Obserwatorzy

sobota, 21 lipca 2018

serdecznie pozdrawiamy znad morza

Nie ma mnie bo wypoczywamy nad naszym, pięknym, polskim morzem... W dodatku to nie moja klawiatura i fatalnie mi się na niej pisze. Przygód wiele niekoniecznie takie jak w filmach czy w książkach... a to marudzenie dzieci z powodu braku ładnej pogody, a to zatrucie żołądkowe... każda mama ma klasyczny pakiet wakacyjnych przygód.  Ale są też i miłe rzeczy. Radzimy sobie aby jak najfajniej spędzić ten czas...


Pozdrawiamy :)



sobota, 14 lipca 2018

Moje rośliny na wakacjach

Moją tegoroczną miłością jest altana. Nigdy bym nie przypuszczała, że tak bardzo mi podpasuje i będę czerpać tyle radości z obcowania w niej. Często zadaje się pytanie co tak naprawdę urzeka nas w danej rzeczy, że obdarowujemy ją tak silnym uczuciem. Nie znam odpowiedzi. Nie chodzi tu o to, że była długo wyczekiwana bo w sumie na etapie podestu mogła już tak zostać i nikomu z nas to nie przeszkadzało bo ciągle były ważniejsze sprawy i nadal są. Powstała w drodze przypadku i jakoś tak poszło. Ale odkąd jest, nie wyobrażam sobie mojego ogrodu, mojej działki bez niej. Jestem szalenie zadowolona z przezroczystego dachu bo dzięki niemu nie jest ciemna. Wpada do niej miłe, rozproszone światło. Jest dla mnie czymś żywym. Ewoluuje wraz z moimi myślami.

czwartek, 12 lipca 2018

Relaks nad stawem

,,Czas urlopu to czas błogiego lenistwa", komu się to udaje ten jest naprawdę szczęściarzem i świetnie umie rozplanować czas. Już kiedyś pisałam, że mózg jest ,,naszym druhem", o którym nie powinno się zapominać. tutaj ,,Czas urlopu" to przede wszystkim czas dla niego, dla ciągle pracujących na pełnych obrotach szarych komórek. Po prostu zwolnić... Dla mnie takim miejscem pełnego relaksu jest nasz prywatny stawik wykopany właśnie dla celów relaksacyjnych.

wtorek, 10 lipca 2018

Nasza metoda uprawy dyni i cukinii / Our method of growing of pumpkin and courgette

Jak bociany chodzą po skoszonej łące to musi być już lato. Cudowny widok, dla niego warto wybrać się poza miasto. Z powodu gorąca zaczął się już zmożony okres żniw i u mnie też słychać radosny warkot maszyn rolniczych. Dlaczego ,,radosny"?Ponieważ póki będzie rolnictwo, póki rolnik będzie miał do koszenia zboże, to nie będzie w kraju głodu. Cieszę się, że wynaleziono kombajny bo mogą szybciej zrobić więcej i żmudna praca w polu staje się mniej uciążliwa dla człowieka. Sama pracowałam w polu przy żniwach wielokrotnie to wiem co mówię. Hałas jest i pyli się...taka to praca a jej godziny wyznacza pogoda i wielkość pola do obrobienia. Nie da się ,,polać wodą zboża czy siana" bo to bzdura sama w sobie ale ono musi być właśnie suche. Czas żniw to czas dobrej magii bo  każdy chce jeść, mało komu w dzisiejszych czasach chce się coś samemu uprawiać, woli pójść do sklepu, więc tym bardziej należy szanować tych, którzy wybrali produkcję rolną dla całego społeczeństwa. Na temat wiejskich zapachów odsyłam tutaj bo rolnictwo to nie tylko żniwa, ale i hodowla zwierząt i wszystkie czynności z ich obsługą, nie tylko piękny konik ma swoje fizjologiczne potrzeby. A jak ktoś ma alergię na pyłki, smrodki itd. to absolutnie nie powinien przenosić się na wieś. 

sobota, 7 lipca 2018

,,Nowa rabata" - języczki i nie tylko / My floral discount in a shady corner

Co ja pocznę, kiedy już wszystko napiszę o tej ,,nowej rabacie"? Nie mam zielonego pojęcia. Druga moja myśl podczas rozpoczęcia pisania tego posta, że muszę lepiej je tytułować bo nie mogę znaleźć potrzebnych informacji. Moje życie tutaj jest tak ,,powtarzalne" żeby nie napisać monotonne, że już gubię się o czym już napisałam a o czym nie. Czy ja pisałam o języczkach? Gdzieś, coś na pewno tak ale nie znalazłam posta o nich.  A tak je lubię! To moja kolejna miłość. Jeśli o niej już gdzieś pisałam to powtórzę się, że dostałam pierwszą języczkę pomarańczową (Ligularia dentata) od zaprzyjaźnionej osoby z ekotopiku kiedy nie miałam pomysłu na to miejsce. Przyjechała do mnie jako jedna z pierwszych roślin w tym ,,ogrodzie" i zdobyła moje serce  i męża. Języczka pomarańczowa wypuszczająca kwiatostan pokroju klasycznego kwiatu i kwitnąca bliżej września, te na zdjęciu są inną odmianą języczki, być może odmiana syberyjska (Ligularia sibirica)

czwartek, 5 lipca 2018

Duet liliowcowy (Hemerocallis)

