Obserwatorzy

niedziela, 4 lutego 2018

Różowy parapet i nowe zasłony

Zapatrzyłam się na milczące blogi? Nie. Po prostu nie mam o czym pisać. Każdy dzień wygląda podobnie. Jest tak nudno i monotonie na tej naszej wsi, że ekscytujące stało się dla dzieci zgadywanie co będzie na obiad, bo jest to jedyna zmieniająca się rzecz w naszej codzienności. Jeśli ktoś marzy o przeprowadzce na wieś tudzież ala wieś z zamysłem zaszycia się w pieleszach domowego ogniska i wyłączenia się z tego wszechobecnego wyścigu szczurów to rzeczywiście w okresie zimowym to dostanie.


Pierwsza fotka jest troszkę rozmazana ale to przez Czarnosia, który był bardzo ciekawy co takiego mnie zainteresowało, że podeszłam do parapetu i pstrykam pudełkiem.  Więc skoro w kadrze pojawiła się jego głowa nie omieszkałam pstryknąć niezwłocznie kosztem jakości. Owe cyklameny kwitną od początku zimy a ten po lewo to ta nasza mizerota co to nie mogła mi wytłumaczyć swoich potrzeb. Pisałam o niej między innymi tutaj tutaj. Mąż uważa, że oba cyklameny zapylają się i dlatego tak długo i pięknie kwitną.
Rażąca wręcz różnica pomiędzy intensywnym czasem spędzanym w pracy a gwałtownym wyciszeniem w domu spowodowała, ku memu wielkiemu zdziwieniu, nagły powrót do zainteresowań i robótek ręcznych. Ze względu na to, że mało co umiem, to padło na nieszczęsne szycie. Przynajmniej jakiś pożytek z tej zimy i z mądrości mojej śp babci, która zawsze zimową porą przekładała wyższość spokoju i wyciszenia nad szaleństwo i działanie. Odkąd sięgnę pamięcią, na wsi zawsze okres zimowy był czasem odpoczynku, po ciężkiej pracy od wiosny do jesieni. Ziemia odpoczywała i człowiek również. Tak więc zajęłam się zasłonami w salonie, które niezmiennie podobają mi się, ale kupione na samym początku zamieszkania tutaj jako zasłony tymczasowe zasłużyły również na odpoczynek. Nie zamierzam się ich pozbywać mimo, że to najtańsze, lniane materiały kupione w Ikea w kolorze  delikatnego  kremu.  Kiedy  tylko  mąż  powiedział  mi,  że  lubi  wzorki
kwiatowe to poszukiwania materiału na zasłony do salonu stały się dużo prostsze. Obecnie motyw jest ciut za delikatny i ginie w salonowej przestrzeni i różnorodności kolorystycznej ale czym więcej będzie porannego słońca tym i ten materiał będzie bardziej widoczny. Na razie zasłony wiszą na najmniejszym oknie w salonie jako testery czy rzeczywiście ten wzór nie będzie burzył męskiego spokoju. W całości zająć mogą niecałe 7 metrów szerokości ścian. Jeszcze przede mną kosmetyka umarszczenia tkaniny, ale ogólnie pozostanie w takiej prostej formie. Nie lubię współczesnych udziwnień okiennych za to jestem wielką miłośniczką tkanin. 

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny
 :)


32 komentarze:

  1. A ja uwielbiam właśnie ten zimowy, spokojny czas. Chociaż przyznaję, że jak tylko z ziemi zaczęły wyłazić pierwsze, nieśmiałe roślinki to już bym pognała na ogrody :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochan, niby spokój zastój, a ja jestem ciągle w nie do czasie, również mam sentyment do kwiatowych zasłon [ nawet mam w sypialni]pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja domowe cyklameny morduję, tylko te ogrodowe mi się udają.:-/ Czepiasz się zasłonek że ciut delikatne, moim zdaniem dobrze wyglądają na oknie, rozjaśniają wnętrze.:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam spory problem ze zrobieniem zdjęcia bo one są takie mdławe (niestety) i na fotce wyglądają dużo lepiej niż w rzeczywistości. Pocieszam się wszak, że jak wreszcie zrobią się słoneczne dni i dłuższe dni to wejdzie więcej słońca do salonu i będą wyglądały lepiej :) W każdym razie dzięki :)

      Usuń
    2. Hym... tylko mnie nie zagryź bo to zimowa nuda podsuwa mi takie pomysły;-) - a jakby tak pomalować ściany na kolor o dwa tony jaśniejszy. Kiedyś zrobiłam taki numer z pokojem Cioci Dany, co prawda nie do zasłonek ale do mebla kolor był dobierany. Pokoju się poprawiło, że tak to określę. Malowanie co prawda jest pracochłonne ale są też radości z takiej akcji ( człowiek się czuje w domu jakby nie wiadomo jaki remont przeprowadził ). No i widzisz jakie ekscesy mnie do głowy przyłażą z powodu kolejnej fali mrozów. ;-) Mnie się te zasłonki podobią, jak piszesz że one jeszcze mocniejsze bledzizny to nawet podobią mi się bardziej. Mam chyba fazę na pastele, moje zamówienia na nasionka nagietek i nasturcji to też wybór bledziochów.

