W związku z brzozami i do lasu się wybrałam, bo pierwotny post o nich miał wyglądać zupełnie inaczej. Temat zagajnika nieoczekiwanie wypłynął sam, podczas pisania postu. Wszędzie szukam wiosny więc dlaczego nie miałabym poszukać jej w lesie? W dodatku, że rozpoczęłam blogowy cykl leśny. Dwa w jednym!. A nawet trzy w jednym bo miało być też o brzozach. Poszukiwanie wiosny w lesie i leśny temat sam się pisze... A niedzielna pogoda była bardzo ładna. Może troszkę chłodniej ale ogólnie słonecznie. Przepiękne było też błękitne niebo z puchatymi chmurami. Oj dawno dawno ich nie widziałam. Ciągle tylko zachmurzone niebo, albo bezchmurne w szarościach wiszące nad światem. Tego dnia było naprawdę piękne. Ale o brzozach już było, pozostały tylko fotki z ich udziałem.
Obserwatorzy
wtorek, 31 marca 2015
poniedziałek, 30 marca 2015
Zagajnik
| foto z dzisiejszego dnia |
sobota, 28 marca 2015
Po wiosennej burzy
Wczoraj zaliczyliśmy pierwszą, wiosenną burzę. Po grzmiała krótko i poszła dalej oznajmiać koniec zimy. Za to pozostawiła za sobą istne urwanie chmury... lało!! Rzadko kiedy mam okazję stojąc na zadaszonym balkonie słyszeć uderzenia deszczu o ziemię. Waliło niczym w bębny. Deszcz wyczekiwany przez wszystkich. W czwartkowy wieczór już ciutkę pokropiło a na wieczór zrobiło się cudownie ciepło. Mimowolnie zawróciłam od drzwi wejściowych i usiadłam na ławeczce pod domem aby posiedzieć i poczuć to ciepełko. Zrobiło mi się tak dobrze na duszy, że nawet nie patrzyłam czy niebo jest rozgwieżdżone. Po prostu siedziałam i czerpałam radość z chwili.
Z przyjemnością popracowaliśmy z mężem dłużej przed domem przy sztucznym oświetleniu, ale o tej pracy będzie innym razem. Sprawiało nam ogromną radość siedzenie na dworze. Tak miło i ciepło, bezwietrznie... Ale tego wieczoru, kiedy już wokoło było ciemno, zwróciło mą uwagę to, że ptaki nadal trelowały, głośno, radośnie i w większej ilości. Na ogół o tej porze słychać było tylko pojedyncze dźwięki. One wiedziały, że nadchodzi burza...
poniedziałek, 23 marca 2015
Różności z pierwszego grabienia
Tak naprawdę nie wiem czemu uwzięłam się z pisaniem na temat sobotniego grabienia w dodatku skupiając się na zupełnie innych rzeczach niż same grabie. Pamiętam, że jak przychodził czas na nasze działkowe sianokosy to też łapała mnie jakaś fascynacja pracami polowymi i dzierżąc aparat w pogotowiu pstrykałam wszystko co się ruszało albo raczej chociaż na chwilę zatrzymywało się i miałam potrzebę o tym mówić. To musi być jakaś kolejna pozostałość z wakacji na wsi, gdzie rok rocznie spędzałam każde dwa letnie miesiące i jak najbardziej uczestniczyłam w różnych pracach. Musiało się jakieś wiejskie nasionko zadomowić w mojej podświadomości i daje o sobie znać przy podobnej sytuacji, nawet najmniejszej. Zimową porą to jakoś tak... musi mnie coś zachwycić aby zrobić zdjęcie, od wiosny za to pstrykam wręcz byle czemu. Coraz więcej budzi się wierzb ze snu zimowego. Bardzo lubię te puchate kuleczki, te są na tle sobotniego poranka.
sobota, 21 marca 2015
Nasze wiosenne grabienie
Pewnie wiele będzie ogrodniczych postów w dniu dzisiejszym. Wiele osób specjalnie tworzy na taką okoliczność pierwszego dnia kalendarzowej wiosny, ja nie przywiązuję większej wagi do takich dat, dziś jest to raczej z przypadku i różnych okoliczności jakie mnie spotkały. Po pierwsze jest to pierwsza sobota od dłuższego już okresu, kiedy jest ładna pogoda. Drugie będzie później... jak zacznę o wszystkim i na raz to upichcę groch z kapustą z nutą goryczki zagubienia, popieprzone większą lub mniejszą dozą chaosu. Marne szanse aby było do przełknięcia. Więc po kolei...
Dziś jest dzień otwarcia sezonu ogrodniczego z dużą pompą i fanfarami ptasich śpiewów zainaugurowane wielkim wiosennym grabieniem. A grabienia jest rok rocznie sporo mimo tego iż z każdym rokiem staram się zmniejszać obszar do tego typu prac ale zwierzęta mieszkające ze mną w pewien sposób wymuszają na mnie różnego rodzaju przestrzeń zieloną dla siebie. Dziś zaczęło się dość niewinnie ponieważ prognozowano opady, dlatego wstałam skoro świt i po pewnych czynnościach gospodarskich zabrałam się żywo za grabienie, aby padający deszcz nawodnił pięknie przeczesane grabiami tereny ,,nisko rosnącej zieleni" bo ciężko to nazwać trawnikiem.
wtorek, 17 marca 2015
Przedwiośnia czas...
- Ach jak ja tęsknię za prawdziwą wiosną... - Pewnego dnia westchnęłam do męża w silnym impulsie podzielenia się moimi rozterkami i duchową tęsknotą.
On, na te słowa zbaraniał. Swoim wymownym wytrzeszczem oczu dał mi do zrozumienia, że zastanawia się przez chwilę, czy ja aby w jakimś równoległym do jego świata nie istnieję a on ma ze mną kontakt przez klasyczny portal jedynie bądź jestem projekcją jego umysłu.
Ale co to jest ta prawdziwa wiosna? Śniegu nie ma, mrozu nie ma, świeci słońce, ptaki przylatują, codziennie rano oglądam parę kaczek przelatujących nad moją działką pozostawiając mnie z nieodpartym wrażeniem, że są one stałymi gośćmi mojego stawiku. Każdego ranka wychodzę na taras posłuchać ptasiego ćwierkolenia... więc czemu to nie jest prawdziwa wiosna?
sobota, 14 marca 2015
Nasze dekoracje wielkanocne / Our Easter decorations
Od pewnego czasu obserwuję wielkie poruszenie w przygotowywaniu przeróżnych ozdób wielkanocnych na zaprzyjaźnionych blogach. Kibicuję wszystkim ,,zręcznym rączkom". Ale może to mnie natchnęło aby pokazać co nas głównie skupia od kilku już lat tuż przed świętami?
Pewnego razu trafiły do mnie dwie magiczne książki z kolorowymi ilustracjami na temat carvingu i tak się zaczęła nasza zabawa. Daleko nam do bardziej złożonych prac bo tworzymy tylko od święta z braku czasu i pewnie też talentu nam trochę brakuje, ale nieustająco nas to zajmuje i bardzo nam się podoba. Książki przedstawię w kolejnym poście na ten temat, a dziś przybliżę samą metodę, bo może ktoś, tak jak my, zechce przystroić stół wielkanocny. Carving jest sztuką rzeźbienia warzyw i owoców oraz tworzenia z nich płaskich lub trójwymiarowych dekoracji. W tradycji tajskiej najczęściej tworzy się motywy roślinne, czasem zwierzęce. Popularne są także dodatkowe ozdoby w postaci liści lub gałązek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