Czytam na różnych blogach ogrodniczych i nie tylko, że lipiec jest zimny i suchy. Więc muszę napisać w swoim pamiętniku, że u mnie lipiec jest może rzeczywiście ciut chłodniejszy od afrykańskich temperatur czerwcowych ale nadal ładny i ciepły, za to systematycznie pada dzięki czemu nie ma suszy. Bałam się, że znów nastanie susza jak kilka lat temu, ale nie. Od pierwszych gorących dni wiosennych do teraz co kilka dni pada, mniej albo bardziej obficie ale pada. Na zdjęciu dzisiejszy wchód słońca.

niedziela, 1 lipca 2018

Letnie niespodzianki

I znów o ogrodzie... ale jak się ma ,,dom w ogrodzie" to trudno o nim ciągle nie pisać.  Czy poznajecie ten teren? Ten iglak... ten płotek? Jeśli nie to odsyłam do tego postu:  Nowa rabata cd , chodzi o pierwsze zdjęcie.
Tak, tak, to bardziej słoneczna część ,,Nowej rabaty".  Otrzymałam mega wsparcie praktyczno ogrodnicze od Taba Azy i wygląda to w tym roku jak na zdjęciu. Całą zimę zastanawiałam się nad poradami i z wiosną poprzesadzałam to i owo. 

czwartek, 28 czerwca 2018

Kolejny roczek minął...

Kiedy zaczynałam pisać bloga moje posty pełne były słów i ani jednego zdjęcia. Musiałam się dopiero nauczyć wstawiania ich a może miałam większą potrzebę napisania czegoś od siebie?  A może jedno i drugie? Nie pamiętam już. Dziś jest może trochę mniej słów ale zdjęcia są już podstawową częścią każdego mojego postu. Może i dobrze? Ostatnio mniej robię zdjęć bo mniej działam w ogrodzie. Dlatego wydaje mi się, że dzisiejszy temat będzie idealny na kończący się już czerwiec. A przecież właśnie w czerwcu, 4 lata temu napisałam swój pierwszy w życiu post na blogu.

sobota, 23 czerwca 2018

Za porzeczkowani

Muszę zdementować wrażenie na temat mojej znajomości polnych kwiatów. Znam tylko kilka. Ale staram się od pewnego czasu poszerzać tę ilość, często głowa nie chce zapamiętać nazwy bo one są jednak trochę dziwaczne, często dwuczłonowe. Ale nie zniechęcam się i dziękuję za tyle miłych słów pod moim adresem. Miał być post o ogrodzie, ale ze względu na to, że już i mnie trochę nuży ogrodnicza tematyka będzie o porzeczkach. Fotka z maja, kiedy jeszcze dojrzewały ale że nie przepadam za porzeczkami czarnymi, które to dzisiaj zbieraliśmy to postanowiłam wstawić to zdjęcie. 

niedziela, 17 czerwca 2018

Czerwcowy spacer

Uwielbiam chwasty. Jeśli kogoś to wyznanie zaskoczyło to znaczy, że jest dość świeżym czytelnikiem mojego bloga i od razu wyjaśnię, że jestem wielką miłośniczką chwastów nazwaną nawet przez siebie Chwaściarą. Nie mylić z Zielarką bo to zupełnie co innego. Dlatego nikogo nie powinno zdziwić, że widząc z samochodu taki widok postanowiłam przy najbliższej okazji wybrać się tam na spacer i przyjrzeć się dokładnie niebieskiej łące. Prawda, że z daleka wygląda jak lawendowe pole?


sobota, 16 czerwca 2018

Dzieciństwo Luci

Dawno nie było o kozach... Są. Tylko, że ja jestem pochłonięta pracą zawodową, sprzątaniem w domu, kiedy uda się znaleźć na to czas bo pochłaniają mnie prace w ogrodzie, które są  po przeciwnej stronie domu niż jest kozi wybieg i tyle co je słyszę bądź dojrzę przechodząc, pod warunkiem, że nie są schowane w cieniu lub leżą sobie w trawie. Dojeniem i ogólną obsługą kóz zajmuje się mąż. I jest jeszcze jeden powód, dla którego jestem z nimi tak mało, mimo, że Lucia jest przesłodka a mianowicie kuku jakie zrobiliśmy Kacperkowi. 

piątek, 8 czerwca 2018

Różności ogrodowe

Nie szukamy doniczki na zdjęciu bo te kwiaty same przywędrowały na poręcz schodów z ziemi. To krzew o nazwie Pęcherznica kalinolistna Diabolo (Physocarpus opulifolius ' Diabolo). Napisałam już o niej dwa lata temu (jak to zleciało!) tutaj - Niezwykły krzew... pokazując jego różne przemiany w ciągu całego sezonu ciepłego. W tym roku oczarował mnie właśnie tym swoim wyglądem - siedząc sobie na poręczy barierki od schodów, bagatela na wysokość około 3 metrów.

