Do nas też przyszło to okropne ochłodzenie. 6 kwietnia, w niedzielę, to wręcz doświadczyliśmy prawdziwości słów ,,kwiecień plecień poprzeplata trochę zimy, trochę lata." Tego dnia padał śnieg na przemian z gradem i poprzeplatane to było momentami pięknej, słonecznej pogody. Ta gwałtowna zmiana pogody mocno pokrzyżowała nam plany. Wiosenny zapał do pracy ustał a my raczej zaszyci w domu, oddaliśmy się, na ile to się tylko dało, lenistwu. Chociaż dla przyrody te opady śniegu i gradu są bardzo potrzebne skoro tradycyjnej zimy nie było. Śnieg nawadnia pola.
Obserwatorzy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmiki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmiki. Pokaż wszystkie posty
sobota, 12 kwietnia 2025
piątek, 1 stycznia 2021
Nowy Rok / Happy New Year 2021
Mam nadzieję, że Nowy Rok 2021 przyniesie rozwiązanie i zakończenie pandemii. Mam nadzieję, że ten rok będzie dużo lepszy od poprzedniego, czego życzę wszystkim zaglądającym i sobie samej. Mimo fatalnego zeszłego roku miałam okazję doświadczyć czegoś dobrego. Czasami przydaje się przewrócić do góry nogami świat, który wydaje się stąpać tak mocno po Ziemi, że jest odbierany jako najmocniejszy pewnik i zawsze musi być. Miałam okazję przetestować swój światopogląd i zrobić przegląd priorytetów. Wypadło całkiem dobrze, jestem zadowolona z siebie, że tak dobrze jestem dostosowana do życia i nie jestem zmanierowana wyimaginowanymi potrzebami współczesnego konsumpcjonizmu.
I hope the New Year 2021 will bring the end to the pandemia. I hope that the New Year will be much better than the previous one, what I wish to all visitors and myself. Despite the terrible last year, I had the opportunity to experience something good. Sometimes it comes in handy when the whole world is turned upside down. I had the opportunity to test my worldview and review my priorities. It turned out quite well, I am content with myself to be so well adjusted to life and I am not mannered by the imaginary needs of modern consumerism.
poniedziałek, 23 listopada 2020
Pod jednym dachem / A guinea pig and a cat in one house
Widzę, że listopad sprzyja tematom o zwierzętach. Teraz, przy plusze (slob) za oknem to najprzyjemniej obserwować koty wygrzewające się po kątach. Dzisiaj opowiem o pewnym duecie, który zrodził się z niewiadomych powodów, chociaż pewna myśl sama się nasuwa. Obie baby, o podobnym umaszczeniu ale czy dla nich to istotne? Można by rzec, że mała kicia zakumplowała się ze świnką morską.
Autumn favors the observation of domestic animals. I want to tell you about the interesting relationship between a guinea pig and a little cat.
środa, 22 stycznia 2020
Słoneczny spacer i obserwacja wiatru / Climate change in my garden
Obserwując tegoroczną zimę zastanawiam się czy jest to anomalia spowodowana czymś tam, o czym dowiemy się w przyszłości czy początek stałych zmian wyglądu polskiej zimy. Inna pogoda niesie również zmiany u mnie, nie wiem czy chwilowe, czy na stałe ale dużo lepiej się czuję psychicznie, co znów przekłada się na częstszy kontakt z dworem. Ot takie spostrzeżenie.
There should be snow in the garden at this time of year. It should be frost. We have spring instead of winter. We observe changes in the garden that arise from global warming. Monty Don once said that "you need to follow the needs of the garden". He was thinking about losing plants that haunt the garden but I think his words apply to all phenomena that may occur in the garden. I did it too.
There should be snow in the garden at this time of year. It should be frost. We have spring instead of winter. We observe changes in the garden that arise from global warming. Monty Don once said that "you need to follow the needs of the garden". He was thinking about losing plants that haunt the garden but I think his words apply to all phenomena that may occur in the garden. I did it too.
niedziela, 19 stycznia 2020
Chiński festiwal światła/ Chinese festival of lights in Poland
Chiński Festiwal Światła na Bemowie w Warszawie. Kto nie był a lubi lampki, światełka ten cały nocny klimat powinien tam pojechać. Wystawa jest do 7 lutego. Moim zdaniem warto. Ja już po chwili zostałam oczarowana a spacerując i zachwycając się cieszyłam się, że wybrałam się i pokazałam dzieciom. Nie wiem jak oni, my z mężem poczuliśmy się znów jak dzieci. Było cudownie. Dowiedziałam się o tej wystawie od Celi D z bloga Bibeloteka, która również jest pod jej wrażeniem. Dziękuję Ci bardzo.
