Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metamorfozy mebelkowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metamorfozy mebelkowe. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 listopada 2015

Kuchenna wizja / Renovation commode in the kitchen



Jesień w kalendarzu, jesień za oknem ale i jesień u nas w domu bo się zabrałam za domowe sprawy. Miałam już napisać ,,domowe robótki" ale to za dużo powiedziane. To tylko może sprawiać takie wrażenie. Praktycznie skupiam się tylko na rzeczach na już, niecierpiących zwłoki chociaż mam mnóstwo pomysłów na ciekawe prace domowe, to ciągle odkładam je na później i... wiadomo. Różnorodność zwierząt, duży teren wokół domu, wielki dom, pasja, którą realizuję zawodowo i wiele innych rzeczy, które przykuwają mą uwagę są tylko świadectwem na to, że ze mnie niespokojna dusza, która nie może usiedzieć w jednym miejscu i ciągle coś... ciągle coś... gdzieś gna, gdzieś pędzi, jest w milionach miejsc równocześnie a tak naprawdę nigdzie nie zagrzewa miejsca.  W każdym razie nastała jesień, bo sięgnęłam po domową listę z pracami. Tym razem padło na kuchnię...


poniedziałek, 9 listopada 2015

Moja serdeczna Rose...

Tym razem post chciałam dedykować wyjątkowej osobie, która bardzo wiele dla mnie znaczy, mimo, że się tak naprawdę nie znamy. Nie znamy... w dzisiejszych czasach to znaczenie traci na sensie, kiedy znajomość jest netowa. Tak jak w tym przypadku. Czytam ten blog już od bardzo dawna, ale to nie wszystko. Klimat, czar, urok i sentyment autorki do dawnych czasów przyciąga mnie jak magnez... do tego stopnia, że zalicza się do tych blogów, do których zaglądam za każdym razem gdy złapie mnie smutek, kiedy spotka mnie przykrość... blog Rose o tytule Vintage Rose koi moje nerwy i daje spokój ducha i wewnętrzne odprężenie.  Ale nie tylko... 

wtorek, 10 marca 2015

Taboretowy kwietnik

Z fancuskiego  tabouret – rodzaj mebla  służący do siedzenia. Najprostszy składał się z deski siedziskowej podpartej trzema lub czterema drewnianymi  nogami. Druga jego nazwa to stołek. Taborety mogą składać się z przeróżnych materiałów o różnej finezyjnej budowie i kształtu. Nie znam genezy powstania taboretów, pewnie swe początki bierze z chłopskiej chaty, gdzie zdolny wieśniak bez szkoły zbił sobie pierwszy na potrzeby własne albo kogoś bliskiego. A bogaty, wykształcony dojrzał, pomyślał i zbił na nim majątek.
Tak też nie mam zielonego pojęcia jak ten taboret przetrwał do dnia dzisiejszego. Wiem natomiast, że jest to stołek z mojego dzieciństwa... mojego i brata...prawdopodobnie jest to stołek naszej mamy... czy z jej dzieciństwa? Tego nie wiem. Bliźniaczy taboret stał jeszcze do niedawna w domu babci, więc pewnie stamtąd go mama przywiozła. Wiem za to, że ten stołek w moim życiu był od zawsze. Odkąd sięgnę pamięcią to gdzieś stał. Miał swoje wzloty i upadki w dziejach naszej burzliwej, rodzinnej historii ale był pełniąc przeróżne funkcje.


piątek, 21 listopada 2014

Stołeczek

Przy okazji przemalowywania mojego pierwszego mebelka w życiu tutaj , załapał się mój stołeczek z dziecięcych lat. Jest to stołeczek i zarazem skrzyneczka na drobiazgi. Przechowujemy w nim akcesoria do czyszczenia butów. Zakupiła go moja mama... z bratem uczyliśmy się na nim wiązać buty, był moim osobistym pomagierem do zapalania światła, a raczej do sięgnięcia włącznika... Moje dzieci uczyły się na nim wiązać buty i w bloku też używały go do włączania światła... aż się uśmiechnęłam ile to już lat jest z nami i nam dzielnie pomaga. Tutaj już tylko pełnił rolę siedliska w korytarzu do zakładania butów bo zamontowaliśmy włączniki na wysokości łokcia aby dzieci bez problemu dosięgały a ja mając zajęte ręce, mogła po prostu włączyć zgiętym łokciem. Bardzo wygodna sprawa.

wtorek, 5 sierpnia 2014

Pomocnik gospodarczy

Już nie pamiętam od kiedy zachwycały mnie odnawiane meble, z ciekawością przyglądałam się wszelkim pracom i ich efektom. Wielokrotnie zastanawiałam się czy samemu się czymś takim nie zająć, ale zawsze brakowało jak nie czasu to odpowiedniego do tego materiału. Biorąc pod uwagę, że skoro podoba mi się natura sama w sobie, to więc i te drewniane meble też mają swój niepowtarzalny dla mnie  urok i jakoś tak nie widziałam siebie z pędzlem i zamalowywaniem drewna jakąś farbą. Podejście to, wcale nie przeszkadzało mi  jednak w podziwianiu cudzych prac i zachwycaniu się wielokrotnie nowym życiem mebelka czy zaskakującą jego metamorfozą. Chociaż nie sięgałam po nie, kiedy nadarzała się okazja do kupna  nawet wtedy gdy mi pasowały. Jakoś tak malowane drewno i ja chadzało różnymi ścieżkami. Kompromis chęci i oporu do przemalowywania drewna przyszedł sam niespodziewanie. Może właśnie dla tego dnia i dla kogoś tak opornego jak ja wymyślono takie meble? W każdym razie trafiły do mnie  mebelki z płyty wiórowej z okleiną, typowo biurowe w kolorze czarnym i kiedy ta czerń zaczęła mi przeszkadzać to zaczęłam się im bacznie przyglądać pod kątem właśnie jakiejś przemiany, która wszystkim nam by wyszła na dobre. Zagłębiłam się raz jeszcze ale tak dogłębniej  pod kątem technicznym w owej tematyce i postanowiłam spróbować.