Obserwatorzy

niedziela, 21 maja 2017

Nasze naturalne kąpielisko

Upał rozlał się wokoło równie obficie jak promienie słońca. Nareszcie! Albo Och ale gorąco!. Dla mnie zdecydowanie to pierwsze, bo spragniona jestem ciepełka. 

piątek, 19 maja 2017

Uruchomiliśmy kosiarkę!

Jedni ciężko pracują inni ciężko leniuchują. Czasami patrząc na te moje koty i ich ciągłe przebywanie gdzieś w pobliżu, kiedy pracujemy, wydaje mi się, że ich mocne spanie jest wprost proporcjonalne do naszego wysiłku fizycznego. Kto ma koty i ogród ten wie o czym mówię, kto nie, to zdjęcie powinno to zjawisko w jakiś sposób przybliżyć. A ostatnio koty zapadają w tak mocną drzemkę dzienną jakby w nocy w ogóle nie spały. Polują? Nocne odgłosy spać im nie dają? Tak teraz zaczęłam się nad tym zastanawiać jak zaczęłam o tym pisać. 

wtorek, 16 maja 2017

Sekator w dłoń!

Wspomniane ,,uporządkowanie" jeszcze mnie nie przeraża ale już zaczęłam się mu z lekka przyglądać. Pisałam swego czasu o pewnego rodzaju rozdwojeniu jaki mam, bądź mi dolega czytaj. Wracając do tegorocznego ,,uporządkowania" dość często i ostro macham sekatorem i nożycami ogrodowymi. Dzisiaj ufrycowałam (I trimmed) kolorową wierzbę i hortensję. Tak jak o pierwszą się nie martwię bo ona to lubi tak jeśli chodzi o drugą to nie jestem pewna tak do końca czy nie przesadziłam z podcięciem, ale okropnie mi się wyciągnęła i zaczęła zajmować za dużo miejsca. Mnóstwo przemarzło mi róż i chyba to spowodowało, że trafił mnie szlak i przesadzam, przesadzam i przesadzam. Wycinam, przycinam, wycinam i przycinam a kupa gałęzi rośnie...


niedziela, 14 maja 2017

Pierwsza połowa maja

Weekend jest piękny i mam nadzieję, że jest preludium do pięknej już wiosny i lata. Patrząc na otaczające mnie życie w przyrodzie to tylko my mamy jakiś zastój przez pogodę. Ptaki uwijają się w tempie ekspresowym latając wręcz nad naszymi głowami i karmiąc swoje rozkrzyczane pociechy, drzewa nieustająco zazieleniają się, niższa partia roślinna rozrasta się, nie koniecznie to co byśmy chcieli, ale rozglądając się wokoło to wszystko najnormalniej żyje, rośnie i ma się dobrze, przynajmniej z pozoru. Dlatego nie zamierzam narzekać na pogodę, ponieważ chyba to tylko nam ona nie pasuje, a jeśli innym też dokucza to bynajmniej (by no means) nie użalają się nad sobą tylko robią to co trzeba bądź co się da.

środa, 10 maja 2017

2011 rok - Początek maja

Maj tego roku jest pełen niespodzianek pogodowych. Skaczący ze skrajności w skrajność. Raz bardzo gorący innym razem zimny i mokry z opadami nawet deszczu ze śniegiem. 

Ale chciałam pokazać zdjęcia z pewnego majowego poranka sprzed 6 lat. Zdjęcia z mojej działki. To był dopiero szok. Jak zwykle pierwsza się obudziłam. Ale tego poranka to nie byłam pewna czy na pewno się obudziłam. Nikt z domowników nie chciał uwierzyć, że jest biało od śniegu, że wróciła zima. Mąż wręcz zastanawiał się czy nie ma pryma aprilis.

 W każdym razie wszyscy uważali, że jaja sobie robię (I make jokes), nie wiedzieć czemu akurat w taki denny sposób i tak mało wiarygodny.

wtorek, 9 maja 2017

Tulipany raz jeszcze

Tulipany cieszą się ogromną popularnością a przede wszystkim sympatią i są praktycznie w każdym ogrodzie. Jeśli gdzieś ich nie ma to raczej jeszcze ich nie ma lub ogrodnik jeszcze nie zapałał do nich miłością ale to przed nim. Jeśli nie w ogrodzie to w wazonie ale prędzej czy później pojawią się. Każdej wiosny jest o nich dużo. U mnie nie może być inaczej, pisałam o  tulipanach w drugim roku założenia bloga, bo na pierwszy rok nie załapały się ze względu na późniejszy okres założenia go. Tak to za pewne na bank były by jednym z pierwszych moich tematów. Czy da się o jakimś temacie dużo mówić? Jak widać da się, spoglądając na niego z innej strony. Na pierwszej fotce kępa tulipanów botanicznych zakwitająca dużo wcześniej niż pozostałe, w tym roku kwitnienie niemalże zrównało się z klasycznymi odmianami. I nie prezentują się zbyt pięknie, przez zbyt duże opady deszczu i naszego, słodkiego Reksia.  Ale są odmianą bardzo niekłopotliwą a wdzięcznie kwitnącą i jak ktoś jej jeszcze nie ma to gorąco polecam. U mnie kwitnie w półcieniu.

