Obserwatorzy

piątek, 16 czerwca 2017

Rabata juniora

Widać żółty krzew na rabacie? To berberys ale nie pamiętam jaki, być może berberis thunbergii Aurea. W toku przesadzania i przeinaczania wyleciało to i owo a pojawił się nowy kolor. Być może lepiej wyglądałby niski purpurowy do pary z purpurowym dużym w głębi ale w rzeczywistości bardzo ładnie wygląda ten żółty i dodaje rabacie świeżości. Nie będzie zbyt duży, chociaż liczę na to, że jeszcze trochę podrośnie i rozkrzewi się. W poprzednim miejscu miał zdecydowanie za mało przestrzeni życiowej i był znacznie zagłuszony. Teraz może śmiało ,,rozwinąć skrzydła" i mam nadzieję, że to zrobi.


sobota, 10 czerwca 2017

Dzień jak co dzień

Dzień jak co dzień - taka myśl mi zaświtała siadając do komputera kiedy zastanawiałam się jak zacząć kolejny post. Jest sobota, dzień wolny dla mnie, piękna pogoda... piękny poranek bo podobno po południu ma znów padać. Poprzedni czas pielenia przepadł, mogę zaczynać pielenie i koszenie od nowa, tak jak by nic nie było robione. Niekiedy tam nawet mam. Pielę i koszę, potem przychodzi kilka dni opadów, po nich wpadali znajomi i pytali czy kosiarka nam się zepsuła i dlaczego nie pielimy w rabatach [wyćwiczony uśmiech nr 3] Wtedy naprawdę można zwątpić. Ale ja nie o tym chciałam pisać... ,,dzień jak co dzień" Co tak naprawdę to oznacza? Jaki jest ten nasz codzienny dzień? Czy rzeczywiście wolny dzień w tygodniu można tak nazwać? Przecież nie idę do pracy. Zrywam się z łóżka tak samo, ale to genetycznie uwarunkowane nie mające nic wspólnego z porannym wstawaniem do pracy. Dlaczego w wolny, sobotni poranek moja głowa nadała komunikat ,,dzień jak co dzień"?

czwartek, 8 czerwca 2017

Podwórkowe opowieści.../ My hens

kwiecień 
Nastał czas, że świat blogowy pełny jest kwiatów, słońca, wycieczek i jak to ja, wolę czytać niż pisać. W dodatku jak na innych blogach jest tyle interesujących i wciąż nowych rzeczy a mnie się zdaje, że w kółko piszę o tym samym. 
Właśnie wróciłam ze stawu, gdzie umieściłam przy brzegu grubszy konar, aby z jednej strony łagodnie wchodził w wodę. To dla ptaków. Człowiek staw ma i wydaje mu się, że ptaki mają gdzie się napić. Ale jak brzeg jest stromy to nie mogą. Wczoraj obserwowałam naszego, tegorocznego wróbelka, który próbował dostroić się (Sit down comfortably) do wysokiego garnka dla psów, w którym była woda i nie mógł sięgnąć a bał się, że wpadnie. To dało mi do myślenia na temat stawu i poideł dla drobiu, bo przecież są. Ale widać dla takiego małego ptaszka stanowią duży problem wielkie pojemniki. Nalałam od razu do płytkiej miski. Przy okazji apeluję o wystawianie poideł dla ptaków szczególnie tam gdzie jest bardzo gorąco. 

wtorek, 6 czerwca 2017

Łubin w moim ogrodzie

Moją ulubioną definicją chwastu jest ta,  że jest to niechciana roślina w ogrodzie. Chwastem więc może być każda roślina uważana za ogrodową. Ktoś, kto na przykład nie lubi róż będzie je wyrywał i zwalczał za wszelką cenę i one dla niego niepożądanymi roślinami w ogrodzie. Mąż nie przepada za półdzikimi odmianami właśnie róż. A mnie znów bardzo podobają się te tzw. bardziej wiejskie i nie zawsze tylko polne kwiaty. Tak jest w przypadku łubinu. Niby to taka pospolita roślina a miałam ogromny problem z jej zadomowieniem. Łubin jest dla mnie kwiatem ogrodowym zajmuje miejsce w rabacie wśród innych ogrodowych roślin i zachwyca mnie niezmiennie odkąd udało się jej zadomowić na mojej działce. 

niedziela, 4 czerwca 2017

Miejsce dla kwoki z kurczakami

Czeka inny post  na temat kur, ale skoro sama Natura dała nam taki prezent w dniu dzisiejszym, to będzie o kurach dzisiaj i  ten wydaje mi się sprawą priorytetową, szczególnie dla osób, które zostały przeze mnie zainspirowane do hodowli kur i mają po raz pierwszy kwokę wysiadującą już jaja. Kwoka siedzi na jajach około 21 dni a gospodarz w tym czasie powinien zastanowić się gdzie te kurczaki będą dalej mieszkać lub przygotować gotowe już miejsce ponieważ nie zawsze uda się idealnie wyłapać okres lęgowy i mogą  pojawić się wcześniej. Dobrze jest jak pisklaki wykluwają się ,,jedno po drugim" bo wtedy kwoka spokojnie siedzi na jajach a maluchy czekają.

sobota, 3 czerwca 2017

Szok w trampkach / Astonishment

Pielę... Pielę? Pielę, oczywiście, że pielę, nadal... rano, w południe, popołudniu... kiedy tylko znajdę czas. Na szczęście jeszcze we śnie nie pielę. W każdym razie jak pomyślicie o mnie to możecie w ciemno wyobrazić sobie, że pielę...  a dzisiaj to już sama siebie wyrzuciłam z dworu aby w końcu to przerwać bo ileż można? Jedna taczka... druga taczka... trzecia taczka... Więc pielę kolejno rabatę za rabatą. Tu dosadzę, tam dosieję, przesadzę... Gorąc taki, że moje prace ściśle związane są z przesuwaniem się Słońca po nieboskłonie bo wytrzymać można tylko w cieniu. Nigdy jeszcze nie byłam tak zsynchronizowana ruchowo ze Słońcem jak dzisiaj. Za naszym ogrodzeniem jest pozostawiony pas drzew, który też należy do naszej działki ale nie chcieliśmy ich usuwać. Są naturalnym parawanem oddzielającym nas od drogi. Ten pas drzew rzuca cień na działkę dając już od południa w wielu miejscach może nie cień ale takie lekkie rozrzedzenie tych promieni i mimo, że jest upał to nie ma tej przysłowiowej patelni i można coś podziałać na większym obszarze.

czwartek, 1 czerwca 2017

Duży Kacper

Jeśli jest Kacper na fotce zapowiadającej post to wiadomo, że będzie o naszych zwierzętach. I tak też będzie... chyba tak, raczej tak, bo wiadomo, że myśl potrafi spłatać figla i powędrować w zupełnie innym kierunku... jak chyba właśnie próbuje zrobić, więc wracamy do fotki z kozłem.  Uwielbiam tę fotkę.  Kryje w sobie tak wiele elementów z naszego życia, które w sposób przypadkowo a zarazem codzienny zarejestrowały się na zdjęciu. Drzewa leżące koło Kacpra to wczesnowiosenna niespodzianka pogodowa, która mogła się skończyć bardzo tragicznie jakby przyłączył się do zaistniałego duetu wichury i drzew jeszcze  samochód z pasażerami. Dziwaczne ogrodzenie za Kacprem ,,łatane" na różne sposoby to nasza niewiedza na temat kóz i ich pomysłowość i siła. A tę niebieską piłkę z lewej strony przyniósł w pyszczku Reksio do zabawy z Kacperkiem.