Dla wielu z nas, tegoroczna zima jest spełnieniem marzeń. Taka prawdziwa, taka zimowa, jak za dawnych lat. Zapomniane skrzypienie pod butami, migoczący śnieg na mrozie, fałdy leżącego śniegu, radośnie odśnieżone szuflą aby zrobić ścieżkę do przejścia, często tak zmrożoną, że trzeba było uważać, aby się nie przewrócić.
Zapomniane niskie temperatury i ta mimo wszystko jakaś wewnętrzna nadzieja, że może tegoroczny mróz wybije znacznie, dręczące nas ogrodowe szkodniki. Ja oczywiście myślę o nagich ślimakach. Z większą lubością patrzymy na zimujące w naszym ogrodzie ptaki, które jeszcze bardziej od nas zaskoczone są zimą. Miło posłuchać z rana ich świergotu i gwizdów, widzieć jak penetrują teren pod drzewami i krzewami równocześnie stołując się w karmnikach.
I mnie tegoroczna zima cieszy. Może rzeczywiście się za nią stęskniłam? Czuję jej przyjemny czas pod postacią ciszy i spokoju. Zachwycają mnie ośnieżone gałęzie drzew i krzewów. Głowę mam wolną od ogrodniczych myśli. Nie muszę skupiać się na uprawie roślin, tak jak robię to w pozostałych porach roku. Mam czas dla siebie. Odpoczywam razem z przyrodą, bo to jest właśnie ten czas. Dzięki temu mogę pozachwycać się pięknem teraźniejszości. Teraz jestem cichym strażnikiem śpiącego ogrodu...
Pozdrawiam wszystkich Gości mojego bloga bardzo serdecznie. Witam nowych obserwatorów, miło mi, że jesteście.
:)





