Obserwatorzy

piątek, 22 lipca 2016

Relaks...

Siedzę, zaczynam pisać, kasuję, piszę... gdyby tak pozostawić te wszystkie wyrazy i niedokończone zdania to bym zapisała już z kilka ładnych linijek. Widzę zmiany jakie następują na moim blogu. Pierwszy rok obfitował w posty ciągnącego się kilometrami tekstu, często bez zdjęć, bo wstawiania ich musiałam się dopiero nauczyć... Potem posty ze zdjęciami bogato okraszonymi tekstem a dziś... martwa cisza i błogi spokój... Żyjemy! 
A jakże. Rozkwitamy wręcz bajecznie upajając się pięknem każdego wakacyjnego dnia i na ten czas - mojego urlopu. Więc cóż można chcieć więcej? I to jest powód blogowej ciszy, bo w necie jestem, w świecie blogowym również, staram się być na bieżąco z każdym nowym Waszym postem. Ja wiem... że gdyby każdy z nas tak podchodził jak ja, że woli czytać niż pisać, to ten piękny, twórczy świat zamarłby na długo ale... pocieszam się tym, że kiedy ja milczę to inni piszą, a kiedy inni zamilkną to być może ja wstrzelę się z pisaniem. 


Moja kura drze dzioba... Nie to u sąsiada. Ale tak się darła, że przy rozwartych na oścież oknach i drzwiach tarasowych miałam wrażenie jakby darła mi się przy samym uchu, siedząc koło mnie na kanapie w salonie. Wzbogacona o traumę przez lisa, który kiedyś wybił nam całe stado kaczek a potem kur, bardzo gwałtownie reaguję na tego typu wrzaski. Sąsiad jakiś czas  temu również wzbogacił moje najbliższe  otoczenie o gromadę wiejskiego drobiu tuż przed moim tarasem. Więc gdakanie, pianie dobiega do mnie już z trzech stron, licząc sąsiadkę ,,zza pola". Przynajmniej na brak tego towarzystwa nie mogę narzekać. Przed chwilą znów jego kura i moja kura bądź na odwrót rozpętały drakę o jajko, nota bene każda swoje. Kura ma to do siebie, że jak zniesie jajko to nie wiedzieć czemu oznajmia to wszystkim w dość głośny sposób. Trwa to około minuty może dwóch, czasami ciut dłużej. Ale kiedy zejdą się w czasie dwie kury, które zniosły jajko, powiadamianie o tym wszystkich zamienia się w jedną wielką kłótnię, trwającą bardzo długo. Dziś przerwałam klaskaniem i pokrzykiwaniem, na wszelki wypadek  płosząc lisa, gdyby był... Kury ogólnie są dość głośnymi stworzeniami przez swoją kłótliwość i jakąś zawziętość stadną, która być może bierze się z zajmowanego statusu społecznego.
Ale ja znów miałam pisać o czym innym. Chciałam napisać, że wypoczywamy starając się leniuchować na ile się da, co oczywiście jest  złudnym wrażeniem i przy takiej ilości zwierząt i terenu nie możliwym do osiągnięcia,  ale  miło  jest  w  to   wierzyć. Na pewno  zwolniliśmy i delektujemy się izolacją ze szkołą i jej   natarczywością w obrębie systemu  edukacyjnego.  Już  samo to pozwala poczuć się wolnym i beztroskim.
Z niepokojem, kobiety praktycznej, jedynie zerkam w kalendarz i rejestruję nieustająco szybki upływ czasu, ale to zachowuję dla siebie, aby nie burzyć sielskiej atmosfery domowników a przede wszystkim radości wakacyjnego ducha u najmłodszych, w końcu mają prawo do beztroskiego dzieciństwa i wiary, że wakacje trwają dłużej niż inne dni w roku. Po cóż u licha burzyć ich dziecięcą, niewinną naiwność, prawda? 

