Obserwatorzy

poniedziałek, 10 lipca 2017

Tegoroczne róże

Miałam w tym roku nie pisać o różach, sporo opowiadałam o nich w poprzednich latach. Żadna nowa nie doszła... chyba?
Ale po tej zimie jak mi prawie wszystkie przemarzły a wiosenne przymrozki załatwiły te co jeszcze były i myślałam, że w tym roku nie zakwitnie ani jedna to od razu nabiera się ochoty na ich fotografowanie i uwiecznienie ich piękna. 
Nie mam odmian uprawianych na pieńku bo tu u mnie to strata czasu i niepotrzebnie wydane pieniądze. Nawet okrywanie nie pomaga. skupiam się na zwykłych ogrodowych i krzaczastych.

W tym roku moje róże mnie bardzo miło zaskoczyły. Mam nadzieję, że jest to spowodowane tym, że jest im tutaj dobrze i dlatego tak szybko się zregenerowały. Nawet nie podsypywałam im nawozu kurzego aby w razie czego nie przedobrzyć w tej opiekuńczości.
Bardzo się cieszę, że mimo ogromnych szkód system korzeniowy był w dobrym stanie i żadna z róż nie umarła. Zregenerowały się na tyle szybko, że u kilku z nich nawet nie zauważyłam, że zakwitły. To było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, kiedy ujrzałam ich kwiaty.

    
 


Nawóz dostało się tym poniżej i to przez przypadek. Myślałam, że już po nich. Dwie najstarsze róże, które prawie od początku zadomowiły się i jako jedyne stawiły mocny opór nieprzychylnej glebie w tym roku zostały pokonane. Oj smutno mi było, kiedy je przycinałam niemalże na równi z ziemią, oj przykro. Przez wiosenne opady postanowiłam podnieść rabatę do której przylegały aby posadzić dalie i siłą rzeczy podnosiłam kompostem bo mam go najwięcej. I tym razem chyba ten kompost najbardziej pomógł moim różom. Są dużo niższe ale mimo wszystko wzrost mają imponujący biorąc pod uwagę, że startowały z wysokości ziemi.


Muszę reszcie podsypać nawozu szczególnie tym, które w tym roku nie zakwitną.

Dziękuję za trzymanie kciuków bardzo mi pomogły :) 
Wszystkie egzaminy pozdawane, teraz laba :D

23 komentarze:

  1. Kocham róże, ale muszą mnie zadowolić na razie te cięte

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne. Moje to dopiero bidulki. Tylko trzy miały po kilka kwiatków, a pozostałe po jednym lub dwa. Teraz widzę, że dopiero troszkę ruszyły:):):):)

    OdpowiedzUsuń
  3. Róża Gardener's Friend - jestem nią zachwycona! Zapach obłędny, a kolor niesamowity... Coś pięknego! Zachęcona tą różą angielską kupię w tym tygodniu jeszcze Best Impression i Johann Wolfgang von Goethe...Marzy mi się Old Port, ale nie mogę jej nigdzie dostać:(

    OdpowiedzUsuń
  4. Ech róże zawsze piękne.
    U Teściowej kwitną ale jakoś chyba mniej...
    A te Twoje zadziwiaja wolą przetrwania. Super :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzisz Agatko chyba jednak róże cie kochaja i twój nałóż :-) u mnie licho... Ale nie poddaje się... Szkoda tylko że wvzesniej nke wiedzialam ze korzenie sumakow tak strasznie sie rozlaza pod ziemią. Sa wszedzie a rozom wielkokwiatowych sie obrywa, walczą o wode i miejave, za to te najmniej wybredne swietnie daja sobie rade :-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Róże to piękne kwiaty. To fascynujące, że mimo wszystko dały sobie radę i teraz cieszą Cię kwiatami. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję zdanych egzaminów. Róże niech rosną i cieszą oko kwiatami.Miłego dnia życzę.

    OdpowiedzUsuń
  8. piękne:))u nas umęczone deszczem:))

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje też przemarzły a już tak pięknie zakwitały.

    OdpowiedzUsuń
  10. No i dobrze, że napisałaś o różach. Ja jestem nowy czytelnik, nie wiedziałam o nich, wiec fajnie, że o nich napisałaś. Piękne są. Róże Ci pięknie urosły. Gratuluję zdanych egzaminów. Brawo. :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale Ci niespodziankę zrobiły Twoje róże :).
    Piękne są :).

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas niestety róże jeszcze nie szaleją, ale pączki są, to lada moment zaszaleją, hehe.
    Bardzo się cieszę, że już możesz odetchnąć wśród kwiatów i... innego pięknego ziela
    Uściski serdeczne :-D

    OdpowiedzUsuń
  13. Są przepiękne :) Uwielbiam róże, dla mnie to prawdziwe królowe każdego ogrodu. Mój mąż na balkoni wyhodował tylko jedną, ale już opadła i raczej nic z niej nie będzie.
    Pozdrawiam ciepło :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo lubię róże, a te Twoje zakwitły pięknie.Czy pachną?
    Gratuluję pozdawanych egzaminów:))
    Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  15. Czasami radykalne cięcie pomaga, a jeśli do tego dojdzie nawożenie, to są świetne efekty, tak jak u Ciebie.
    Pozdrawiam.:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękne są Twoje kwiaty!
    Buziaki:))

    OdpowiedzUsuń
  17. No to odpoczywaj:-)
    Teraz przez dwa tygodnie dyplomuję nauczycieli, ale jak się odrobię, napiszę parę wskazówek co do awansu na maila:-)
    Róże na pieńku muszą być przyginane do ziemi, inaczej wymarzną.
    Wszystkie róże są piekne, ale nie lubią deszczu i po ostatnich ulewach nasze ucierpiały.

    OdpowiedzUsuń
  18. Róża w samej nazwie ma swój urok, piękne......pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja również zrezygnowałam z róż szczepionych na pniu. Chuchałam, dmuchałam, okrywałam, a one i tak przemarzły.
    Twoje okazy róż są śliczniutkie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nic nie brakuje Twoim różom, pieknie zakwitły. Na pewno kompost im dopomógł. ja nawoąę róże wiosną nawozem azotowym do róż, później potasowy. W tym roku podsypałam rozłożonym obornikiem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Róże są śliczne.Uwielbiam ich zapach.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Piękne są Twoje róźe. U mnie deszczowa pogoda przyczyniła się do zarazy tych uroczych kwiatów ,ciągle muszę je pryskać.Mam nadzieję,że wkrótce odżyją.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  23. śliczne różyczki; pomimo niekoniecznie fajnej temperatury ten rok też mogę zaliczyć do udanych jeśli chodzi o róże

    OdpowiedzUsuń