środa, 6 czerwca 2018

Głowa w górę!

Rzecz niebywała! Ostanie zdjęcie nieba było w grudniu ubiegłego roku. Może gdzieś przewinęło się w poście ale takie na początku to nie ma ani jednego w tym roku. Jak to się mogło stać? Przecież spoglądam na niego każdego dnia po stokroć razy. A co najmniej od kwietnia jeśli nie wcześniej zachwycam się puchatymi, białymi chmurami na błękitnym niebie. Brakowało mi ich zimową porą. Ba! Nawet nie zrobiłam żadnego zdjęcia mimo, że zachwycając się nimi myślałam o tym, tylko nie miałam akurat pod ręką aparaciku. Ale zdjęcia przecież robię roślinom...

wtorek, 5 czerwca 2018

Upojona ciepłem

Jest mi bardzo dobrze z tą wiosną i jej pogodą. Ostatnio nawet dość systematycznie popaduje sprawiając, że wysokie temperatury nie są utrapieniem dla roślin i zwierząt dziko żyjących. Tylko tego czasu ciągle za mało na nacieszenie się w pełni tą pogodą, dla mnie - luksusem ciepłego i słonecznego okresu.
Niestety mimo chęci, pragnień i starań wciąż moja codzienność zderza się z nieprzyjemnymi sprawami, co znacznie zaburza moje dobre samopoczucie. Może dlatego wciąż kręcę się wokół kwiatków, bo w ogrodzie przebywam najczęściej? To zdjęcie pstryknęłam tuż przed zamknięciem bramy jadąc do pracy. Zdjęcie zrobione w pośpiechu ale bałam się, że kiedy wrócę to iryski już przekwitną. A ten duet bardzo mi się spodobał. 

piątek, 1 czerwca 2018

Kurzy rytuał

Jakiś zastój się zrobił w kurzym temacie. Ostatni post typowo o nich był w styczniu? Ale pewnie dlatego, że w sumie nic nowego się nie wydarzyło ani dobrego a tym bardziej złego. Zajęci jesteśmy pracami działkowymi i na tym polu gdzieś tam przewinęły się w postach wiosennych działań. Ogólnie prace porządkowe te same. Nawóz kurzy już dawno rozdysponowany. Zawsze nam się wydaje, że jest go dużo, za dużo na nasze potrzeby a potem rozchodzi się ,,jak świeże bułeczki". To zdjęcie jest archiwalne, nie ma już z nami tego koguta ani tych kur. Czas jeszcze sprzed założenia czy nawet pomyślenia o pisaniu bloga.

środa, 30 maja 2018

Różana niespodzianka

Podczas obrabiania zdjęcia tej róży aż czułam z monitora jej intensywny, kwiatowy zapach. Obecnie ma jeszcze więcej kwiatów, w sumie to wygląda klasycznie dla swojego gatunku: łodyga oblepiona kwiatami z każdej możliwej strony i nie da się przejść koło niej nie zwracając uwagi na zapach w powietrzu. Zdecydowałam się na to zdjęcie bo widać wyraźnie kształt kwiatu. O różach piszę rok rocznie bo to chyba najpopularniejszy kwiat ogrodowy i w sumie można o nim pisać bez końca, czy się udaje czy nie.  Nowy sezon letni więc i czas na coroczny temat.


poniedziałek, 28 maja 2018

Krzewuszki & Irysy w maju

W tym roku wegetacja roślin przyśpieszyła o co najmniej 3 tygodnie. Widzę to po krzewuszce, która kwitła zawsze w czerwcu. Zgodnie ze swoim przeznaczeniem przywołała wspomnienia. Może niepotrzebnie się dręczę, ale chcę pamiętać, chcę sobie ją przypomnieć. Ale nie chcę nikogo dręczyć moimi prywatnymi, smutnymi  rocznicami więc po prostu wstawię zdjęcia z majowego ogrodu. Z krótkim tylko tekstem ponieważ kiedy kwitnie zamykam się w sobie i po prostu mnie nie ma. To jak magia, jakieś czary... mam wrażenie, że moja Kotka  przychodzi do mnie. Jest taka namacalna, taka prawdziwa...


poniedziałek, 21 maja 2018

Wiciokrzew w moim ogrodzie

W tym sezonie jest jakoś dziwnie. Dziwnie inaczej. Super, że jest ciepło, bo dzięki temu mogliśmy z przytupem rozpocząć prace działkowe ale... Czy to te prace tak nas pochłonęły, czy ten upał mimo wszystko spowalnia myślenie, ale nie umiem się do końca odnaleźć w obecnym czasie. Ktoś zrobił ogórki małosolne a ich widok mnie zaskoczył, że to już? Albo: to na nie pora? Zapomniałam o posadzeniu mieczyków. Spróbuję posadzić je do donic, może jeszcze zakwitną. Wielu rzeczy nie robię, które robiłam w poprzednie wiosny tak po prostu zwyczajnie z założenia bo była na nie pora. Czy mnie się wydaje, że jest lato? I automatycznie przeszłam w stan letni? - Jeśli w ogóle można to tak określić?. Od drugiej połowy maja ciągle coś mnie zadziwia i zaskakuje swoją porą. Też tak macie? Dzięki temu ochłodzeniu poprzypominałam sobie wiele ogrodowych rzeczy, o których zapomniałam...


