Obserwatorzy

niedziela, 16 czerwca 2019

Żaby, ważki i traszki

Wydaje mi się, że raz do roku piszę post o naszym stawie. Może z jednym wyjątkiem, kiedy prowadziłam jego zimową obserwację? A tak poza tym to raczej jeden. Zobaczymy jak będzie w tym roku. Można powiedzieć, że w stawie niewiele się dzieje chociaż przecież to nieprawda. Tętni życiem bogactwem wielu stworzeń. Rodzą się i umierają istnienia naszej planety. Jakież to ekscytujące przecież!

Ktoś mógłby napisać o ogrodzie, że ,,niewiele się w nim dzieje" No bo w sumie co tam się dzieje, oprócz zakwitania, kwitnienia i przekwitania... ale ja ruszyłam nie tą ścieżką myślową, którą chcę.
Staw. Nasz staw niby taki sam a inny za sprawą zeszłorocznego, jesiennego pogłębiania aby woda miała szansę w nim ustać. Przy obecnych upałach są tego marne szanse. W każdym razie musieliśmy wszystko z niego wykopać a potem posadzić na nowo. Patrząc wiosną na jego smętny widok zamulonej wody bo dostało się też wierzbom nadbrzeżnym od koparki, to myślałam, że ten rok jest dla niego stracony jeśli chodzi o zamieszkanie. A jednak  mimo okropnego wyglądu wody pierwsze żaby przyszły i nie zrażone sytuacją kumkały, pływały i sprawiały wrażenie bardzo szczęśliwych istot. Ku memu zaskoczeniu woda na przełomie maja i czerwca zaczęła się  ,,przejaśniać". 
Te niebieskie ,,patyki" na unoszących się na wodzie źdźbłach traw to siedzące niebieskie ważki. Niestety mój aparat nie jest wstanie uchwycić je w locie i jedynie tylko takie mogłam zrobić im zdjęcie.  One są obecnie w okresie godowym i latają w duecie zespolone ze sobą. A tu poniżej moja próba uchwycenia w wodzie  młodej traszki podczas jej wynurzania się z dna aby zaczerpnąć powietrza.
W efekcie naszych obserwacji stawu jedną udało się na chwilę złapać. 

A tak wygląda teraz. Z naszą jedynie lekką ingerencją, terenem przybrzeżnym włada Matka Natura. Po prawo kępa żółtych kosaćców syberyjskich, która fantastycznie zadomowiła się na półce brzegowej. Wiosną dość głęboko siedzi w wodzie.  Obecnie staw wygląda tak.
Mam nadzieję, że uda się utrzymać w nim wodę, bo wpuściliśmy rybki. Posadziliśmy kilka roślin, które mają dawać cień i przyczynić się do mniejszego parowania wody, ale przy takich upałach to naprawdę wyzwanie dla  ,,naturalnego" stawu.

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i dziękuję, 
że jesteście ze mną
 :)


czwartek, 13 czerwca 2019

Begonie w altanie

Upały są tak gigantyczne, że bez altany nie moglibyśmy w ogóle spędzać czasu na dworzu. To jakieś najprawdziwsze zrządzenie losu, że ją postawiliśmy akurat przed tą zmianą klimatyczną. Niby mamy przestrzeń z drzewami ale to by było za mało. Po godzinie 9.00 (9 am) robi się taki gorąc, że wszelkie ogrodowe prace ustają. Nie mam pojęcia jak radzą sobie w ten upał rolnicy, bo przecież muszą. Podziwiam ich.
Jak co roku przypominam o naszych ,,braciach mniejszych" i proszę o wystawianie poideł dla ptaków i owadów.

wtorek, 11 czerwca 2019

Kiedy upał doskwiera...

