Obserwatorzy

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Czas kwitnącej forsycji

Czas kwitnących forsycji  jest momentem niezwykłym w moim ogrodzie. Kiedy wchodzi w duet z kwitnącą na biało mirabelką to mam wrażenie, że mieszkam w pisance wielkanocnej. Dookoła mnie cudna żółć okraszona bielą. W tym roku cieszę się, że mirabelka się spóźnia, bo mamy obecnie jakieś poranne przymrozki. 
 
Historia mojej miłości do forsycji jest klasyczna. Widywałam ją na pewno często w dzieciństwie, ale wśród wielu ,,modeli pierwszoplanowych" w przyrodzie ginęła w ich cieniu.  Kupiliśmy latem tę działkę jako skoszony kawałek pola, który sprawiał wrażenie, że prócz dziko rosnącej trawy nic nie ma. Jeden róg działki miał kilka krzewów. Z budową ruszyliśmy dość szybko i ten zarośnięty zakamarek był niedostępnym miejscem dla sprzętu budowalnego, kiedy stanęły fundamenty. I któregoś razu, oczywiście wiosną ukazał się moim oczom niezwykły widok. Wśród jak by to rzec, nudnej wokoło zieleni i nieużytków składających się głównie z badyli po jesiennych roślinach, w naszym rogu działki coś cudnie się żółciło. Wręcz płonęło w promieniach słońca. I to była forsycja -mateczna, jak ją lubię nazywać. Ooooo! Rozpoczął się jej nowy czas.
Wykarczowaliśmy zbędne krzewy wokół niej, zostawiając tylko te, które miały ją w razie czego chronić i pilnowaliśmy aby nic ani nikt w procesie budowy domu jej nie zniszczył. Ile się nasłuchaliśmy, że to ,,chwast" i nic nie znaczące krzaki. A przecież ma w sobie tyle naturalnego zdrowia dla nas. Kiedy zamieszkaliśmy na stałe to zaczęliśmy są rozmnażać i sadzić w różne miejsca widoczne z okien. Mnie zachwyca, kiedy krzewy kolejno jeden po drugim zaczynają kwitnąć i szaro-bura działka ze śpiącymi jeszcze drzewami albo dopiero się budzącymi robi się żółta a w słoneczne poranki - złocista. Mimo swej ,,chwastowatości" to wcale nie jest taka łatwa w uprawie, trochę nam kaprysi, ale to może przez gliniastą ziemię. Z pierwszą sadzonką biegaliśmy po całej działce, bo miała problemy z przyjęciem się. Żyła, ale nie chciała kwitnąć. Najlepszym dowodem czy forsycji jest dobrze w posadzonym miejscu to czy zakwitnie wiosną, w miarę ładnie. Jeśli nie zakwitnie, albo zakwitnie tylko paroma kwiatami a mogłaby więcej, to można jej szukać nowego miejsca. Można też poczekać i wzbogacić jej ziemię, chociażby o próchniczą z przerobionych liści. 
W moim ogrodzie stosuję kalendarz fenologiczny czyli w zgodzie z biologicznym rytmem natury.  Ma to sens, ponieważ te same rośliny budzą się, kwitną w różnym czasie, w zależności od województwa. A one wiedzą najlepiej co kiedy im pasuje.

🌸Kiedy kwitną forsycje to czas na przycinanie róż i pierwsze koszenie trawnika.
🌸Kwitnie podbiał pospolity oraz topola osika - siejemy wczesne odmiany marchwi i rzodkiewki.
🌸Kiedy zakwitnie klon pospolity to doskonały czas na sianie buraków.

 ***
Jeszcze mamy Święta Wielkanocne. Zdążyłam. Chciałabym życzyć wszystkim spokojnego życia, zdrowia i poprawy zdrowia, miłości w relacjach z bliskimi osobami i serdeczności w relacji z innymi osobami. Aby świat był bez wojen, szanujący się i aby naprawdę zagościła tolerancja do drugiego człowieka, bez przemocy. 

  

6 komentarzy:

  1. u mnie najpierw kwitnie podbiał, a forsycje i klon dokładnie w tym samym czasie, czyli akurat teraz. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie masz, ja nie mogę z okien podziwiać tego, co kwitnie w moim ogródku, ale w czasie kwitnienia odwiedzam działkę i robię fotki.
    Życzenia takie są aktualne również po świętach, więc dziękuję z wzajemnością. :)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mam u siebie forsycji , muszę posadzić. Bardzo je lubię. Mam nadzieję , że święta spędziłaś bardzo dobrze. U nas teraz ciągle wieje i nie chce mi się wychodzić do ogrodu. Jedynie idę na na spacer z psem. Pozdrawiam serdecznie 🌷🌷🌷

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie, mam jedną lichutką sadzonkę, która żyje bo musi!!! A u sąsiadów duże, dorodne krzewy. Próbowałam robić sadzonki i żadna się nie przyjęła, powiedz proszę Agatko kiedy i jak je rozmnażasz?

    OdpowiedzUsuń
  5. No właśnie ta szaroburość wszechobecna trochę psuje mi pozytywne patrzenie na świat w tej chwili :P A tu wystarczy tak jak Agatek wziąć się za sadzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Absolutnie żaden chwast, to prawdziwe cudo. Forsycje i mnie zachwycają, mają w sobie przecież tyle radości. Miło się Ciebie czyta, zawsze przemiło poczytać o Twym ogrodzie, dla mnie ma on wielki czar, jest taki wolny, a to ważne. <3 Pozdrawiam Cię cieplutko, miej wspaniały weekend. :*****

    OdpowiedzUsuń