poranka pomknęłam do ogrodu działać... działać... w biegu śniadanie, pomiędzy pracami pralka, obiad w formie przekąski złapanej z lodówki z okrzykiem do młodzieży, że teraz żywimy się sami, czyli co kto złapie i umie sobie sam zrobić a obiad właściwy będzie później. W końcu oprzytomniałam koło 16.00, że babo uspokój się, przecież to dopiero pierwszy dzień a ty masz tyle dni przed sobą. W oprzytomnieniu znaczącą rolę odegrał kręgosłup.


Często tak właśnie wygląda nasza sobota okraszona w ciągu roku szkolnego jeszcze pracami domowymi. Zupełnie zapomniałam, że przecież zaczął się majowy weekend i możliwości podłubania w rabatach będzie mnóstwo. W poprzednim poście w jednym z komentarzy napisałam ,,Jestem jak wskazówka zegara przemierzająca wciąż te same cyferki wraz z porami roku i w sumie ciągle, w kółko jest to samo... prawie to samo. Odkąd piszę bloga i zaglądam do poprzednich lat to ku memu zaskoczeniu widzę różnice, często ogromne różnice. [...] I tak naprawdę ciągle coś się dzieje, zmienia. Nawet te tulipany z zeszłego roku posadzone w tym samym miejscu kwitną inaczej albo nie zakwitną wcale ". Chciałam to przytoczyć bo rzeczywiście lepiej chyba nie da się  ująć mojego życia tutaj. Sprowadzane przez nas rośliny i rozrastające się  te,
które już są, sprawiają, że nasze otoczenie się zmienia. Samo postawienie altany, niezależnie od wielkości, sprawiło, że wytyczyło się miejsce centralne na działce. A co za tym idzie, jej najbliższe otoczenie automatycznie zostało włączone  do jej aranżacji.  I tym sposobem pojawiły się pierwsze wiszące kwietniki na metalowej pergoli, która zupełnie nie nadaje się jako podpora dla pnących roślin, bo zimą zamarza i wymraża stykające się z nią łodygi. Nie wiem czy u innych też tak jest, ale u mnie pojawiło się to za każdym razem, przy wielu próbach i dałam sobie w końcu spokój. Róża, clematis i coś jeszcze, nie pamiętam, wszystko przemarzło, a na pergoli drewnianej nic się złego nie dzieje. A że lubię metalowe przedmioty więc stała się ozdobną ,,kratką nad rabatką".  Dzisiaj ostro działaliśmy z mężem z sekatorem. Mąż zabrał się za pnącą różę, którą rok rocznie trzeba ostro poprzycinać bo przemarza ale mimo swej wielkości nic nie traci na urodzie, ale praca żmudna i taka co to ,,jej nie widać". Ja natomiast zajęłam się pieleniem i sadzeniem nowo zakupionych roślin. 
 
 Pienienie, pielenie i pielenie, jeden opad deszczu i pielenie od nowa się zaczyna - z wiosną nawet podchodzę do tego na wesoło, potem jest znacznie gorzej. Za domem, który będę porządkować w następnej kolejności, trawnik nadaje się już do koszenia. Hurra!!! Wreszcie i ja będę mogła coś pokosić. Przycinałam również hortensję ogrodową, forsycję oraz wierzbę hakuro i automatycznie wszystkie gałązki wkładałam do pojemników z wodą jakie tylko wpadły mi w ręce. Potem zajęłam się ich ukorzenianiem. Ukorzeniałam w podobny sposób jak hortensje. A w jaki sposób to pisałam tutaj. I w sumie w maj wleciałam jak to ja z impetem rozpędzonego pociągu. Ale to chyba większość ogrodników ma ogromne plany związane z tymi wolnymi dniami.




Bardzo dziękuję wszystkim za przesympatyczną i bardzo ciekawą dyskusję
 w poprzednim poście. Podzielenie się swoimi odczuciami i spostrzeżeniami. 
Życzę wszystkim wspaniałej niedzieli, odpoczynku i relaksu. A ogrodnikom mocnego i bezbolesnego kręgosłupa i  nadgarstków
:)


18 komentarzy:

  1. Mnie udało zacząć długi weekend na spokojnie. Trochę w domu, trochę w ogrodzie. Jest piękna pogoda, więc trzeba z niej korzystać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam zupełnie tak samo :) Mimo bólu kręgosłupa uwielbiam te ogrodowe szaleństwa. Wczoraj trochę się "nadwyrężyłam" ale na wiosennych rabatach jest tyle do zrobienia! Pracę w ogrodzie trzeba po prostu kochać, inaczej to wszystko nie ma sensu. Życzę Ci Agatko spokojnej, koniecznie nieco leniwej niedzieli - czasem trzeba odpocząć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam podobny plan na maj ☺

    OdpowiedzUsuń
  4. Tez takie plany na maj, ale zobaczymy co synuś na to hihi. Dzisiaj leniwie, musze wrocic do normy, spaceruje z aparatem...mam zaległości a Synus śpi :-) pozdrawiam Agatko.