Być może przemknie komuś przez myśl, że zwariowałam i każda rabata ma swoją prywatną konewkę, albo że wpadłam w konewkomanię. W sumie ciekawe byłyby to myśli ale niestety nieprawdziwe, co do drugiej opcji nie jestem w sumie taka pewna... Ale czyż nie wyglądają pięknie?

niedziela, 9 czerwca 2019

Co nas cieszy

- Czas płynie wolno. - pomyślałam sobie siadając do komputera. Za raz za tą myślą poszybowała druga - Dopiero co czekałam na wiosnę a już czerwiec nastał. - To jak to jest z tym upływem czasu w moim odczuciu? Po prostu relaksuję się. Wczorajszy dzień minął bardzo przyjemnie i dziś, pomimo, że nalatałam się już z konewką to czuję się wypoczęta i dopasowana do obecnego czasu. Nigdzie nie pędzę, żadna czynność nie wisi nade mną, nic nie muszę... chociaż na pewno powinnam wiele rzeczy zrobić. Stan zobojętnienia? Nic z tych rzeczy, stan jak to już napisałam - zrelaksowania. W końcu od tego jest wolny weekend, prawda?

środa, 5 czerwca 2019

Moje rododendrony


Chyba bardziej od roślin w ogrodzie lubię śpiew ptaków  i to w bardzo szerokim tego znaczeniu. A ogród tworzę dla nich aby je zwabić, zachęcić do osiedlania się blisko mnie abym mogła je słyszeć. Czy to egoizm? Drzwi balkonowe szeroko otwarte i przyłapałam się właśnie na tym, że uszy jak zwykle wyłapują ich świergot. 

sobota, 1 czerwca 2019

Upojona porankiem

- Jest cudownie! - Ta myśl nie tylko napełniła mnie radością i takim miłym sercu spełnieniem duszy ale również zmieniła temat dzisiejszego posta. Mam przygotowany inny, na temat współczesności, ale zrzędzić o tym mogę kiedy indziej. Dziś miałam cudowny poranek. I fajnie by było gdyby reszta dnia utrzymała się w tym odczuciu.

sobota, 25 maja 2019

Kurza ferajna

Poprzedni post i ten miały pójść razem ale ze względu na to, że w zakładkach mam oddzielnie kozy i tematy kurnikowe więc ostatecznie rozdzieliłam dla zwykłego porządku. A kto będzie chciał dowiedzieć się co słychać u nich wszystkich to po prostu cofnie się do posta poprzedniego. Dlatego też początek poprzedniego posta tyczy się i tego tematu szczególnie o tych smutkach i radościach. Ponieważ nastał czas ,,nowego" koguta. Naszego, ale zajął miejsce poprzedniego czerwonego.

czwartek, 23 maja 2019

Rogata ferajna

Dawno nie było o naszych wiejskich zwierzętach. Jak zawsze wiosną królują kwiatowe tematy i trudno się przez nie przebić jakąś inną myślą. A przecież i w ich cyklu życiowym i samej codzienności zmienia się tak jak w ludzkim świecie. Są radości, są smutki. Tak jak i my cieszą się wiosną i tym, że się zazielenia i pięknie rośnie niekoniecznie to samo co nas cieszy...

niedziela, 19 maja 2019

Ja ogrodnik

Moja działka to dziwny ogród, w którym można się nawet dopatrzeć charakterystycznych reguł  aranżacji ogrodów ale stworzony tak jakby ślepy malował obraz. Ale wiecie co? Kiedy patrzę na niego z wysokości tarasu albo balkonów to bardzo mi się podoba. Z parteru też. Ostatnio nawet podzieliłam się z mężem takim uczuciem czy myślą, że patrząc na nasz ogród, przynajmniej na tę część najbardziej zbliżoną do ogrodu a przeze mnie zwaną ,,starą częścią", od razu widać, że jest on stworzony przez miłośników ptaków. 

czwartek, 16 maja 2019

Deszczowo...

Dzisiejszy poranek przywitał mnie miłym ciepłem. Nadal pochmurno i być może znów będzie padać ale to ciepełko mnie zaskoczyło. Nigdy nie byłam w tropikach ale pomyślałam sobie o nich otwierając drzwi aby wpuścić koty na śniadanie. U nas, jak u wszystkich, zazieleniło się. 

piątek, 10 maja 2019

Tulipany cd

Rzadko kiedy cieszę się z deszczu. Można powiedzieć, że po traumie deszczowej, kiedy to jak zaczęło padać to padało z dwa tygodnie ciurkiem albo i dużo dłużej, nadal zachowuję spory dystans do tego zjawiska pogodowego. Ale dziś mijając bramę wjazdową działka przywitała mnie nie skrywanym szczęściem z powodu deszczu. Wśród drzew radośnie śpiewały ptaki, które abo mieszkają tutaj albo po prostu przylatują stołować się. Zadrzewiony teren przy altanie i szeroko rozpostarte konary drzew dają ptakom możliwość w miarę suchego przemieszczania się. Radość, radość panująca na działce. Tak mnie przywitała wracającą z pracy. 

