Obserwatorzy

piątek, 2 grudnia 2016

Witaj Zimo!

- Hahaha hahaha - Dawno nie witałam się ze śmiechem. Ale to jest taki nieanielski śmiech, ponieważ miałam przygotować post o jesiennych pracach, które udało nam się zrobić, a tu najprawdziwsza zima u nas. I jak tu się nie śmiać? Jeszcze niedawno słyszałam, że jesień wróci...u mnie już najprawdziwsza kraina pani Zimy. Momentami mam wrażenie, że w jakiejś ,,kotlinie pogodowej" mieszkam, bo moja aura bardzo często  znacznie różni się od tej, która jest zaledwie kilka kilometrów ode mnie. 

piątek, 25 listopada 2016

Przedświąteczna zaduma

Wiele się dzieje w moim życiu nie koniecznie za sprawą mej osoby ale tak to już jest na tym świecie. Nie szukamy trosk ani ekscesów a one same do nas przychodzą. Tak samo jak nie prosiłam o zmiany w panerze bloga a zostało mi to narzucone. Dlaczego ciągle ktoś na siłę nas uszczęśliwia?
Ale najbardziej martwią mnie nadchodzące święta. Od wielu lat zastanawiam się co się dzieje, że one są takie... mało świąteczne, bez wyrazu, że ich nie czuję... rok rocznie szukam ducha świątecznego i znaleźć go nie mogę. I chyba mnie olśniło! 

piątek, 11 listopada 2016

Biały listopad

Pierwszy śnieg tego roku odwiedził nas w czwartkowy poranek ale że sypał sobie w duecie z deszczykiem to mało go było widać, chociaż w szarości pogodowej znaczny ślad pozostawiał. Popołudniu ustało, wyjrzało słońce i nawet aura sprawiała wrażenie, że będzie piękny, słoneczny i długi weekend mimo mało ciekawych prognoz pogodowych. A tu kicha! Zaczęło sypać w nocy. Spadające płatki śniegu witały świat już od brzasku i ... sypie dalej... znów w duecie z deszczem ale zrobiło się mocniej biało... a nawet powiedziałabym, że tradycyjnie biało. Można się spierać czy to piękna pogoda czy też nie, w każdym razie słonecznych promieni brak, a tak na nie liczyłam. 

niedziela, 6 listopada 2016

Płaczliwa jesień tego roku

Czasami lepiej pomilczeć, szczególnie, kiedy jesień nie jest ulubioną porą roku, a padający deszcz nie chce sobie pójść tam, gdzie by się przydał bardziej... 
Kiedy wstaje się w ciemny poranek  a dzień jest coraz krótszy i jak na razie nie ma widoków na nic bardziej optymistycznego. Nie mam pojęcia jak sobie radzą ludzie mieszkający na północy globu z półroczną ciemnicą, ja bym nie dała rady.  Mnie ta pogoda po prostu ścina z nóg i sprawia, że absolutnie nic mi się nie chce, a wszystko za co się zabieram kosztuje mnie mnóstwo wysiłku i ogromnej siły motywacji. 

niedziela, 23 października 2016

Kwa kwa raz jeszcze

Pogoda za oknem jest tak paskudna, że w ogóle nie chce mi się przebywać poza domem. Musiałam napisać to zdanie aby dać upust mojej niechęci do natury i jej wszechobecnego piękna. Matka Natura przechodzi chyba jakiś kryzys wieku... hymmm... dojrzałego, ale część jej ,,ciała" odpowiadająca za moje bliższe i dalsze otoczenie chyba jest w głębokiej niedyspozycji... Siedzę, patrzę i obserwuję...
W sumie mam kilka tematów z dziedziny- dom, ale... dzisiaj napiszę o kaczuszkach. Myśl o nich pojawiła się dużo wcześniej od przedłużającej się pory deszczowej i fakt, że kaczki lubią deszcz, chociaż nie do końca jestem pewna, czy nadal taka obfitość opadów im odpowiada, ich tematyka nie ma nic wspólnego z obecną pogodą.  Można jedynie powiedzieć, że się dobrze złożyło tematycznie.


wtorek, 18 października 2016

Jesienny zakątek

Ten post dedykuję moim wiernym czytelnikom, którzy mimo braku nowych postów zaglądają i odświeżają archiwalne posty. Widzę, że cieszą się powodzeniem wszystkie jesienne... Jakby tej jesieni było mało wokół prawie każdego z nas... prawie, bo może ktoś jest w innym klimacie i cierpi na znudzenie wiecznym latem ;) - To taki żart. Kochani, bardzo Wam dziękuję za pamięć. Wy zaglądanie do mnie, ja zaglądam do Was i też często powracam do ulubionych waszych, archiwalnych postów. Niektórzy z Was piszą, że jesień tego roku mało barwna i mało jesienna. U mnie jest właśnie taka: szara, bura i ponura. Znów pada i jeśli nawet coś kwitnie to nie ma kiedy się tym nacieszyć bo mało jestem ,,w ogrodzie". Tyle co przemknę od bramy do domu i na coś tam rzucę okiem. Ostatnio zdziwiłam się, że krzew bzu już ogołocony z liści i śpi snem zimowym czekając na wiosnę. Wszystko jakoś tak szybko i cicho zasypia.

poniedziałek, 10 października 2016

Jesienna cisza

Gdzie nie spojrzę ,,dookoła jesień". Zielono-żółto-purpurowo i pomarańczowo, chociaż tego ostatniego najmniej, trochę brązu... szczególnie na liściach dębu, wierzb i olch. Piękne ,,ci one" bo kojarzą mi się z dzieciństwem i taką starą, polską wsią... dokładnie z rowami i małymi zagajnikami gdzieś w szczerym polu pozostawione jako oznaczenie granic międzysąsiedzkich czy dla ochłody przy żniwach. Moja wieś z dzieciństwa jest już tylko w moich wspomnieniach.