sobota, 19 maja 2018

Hostowa rabata / Hostas in the flowerbed

Mogło by się wydawać, że maj obfituje w mnóstwo wolnego czasu i stąd te wszystkie posty na temat naszych działkowych poczynań. Ale tak naprawdę to dzięki ciepłej i wczesnej wiośnie, dzięki której mogliśmy zacząć działać (chyba po raz pierwszy odkąd tutaj mieszkamy) z początkiem kwietnia, albo może już drugiej połowy marca? Wiadomo, że zaczyna się od drobiazgów jak uporządkowania, zgrabienia liści, przycięcia czy usunięcia tego i owego z rabat... ale ja widzę, że znów płynę ku gadulstwu... Dziś pokażę naszą najnowszą rabatę, która może nie jednemu miłującemu ład i porządek w ogrodzie podnieść znacznie ciśnienie, dlatego od razu napiszę, że proszę poprzestać na tym głównym zdjęciu i dalej nie czytać. Jest to nowa rabata hostowa. Przy podjeździe, z boku domu ale w miejscu widocznym. Postawiłam w tej rabacie na piękno liści. Kiedy się rozrosną będzie ślicznie.

środa, 16 maja 2018

Maj cd

Rzeczywiście na Zimną Zośkę się ochłodziło. Byłam nawet ciekawa jej propozycji zaistnienia bo przy tych upałach trudno było mi uwierzyć, że będzie mróz. W tym roku przyniosła ze sobą oczekiwane opady deszczu. Na tyle się ochłodziło, że deszczowe chmury mogły się wytworzyć i skroplić. Dzisiaj widzę, że znów powraca ,,Afryka". Na fotce kalina. W tym roku ma sporo kwiatów, jest jeszcze młodym krzewem ale nie uformowanym, chciałabym ją w tym roku jakoś przyciąć, tylko jeszcze nie wiem jak. Przez to kwiaty zakwitły w różnych miejscach i ciężko było je uchwycić, dlatego zrobiłam tylko dwóm.


niedziela, 13 maja 2018

W maju...

Przez prace ogrodowe mam wiele zaległości. Dom to w ogóle ogarniam na zasadzie ,,w przelocie". Najtrudniej z tym ,,w przelocie" z odkurzaczem. Czasami przy tych energicznych ruchach to mam wrażenie, że owinie się wokół mnie niczym anakonda i polecimy sobie do krainy wiecznego porządku. Czarność polujący w kuchni na muchy to też zwiastun pięknej i upalnej wiosny. Chociaż on raczej stał się ogrodowym termometrem. To są chyba chabry (Centaurea) ale nie mam zielonego pojęcia jakie. Rosną w rabacie tej mojej podłużnej co to się o nią pytałam jak ją zagospodarować. Nie wiem w tym roku jakoś strasznie się zagęściła. Wstrzymując moje plany z nią związane.

sobota, 12 maja 2018

Skalniak i moja nowa miłość

Korzystając z wolego dnia (wczoraj) i dobrego samopoczucia wyskoczyłam na dwór już po 6 rano aby podziałać coś sensownego przed późniejszym skwarem. Wytrwałam do 10 z minutami. Upał... Ale jestem tak rozkochana w tej pogodzie, że nie przeszkadza mi to. Zawsze można dla ochłody porobić coś w domu. Dzięki gwałtownemu ociepleniu przypadającemu dodatkowo na kilka wolnych dni udało nam się ruszyć z różnymi pracami i co najważniejsze, doprowadzić do stanu, który można nazwać ,,ukończone". Przynajmniej w pierwszej fazie wizualizacji. Jednym z takich działań jest nowe miejsce zagospodarowane na rośliny.

czwartek, 10 maja 2018

projekt altana

Cieszę się, że nie tylko ja dojrzałam urok betonowych donic, o których, dla późniejszych czytelników powiem, że napisałam tutaj . Obecnie projekt jest w sumie ukończony, jeśli można pominąć szereg różnych dodatków, które samoczynnie się pojawiają wraz z nowym miejscem. Wydaje mi się, że człowiek jest tak pomysłowy a przede wszystkim zmienny, że nic co go otacza tak naprawdę nigdy nie będzie ukończone. Ale jeśli chodzi o sprawę techniczną samej altany to  tak. Brakuje jej jeszcze na końcu rynny i baniaka na wodę ale to już dodatkowy element w ramach oszczędzania wody i pozyskiwania deszczówki. Nie jest łatwo zrobić altanie zdjęcie bo jest sporych rozmiarów i znajduje się w miejscu cienistym. Każda próba kończyła się fotką z poprzedniego posta a i tak wybrałam najjaśniejszą. Dlatego tym razem fragment altany, ale myślę, że wystarczy. Dla bardziej wytrwałych i ciekawych naszego pomysłu zapraszam do dalszej części posta.