sobota, 4 maja 2019

Tulipany w altanie

Są takie tematy, o których mogę pisać ciągle mimo, że napisałam już dużo albo bardzo wiele. Takim tematem są tulipany. Nie trudno się domyślić, że je po prostu szalenie lubię i kiedy widzę nawet kwitnącego rodzynka w zakamarku ogrodu to jestem nim zachwycona. Dzisiaj będzie o tulipanowym spektaklu w naszej altanie. Dawno o niej nie było a już pomału wystawiam do niej domowe rośliny. Mam spore zaległości w temacie roślinnym ale skupiam się obecnie, pewnie jak większość z nas, na pracach ogrodniczych, a tegoroczna uprawa już mi robi różne psikusy... ale dziś o tulipanach w altanie.

środa, 1 maja 2019

Wiśniowa magnolia

Kiedy się tutaj wprowadziliśmy to można powiedzieć, że pod kątem ogrodowym ,,nie było tu nic". Spoglądając na to  ekologicznie czy jak kto woli środowiskowo to zastaliśmy obszar w pełni zagospodarowany i wypełniony roślinnością przydatną do spożycia - chwasty jadalne, o których nie mięliśmy pojęcia oraz roślinność kwitnącą z tzw. roślin łąkowych. Nie można pominąć łanów wysokich traw, na których widok, podczas ich kołysania przez wiatr, dostawałam choroby morskiej. Młodych, samosiejkowych drzewek, które obecnie są trzonem naszej ogrodowej partii wysokiej i całego ogrodu. 

niedziela, 28 kwietnia 2019

Teraz...

Nie ma mokradeł. Po przejrzeniu archiwalnych lat, w których często wspominałam o mokrej wiośnie, mogę powiedzieć, że skończyło się. Odpukać w niemalowane. Kolejna wiosna bez mokradeł, bez grzęzawisk i to nie dlatego, że usypaliśmy wyżej podjazd, tylko dlatego, że marzec zaczyna się już ciepły. Mniej opadów deszczu... ale czy to nie powinno martwić? Nas może prywatne grzęzawiska denerwowały ale skoro ich nie ma to jak bardzo przez tych zaledwie kilka lat zmieniła się pogoda? Tegoroczna susza, kiedy są pożary w Polsce nie jest czymś normalnym. Nienormalne również dla mnie jest dopatrywanie się ocieplenia planety w nadmiarze bydła i pewnie samych zwierząt, w rozkładających się umarłych drzewach a nikt nie wiąże tego z 24 godzinnym paleniem gazu przy wydobywaniu ropy. 

niedziela, 21 kwietnia 2019

Idąc...

Jest tak pięknie... jest cudownie. Idąc okoliczną drogą w pewne popołudnie zachwyciłam się otoczeniem, jego zapachem, dźwiękami i urokami przyrody. W tym momencie dotarło do mnie, że to już! Że doczekałam się wiosny. Tej najprawdziwszej, tej już będącej. 

piątek, 19 kwietnia 2019

Alleluja!

Już niedługo Święta. Cieszą mnie jak wszystkich wierzących ale muszę zapisać w moim blogowym pamiętniku, że mogłyby stać się również Świętami stałymi i być na przykład w marcu. Kiedy tylko zrobiło się cieplej zajęłam się nasionami dyniowatych, strączkowych, porządkowaniem ogrodu bo tak ładnie, bo tak ciepło i ciężko mi wytrwać w murach przy jakichkolwiek porządkach. W tym roku dobrze mi idzie z myciem okien bo jest to jakaś namiastka kontaktu z podwórkiem.

wtorek, 16 kwietnia 2019

Reksiowe utrapienie


Patrząc jak co dzień przez kuchenne okno zaczęłam obserwować Reksia, który biegał po podwórzu. Najpierw biegł w kierunku domu, zatrzymywał się, potem znów odbiegał od niego, krążył dookoła bo wybiegał i z drugiej strony i tak w kółko. Najpierw myślałam, że się z jakimś kotem bawi ale nie.