I was with my family at the Chinese light festival, which takes place for the first time in Poland. We are delighted. We watched beautiful sculptures that shimmered with different colors. This exhibition brought us closer to Chinese culture. I am a lamp lover, that's why I loved it. Greetings to visitors to my blog.
I was with my family at the Chinese light festival, which takes place for the first time in Poland. We are delighted. We watched beautiful sculptures that shimmered with different colors. This exhibition brought us closer to Chinese culture. I am a lamp lover, that's why I loved it. Greetings to visitors to my blog.
wtorek, 30 lipca 2019
Żniwa w lipcu
Wczoraj spadło dużo deszczu i dobrze bo zrobiło się bardzo niebezpiecznie dla roślin. Mimo gleby gliniastej, która ,,trzyma" wodę w sobie to temperatury powyżej 30 stopni C okropnie wysuszyły mój ogród. Upał za to wysuszył trawę i mam nadzieję, że zboże dojrzało. Dzięki czemu w zeszłym tygodniu od samego rana słychać było maszyny rolnicze zbierające siano lub zboże. Przez chwilę czułam się jak na prawdziwej wsi.
poniedziałek, 22 lipca 2019
Tu i teraz / Here and now
Miło byłoby coś napisać, mimo leniuchowania. Chociaż zostawić ,,słówko" na blogu. Ten sezon jest dla mnie zaskakująco odmienny bo mamy jakiś duchowy zastój. Nie tylko ja, mąż też, ogólnie wszyscy. Ogarniamy zwierzęta (we care about animals), raz czy dwa skosiliśmy nasze polne trawniki pod zimowe siano, dokonuję pielenia rabat tylko w naprawdę wyjątkowych sytuacjach, mąż pieli w warzywnikach z konieczności. (Twice we mowed grass for hay, which we will use in the winter. I do not uproot the weeds to make the bees have many wild flowers. Husband takes care of a vegetable garden for us.)
niedziela, 27 stycznia 2019
W styczniu
Śnieg, śniegu, śniegiem, w śniegu, ze śniegiem, a nawet w przypadku kotów i nad śniegiem... Mnie ten styczeń i styczniowa zima będzie się kojarzyć z troskliwym stwierdzeniem małżonka zakładaj kalosze będziesz miała lepszą przyczepność. Pod cienką warstwą białego puchu mamy zmarzliny, które w toku zmian pogodowych stały się ukrytymi ślizgawkami. Dla dzieci może to i frajda ale niekoniecznie dla osób w statecznym już wieku. Przypomniały mi się czasy zakochania, kiedy to ciągle trzymaliśmy się za ręce...
poniedziałek, 17 grudnia 2018
Patrząc przez okno...
piątek, 2 listopada 2018
Wyplatane ozdoby
Preferuję wszelkie czynności związane z przemieszczaniem się, usiedzenie w jednym miejscu jest po prostu trudne, czymś nie osiągalnym na dłużą chwilę. Więc można sobie wyobrazić jak trudny był dla mnie czas kontuzji nogi i mocne ograniczenie chodzenia i stania na niej. Koszmar, ograniczający moją swobodę ruchu a przede wszystkim potrzebę ruchu doprowadził do rzeczy niewiarygodnej. Sięgnęłam po coś co jest dla mnie niewykonalne ze względu na brak cierpliwości. Tym razem okazał się zbawiennym zamiennikiem ruchu. Coś się dzieje mimo, że siedzę. Człowiek jako istota rozumna nie lubi się przecież nudzić. Po zabraniu roślin z altany zrobiło się jakoś pusto i zbyt brązowo. Siedziałam i dumałam patrząc na te puste słupy...