wtorek, 8 maja 2018

projekt ,,altana" - betonowe donice

Bardzo często korzystam z pomysłów zawartych w ulubionych blogach i dlatego chciałam się podzielić tym pomysłem, może komuś się spodoba, albo zainspiruje. Projekt altana. Niby dwa słowa a dla nas to rozległa w czasie i zamyśle praca. Dzięki pewnemu ekoforum [serdecznie pozdrawiam osoby z niego, które czytają mój blog :)], na którym zamieszczałam różne informacje na temat naszych zmagań z działką mam dokładną datę rozpoczęcia   prac   nad  ową   altaną. A mianowicie koniec stycznia 2009 roku, kiedy mrozek zelżał na tyle, że poczuliśmy powiew wiosny i postanowiliśmy ruszyć z pracą nad nią.  Jak widać trochę czasu  upłynęło. Ale po kolei...

niedziela, 6 maja 2018

Bez 2

W tym sezonie bardzo dużo się u nas dzieje. Mało piszę, bo prócz tego, że umiem napisać o czymś rozwlekle i na kilka stron to również potrafię napisać o wszystkim w telegraficznym skrócie a wtedy znów będzie długa cisza na blogu, dlatego próbuję dawkować informacje. Ale wiele tematów ustawiło się w kolejce niczym dzieci do budki z lodami i czekają na swoją kolej. 
Dziś o pewnym krzaku bzu... Niewiele co widać na tym zdjęciu dlatego opowiem czemu zrobiłam właśnie takie. To jest znana już rabata ,,przy schodach", która pięknie przebarwia się jesienią. Za berberysami i jałowcami płożącymi w totalnej ciemnicy posadziłam kilka odrostów lilaka. Miejsce nawet nie nadające się dla host, bo słońce tam absolutnie nie dochodzi, mimo, że chwasty tam rosną najlepiej i ciągle to miejsce trzeba pielić.

piątek, 4 maja 2018

Co słychać w maju

Już maj się zaczął a u mnie kwiecień nadal króluje na blogu. Ale to tylko tutaj. Dzisiaj robiąc wiszący kwietnik z doniczek i drutów uświadomiłam sobie, że tak ozdabiamy (my Polacy) te nasze ogródki w ojczyźnie i kiedy one tak pięknie rozkwitną i mamy pełnie cudownego lata oblanego tymi wszystkimi bujnie kwitnącymi kwiatami w koszykach czy kwietnikach to nadchodzi jesień... I to wszystko jest na chwilę i za krótko. Chyba trochę za mało optymistycznie mi się zaczęło. Raz jeszcze tulipany. Nie pamiętam jaki kolor tutaj posadziłam na pewno miał być jednolity [śmiech] to wady kupowania cebul w hipermarketach.

niedziela, 29 kwietnia 2018

Prace ogrodowe

Długi majowy weekend tygodniowy właśnie się zaczął co mnie ogromnie cieszy i od razu z brzaskiem sobotniego poranka pomknęłam do ogrodu działać... działać... w biegu śniadanie, pomiędzy pracami pralka, obiad w formie przekąski złapanej z lodówki z okrzykiem do młodzieży, że teraz żywimy się sami, czyli co kto złapie i umie sobie sam zrobić a obiad właściwy będzie później. W końcu oprzytomniałam koło 16.00, że babo uspokój się, przecież to dopiero pierwszy dzień a ty masz tyle dni przed sobą. W oprzytomnieniu znaczącą rolę odegrał kręgosłup.

piątek, 27 kwietnia 2018

Wiosenne przemyślenia

Patrząc po ilości obserwowanych blogów, które zasnęły snem kilku miesięcznym czy nawet dwu letnim, zaczęłam się zastanawiać czy moje zainteresowania nie są współcześnie przebrzmiałe, ,,starociowe" i dlatego jest ich coraz mniej? Czy może jest to jednak zbyt monotonny temat i dlatego ludki dość szybko się zniechęcają, wypalają blogowo?

środa, 25 kwietnia 2018

Kwitną tulipany

Wiosna w moim ogrodzie to na pewno kwitnące tulipany. Należę do ich wielkich miłośniczek i tak jak wiele osób nie wyobraża sobie ogrodu bez bratków czy róż tak ja sobie nie wyobrażam, nie tylko ogrodu ale wiosny bez tulipanów. Każdej wiosny jest jakiś temat im poświęcony, w zeszłym to wręcz prowadziłam fotoreportaż na temat ich etapów kwitnienia od pączka do pełnego rozkwitu. Wcześniejsze tematy tulipanowe:  tulipany , Tulipany raz jeszcze . 

niedziela, 22 kwietnia 2018

Migawki z ogrodu

Tawuła norweska Grefsheim
Pogoda jest tak cudowna, że mogę wprost powiedzieć, że zakochałam się w niej. Zwariowałam? Gdzie podziewałam się do tej pory? - zapytacie. W tym roku, kwietniowa pogoda nas po prostu rozpieszcza. Wcześniejsze lata to początek tego miesiąca był chłodny, a jak nawet ciepły to tak deszczowy, że mogłam uprawiać ryż na działce. W tym roku w sumie już od końca marca mamy piękną, złotą wiosnę. Jest cudownie! Oczywiście nic nie ma za darmo. Jak jest piękna pogoda to i pracy od razu przybywa, ale to nieważne. 