piątek, 12 kwietnia 2019

Czas żonkili i nowe ptaszki do ogrodu

Pogoda nam się pogorszyła. Coraz chłodniej... a to zimno coraz trudniej ignorować tłumacząc sobie, że to wczesna albo późno pora dnia i dlatego... Troszkę rozpieścił nas kwiecień wysokimi temperaturami i zaczynamy krzywić nosy. 
Nadal żółto na działce. Tym razem za sprawą żonkili. Ich też jest coraz więcej... Te ze zdjęcia tuż obok są z jesiennych cebul posadzonych przeze mnie na pokazywanym kiedyś skalniaku. Zaczynają dopiero swoje kwitnienie. Zdjęcie zrobione bo Kicia tak pięknie zapozowała, a ja od jakiegoś czasu nie wychodzę na dwór bez aparaciku, a nóż coś pojawi się takiego co pomyślę ,,jaka szkoda, że go nie mam przy sobie". Więc noszę...

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Forsycja i jej ukorzenianie

Z roku na rok coraz więcej krzewów forsycji pojawia się na naszej działce. A pamiętam jak był tylko jeden krzak wciśnięty w róg ogrodzenia i może dzięki temu przetrwał cały ten chaos budowlanych zniszczeń terenu? Wprowadziliśmy się jesienią, jak dla mnie to bardzo fatalny w skutkach czas i po jeszcze upiorniejszej zimie mym oczom ukazała się własnie ona! Przywitała mnie albo pocieszała jak najpiękniej umiała - złocistością gałązek. A może sama się cieszyła, że przetrwała? Znałam forsycje już wcześniej, zawsze zachwycałam się jej wiosennym wyglądem spacerując po miejskich działeczkach w mojej dzielnicy, ale jakoś tak, nigdy nie pomyślałam, żeby zaprosić ją do swojego miejskiego ogródka. Kwitnie przepięknie, gdziekolwiek by nie rosła i w jakiej scenerii nie sposób ją pominąć i nie zwrócić uwagi. Szkoda jednak, że kwitnie tak krótko. 

piątek, 5 kwietnia 2019

Dzień jak co dzień

Mimo odwiedzającego nas wietrzyska, które kołysze tujami niemiłosiernie mogę powiedzieć, że wiosna zaczęła się z pięknym słonecznym przytupem. Miło jest zadzierać głowę do góry i widzieć błękitne niebo w słonecznych promieniach a nawet tonące w obłokach. Jak bym znalazła się na zupełnie innej planecie. Któregoś dnia były tak nisko, że sprawiały wrażenie, że gdyby tak być w jakimś wieżowcu to można by je sięgnąć z okna. Pewnie nawet i z takich wielkich drapaczy chmur, które budują za granicą by się dało.

wtorek, 2 kwietnia 2019

Grunt to zachować spokój...

Jak już płynę na fali naturalności w moim wydaniu to i niech będzie  i mój foliak, o którym tylko wspominam a nigdy dotąd go nie pokazywałam bo jest oczywiście średnio pokazowy ale dla mnie najpiękniejszy bo długo wyczekiwany. Owszem... jak najbardziej marzy mi się szklarnia ze starych okien albo chociaż mała szklarenka, ale ,,jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma" - cytat z bajki o gąsce Balbince. Drewniany szkielet nawet pierwotnie ze ścianami ze starych okien nie zdał egzaminu zbyt przewiewnie w nim było ale pokryty folią już tak. Jest to drugi foliak, mniejszy lub zwany ,,moim". W pierwszej, podobnej konstrukcji uprawiamy pomidory i ogórki i co tam jeszcze dokompletujemy. W tym roku będę chciała powrócić do buraczków. Ale to nie ten foliak. Mój w tym roku doczekał się chodniczka i podłogi z cegieł, dzięki czemu nie muszę już kombinować jak się do niego dostać, bo woda stała. Ale ciągle myślę nad dostosowaniem takiego foliaka do moim zimowych planów. Mąż kręci głową, że naoglądałam się angielskich programów ogrodniczych gdzie jest inny klimat i zupełnie inne zimy panują, ale ja jestem pełna nadziei, że moja głowa coś w końcu wymyśli.