      Usuń
    3. O jej uciekł mi komentarz. Jest jakaś myśl. Nie pomyślałam o tym... A planujemy w odległej przyszłości malowanie salony to może rzeczywiście... hymmm...dzięki :)

      Usuń
  4. Dostałam od teściowej doniczkę z kwiatkiem,który wyhodowała z nasion,nie wiedziałam ,co to za kwiat,a teraz już wiem,że cyklamen,bo ma takie listeczki ,jak Twój.I cieszę,się,ze będzie taki piękny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kotek też chciał poprzyglądać się kwitnącym na parapecie kwiatom. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo nie lubię zimy,Twoje okno wygląda radośnie i wiosennie. U mnie kwiaty załatwia Mela i Boguś, więc już nie próbuję,chociaż kiedyś miałam ich sporo w domu. Pozdrawiamy cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  7. Agatko, jestem zachwycona Twoim różowym parapetem !! Wybrałaś piękny materiał na zasłony i sama uszyłaś !! Co tu dużo mówić, jesteś po prostu zdolna ! Wiem co mówię bo sama mam dwie lewe ręce !
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Agatko, jestem zachwycona Twoimi zasłonami. Są piękne.
    Muszę poszukać podobnych.
    Zaskoczył mnie cyklamen swym kolejnym kwitnieniem. Przez mój dom w ostatnich trzech latach przewinęło się kilkanaście fiołków alpejskich.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. No niestety do cyklamenów nie mam ręki, a szkoda, bo śliczne są :) Zasłonki w moim guście . Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kwiaty piękne! A na nudę proponuję książki albo rodzinne gry (karty/planszówki/"państwa i miasta"/kości)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety chłopców już nie bardzo interesują gry planszowe, w karty nie gramy, kości byłby ciekawe :D ale to chyba nie to pokolenie :)

      Usuń
  11. mi równiez zasłony na zdjęciu się podobają. I jako zasłony i jako materiał.
    Ciekawe hobby, maszyna :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ładny ten wzór, choć nie do każdego wnętrza by pasował. Wypoczywaj ile możesz. Ciesz się każdą chwilą spokoju!

    OdpowiedzUsuń
  13. Czasem nuda bywa twórcza. Budzi się w nas chęć działania a każda, nawet maleńka zmiana zachwyca.Lubię zimowy czas i gniazdowanie w kąciku kanapy. Latem, czar długich, przytulnych wieczorów odchodzi w zapomnienie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękny kolor, i kwiatków i zasłon, w odpowiedzi na szarość za oknem :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zauważyłam, że dużo blogów moich zaprzyjaźnionych milczy od dawna.Zresztą ja też do nich już chyba należę...choć staram się aby nie być zapomnianą i czasem się odzywam! :) Kiedyś u mnie musiały być zasłony! Kwiatowe oczywiście o deseniu różanym. Teraz firanki koronkowe robią u mnie na oknach za zasłony! ;) Buziak Agatko! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Śliczne zasłony uszyłaś. Ja też jesienią zmieniłam swoje wiekowe, ulubione na kolejne z motywem moich ukochanych kwiatów - piwonii. Bardzo je lubię. Oj powiszą one u mnie powiszą , bo tak bardzo je lubię właśnie za te kwiaty. Ja nie znam pojęcia nudy niezależnie od pory roku. Niestety w tym roku ukochał mnie jakiś wirus i trzeba było zagościć w łóżeczku kilkakrotnie. Wtedy się trochę ponudziłam. Pozdrawiam:):):)

    OdpowiedzUsuń
  17. hehe, ostatnio na ćwiczeniach rozmawiałam z koleżanką o odczuciach. Zwierzyłam jej się, że teraz mam takie odczucia, jakich nigdy dotąd nie miałam. A ćwiczę już przeszło 10 lat. Zdziwiłam się wreszcie, jak ja przeżyłam prawie 50 lat nie mając takich odczuć , takiej świadomości? Rozbawiło nas to bardzo, ale tak naprawdę to jest efekt tego, że teraz mam czas pomyśleć, a wcześniej tylko pędziłam od jednego do drugiego zajęcia. Teraz tak sobie myślę, że dobrze trochę się ponudzić, pomyśleć o tym, czy o tamtym. Może już to kiedyś napisałam, ale to dowód na to, że bardzo ważne to dla mnie odkrycie i dużo szczęścia mi to daje, że mogę sobie wreszcie na to pozwolić. Chociaż boli to i owo, jak dla mnie warto było, hehe uściski senne, cieplutkie, kojące...

    OdpowiedzUsuń
  18. Oczywiście bardzo dobrze wpływają na człowieka zajęcia w których się realizuje w innych sposób niż zwykle, np. szycie. Moim zdaniem to jest właśnie doskonałe pole do odkrycia uczuć, których się nie znało. I tego Ci życzę z całego serca, Agatko :-) Ciekawe, czy Cię coś zadziwi? cmok cmok

    OdpowiedzUsuń
  19. Nawet Ci trochę zazdroszczę tego rozleniwienia. U nas niewykonalne. Mi zawsze doby brakuje na wszystko co bym chciała zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zasłony bardzo w moim guście ;) kocham czytać twój blog ;) jest taki domowy i przytulny...pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękny. wiosenny parapet w zimowe dni u Ciebie Moja Droga :)) U mnie powoli grudnik traci kwiaty, więc mam przewagę zieleni.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  22. A u mnie w tym roku grudniki co zawsze kwitły o tej porze zastrajkowały i smutno trochę :(, parapety rozjaśniają niezawodne storczyki :)
    Fiołków nie posiadam niestety.

    OdpowiedzUsuń
  23. Moje ulubione wzory kwiatowe i ten zakątek wiosenny - pięknie :) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  24. Zasłony są piękne i wnoszą tyle ciepła do domu. Cyklameny są urocze, miałam je kiedyś, ale szybko padły.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo mi się podobają te zasłony.U nas na cyklameny mówi się fiołki:-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Cyklameny super-u nas nie mamy do nich ręki...a zasłony też fajne.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Mimo że generalnie motywy kwiatowe nie należą do moich ulubionych, przyznaję, że zasłony robią wrażenie.

    OdpowiedzUsuń