niedziela, 15 kwietnia 2018

I znów bratki

Trzy lata temu zaprosiłam tak na poważnie bratki do ogrodu udostępniając im rabatę i nawet nie przypuszczałam, że tak mnie oczarują. Wcześniej, widząc je w różnych kompozycjach koszykowo-doniczkowych niespecjalnie mi się podobały. Zaskoczyły mnie swoim długim okresem kwitnienia i rozrastaniem się na tyle mocnym, że można by je przypisać do grupy lekko zadarniającej, może to ta moja glina im służy? 


sobota, 14 kwietnia 2018

Dzisiejszy poranek

Och!! Ach!!! - Dawno już się tak nie zachwycałam pogodą jak w dzisiejszy poranek. Trudno mi uwierzyć, że to dopiero kwiecień a ja mogę spokojnie wykonywać prace ogrodowe. Od wielu lat o tej porze roku mięliśmy jeszcze niebezpieczne dla roślin gruntowe przymrozki i było bardzo zimno. Nieśmiało, próbowaliśmy robić coś pod koniec kwietnia. A to opady deszczu tworzące potoki i mokradła na naszej działce niwelowały nasze prace nasadzeniowe. W tym roku inaczej...

czwartek, 12 kwietnia 2018

Wiosna :)

Jak kwitnie mirabelka to musi to być już wiosna. Byleby tylko mróz nie zawitał jak w zeszłym roku i nie było żadnych owoców. Tak się zdziwiłam widząc jej drobne kwiatuszki. Rośliny ruszyły, to tylko ja jakoś po tych wszystkich zmianach pogody nie mogę do końca uwierzyć, że zima już się skończyła. Ptaki pięknie śpiewają, szpaki przyglądają się niepomalowanej budce lęgowej i chyba nawet już ją sobie zaadoptowały. Wczoraj odwiedziła nas para kaczek, która przyleciała w zeszłym roku nad staw, odpocząć po długim locie. Ale nie ma tam warunków lęgowych więc odleciały dalej.

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Staw wiosną

Obszar dwóch rabat podniesionych na warzywnik i kawałek rabaty kwiatowej to obszar roboczy mojego ogródka  miejskiego. I przyznam się, że w zupełności by mi wystarczył. Może nie miałabym tylu roślin ale praca przynosiłaby większe zadowolenie. Do takich wniosków doszłam po wczorajszych pracach w warzywniku. Staram się w miarę etapowo porządkować działkę, ale nie do końca to się mi udaje. Czym dłużej tu mieszkam tym widzę coraz więcej błędów jakie popełniliśmy (z naciskiem na popełniłam, bo to ja byłam głównym projektantem działki). Za to cieszą kwitnące krokusy to tu to tam, które znajduję w trakcie porządkowania kolejnych rabat.

sobota, 7 kwietnia 2018

Porządkowanie warzywnika

Od paru dni pogoda nas rozpieszcza a ja snułam plany spędzonego, sobotniego dnia na dworze wokół domu. ,,I nici z tego wyszło?" - pomyślicie i tym razem będziecie w błędzie. ,,Wyszło!" odpowiem radośnie. Mimo, że w piątek gwałtownie się ochłodziło tak jak zapowiadali ale ciepełko na powrót pojawiło się dzisiaj, a promienie słoneczne i niebieściutkie niebo od samego ranka zwiastowało ładną pogodę. Wiaterku może ciut za dużo  bo nie potrzebnie owiewa pracujące ciało, ale mam nadzieję, że choróbska żadnego nie przywieje.

środa, 4 kwietnia 2018

Coraz cieplej...

W przedostatni weekend marca dojrzałam u siebie krokusy ale nie było czasu na napisanie o nich. Kwitną i mają się dobrze, dołączyły do granatowych białe, powinny jeszcze zakwitnąć żółte. To te pierwsze z wiosennej rabaty. Sadziłam cebule krokusów jeszcze w innym miejscu ale jakoś ich nie widzę. Pogoda jest taka kapryśna, że trudno im się dziwić. Chociaż sobie radzą. Czasami wydaje mi się, że radzą sobie dużo lepiej od niejednych ludzi w tym mnie. Pospolita odmiana wierzby cała ubrana w baziowe kotki. Uwielbiam je, to taki cudowny, pierwszy zwiastun wiosny jak się wybudzają.
Do moich krokusów odsyłam tutaj - krokusy Uwielbiam czytać te same wątki u innych, mnie jakoś samej trudno pisać o tym samym.

sobota, 31 marca 2018

Święta Wielkiej Nocy

Dzisiaj obudziłam się z dziwną myślą, że życie moje kręci się wokół świąt. Jedni żyją zgodnie z porami roku a inni zgodnie z kolejnymi świętami i ja właśnie do tej drugiej grupy dołączyłam. W pierwszej chwili zaniepokoiłam się tym stwierdzeniem ale z każdą godziną mam wrażenie, że to dobrze. Lata moich przemian duchowych jakie tutaj doświadczam zaprowadziły mnie chyba do kolejnego etapu, lub przeprowadziły mnie przez kolejne drzwi ... wiary? 