poniedziałek, 15 października 2018
Pożegnanie z dojeniem kozy
Nasza przygoda z kozami właśnie zamyka pewien rozdział w ich hodowli. Zaplanowałam ten post już dużo wcześniej i gromadziłam zdjęcia. Miałam nadzieję, że kiedy przystąpię do jego pisania będzie mi lżej na duszy, ale tak się nie dzieje. Odkąd zaczęłam prowadzić bloga moją myślą przewodnią było opowiedzenie o tym niby wiejskim życiu jakie sobie tutaj skonstruowaliśmy na zasadzie ,,mieszczuch na wsi", czy może trafniej ,,próba życia zdrowo". Przypadkowo dopasowaliśmy się do trendy, o którym nawet nie mieliśmy pojęcia bo nie interesujemy się tymi sprawami. Działkę kupiliśmy kilkanaście lat temu, kiedy nie było tego bum na ,,życie poza miastem". Pisząc ten pamiętnik starałam się również przekazać swoje obserwacje i doświadczenia z hodowli zwierząt wiejskich jakie stały się naszym udziałem.
poniedziałek, 2 października 2017
Nasze życie na zielono - wspomnienia / A movie about my hens
Jest to pierwsze zdjęcie zrobione przez mojego męża z adnotacją ,,działka widziana oczami męża". Dlaczego dziś je pokazuję? Bo myślę, że idealnie pasuje do dzisiejszego tematu. Od kilku miesięcy oglądam serial dokumentalny wyświetlany na kanale kuchni+ pod tytułem River Cottage:Australia. Bardzo lubię tego typu programy, ostatnio bardziej niż kryminały, w których byłam zakochana ale obecna ich ilość, wręcz natłok, mnie przytłoczyła i wycofałam się do klasyki Agathy Christie. Wracając do wspomnianego programu jest on kolejnym serialem promującym zdrowe życie. Tym razem zmierzył się z tym Paul West z Australii. Zakupił dom z ziemią i próbuje hodować gospodarskie zwierzęta i uprawiać warzywa i owoce. Próbuje osiągnąć samowystarczalność, tak jak kiedyś bywało na polskich wsiach. Nie znam tej postaci ale zdaje się, że jest to jakiś znany kucharz a na pewno zna się na gotowaniu bo program jest wzbogacony o jego gotowanie i ciekawe przepisy. Skupia się na jakości pożywienia, więc gotuje z lokalnych i własnych upraw oraz prywatnych hodowli zwierząt. Program spowodował, że dzisiaj myjąc wanienkę, która jest poidłem dla mojego rogatego bydła i nalewając do niej wodę, zaczęłam się zastanawiać czy i w jakim stopniu nam się udało z tą ,,samowystarczalnością"? Ale po kolei...
piątek, 22 września 2017
Mały kiciuś / A movie about my kitten
Nasz maluszek ma się wyśmienicie. Sama radość patrzeć na niego w dodatku jak jest w domu. Jako dachowiec miał mieszkać na podwórzu razem z innymi kotami ale po pierwsze nie mieliśmy czasu aby oswoić go z resztą kotów i po drugie baliśmy się kotów odwiedzających nasze podwórze, że któryś ze starych kocurów zrobi mu krzywdę. Tak więc siedzi w domu i pewnie pozostanie tak do wiosny. Trochę boję się co to będzie jak podrośnie, zmieni się jego dieta bo mam uczulenie na kocie odchody. Z tego powodu, wcześniejsze koty musiały opuścić dom.
piątek, 25 sierpnia 2017
Takie ,,małe" a jak cieszy
Będziecie się ze mnie śmiać albo co gorsza nie za bardzo zrozumiałe będzie co mnie ostatnio wprawiło w wielką radość. Mówi się, że ,,nieszczęścia chodzą parami" ale wydaje mi się, że radosne chwile czy zdarzenia też chodzą parami. Nie, nie, dzisiaj żadnej filozofii... chyba. Zacznę od tego trudniejszego do opisania. Chodzi o avatarek czyli tę miniaturkę zdjęcia przy naszych pseudonimach bądź imionach, którymi posługujemy się na blogu. U mnie jest niebo z chmurką.
