
Poza tym nic nowego nie kwitnie. Za to, tak jak już wcześniej wspominałam, każdy rok jest pod jakimś innych hasłem, który sam się pojawia, tak ten rok jest pod hasłem - rozsadzania.
Tak jak każdy i my ostro działamy w ziemi i tak jak zaczęłam od niewinnego grabienia liści, tak nagle prace przemieniły się w zmasowany atak na rośliny i intensywne je dzielenie i rozsadzanie. A podczas prac porządkowych kolejno na rabatach co i rusz pstrykałam zdjęcia, temu co już pokazywałam w zeszłym roku. Ale u mnie wiosną jest mało kwiatów i każdy bardzo cieszy. Pielenie mnie uspakaja, więc w wolny czas po prostu biorę sobie wiaderko i wyrywam zieleninkę (browse) dla kuraków i kwaczusiów (ducks). Udało nam się nawet skosić kosiarką kawałeczek za domem, to już znak prawdziwej wiosny! Od lat stawiam w ogrodzie na kolorystykę liści bo przez pierwsze lata mocno zraziłam się do uprawy wielu kwiatów. Wspomniane już kiedyś berberysy i tawuły idealnie nadają się do tej koncepcji.
Nie znaczy to, że zrezygnowałam z kwiatów. Nie, nie. I nawet pojawił się kolor niebieski. A swego czasu wydawało mi się, że nie mam nic w tym kolorze.
To co mnie cieszy, to to, że mimo zeszłorocznej okropnej suszy wiele roślin całkiem dobrze sobie poradziło. Padły dwa rododendrony, ogromna szkoda, próbuję je reanimować ale raczej nic z tego nie będzie. No ale cóż... mówi się trudno i żyje się dalej.
u nas jeszcze słabiutko, tylko forsycja... reszta w pączkach,
OdpowiedzUsuńa czereśnie jeszcze nie myślą nawet....
Jak byłam młodsza to moi dziadkowie zrobili mi specjalnie mały ogródek tylko dla mnie. :) Przyznam, że całkiem przyjemne było opiekowanie się roślinkami. Teraz to... pomagam m.in. przy rwaniu fasolki :D
OdpowiedzUsuńAle muszę przyznać, że na wsi jest cudownie :)
Pozdrawiam.
Ja dziś odpoczywałam od ogrodu, było zimno i wietrznie. Wczoraj skosiłam trawę, wysoka porosła. Twoje zdjęcia uświadomiły mi brak niezapominajek w moim ogrodzie, wyginęły.
OdpowiedzUsuńPorzeczka krwista - cóż za krwiożercza nazwa! ładne te niebieskie kwiatki...bardzo lubię barwinek...
OdpowiedzUsuńPorzeczka nie dość że piękna to jeszcze miododajna. Piękna wiosna u Ciebie. Oj u mnie już też trza kosiarkę odpalić ach jaka szkoda rozanecznikow może jeszcze da się uratować nie ryzygnuj tak szybko,bądź cierpliwa :-) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMimo małych opadów deszczu, u mnie na działce polowa hiacyntów zgniła, nie wiem zupełnie czemu. Ale pięknie kitnie forsycja, tulipany, a pielenia to mam po sam pachy :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Mam wrażenie, że to raczej coś dobrało się do cebulek, szkoda :)
UsuńWeeding is good therapy, I agree.
OdpowiedzUsuń:))) Kisses
UsuńPięknie u Ciebie, a ja ciągle przegrywam z chwastem!!!!
OdpowiedzUsuńDobrze, że u Ciebie ma kto zjadać wypielone zielsko :) U mnie perz w worki, a dobra ,,zielenina" na kompost. Przynajmniej jest co później podrzucać roślinkom :)
OdpowiedzUsuńDeszcz jest potrzebny ale u mnie trochę go za dużo,nic nie można zrobić w ogrodzie a zielsko i trawa szaleje.Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńRewelacja :)))))
OdpowiedzUsuńAle radośnie wszystko młode szaleje. Pojadę i ja w weekend popatrzeć co na działce kwitnie. Tata tam dogląda to na pewno już jest czyściutko zielono z kwiatuszkami. Pozdrawiam serdecznie :-D
OdpowiedzUsuńDeszcz jest bardzo potrzebny roślinom. Niestety u mnie w tym roku kwiecień jest bardzo suchy i zimny. Cierpią na tym rośliny, które słabo rosną. Kwiatki ładniutkie. :)
OdpowiedzUsuńJest pięknie i kolorowo :) Szkoda tylko tych dwóch rododendronów. W tym roku może lato będzie łaskawsze dla nas i nie będzie takiej suszy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło :)
Z każdego zdania i słowa przebija twoja ogromna miłość do tego ogródka, fajnie :)))
OdpowiedzUsuńSusza to trudny czas dla roślin zarówno w ogrodzie jak na polu,szkoda tylko tych Twoich rododendronów,pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMiłość do natury, jest częścią z nas, gdyż się do niej w pełni zaliczamy. Deszcze są niezbędne, lecz ich nadmiar budzi w nas melancholię, ale jest to stan przejściowy. Natomiast, susza jest bardziej szkodliwa i dlatego, dobrze jest kiedy pada deszcz. Widać z Twoich słów, że cenisz sobie swój ogród i wszystkie w nim rośliny, które dają wielka radość kiedy porozścielają się rożnymi barwami. Pięknie, jest u Ciebie. Pozdrawiam Cię Agatku!
OdpowiedzUsuńU nas ogród pęka w kolorach. Możesz zobaczyć go w moim ostatnim poście. U Ciebie też pięknie! Aż chce się żyć! Pozdrawiam i zapraszam do udziału w zabawie na moim blogu! :)
OdpowiedzUsuńAle cudnie... a deszczyk jest bardzo potrzebny! Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńPiękna wiosna u Ciebie. Oby tegoroczne lato było bardziej łaskawe i dało deszcz - ale z umiarem :-) Serdeczności ślę, Ania
OdpowiedzUsuńU mnie też wiosna i przydałoby się nam więcej deszczu. Wtedy byłoby jeszcze piękniej:)pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńU mnie też wiosna i przydałoby się nam więcej deszczu. Wtedy byłoby jeszcze piękniej:)pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDzisiaj wreszcie pada ale niestety nie jest to ciepły wiosenny deszczyk . Zrobiło się lodowato zimno. Pocieszam się tym ,że w takich warunkach moje narcyzy nie przekwitną w mgnieniu oka. Chciałabym przedłużyć ten czas maksymalnie jak się da.Ale masz rację pisząc ,że wszystko to samo co w poprzednich latach :-). Nie mniej jednak wcale mnie to nie nudzi. Jest pięknie.Ściskam mocno i dziękuję za pamięć.
OdpowiedzUsuńO widzę kolorowo u Ciebie-u mnie też pełnia kwitnienia-sporo tulipanów naznosiłam wykopanych z różnych miejsc gdzie ludzie powyrzucali:)
OdpowiedzUsuń