poniedziałek, 26 marca 2018

Spacerując z taczką

Pochmurno ale niemroźnie dlatego postanowiłam zabrać się za porządki w ogrodzie. W domu gorzej - lepiej ogarnięte chociaż już wiele lat temu dałam sobie spokój z gruntownymi, świątecznymi porządkami bo szkoda mi na to czasu a że jak się ma chłopców w domu to o uporządkowanym domu można najczęściej pomarzyć, co jest również w moim przypadku, więc sprzątam na bieżąco. Za okna w ogóle się nie zabrałam, jest za zimno, zawsze odpłacały mi się poważną chorobą, zasłonki wiosenne wiszą, menu świąteczne zawsze takie samo od lat więc jest, kwiaty na parapetach nadal kwitną, ozdoby świąteczne cieszą nasze oczy, więc czego pragnąć więcej? Dlatego zabrałam się za porządki wokół domu i tym sposobem rozpoczęłam tegoroczny sezon ogrodniczy. 


piątek, 23 marca 2018

Kozie szczęście

Dziękuję bardzo za podzielenie się swoimi odczuciami na temat powrotu śniegu i mrozu. Wypowiedzi były dla mnie bardzo interesujące. Nawet jeśli bezpośrednio nie komentuję to zawsze z zaciekawieniem czytam, uśmiecham się do rozmówcy bo przypominam sobie dany blog, z którego ktoś napisał. Ten tydzień obfitował w wiele słonecznych dni i nawet mogłam cieszyć się jego promieniami wychodząc z pracy. Oglądać złocisto miedziane zachody słońca. Mimo, że to był mroźny tydzień to odczuwalnie był bardzo przyjemny.  Gorzej z codziennymi sprawami ale o tym pisać nie będę.


niedziela, 18 marca 2018

Moje przedwiośnie jest pod śniegiem

Zrobiło się biało. Wiadomo, że jako osoba wyczekująca już oznak wiosny nie jestem tym stanem pogodowym uszczęśliwiona, ale jako wielka miłośniczka albo pasjonatka natury cieszę się, ze jest, że leży bo dzięki niemu rośliny mają szansę przetrwać tę gwałtowną zmianę temperatury po prawie tygodniowym ociepleniu. Jest ciężko, bo sikory znów zaczęły odwiedzać naszą słoninkę. Dzisiaj nie będę wstawiała zdjęć z obecnego ogrodu bo wygląda identycznie jak w poprzednich, zimowych postach. Jest po prostu biały. Z tęsknoty za wiosną czy jakiś oznak przedwiośnia wstawię zdjęcia, które robiłam w styczniu a nawet w lutym, za każdym razem, kiedy śnieg zniknął, potem się na nowo pojawiał i stawały się nieaktualne.

piątek, 16 marca 2018

Niespodziewana niespodzianka

Od stycznia czekałam z utęsknieniem na marzec a kiedy się wreszcie pojawił to nie mam czasu aby się nim nacieszyć, a wszystko za sprawą Melci i jej wykotem, sprawami zawodowymi, kłopotami domowymi... i niby to każdy z nas tworzy swoją rzeczywistość i codzienność a jednak nie do końca. 
W tym roku za sprawą zaskakująco miłych niespodzianek odkryłam jak świat blogowy potrafi różnić się od mojego codziennego a zarazem oba na siebie oddziałują, łączą się? - Nawet nie wyobrażacie sobie jak długo myślałam nad ułożeniem tego ostatniego zdania i jak długo w ogóle o tym myślałam. Ostatnie tygodnie są czasem mojej głębokiej zadumy, która nawet potrafi wypierać troski i kłopoty i to za sprawą kolejnej blogowej Duszyczki.

wtorek, 13 marca 2018

Moje stalagnaty lodowe

Nasz rów melioracyjny miał znaleźć się w tym samym poście co staw ale tak bardzo rozpisałam się o samym stawie, że w końcu, aby nikogo nie znużyć gadulstwem postanowiłam rozdzielić tematy. Ów rów melioracyjny jest tzw. stawikiem mniejszym i tym rowem nigdy miał nie być, ale jak to często u nas bywa, projekty ustępują czemuś innemu, co jest pilniejsze i w efekcie zostają porzucone. Tym razem było ciut inaczej. 


niedziela, 11 marca 2018

Marcowy staw

- U nas czuć przedwiośnie. Pokuszę się nawet o odważne stwierdzenie, że też zaczyna być już widać. - Taką myśl zapisałam wczoraj i przez chwilę nawet zastanawiałam się czy rzeczywiście to ,,widać", myśląc o wczorajszym spacerze po działce i analizując swoje odkrycia. Ale dziś jestem już tego całkowicie pewna! Z rana przyleciały szpaki! Moje, ukochane, tak wyczekiwane. Nic mnie tak nie cieszy i wprawia w wewnętrzne ożywienie jak widok państwa Szpakowińskich. Przyleciały czwórką, wraz z dwójką swoich dzieci. Od razu sfrunęły na balkon w pobliżu swojego gniazda tuż za moją ścianą. Nie mogłam od nich oderwać oczu. To już wiosna...