Jak większość kobiet i ja przez cały rok robiłam plany prac (tłumacz odkładałam) na ten magiczny czas urlopowy, a kiedy nadszedł po prostu lista poszła w odstawkę a ja daję się ponieść chwili i temu co akurat przekona mnie do działania... 
uuuu... skoro moja Starowinka szczeka to trzeba się ruszyć...
I tak to właśnie jest, zawsze coś oderwie mnie od komputera...
A skąd u licha odgłos piły łańcuchowej? Zamieniam się w wścibską sąsiadkę? Nie, nie, to te pootwierane okna i drzwi sprawiają, że te wszystkie odgłosy wyraźniej słychać... aż za wyraźnie, aż się wydaje, że to ktoś na moim podwórku coś robi... to ta już kiedyś wspomniana wiejska cisza.
Skosiłam działkę i czekam aż trawa zamieni się w siano aby ją zwieść do blaszaka. W ramach ogrodniczego buntu popieliłam trochę w rabatach i co niektórym roślinom mocniej określiłam przydzielony teren. Ku własnemu zaskoczeniu sięgnęłam po literaturę lekką, która jest dużym kontrastem do dotychczasowych pozycji psychologiczno-terapeutycznych. Ale przede wszystkim powróciłam na ścieżkę pisarską i jej poświęcam wolny czas. Upajam się wolnym czasem i ułudą, że nic nie muszę robić... a to co wykonuję, to robię z chęci i potrzeby urlopowego relaksu...


Kochani! 
Jestem pod ogromnym wrażeniem wyświetlanych odwiedzin każdego dnia
 mimo ciszy na blogu. To właśnie te cyferki i Wy ukryci za nimi, sprawiliście, 
że poczułam się w obowiązku chociaż tych klika słów skreślić stukając w klawiaturę. Bardzo Wam dziękuję za pamięć, za to, że z własnej, nieprzymuszonej chęci zaglądacie
 i w ten sposób dajecie mi poczucie, mam nadzieję, że niezłudne, że moja pisanina
 i to o czym piszę Was interesuje. Jest mi bardzo miło i ściskam Was bardzo serdecznie
 i życzę wspaniałych dni, wspaniałego lata. 


42 komentarze:

  1. Agatku, Ty leniu!;-) Kury niewydojone, zielone nieogarnięte a literatura lekka w użyciu?! No jak tak można?! W wakacje?!!!:-D Trzeba dać na luz żeby nie zwariować, wakacje właśnie od leniuchowania są. Leniuchuj zatem pilnie. Łobowiązek leniuchowania należy wypełniać skrupulatnie, z poświęceniem.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))))))))
      Właśnie, czas odpoczynku to czas odpoczynku... i znów kura się drze...

      Usuń
    2. U sąsiada :P Musi być czas na odpoczynek aby móc później znów wpaść w wir prac i obowiązków. W końcu życie nie może składać się tylko z harówki :) Buziaki :D

      Usuń
  2. Uśmiałam się czytając Twój tekst. Umiesz pisać ciekawie o takich sprawach, które mi mieszczuchowi w ogóle nie przychodzą do głowy. Tobie gdaczą kury, a pod moim oknem przelewają się tłumy odwiedzające coroczny jarmark. Zamienimy się ? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak ja bym chciałam mieć jarmark pod nosem. Ze mnie taka istota, że marzy mi się przystanek autobusowy pod posesją :D Nie, kochana, ja jestem nie reformowalna, albo jeszcze za młoda na taką głuszę :D

      Usuń
  3. często tak mam z tym pisaniem - bo sie zaczynam zastanawic jak bardzo szczera mogę byc i co wypada, a co nie... Fajnie tu u Ciebie:) z przyjemnością będę zaglądać częściej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie zapraszam :) Dzięki za miłą ocenę mojego bloga :)

      Usuń
  4. Cześć Agatko :-D myślałam,że nie piszesz bo zajęta jesteś wdychaniem jodu, hehe, ale bardzo miło Cię czytać i słuchać gdakania kur. Od razu weselej ! Fajnie, że Ci się spacer "ze mną po lesie" spodobał. Jak widzisz i ja już zaczynam normalnieć ale kiedy myślę, że już, już spokój coś mnie najdzie i muszę napisać. Wiesz Agatko, odkryłam w tym pisaniu moc terapeutyczną i dzięki temu wiele spraw sobie porządkuję. Tylko dla odmiany robię jakieś niesamowite dla mnie spostrzeżenia, łoj. W tym Twoim pisaniu jest taka radosna błogość, nawet jak piszesz o troskach doraźnych. W każdym razie u Ciebie jest mi "cieplutko" na sercu. Buziaki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duszku kochany, niestety nad morzem byliśmy tylko kilka dni. Ale zawsze to coś. Masz rację, pisanie to wspaniała terapia :) Cieszę się, że mój blog może być częścią twoje powrotu do zdrowia :)