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Wiele radości

Poruszyły mnie Wasze komentarze, w których napisaliście, że podoba Wam się naturalność i prawdziwość w moich zdjęciach, w moich słowach. Bardzo Wam za to dziękuję, to jest dla mnie bardzo ważne. Bo to jest idea mojego światopoglądu, mojego życia. Kiedy zaczęłam pisać blog i pokazywać urywki z mojego ogródka i to naprawdę mocno przeze mnie wtedy korygowane aby nie szokować to i tak spotykałam się z komentarzami na temat ,,nieuporządkowania" czy ,,niedopracowania". Ale moja działka, mój ogród właśnie, że jest uporządkowany  i dopracowany na swój sposób. Na taki na jaki nam odpowiada. My do ogrodu zaprosiliśmy zwierzęta... Nie. Źle. Jeszcze raz... My z ogrodu nie wyrzuciliśmy, czy nie przerzedziliśmy gatunków zwierząt, które w nim zastaliśmy ale stworzyliśmy kompromis do wspólnego użytkowania tego terenu. 
I nadal to staramy się robić. 

piątek, 29 marca 2019

Co słychać w marcu?

Praca wre, może nie ta ogrodnicza ale też porządkowa i też coroczna wiosenna. Na chwilę zatrzymaliśmy się czekając na ten ,,powrót zimy" i nawet pojawiło się coś mroźnego ale na szczęście nie jakoś bardzo mroźnie.  Myślę sobie jednak, że dla dobra roślin warto było zaczekać. Dawno nie było o zwierzętach bo one najczęściej, zwyczajnie są mało fotogeniczne szczególnie kaczki w błotku ubrudzone.Dlatego zimą przepadają. Może gdyby jeszcze była jakaś ładna sceneria to może? Ale ogólnie on tak jak i my czekają na przejście zimy, a że dostają jedzenie pod nos to może im lżej w tym oczekiwaniu.

niedziela, 24 marca 2019

Słoneczna sobota

Chciało by się zakasać rękawy i biec do ogrodu i działać... Ba... chciało by się zrobić już wiele, wiosennych rzeczy a tu zapowiadają od poniedziałku ochłodzenie a nawet ,,powrót zimy". Obecny weekend jest bardzo ciepły i słoneczny. Wczorajszego ranka odkryłam na wschodnim termometrze ponad 20 stopni na plusie! Ale kiedy wyszłam na taras odczuwało się o wiele niższą temperaturę, był taki miły i rześki chłodek ale nie ziąb. Dzisiaj od rana dużo cieplej jak by to maj już był. W każdym razie już chyba zwyczajem się stało, że wiosenny post łączę ze zdjęciem mojej ulubionej pergoli zrobionej przez męża w przeróżnej aranżacji. W tym roku z Kicią. Miał być jeszcze Reksio ale kiedy przykucnęłam aby zrobić im zdjęcie to psina do mnie przybiegła.

środa, 20 marca 2019

Wiosennie

I u mnie krokusy kwitną i w sumie tylko one witają ze mną wiosnę. Sadziłam jeszcze przebiśniegi ale niestety nawet nie wyjrzały. Za to udało mi się zrobić zdjęcie skalniaczka z otwartymi do słoneczka kielichami kwiatów. Ale to dzięki słonecznej pogodzie w miniony weekend, kiedy to również mogłam trochę podziałać w ogrodzie. Sporo planów, sporo pracy, mało rąk do pomocy ale jakoś to będzie. Najważniejsze, że są plany i zdrowie do ich realizacji.   Na razie cieszę się z pięknej pogody i wreszcie słonecznych dni oraz że już jutro kalendarzowa wiosna!. 

niedziela, 17 marca 2019

Już niedługo...


