Obserwatorzy

niedziela, 4 marca 2018

Zimowy wykot / Taking care of a small goat at home

To był tydzień! Normalnie skok na bandżi albo wspinaczka po stromej skale z lękiem wysokości i przestrzeni. Nigdy nikt nie namówi mnie na zabawy ekstremalne bo nie, bo mam za wiele różnych traum bo jestem zbyt rozsądna, bo nie mam zdrowia psychicznego ani fizycznego na tego typu ekscesy. Więc przyszło do mnie samo z mojej własnej głupoty. A tydzień zaczął się tak niewinnie... zatkane ucho. Zwykłe zatkane ucho ale dolegliwość tak dokuczliwa i sprawiająca ogromny dyskomfort w pracy, że nie mogąc pójść do lekarza w zeszłym tygodniu, przecierpiałam weekend i z poniedziałkowym porankiem zdecydowałam się  na pójście. Miało to być króciutkie spotkanie niczym kurtuazyjne odwiedziny w przychodni, wykupienie stosownego leku i powrót do pracy. Spóźnienie się lekarski oceniam jako pierwszy sygnał, że z moich planów nici a to co się miało wydarzyć nie tylko dalece różni się od moich przypuszczeń ale nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić co przyszykował dla mnie los.

czwartek, 1 marca 2018

Praktyczność, wrodzone lenistwo i krótka chwila...

Czytając ulubione blogi coraz częściej widzę, że mimo zimowej aury za oknem to w domach albo w głowie gości już na całego jak nie wiosna to już przedwiośnie. Plany na sezon letni pojawiają się, już pełną parą jest wysiew do doniczek albo czarujące wiosenne aranżacje w domach itd itd. U mnie niby też coś drgnęło ale nadal tkwię w zimowym osowieniu i naprawdę jestem bardzo zdziwiona, że w ogóle coś udaje mi się zrobić... a co próbuję robić to idzie jak po grudzie. Niekiedy nawet przemknie myśl aby uszyć jakąś ozdobę taką klasyczną kurzołapkę, ale moja praktyczna natura od razu gromko strofując odzywa się we mnie, a wrodzone lenistwo wtóruje i pomysł umiera śmiercią naturalną. Zupełnie inaczej ma się sprawa z rzeczami praktycznymi, jak firanki, zasłonki i różne takie - praktyczne prace ręczne. Ma ktoś tak?

sobota, 24 lutego 2018

Luty i jego niespodzianki

Luty tego roku jest mroźny i sprawia wrażenie jak by się kłócił z panią Zimą. Co nasypie śnieg to odwilż nadciąga i znów robi się biało... to znów temperatura na plusie. I ta zabawa trwa do dzisiejszego dnia. Dziś znów przywitał mnie biały poranek. Doszłam do wniosku, że i ten śnieg, i to ciężkie ubranie, i ten mróz byłby jakoś do przyjęcia i zniesienia przeze mnie gdyby świeciło słońce. A tu pochmurno i pochmurno a promieni słonecznych jak na lekarstwo. Zdaję sobie sprawę, że dzięki chmurom jest dużo cieplej ale mimo wszystko słoneczne dni, nawet mroźne są dużo lepsze dla psychiki ludzkiej.

sobota, 17 lutego 2018

Zima trwa

Mija dzień za dniem, przelewa się niczym woda w dzbanku do kolejnych kubków, filiżanek i szklanek bez plasterka cytryny, który mógłby symbolizować słoneczny dzień. Dzisiaj od rana sypał śnieg, wyrównywał braki i nierówności na ziemi, aby na pewno wszędzie było ,,pomalowane" białym. Tej zimy obserwuję z zaciekawieniem nasz staw. To zdjęcie jest z okresu odwilży, który trwał kilka dni po czym znów nasypało. We wcześniejszym poście pokazywałam ów staw zasypany śniegiem tu znów go było widać, po czym na powrót zlał się z terenem skrywając swą pułapkę przed nieznającymi terenu. Dla porównania fotka tutaj .

Nieustająco zadziwia mnie leszczyna, która mimo mrozu  coraz mocniej kwitnie. Ale czy będą z tego owoce? 

Wyczekujemy przedwiośnia, nie tylko ja ale wszystkie nasze zwierzaki. Kozy nadal nie wychodzą i jest miła, przyjemna cisza, bo zawsze to beczą nie mogąc się doczekać wypuszczenia, a teraz nie mają do czego beczeć. Zdjęcie pstryknęłam mimochodem przechodząc koło kurzego wybiegu. Tego dnia nawet kury nie kwapiły się z wyjściem.
Tak jak to już nieraz powtarzałam kaczki są dużo mocniejsze zimą od kur. W mroźny dzień, kiedy kury są zamknięte z powodu zbyt niskiej temperatury, kaczki potrafią urządzić sobie kąpiel. 

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i dziękuję za odwiedziny.
 Ostatnio mam więcej pracy zawodowej i nie zawsze uda mi się pozostawić ślad na czytanych blogach ale staram się być na bieżąco. 
:)


poniedziałek, 12 lutego 2018

Kozi bunt

Mróz trzyma. Do tego pochmurno i nic ciekawego nie ma na dworzu. Szanowny pan Kacper wypiął się na pogodę i postanowił jedynie nos wyściubić ze swojej szopki.


Z takimi rogami dyskutować nie będę... Melka podobnie, otwieram szopkę a ona mordę wystawia po świeżą dostawę siana i nawet nie myśli wychodzić na zewnątrz.

A jaka u Was pogoda?

środa, 7 lutego 2018

Luty...

W zeszłym tygodniu, kiedy śnieg zniknął i zaczęły przebijać się nieśmiało pojedyncze promienie słońca poczułam powiew przedwiośnia. Uczucie to wzmocniło radośniejsze ćwierkanie wróbli i świergotanie sikorek. Przebudzenie nie zostało zmącone nawet pogłoskami o powrocie zimy i jej rzeczywistym nadejściem. Co jakiś czas widzę biegające wiewiórki po okolicy, czy to zwiastun nadejścia cieplejszych dni, czy raczej mocniejszego oziębienia?  Czuję się jak przebudzony niedźwiedź ze snu zimowego i mocno zdziwiony leżącym śniegiem i panującym zimnem. 

niedziela, 4 lutego 2018

Różowy parapet i nowe zasłony

Zapatrzyłam się na milczące blogi? Nie. Po prostu nie mam o czym pisać. Każdy dzień wygląda podobnie. Jest tak nudno i monotonie na tej naszej wsi, że ekscytujące stało się dla dzieci zgadywanie co będzie na obiad, bo jest to jedyna zmieniająca się rzecz w naszej codzienności. Jeśli ktoś marzy o przeprowadzce na wieś tudzież ala wieś z zamysłem zaszycia się w pieleszach domowego ogniska i wyłączenia się z tego wszechobecnego wyścigu szczurów to rzeczywiście w okresie zimowym to dostanie.