      Usuń
  5. Ja cieszę się że odwiedzam twój blog i dziękuję 😀 za dziedziny u mnie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie napisałaś :-) niby wypoczywajac ale zawsze coś :-) :-) :-) coś pozytywnego:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. ...eh, marzę, aby słyszeć od świtu odgłosy natury, a nie warkoty samochodów...marzę żeby zamieszkać na wsi, gdzieś w "dziczy" , tym bardziej, że przez 30 lat życia było to moje naturalne środowisko, z którego mnie wyrwano siłą i kazano zamieszkać na osiedlu / blokowisku. Kazano, ponieważ przez mój dom i półhektarowe pole z ogrodem i sadem poprowadzono obwodnicę...mieszkam więc tu, pomiędzy hałasami 20 lat i tęsknię. Namiastką i oazą jest mój niewielki, 3 arowy ogródek działkowy...mało, acz lepsze to niż nic...tam słyszę ptaki, ganiam motyle i odprężam się :) AGATKO, świetnie się Ciebie czyta, pisz jak najwięcej :)
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję Ci wyrwania ze środowiska, które bardzo kochasz, życzę Ci abyś kiedyś do niego powróciła. Dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  8. Miłego wypoczynku życzę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczne zdjęcie. Wypoczywaj ile się :) I precz z lisami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, staram się wypoczywać :)

      Usuń
  10. W czasie letnich wakacji też staram się nie myśleć o powrocie dzieci do szkoły. Wtedy to zacznie się z powrotem praca. W porównaniu z nią, codzienne obowiązki to lenistwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa :))) Tylko ten kto ma dzieci w szkole wie co to znaczy doświadczać współcześnie edukacji :))))) Mój ojciec chyba by zwariował, jakby miał tyle nam poświęcać czasu :P A teraz???

      Usuń
  11. i ja z przyjemnością przysiadłam przy Tobie....


    u Ciebie uchylę rąbek tajemnicy i napiszę, że sprawa która tak poruszyła mnie i moją klawiaturę blogową to sprawa chrzcin....
    to się już wszystko dzieje TU i TERAZ
    młodzi rodzice ochrzcili swojego synka, do chrztu trzymały chłopca dwie chrzestne matki... a ja nie ukrywam, zaskoczenie było ogromne, ... a to młodzi z naszego osiedla... z naszej ulicy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Acha!! No proszę :D Dzięki za wtajemniczenie :))))

      Usuń
  12. Czas urlopowy czy wakacyjny ma to do siebie, że płynie zbyt szybko. Sama nie bardzo umiem leniuchować, próbuję robić rzeczy na które normalnie nie mam czasu. U nas niby wieś (oficjalnie dzielnica miasta) ale kury nie gdakają a koguty nie pieją. Słychać tylko szczekanie psów i ptasi jazgot. Gdy wychodzę do ogrodu czuję się wolna i szczęśliwa, za miastem już nie tęsknię. Dziś kończy mi się sielanka, jutro wracam do pracy. Szkoda, znów będę żyć od weekendu do weekendu. Życzę Ci jak najwięcej spokojnych i leniwych wakacyjnych dni. Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się leniuchowanie od wczoraj udaje ale czuję, że na dniu dzisiejszym się skończy :D Ale dobrze tak poleniuchować... dobrze :)
      I ja pozdrawiam :)

      Usuń
  13. oj żeby tak czas się nie spieszył, jakże miło tak robić coś nie przymuszonym, ale tak się nie da bo czasami obowiązek gada głośniej od przyjemności...