Spoglądając dzisiaj (14.03) na kalendarz pomyślałam sobie, że może to już czas na rozpoczęcie odliczania do kalendarzowej wiosny? Bo to przecież już za tydzień. Chyba nie pisałam o tym, ale rok rocznie gdzieś tam w sercu i na duszy odliczam. Jak to zleciało!? 
Aż trudno uwierzyć. W tym roku szkolnym zaplanowałam sobie, że będę miała więcej czasu dla ogrodu i warzywnika i trwałam w tym postanowieniu jeszcze do połowy grudnia odmawiając wszelkim dodatkowym zarobkom a mimo to, dałam się zwieść zapewnieniom małej ilości godzin pewnego projektu terapeutycznego i wpadłam znów w kierat pracy. I takie to życie... znów czas biegnie niemiłosiernie szybko bo zwyczajnie po pracy jestem już tak zmęczona, że reszta dnia przecieka mi przez palce. Łudzę się, jak zeszłego roku, że praca fizyczna (w ogrodzie) po umysłowej (zawodowej) przyniesie możliwość relaksu. W zeszłym roku to się jednak nie udało. Zmęczenie było zbyt silne i do tego dochodziły zwyczajne domowe obowiązki. Ale może tym razem się uda? W końcu każdy rok jest inny...Tyle mojego wywnętrzania się.

czwartek, 14 marca 2019

Reksio

Postanowiłam napisać post o Reksiu pod wpływem Agnieszki K z bloga Odnowiona Ja. Już miałam napisać pod wpływem jej bloga, po części na pewno też, ale przede wszystkim, pod wpływem jej osoby, którą widzę na jej blogu, którą widzę w moich komentarzach. To wyjątkowo wrażliwa osoba, której zawdzięczam bardzo wiele w swoim życiu realnym. Nie znamy się w realu, znamy się tylko ze świata blogowego ale jest mi niezmiernie bliska. Rozmawiając o utraconych wielkich przyjaźniach o czterech łapach uświadomiłam sobie, że naszemu małemu Reksiowi przyszło żyć w cieniu zmarłej Suni. Trudno konkurować ze zmarłym, kiedy Pandzia go bardzo kochała. Pomyślałam sobie, że może, kiedy napiszę historię Reksia to coś drgnie i w tej małej istotce dojrzę  swojego wielkiego przyjaciela jeszcze za jego życia. Nie znaczy to, że nie opiekuję się i nie żywię ciepłych uczuć do Reksia, jak najbardziej tak. Ale moja miłość do Suni była tak wielka, że ta do Reksia jest porażającą jedynie namiastką.

sobota, 9 marca 2019

Nowy projekt przy stawie

Czym bliżej wiosny tym więcej pojawia się tematów czy chęci do samego pisania bloga. Paradoks, bo przecież czym cieplej tym również więcej chęci do prac ogrodowych co wyklucza siedzenie przed komputerem i pisanie. Chyba, że w altanie...? Tak jak z tym tematem, spokojnie mógł powstać zimą. Zgodnie z moimi dumaniami nad planami ogrodniczymi i zmianami jakie planowałam już schyłku jesieni.  Może tylko widok stawu byłby inny bo zamrożony i być może zasypany śniegiem.

czwartek, 7 marca 2019

Co słychać w ogrodzie

Wydaje mi się, że jeszcze nie było o patykach. Czy to wpływ braku słońca tej zimy i znaczne skrócenie się nocy powoduje, że zaczęłam częściej wychodzić na dwór? Czy to zniecierpliwienie zimową aurą sprawia że w tym roku wcześniej porządkuję działkę? W każdym razie ruszyłam już z sezonem ogrodniczym. W zeszłym roku pisałam o zbieraniu różnych ,,śmieci" nagromadzonych w przeróżny sposób na działce, dziś napiszę o zbieraniu patyków. Chociaż dwa tematy mocno przepychają się w mojej głowie i sama jestem ciekawa treści tego posta. 

sobota, 2 marca 2019

Nasze sprzątanie Ziemi

Podobno od stycznia tego roku w naszym kraju powstała ,,policja ekologiczna" mająca na celu przede wszystkim kontrolę wysypisk śmieci, które powstają w dziwny sposób na rok czy dwa po czym firma się zamyka a góra śmieci i odpadów zostaje. Nie wczytywałam się dokładnie w projekt ale i tu widzę, że dziwnych ludzi nie brakuje, którzy zamiast myśleć o rzetelnej ochronie środowiska myślą tylko o powiększeniu swoich portfeli. W każdym razie mieszkając pod lasem uważam, że przydała by nam się taka policja, która zajęłaby się dzikimi śmieciami w rowach, w lasach i miała możliwość robić wręcz dochodzenie, jak to jest na przykład w Anglii, i odnajdować śmieciarzy, którzy wokół swojego obejścia mają czyściutko. 