niedziela, 4 marca 2018

Zimowy wykot / Taking care of a small goat at home

To był tydzień! Normalnie skok na bandżi albo wspinaczka po stromej skale z lękiem wysokości i przestrzeni. Nigdy nikt nie namówi mnie na zabawy ekstremalne bo nie, bo mam za wiele różnych traum bo jestem zbyt rozsądna, bo nie mam zdrowia psychicznego ani fizycznego na tego typu ekscesy. Więc przyszło do mnie samo z mojej własnej głupoty. A tydzień zaczął się tak niewinnie... zatkane ucho. Zwykłe zatkane ucho ale dolegliwość tak dokuczliwa i sprawiająca ogromny dyskomfort w pracy, że nie mogąc pójść do lekarza w zeszłym tygodniu, przecierpiałam weekend i z poniedziałkowym porankiem zdecydowałam się  na pójście. Miało to być króciutkie spotkanie niczym kurtuazyjne odwiedziny w przychodni, wykupienie stosownego leku i powrót do pracy. Spóźnienie się lekarski oceniam jako pierwszy sygnał, że z moich planów nici a to co się miało wydarzyć nie tylko dalece różni się od moich przypuszczeń ale nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić co przyszykował dla mnie los.

czwartek, 1 marca 2018

Praktyczność, wrodzone lenistwo i krótka chwila...

Czytając ulubione blogi coraz częściej widzę, że mimo zimowej aury za oknem to w domach albo w głowie gości już na całego jak nie wiosna to już przedwiośnie. Plany na sezon letni pojawiają się, już pełną parą jest wysiew do doniczek albo czarujące wiosenne aranżacje w domach itd itd. U mnie niby też coś drgnęło ale nadal tkwię w zimowym osowieniu i naprawdę jestem bardzo zdziwiona, że w ogóle coś udaje mi się zrobić... a co próbuję robić to idzie jak po grudzie. Niekiedy nawet przemknie myśl aby uszyć jakąś ozdobę taką klasyczną kurzołapkę, ale moja praktyczna natura od razu gromko strofując odzywa się we mnie, a wrodzone lenistwo wtóruje i pomysł umiera śmiercią naturalną. Zupełnie inaczej ma się sprawa z rzeczami praktycznymi, jak firanki, zasłonki i różne takie - praktyczne prace ręczne. Ma ktoś tak?

sobota, 24 lutego 2018

Luty i jego niespodzianki

Luty tego roku jest mroźny i sprawia wrażenie jak by się kłócił z panią Zimą. Co nasypie śnieg to odwilż nadciąga i znów robi się biało... to znów temperatura na plusie. I ta zabawa trwa do dzisiejszego dnia. Dziś znów przywitał mnie biały poranek. Doszłam do wniosku, że i ten śnieg, i to ciężkie ubranie, i ten mróz byłby jakoś do przyjęcia i zniesienia przeze mnie gdyby świeciło słońce. A tu pochmurno i pochmurno a promieni słonecznych jak na lekarstwo. Zdaję sobie sprawę, że dzięki chmurom jest dużo cieplej ale mimo wszystko słoneczne dni, nawet mroźne są dużo lepsze dla psychiki ludzkiej.

sobota, 17 lutego 2018

Zima trwa

Mija dzień za dniem, przelewa się niczym woda w dzbanku do kolejnych kubków, filiżanek i szklanek bez plasterka cytryny, który mógłby symbolizować słoneczny dzień. Dzisiaj od rana sypał śnieg, wyrównywał braki i nierówności na ziemi, aby na pewno wszędzie było ,,pomalowane" białym. Tej zimy obserwuję z zaciekawieniem nasz staw. To zdjęcie jest z okresu odwilży, który trwał kilka dni po czym znów nasypało. We wcześniejszym poście pokazywałam ów staw zasypany śniegiem tu znów go było widać, po czym na powrót zlał się z terenem skrywając swą pułapkę przed nieznającymi terenu. Dla porównania fotka tutaj .

Nieustająco zadziwia mnie leszczyna, która mimo mrozu  coraz mocniej kwitnie. Ale czy będą z tego owoce? 

Wyczekujemy przedwiośnia, nie tylko ja ale wszystkie nasze zwierzaki. Kozy nadal nie wychodzą i jest miła, przyjemna cisza, bo zawsze to beczą nie mogąc się doczekać wypuszczenia, a teraz nie mają do czego beczeć. Zdjęcie pstryknęłam mimochodem przechodząc koło kurzego wybiegu. Tego dnia nawet kury nie kwapiły się z wyjściem.
Tak jak to już nieraz powtarzałam kaczki są dużo mocniejsze zimą od kur. W mroźny dzień, kiedy kury są zamknięte z powodu zbyt niskiej temperatury, kaczki potrafią urządzić sobie kąpiel. 

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i dziękuję za odwiedziny.
 Ostatnio mam więcej pracy zawodowej i nie zawsze uda mi się pozostawić ślad na czytanych blogach ale staram się być na bieżąco. 
:)