    OdpowiedzUsuń
  14. wszyscy piszemy dla Czytelników :) Piszesz szczerze bez wyrachowania, dlatego tu zaglądam z przyjemnością. Kilka blogów przestałem odwiedzać. I tak juz jest. Otaczamy się tylko tym co przedstwia dla nas jakąś wartość. Twój blog jest inny, taki trochę pamiętnikowy, trochę osobisty ... fajny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Świat blogowy w ogóle internet jest dla mnie w sferze relaksacyjnej i osadzony jest w konkretne ramy tego co lubię, tego co chcę doświadczać. Miło mi, że jesteś moim czytelnikiem. Ja również bardzo lubię oglądać poprzez twoje zdjęcia twoje spojrzenie na świat. Pozdrawiam :)

      Usuń
  15. Miło odwiedzać Twojego bloga ! Pięknie piszesz o swojej codzienności nawet o swojej gromadzie kurek piszesz z taką miłością do natury !
    Życzę miłego leniuchowania !
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurki to moja miłość, nigdy nie przypuszczałam, że tak będę w nich zakochana, przecież znam te zwierzęta, obcowałam w dzieciństwie... nie rozumiem tego :) Pozdrawiam

      Usuń
  16. Dawno dawno temu ( o, to już bardzo dawno temu ) też mieliśmy kury i czasami znalazła się jakaś indywidualista która miała w nosie ( no w dziobie ;) ) kurnik i niosła się w "terenie". Ile to było szukania tych jajek. Czasami znalazło się tylko skorupki.
    Miłego leniuchowania na urlopie :)))
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurzaste mają tendencję do indywidualistek :D My tak mieliśmy z liliputami, te ,,jajeczne" pilnują się kurnika.Dziękuję za odwiedziny :)

      Usuń
  17. Przesympatyczny tekst. Skąd ja to znam? Jak się kura drze albo co gorsza kogut o 5 rano :D
    A kury? No coż takie mają zwyczaje, niekulturalne to fakt bo nie przystoi tak głośno rozmawiać by wszyscy słyszeli ale nie z darma przypisuje się kurom ptasi móżdżek :D
    Pozdrawiam i zapraszam w moje skromne blogowe progi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię ich gdakanie i pianie, ale jak się tak drą to mam wrażenie, że to lis albo coś innego się kręci... Miło mi, że do mnie trafiłaś. Twój blog też jest ciekawy ale forma zostawiania komentarza jest okropnie długa, nie lubię czegoś takiego. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. 'forma zostawiania komentarza jest okropnie długa'. Czy możesz to jakoś rozwinąć? Chodzi o to że się trzeba naklikać? ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  18. Dzisiaj otworzyłam kurnik o piątej a te diablice jeszcze spały. Wygląda na to ,że wstaję przed kurami i chodzę spać po nich. Bardzo szybko sobie mnie wychowały. Uwielbiam to ich gdakanie ,nie wspominając już nawet o pianiu kogucika. Nie wiem jak mogłam żyć bez nich. Wiesz ,że mi dwie gdaczą i ciągle je ściągam z gniazd. Mój mąż mówi ,że jego babcia maczała im dupki w wodzie ,żeby nie siedziały.Znasz jakieś bardziej humanitarne sposoby? A zdjęć letnich mam tyle ,że nie potrafię wybrać , dlatego nie daję nic.Może się zbiorę wreszcie choć o kurach miało być i też się nie wywiązałam. Już niczego nie obiecuję. Pisz Ty bo robisz to super.Ściskam mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam takie same przemyślenia, jak mogło kiedyś nie być kur :D. Prawda, że bardzo wdzięczne stworzenia? Są cudowne :) Cieszę się, że zajrzałaś, brakuje mi Ciebie [buziaki]

      Usuń
  19. Też nieraz bardziej czytam niż piszę:) Moje lato jeszcze jakoś się nie zaczęło na dobre i dopiero wyjazd do PL mnie pewnie uletni:))

    OdpowiedzUsuń
  20. Really interesting sky. I should observe the sky and take more shots myself.

    OdpowiedzUsuń
  21. Przyznaję szczerze, że bardzo lubię czytać Twoje opowiadania o zwykłym życiu, o ogrodzie, zwierzętach, spaniu na balkonie i gdaczących kurkach :-). W ogóle bardzo dużo czytam (już mam na to czas) i podziwiam takich ludzi, jak Ciebie, którzy mają dar wypowiadania się w taki lekki, nieprzymuszony sposób. Pozdrawiam i czekam na dalszy ciąg :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za tyle przemiłych słów. Jest mi bardzo miło :)

      Usuń