sobota, 23 lutego 2019

Salon piękności dla roślin

Wszędzie na blogach śliczne zdjęcia z ciekawych miejsc albo prac plastyczno-technicznych w tym z włóczką lub przygotowań ogrodniczych. Aż strach wejść z takim tematem i takimi zdjęciami... Ale gdyby ktoś był ciekaw co porabiam w wolnym czasie to właśnie to. Wiosenne porządki? Może i tak? Jedni porządki w tym czasie rozpoczynają od wywalenia wszystkiego z szaf, inni od mycia okien, jeszcze inni ambitnie od większych lub mniejszych remontów. U mnie co rocznie od gruntownego przeglądu roślin domowych. To czas dla nich i tylko dla nich. 

niedziela, 17 lutego 2019

Czuć już wiosnę!

Wiosno! Wiosno czuję cię! Co wcale nie znaczy, że mnie zaraz nie zasypie śnieg, ale to co w sercu i w duszy gra to moje. Zdjęcie to mój obecny widok jaki mam siedząc w fotelu i patrząc w stronę okna. Za oknem moja ukochana wierzba, która budzi się jako jedna z pierwszych i zwiastuje nadchodzącą prawdziwą wiosnę. Śpi nadal, bazi jeszcze nie wypuszcza ale piękne wypełnia całe okno. Czasami naprawdę ciekawie wygląda z tymi swoimi ogołoconymi gałęziami na tle srebrno-szarego, zimowego nieba. Na parapecie wszystko co zimuje w domu i czeka na wakacje w altanie. 

środa, 6 lutego 2019

Trudno nadążyć za tą pogodą

Nie ma tak dobrze. Wiosny ani przedwiośnia jeszcze nie będzie. Ale przecież o tym wiem. Nawet się nie łudziłam... ale miałam nadzieję, że chociaż z kilka dni będzie jakoś cieplej, milej, ładniej... ? Ale dobrze, że tak się nie dzieje, bo skoro mają nadejść jeszcze przymrozki to lepiej nie wprowadzać roślinności w błąd. Poniedziałkowy ranek przywitał mnie takim widokiem. Mam sypialnie na wysokości drugiego piętra więc mogłam sobie popatrzeć na śnieżnobiałe drzewa na mojej działce i w jej pobliżu, na białe pola po sąsiedzku...

niedziela, 3 lutego 2019

Ogrodowe porządki w zimowej rabacie

Słońce chyli się ku zachodowi mimo, że to jeszcze taka wczesna pogoda. Ładnie błyszczy w szarościach gałęzi drzew. Słoneczko odwiedza nas od wczoraj, podobno to dobry zwiastun na nadchodzącą wiosnę. W każdym razie mimo, że zrobiło się tak cieplej i ptaki radośniej szczebiocą to muszę napisać, że nadciąga do naszego kraju ostry mróz, który będzie trzymał kilkanaście dni albo i parę tygodni. Dokładnie jeszcze nie wiem. W każdym razie wszelkie prace wiosenne powinny być ostro wstrzymane a ukierunkowane raczej w przeciwną stronę jak ochrona delikatniejszych roślin. To tak a pro po dla czytelników ogrodników.

niedziela, 27 stycznia 2019

W styczniu

Śnieg, śniegu,  śniegiem, w śniegu, ze śniegiem, a nawet w przypadku kotów i nad śniegiem... Mnie ten styczeń i styczniowa zima będzie się kojarzyć z troskliwym stwierdzeniem małżonka zakładaj kalosze będziesz miała lepszą przyczepność. Pod cienką warstwą białego puchu mamy zmarzliny, które w toku zmian pogodowych stały się ukrytymi ślizgawkami. Dla  dzieci może to i  frajda ale  niekoniecznie  dla osób w  statecznym  już wieku. Przypomniały mi się czasy zakochania, kiedy to ciągle trzymaliśmy się za ręce...