    OdpowiedzUsuń
  5. W ogródku sporo do zrobienia, ale tak to już jest że nie zawsze zdrowie pozwala. Później, mam nadzieję, będzie łatwiej. Pogoda dopisuje, choć delikatny deszczyk w nocy by się przydał. Udanej majówki.:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawda, że cudownie jest tak się zmęczyć, napielic, nanosić aż do bólu, do zapomnienia się, a myśli wtedy krążą ze zdwojoną szybkością lub wręcz przeciwnie, mózg odpoczywa z niemyślenia:))
    Cieplutko pozdrawiam.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie jestem za równomiernym rozkładem sił. Nie lubię ,,padać na pysio" Specyfika mojej rodziny wymusza na mnie czujność 24 h/dobę i nie mogę sobie pozwolić na ,,padnięcie" i nie moc sił. Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. W ogródku na wiosnę zawsze jest tyle do zrobienia, no ale ty chyba nie boisz się roboty? Cudowna ta metafora z zegarem. Ściskam mocno

    OdpowiedzUsuń
  8. Ogród dziś wygląda cudnie
    Siać i plewić teraz pora.
    Ciut zdrzemnęłam się w południe...
    I znów praca do wieczora :))

    Gdy się patrzy na efekty pracy, to duch wprawdzie ochoczy, ale ciało... by odpocząć chciało :) Czasami trzeba odpocząć, bo człowiek to taka maszyna, do której części zamiennych brak...

    OdpowiedzUsuń
  9. Dwa dni wolnego miałam i gdzie je spędziłam...w ogrodzie. A obiecałam sobie że będzie też przyjemnie ale tak też było. Sadziłam , pieliłam. Chciałam zrobić jak najwięcej żeby cieszyć się kolejnymi dniami już nie myśląc co jeszcze jest do zrobienia. Udało się :-). Pozdrawiam i zapraszam do mnie :-).

    OdpowiedzUsuń
  10. Czasami zazdroszczę ludziom którzy mają ogrody ... ja mam maleństwo wielkości balkonowego tarasu i troszkę to dla mnie za mało. Ale owszem chętnie w nim pracuję jednak najczęściej zajmuje mi to jeden dzień ... kilka dni wolnego i ponownie jeden dzień i kilka dni wolnego. A czasami tak chciałabym zmęczyć się "ogrodowo". No cóż ... za to chętnie zbieram informację o ogrodach opisywanych na blogach. Ciekawa informacja o pergoli ... podobają mi się metalowe ale i drewniane ... teraz już wiem jaką będę miała gdy się na nią zdecyduję. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja zawsze po zimie nie wiem w co ręce włożyć i zwyczajnie mi się nie chce, ale potem, wraca energia, wszystko jakoś się układa i zaczyna sprawiac radość.Staram się nie "zarobić" na śmierć, ogród to ma też być przyjemność, nie tylko ciężka praca... i gdy będzie mniej kwiatów, czy warzyw, ale za to czas na odpoczynek i poleniuchowanie pod jabłonką,nic się przecież nie stanie.
    Pozdrawiam wiosennie

    OdpowiedzUsuń
  12. Ogród wymaga pracy, ale zawsze jest póżniej przyjemnie patrzeć na efekty.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. od niedawna jestem posiadaczka ogrodu i musze przyznać uwielbiam go i prace na nim jestem uzależniona od kwiatów jak to mówi mój mąż ale moja róza pnąca nie przymarzła na metalowej pergoli zobaczę co będzie za rok
    dziś odpoczywałam ale jutro znowu biore sie do pielenia bo przy takiej pogodzie zielsko rosnie jak szalone

    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  14. Ogrodu nie mam w sensie swojego,ale często bywałem u znajomej pomagać. Miło jest spędzić czas wśród roślinek a już w szczególności tych pachnących,kwitnących.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspaniały ogród, aż miło popatrzeć na cudowne kwiaty :)
    Ja w tym roku zabieram się za tworzenie balkonu, choć jest mały planuje sprawić, żeby przyjemnie można było sobie usiąść.

    OdpowiedzUsuń
  16. Hehe, pielenie super sprawa oczywiście, jak ze wszystkim, o ile nie jest się do tego zmuszonym. Teraz sobie mogę robić takie rzeczy tyle ile mi sił wystarczy. Lubię to robić bo mnie to uspokaja. Pewnie dlatego, że robi się to w ciszy a jak wiadomo cisza jest bardzo potrzebna człowiekowi.
    Pisanie bloga jest dla mnie określenie tego co się myśli, co się czuje a to jest droga do wolności. Może, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, dla Ciebie też, hehe i dlatego przypadło Ci do gustu. Ale za jakiś czas znajdziesz inna drogę, tak jak znaleźli znajomi blogerzy? Na razie dobrze, że mogę Cię uściskać serdecznie :-D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja w długi weekend przede wszystkim odpoczęłam od komputera :) Czas spędziłam trochę w domu, trochę na spotkaniach z rodziną i zleciało :)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń