Obserwatorzy

sobota, 21 stycznia 2017

Moja zimowa przyjaciółka

Choinka nadal z nami jest i cieszy nas niezmiernie. To taki zimowy przyjaciel. Nie zakłóca mojego oczekiwania na przedwiośnie. Czasami mam wrażenie, że tak dobrze wtapia się w salonowy styl magazynowy (różne meble z różnych bajek), że po prostu zapominamy o jej symbolicznym znaczeniu i przy większym zaganianiu (excess work) udałoby się jej zostać z nami i do lata jak nie dłużej. Ale tak jak już wspomniałam to taki nasz zimowy przyjaciel. Nasza choinka jest sztuczną imitacją sosny i jest starsza od moich dziesięciolatków. Sama dobija jakoś tak do pełnoletności. Pamiętam jaką jeseria robiła furrorę na rynku wśród tych cienkich ,,drapaków"(,,poor imitation spruces") . Zakochałam się w niej natychmiast do tego stopnia, 
że nie mogę się z nią rozstać. 

środa, 18 stycznia 2017

W oczekiwaniu na przedwiośnie

W zimowy czas nasz dom pachnie przeróżnymi zapachami. Kuchnia cynamonem i wanilią bo uwielbiam robić różne wariacje przepisowe na placuszki z jabłuszkami albo z serem i do każdego przepisu zawsze dodaję naturalne przyprawy aromatyczne. W mojej kuchni w ogóle jest bardzo dużo przypraw i ziół sprawiających, że dania są ,,bogate smakowo i zapachowo". W salonie królują niepodzielnie kadzidełka z delikatną nutą zapachową albo różaną. Ze względu na alergię w naszej rodzinie, w tym przypadku nie możemy sobie pozwolić na szeroki wachlarz zapachowy. Ale najmilej z rana wchodzi się do kuchni, która wita zapachem wanilii i cynamonu, od razu pojawia się uśmiech na twarzy, naturalna aromatoterapia!
Jest druga połowa stycznia i rozpoczęło się w mojej głowie odliczanie do przedwiośnia. Pierwsze jego oznaki potrafią się pojawić już w na początku lutego, a do lutego przecież już niedaleko. Odliczanie ruszyło, oczekiwanie i jakaś napływająca wolno z  wnętrza ciała radość i magiczna siła do wychodzenia z senności i pewnego ogólnego ,,zasiedzenia".

sobota, 14 stycznia 2017

Czas zimy

W tym roku żaden fascynata zimowych pejzaży  nie będzie rozczarowany. Jak w ludowych przysłowiach widnieje, kiedy jest gorące lato to będzie mroźna zima. Lata ostatnio są nieprzyzwoicie upalne więc powinno być coraz więcej mroźnych zim. Były, są. W zeszłym roku może mniej było śniegu ale mrozu nie skąpiło (do not miss). Być może w miastach tak tego się nie odczuwa jak na odkrytych polach. W każdym razie jednak lepiej jest, kiedy ten śnieg ma możliwość nasypać i okryć sobą przyrodę. Z braku śniegu straciłam wiele fajnych roślin, dla nich to bez znaczenia czy były fajne czy nie, po prostu szkoda. ,,Zima trzyma" co jest zaskakujące bo mam wrażenie, że trochę odzwyczailiśmy się od takich śnieżnych, prawdziwych zim. 

sobota, 7 stycznia 2017

Z Nowym Rokiem

Rozleniwiona niczym moja kotka snuję plany na ten rok. I tak jak ona szukam w domu słonecznych miejsc. Bojowa mina spowodowana jest akcentowaniem frustracji, ponieważ robiąc zdjęcie przysłoniłam jej źródło przyjemnego ciepła padającego zza okna. Nie lubię noworocznych postanowień ponieważ ogałacają mnie ze złudnych wrażeń, że jestem osobą konsekwentną. To takie niesprawiedliwe dla mnie bo przecież ileś tam procent z tej konsekwencji mam... w moim odczuciu. W tym roku, nazywanym przez niektórych ,,magicznym,, bo ma siódemkę na końcu, postanowiłam zrobić jedno noworoczne postanowienie - więcej wyjść do ludzi w świecie realnym, a dokładniej odświeżyć sferę towarzyską wśród przyjaciół i rodziny. 

niedziela, 1 stycznia 2017

Spacer po lesie

Kiedyś zaplanowałam sobie, że odwiedzę las w każdej z pór roku. Najtrudniej było wyruszyć zimą. Pierwszego roku mieszkania tutaj wybraliśmy się pełni mieszczańskiego entuzjazmu na spacer do prawdziwego lasu i wpadliśmy niemalże po kolana w śnieg. Brnęliśmy przez niego próbując się wydostać niczym z jakiegoś bagna czy trzęsawiska. Przeżycie mocne przede wszystkim z lekkim odczuciem wstydu, że tak niewiele wiedzieliśmy o przyrodzie i jej prawach. Do tej pory wcale nam nie do śmiechu jak sobie przypomnimy tamten czasu i nasze buty pełne śniegu. Tym razem było inaczej... ziemia lekko zmrożona i brak śniegu z lekką posypką jedynie, grunt tak twardy, że nawet błoto nie było mi straszne, jedynie co to zamarznięte kałuże na ścieżkach leśnych. 

środa, 28 grudnia 2016

Wyjrzało słońce / The sunny day

Wyjrzało słońce i od razu zrobiło się radośniej i piękniej wokoło. Mnie przede wszystkim cieszy brak śniegu. Święta były jeszcze białe... białawe, takie posypane delikatnie białym lukrem albo może cukrem pudrem? W każdym razie stopniało. Nie jestem zwolenniczką zimy bez śniegu, a raczej mrozu bez śniegu, zbyt kocham przyrodę, ale ... wiadomo o co chodzi. Zima jest piękna na stokach górskich dla narciarzy i miłośników zimowych spacerów, gorzej, kiedy trzeba wydostać się z zasypanej drogi i pojechać do sklepu. Dla mnie śnieżna zima to przede wszystkim szufla do odśnieżania go i niepokój o stan drogi, którą codziennie przemierzamy, ja do pracy, dzieci do szkoły.

niedziela, 25 grudnia 2016

Czub świąteczny

Kiedy jestem w pracy i dzwoni moja komórka to wiem, że coś się stało, bo nikt nie dzwoni do mnie w czasie mojej pracy. Kiedy okazuje się, że to znany mi numer to odczuwam pewnego rodzaju zaniepokojenie. Tym razem, w dzień wigilijny kiedy to Miśki ubierały choinkę, dostałam wiadomość, że oba czuby na choinkę, tzw. szpice ,,stłukły się". Pełna konsternacja w domu, a ja po raz kolejny przekonałam się, że coś co jest w ilości podwójnej wcale nie jest zapewnieniem, że nie trzeba będzie dokupować. Pocieszyłam młodych, że ,,kupię po pracy.". taaaa... Gdybym wiedziała, że taki sklep jak sklep z bombkami jest sklepem deficytowym w stolicy to wysiadłabym specjalnie na przystanku pomiędzy ulicą Dolną a ulicą Spacerową i weszła do sklepu z ozdobami choinkowymi. Ale przecież w Centrum Warszawy na pewno dostanę. Cóż za błędny tok myślowy.