poniedziałek, 21 stycznia 2019

Cienista i słomkowo

Leniuchuję jak najbardziej w sensie duchowym jestem jak niedźwiedź w gawrze tyle, że wewnętrznym ale rzeczywistość jest rzeczywistością i ciało jak najbardziej funkcjonuje ale na pewno mniej wyraziście , podobnie  sennie a nawet cieniście... Ale na pewno bardziej aktywnie. Nadal w drodze do pracy z pracy, na szkolenia, nadal za czymś... nadal w pośpiechu... ale jakby mniejszym... wolniejszym... ale w nieustającym oczekiwaniu wiosny.

poniedziałek, 14 stycznia 2019

Nasze kompostowanie

Nie przypominam sobie tytułu posta  o kompoście na swoim blogu skupiający się na przetwarzaniu nawozu kurzego i koziego. Pamiętam, że miałam w planach napisać o tym ale w sezonie ogrodniczym to nie bardzo mogłam znaleźć czas. Więc chyba nie ma?  Nie udało mi się  też znaleźć zdjęć, które pstrykałam na potrzeby tego tematu tylko jakieś takie przypadkowe. Być może usunęłam ze względu na słabą jakość bo ciężko zrobić dobre zdjęcia w ciemnym kurniku i grudek ziemi tudzież błyszczącego, śmierdzącego gnoju moim aparacikiem. Ale spróbujmy. Zawsze można przy kolejnych porządkach zrobić zdjęcie i dołożyć.

piątek, 11 stycznia 2019

Leniuchujemy...

Nadal śnieg towarzyszy nam w codziennym życiu. Leży sobie i jeśli pojawi się słońce to po prostu błyszczy w jego promieniach. Gdyby nie to, że musimy ciągle odśnieżać podjazd to nawet by nam nie przeszkadzał. A tak... sezonowa łopata wymieniona na szuflę. Odwiedzając pobliskie miasteczka zastanawiam się idąc pięknie odśnieżonym chodnikiem ilu mieszkańców danej miejscowości zdaje sobie sprawę z tej wygody i luksusu, że ktoś odśnieża. Rzadko mogę zobaczyć słoneczne promienie słońca bo kiedy wracam to już dzień szarzeje.

wtorek, 8 stycznia 2019

Zimowy ogród

Zima... w kalendarzu i za oknem. Moje odczucia co do tej pory roku nie uległy zmianie mimo tej bieli, inaczej wyglądających drzew i nawet mimo tego, że mój ogród pejzażowo wygląda zdecydowanie najlepiej w tej wszędobylskiej bieli. Moje plany tegoroczne  a dokładnie zeszłorocznej jesieni być może coś zmienią i pojawią się ładne miejsca do fotografowania latem... może? Bo plany ogrodnicze mocno są cenzurowane przez ekologiczną stronę.

sobota, 5 stycznia 2019

Altana zimą

Listopad i grudzień nas rozpieszczał swoimi wysokimi temperaturami i raczej czuło się w powietrzu przedwiośnie niż zimę. Może z herbatą nie szłam do altany ale bardzo lubiłam do niej zachodzić i po prostu w niej posiedzieć. Miło było patrzeć na złociste promienie zachodzącego słońca przenikające przez pas drzew i rzucające lekkie refleksy na moją działkę. Kiedyś myślałam, żeby obwiesić altanę przeróżnymi dzwoneczkami, które przy podmuchach wiatru wydawały by ciche dźwięki ale w końcu zrezygnowałam bo byłby to tylko zbędny hałas ponieważ  ma swój własny klimat i nastrój i nie potrzebuje sztucznych dodatków. Nie wiem jak ona to robi ale w niej bardzo dobrze odnajduje się myśli.

wtorek, 1 stycznia 2019

Pierwsza poranna herbata tego roku

Widzę, że tworzenie posta pierwszego dnia Nowego Roku jest jakąś stałą tradycją. Jak zaczęłam pierwszego dostępnego stycznia tak ciągnę przez kolejne lata blogowania. W każdym razie zostawiając dzisiaj raz po raz w komentarzach pozdrowienia znad pierwszej  porannej  herbaty  tego roku postanowiłam napisać kolejny post ,,pierwszego dnia roku" :P 
Trudno pisze się w akompaniamencie nieharmonijnego chrapania męża ale spróbujmy...