Obserwatorzy

wtorek, 19 kwietnia 2016

Co słychać w rabatach?

Mieszkam w pobliżu lasu i deszcz jest wyczekiwany bo potrzebny moim sąsiadom, zeszłoroczna susza ostro zmieniła dodatkowo moje poglądy, chociaż ciągnących się opadów deszczu nie lubię nadal. Nie, nie, nie pada... chociaż mogłoby trochę popadać. Po ostatnich opadach chyba w nocy, wszystko trysnęło zielenią. Zaczęłam od deszczu, bo nie wiem, czy to ta pogoda taka chmurzasta (cloudy) i mnie się udzieliła czy po prostu przyszedł czas na wyczerpanie tematów. Zajrzałam do zeszłorocznych postów i jeśli chodzi o tematykę ogrodniczą to wszystko jest podobnie jak w roku ubiegłym. Jedyną nowością w ogrodzie jest porzeczka krwista, którą spotykam u innych i ku mej ogromnej radości ciekawych rzeczy się o niej dowiaduję. Tak jak dzisiaj na blogu Bubisi, wyczytałam, że jest wabikiem dla pszczół i trzmieli, co mnie oczywiście ogromnie ucieszyło. Miałam już dla niej pewne miejsce ale skoro jest taka miododajna to posadzę ją bliżej sadu.


piątek, 15 kwietnia 2016

To i owo

- Co u nas słychać?
- A jak co dzień. Raz świeci słońce i jest piękna pogoda, która nastraja nas na prace ogrodowe, to znów jest pochmurno i zimnawo (cold) i więcej siedzimy w domu. Ot jak pewnie wszyscy. Pisałam o wystawieniu stoliczka z krzesełkami na taras? Tak / Nie. W każdym razie coraz częściej siadam sobie w ciepły wieczór i ... po prostu siedzę. Niebywałe w dzisiejszych czasach. Ale ja tak miałam zawsze, nawet mieszkając w mieście, wieczorem lubiłam siadać sobie na ogrodowych schodkach i słuchać nocnej ciszy, ptasiego koncertu, patrzeć w gwiazdy. Skoro mogłam tam to czemu mam tego nie robić tu. Współczuję wszystkim, którzy nawet małego balkonu nie mają, na którym mogliby sobie posiedzieć wieczorem dla samego posiedzenia. Niesamowicie odprężające.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Rabatkowe płotki

Mimo zwlekania z pracami porządkowymi w ogrodzie muszę powiedzieć, że inne prace jak najbardziej rozpoczęły się wraz z pierwszym, mocniejszym ociepleniem. Wprawdzie poranne przymrozki wstrzymywały je ale ogólnie szło do przodu. Zaczęliśmy od naprawy płotków. Nie są jakieś nadzwyczajne i dość krótkotrwałe a swoim wyglądem kojarzą się z hodowlą kucyków. Dla nas zaletą jest ich szybka i dostępna ilość podczas robienia,  ponieważ są   to  płotki  nie  dla  nas, a  dla  naszej Suni,  która  ma  już  poważne problemy ze wzrokiem i wchodzi tam gdzie nie powinna. 

niedziela, 10 kwietnia 2016

Zazielenia się . . .

Ta dam! Wyrocznia Agatek przewidziała weekendową aurę. W tygodniu roboczym piękna, słoneczna pogoda, że aż trudno wysiedzieć w murach i chciałoby się coś porobić      w   ziemi,  czy   wyciągnąć   taczkę i grabie robiąc z nich sensowny użytek, odliczając dni do wolnego weekendu, planując dokładnie calutką sobotę i kawałek niedzieli a tu weekend zimny, chłodny, pochmurny i deszczowy. Na szczęście padało w nocy i przestało do rana, ale dudniło w dach okropnie. Aż mnie zbudziło, mimo, że dzieli nas od niego strych. I za pewne od poniedziałku znów będzie się wypogadzać... ech... I jak tu cieszyć się z wiosny, kiedy się pracuje zawodowo? I jeszcze jak się ogląda wiosenne poruszenie na zaprzyjaźnionych blogach.  Ale ponura weekendowa pogada nie zmąciła naszego ducha ogrodniczego  i  coś  tam udało się zrobić.

wtorek, 5 kwietnia 2016

Kwiecień

Kwiecień zaczął się bajecznie. Pięknie i słonecznie a dziś wręcz 20 stopni w słońcu, istne lato. Gdyby nie to, że z rana jest dość chłodno i być może nawet minusowe temperatury to bym zaczęła generalne porządki ogrodowe, a tak muszę czekać. Ale wczoraj wystawiłam na taras stolik z krzesełkami i wypiłam pierwszą herbatę na tarasie przy zachodzie słońca. Jest pięknie i ciepło... Już nie mogę doczekać się do weekendu, który pewnie będzie brzydki i deszczowy. Często to mi się zdarza... Kwitną tulipany wczesne botaniczne. Uwielbiam je, ale coś nie chcą się rozmnażać.

czwartek, 31 marca 2016

Krokusy

Uwielbiam krokusy... Nie tylko za to, że kwitną wczesną wiosną i miło kojarzą się komuś, kto tych pierwszych oznak końca zimy wypatruje z utęsknieniem. Uwielbiam je za nie same. Za to, że rosną w kępach i jeśli gdzieś się pokażą to od razu konkretnie i tak efektownie. Ale przede wszystkim uwielbiam je dlatego, że kojarzą mi się z brzęczeniem pierwszych, ledwo co przebudzonych owadów. W edukacji wczesnoszkolnej wiele mówi się o pierwszych  kwiatach,  o  ich  wyglądzie, o ich nazwie, nawet o tym, że są silne i dają sobie  radę  z zimnem, ale rzadko kiedy mówi  się,  że   te  pierwsze  kwiaty  są  nie dla naszego wzroku i cieszenia naszych ogrodniczych dusz, ale dla owadów. 

poniedziałek, 28 marca 2016

Świąteczny dzień...

Kochani :) 
Bardzo dziękuję za wszystkie cudowne życzenia świąteczne a przede wszystkim za pamięć, za tę chwilę poświęconą mej osobie. Myślami byłam z każdym z Was, w myśli serdecznej i radosnej. Tegoroczne święta są dla mnie inne. Jeszcze bardziej duchowe... Myślę sobie, że już bardziej duchowe nie mogą być a nagle okazuje się, że mogą. Wydawało mi się, że nie czuję świąt. Nie mogłam znaleźć chwili na przystrojenie domu, na zrobienie jakiejkolwiek ozdoby wielkanocnej. Z zachwytem oglądałam Wasze, ganiąc się za brak dyscypliny, za brak zorganizowania. A ja po prostu w tym roku przeżywałam je inaczej. Święta trwają nadal, ale ja czuję się jakbym się właśnie przebudziła, jakbym powróciła z jakiejś bardzo dalekiej podróży. Podróży tysiąca myśli, pytań i odpowiedzi... Nawet nie jestem pewna czy składnie piszę, ale bardzo się cieszę, że o mnie pamiętaliście w tak wyjątkowy czas. Najważniejsze aby radość i przemyślenia tych Świąt trwały w nas w dalszym życiu, aby pomagały nam, wspierały nas i dawały siłę do pokonywania trosk, problemów i tego co niemożliwe, bo z wiarą wszystko jest możliwe.