poniedziałek, 21 sierpnia 2017
Podnosimy podjazd
Jestem świeżo po odwiedzinach zaprzyjaźnionych blogów i wielokrotnie dech mi zapierało z wrażenia jak u Was pięknie, dorodnie lub ciekawie. Tym bardziej jest mi miło, że do mnie zaglądacie, chociaż słowo daję nie mam pojęcia dlaczego. Nie umiem robić pięknych zdjęć, zresztą gdybym umiała to za bardzo nie ma czemu. Nie mam pięknych rabat, warzywnik co roku ma być śliczny i fotogeniczny ale nic z tego nie wychodzi. Podwórze nie jest wiejskie, ogród nie jest ogrodem, budynki gospodarcze są szopami... A jesteście i zawsze coś miłego napiszecie co podnosi mnie na duchu i daje mi moc do pisania kolejnego postu. Tak jak dziś. Oczarowana Waszymi blogami musiałam to napisać, bo naprawdę nie rozumiem tego. Oczywiście jest mi bardzo miło, że jesteście. Jestem tak zażenowana tym odkryciem, że nawet mam problem z przelaniem teraz myśli tutaj.
niedziela, 30 lipca 2017
Kozy na pastwisku / Goats on the pasture
Dawno
nie było koziego tematu. Widzę, że dość rzadko piszę o nich. Przeważają tematy
roślinne i ogólnie ogrodowe. Kozy są, żyją sobie razem z nami i w sumie
niewiele się dzieje jeśli chodzi o nie. Mogę nawet pokusić się o stwierdzenie,
że latem to nawet można w pewien sposób o nich zapomnieć. Dostępność jedzenia
powoduje, że wyprowadza się je rano a wieczorem zaprowadza do szopek. W tym
roku mamy wszyscy dodatkową miłą niespodziankę a mianowicie sąsiad z
niezamieszkałej działki ale ogrodzonej udostępnił nam ją pod wybieg dla kóz.
Our goats have a new pasture. They are very glad. They spend whole day there. Of course when the weather is good. They have a children’s tub as a drinker. They like it very much. We all are happy that they have a new space. I invite you to a movie about goats.
Our goats have a new pasture. They are very glad. They spend whole day there. Of course when the weather is good. They have a children’s tub as a drinker. They like it very much. We all are happy that they have a new space. I invite you to a movie about goats.
sobota, 15 lipca 2017
Urlopowy poranek / Holidays in the morning
Urlop, czas w którego okres wkłada się często mnóstwo planów, marzeń i nim nadejdzie poświęca się wiele czasu na rozważania jego wykorzystania. A on nadchodzi, trwa i przemija równie szybko jeśli wręcz nie szybciej jak każdy inny dzień. Robimy tak samo, wcale nie jesteśmy sprytniejsi. Planów mnóstwo z czego realizuje się niewiele albo zupełnie co innego. Jesteśmy już w tym wieku, że zrozumieliśmy, że nie da się w krótkim czasie urlopowym zrealizować zaległych prac z całego roku albo i dłużej. A podjęcie się takiego maratonu nie jest odpoczynkiem, chociaż bardzo spodobało mi się zdanie, pewnej blogierki, że będzie odpoczywać po urlopie.
The
holidays is a beautiful time. I usually get up at 5 a.m. and drink tea. My inmates
have slept yet. I like such mornings very much. I needn’t go work so I am
happy. I love this time with my animals. I’m pouring fresh water to them. I feed them. The hens,
the ducks and the cocks are waiting impatiently for opening theirs chickencoop.
While the door is open they are running to get food and to drink fresh water. I
like to watch them when they are eating. Later I bring my goats and lead them
to the meadow. In the end I admire the sky and watch my cat how it is relaxing.
Thanks to my morning activity my husband can sleep more. He likes my holidays. I invite you to watch my movie about morning
at chickens paddle. In 1 minute 19 seconds is the warning sound of cock
affraiding the air predators. When there is bigger danger he is crowing louder.
wtorek, 27 czerwca 2017
Kurki & kurki / Chanterelle mushrooms & hens
Ileż emocji!! Wręcz sensacja na skalę światową w naszej Arce. Nakręciłam pierwszy w swoim życiu filmik komórką a tym samym i sama komórka nakręciła w końcu jakiś planowany filmik, bo to, że włączała się przez przypadek kamerka to zdarzało się czasami. Jak to mówią człowiek uczy się przez całe życie a widząc jak postęp prze do przodu to na bank będzie musiał uczyć się te nieszczęsne całe życie.
Również dzisiaj po raz pierwszy wybraliśmy się na kurki do lasu i udało nam się co nie co znaleźć. Myślę, że sezon na nie dopiero się zaczyna.
Również dzisiaj po raz pierwszy wybraliśmy się na kurki do lasu i udało nam się co nie co znaleźć. Myślę, że sezon na nie dopiero się zaczyna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