niedziela, 7 maja 2017

Wyjrzało na chwilę słonko

Gwar od samego rana. W domu cicho, domownicy jeszcze śpią a wystarczy przekroczyć próg drzwi tarasowych i wkraczamy z zupełnie inny świat, świat ptasich szczebiotów, ćwierków. Jest tak głośno niczym na jakimś ptasim jarmarku. Wszystkie gadają równocześnie. Skąd one wiedzą kto do kogo mówi i co, to ja nie mam pojęcia, ale szczerze podziwiam tak dobrej orientacji i zmysłu słuchu. Ogromnie różni się ten poranek od poranków zimowych czy późno jesiennych. Brakowało mi tego gwaru... wręcz hałasu ptasiego gadania. Zamykam drzwi i znów cisza... dobiegają tylko pojedyncze, stłumione dźwięki. 


piątek, 5 maja 2017

Wiosenni goście naszego stawu

Od kilku lat, zwłaszcza wiosną słyszę głosy żurawi odwiedzających chyba leśne oczko każdego poranka, a ich ,,gęgot" nie wiem jak to nazwać, niesie się echem i polami aż do mnie. Kilkakrotnie miałam w planach zakraść się tam o poranku ale ciągle się bałam, że jak będę, a one mnie wyczują to po prostu odlecą, czy nie przylecą i zakłócę ich codzienny tryb życia. A tego bardzo bym nie chciała. Od lat czytam z całą rodziną blog przyrodniczy Leśne opowieści i z zapartym tchem śledzimy przygody pana Krzyśka Leśnego Mikundę, dzięki czemu możemy z bliska zobaczyć wiele dzikich zwierząt. Zaowocowało to moimi skrytymi marzeniami aby też móc poobserwować takie dziko żyjące zwierzę. W tym momencie chcę podziękować autorowi tych przepięknych opisów, gdyż mój syn Janek, widać ma więcej szczęścia ode mnie, kilkakrotnie już spotkał a raczej natknął się na dzika i dzięki ,,leśnym opowieściom", wiedział jak ma się zachować, albo co ważniejsze - jak ma się nie zachowywać. Mąż spotkał kiedyś łosia pasącego się na łące razem z krowami, minął by go, gdyby nie podświadome stwierdzenie, że ,,widzi bardzo brzydką krowę". Mnie osobiście wystarczyłoby w miarę bliskie spotkanie z sarenką czy jeleniem lub łosiem, albo właśnie... 

środa, 3 maja 2017

Rudbekiowa łączka przy stawie

Nie zamierzam rozpoczynać jakiegoś cyklu ,,podróży po rabatach" chociaż może nie byłby to wcale taki zły pomysł? Ze względu na toczącą przez nas, od lat, walkę z niesprzyjającym podmokłym terenem to mógłby taki cykl wypaść bardzo pouczająco. Na każdym kroku naszej działki są jakieś eksperymenty z poskromieniem mokradeł bardziej lub mniej udane. Do tego latem patelnia słoneczna, która w ogóle nie szła w parze z wiosennymi bagnami. Czas przeszły, bo dzięki drzewom została ona poskromiona na tyle, że nie jest już taka uciążliwa, pod warunkiem, że nie ma ogromnych upałów. A rabaty czekają ma modernizację. Ale dziś chciałam napisać o mojej łączce, którą od lat nazywam Rudbekiową łączką. Zawsze pisałam o niej latem lipiec 2015 r. i lipiec 2016r. Tym razem piszę o niej teraz z dwóch powodów. Raz aby pokazać ją jak wygląda o tej porze roku, dwa z powodu nieoczekiwanych gości, którzy sprawili mi ogromną niespodziankę i radość. Ale po kolei...

wtorek, 2 maja 2017

Nowa rabata

Jest wiele możliwości na spędzenie długiego, majowego weekendu. My zdecydowaliśmy się na wykorzystanie go na prace ogrodowo-podwórzowe. W dodatku jak pogoda od samego rana zapowiadała się słoneczna i bezdeszczowa. Szczególnie mnie ona ucieszyła, bo ciągle jestem poza domem i brakuje mi tego czasu na tego rodzaju prace. Jak co roku planuję sobie różne rzeczy na te kilka wolnych dni, które i ja spędzam w domu. Jest idealnym czasem na relaks, odpoczynek mózgu i oderwanie się od monotonnej codzienności, w którą się wpada jeżdżąc każdego dnia do pracy. W dodatku jak działka jest wielka i ciągle brakuje rąk do pracy na niej.