Obserwatorzy

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Rabatkowe płotki

Mimo zwlekania z pracami porządkowymi w ogrodzie muszę powiedzieć, że inne prace jak najbardziej rozpoczęły się wraz z pierwszym, mocniejszym ociepleniem. Wprawdzie poranne przymrozki wstrzymywały je ale ogólnie szło do przodu. Zaczęliśmy od naprawy płotków. Nie są jakieś nadzwyczajne i dość krótkotrwałe a swoim wyglądem kojarzą się z hodowlą kucyków. Dla nas zaletą jest ich szybka i dostępna ilość podczas robienia,  ponieważ są   to  płotki  nie  dla  nas, a  dla  naszej Suni,  która  ma  już  poważne problemy ze wzrokiem i wchodzi tam gdzie nie powinna. 

Nasza starowinka jest bardzo mądra i zawsze okalanie czegokolwiek nawet marnym kijem czy stawianie murku z kijków było dla niej informacją, że należy omijać a z czasem zapamiętywała. Nigdy nam z premedytacją nie właziła w rabaty, nawet jak były wytyczone samymi kamieniami. Niestety wiek robi swoje i trzeba naszej Suni dopomóc w orientacji w terenie i przy okazji my jesteśmy spokojniejsi o los naszych roślin.  Gorzej z Reksiem... 
Może w tym miejscu napiszę, bo ciągle jakoś tak nie składa się. Z Wielkiej Czwórki pozostał nam On. Jak to się życie samo plecie mimo, że próbujemy go sobie samemu układać. Miały być dwie dziewczyny, o chłopaku w ogóle nie myślałam, bo to tylko kłopot wiosną, jak poczuje ,,miłość". Z braku niemożliwości dokonania wyboru Dar życia, zdeklarowaliśmy się na wszystkie. I cała czwórka- trzy baby i Reksio przybyły do nas Witaj w domu   i   Wielka Czwórka. Z założenia miały zostać dwie baby a Kebab i Reksio znaleźć dom. Problem zaczął się zaogniać, kiedy młodociana banda zaczęła atakować kury a nawet jedną tak mocno pogryzła, że trzeba było ją ubić i mimo naszych prób wychowawczych, sytuacja nagminnie się powtarzała. Rozpoczęły się gwałtowne poszukiwania dla nich nowego lokum, rozpuszczenie wici po sąsiadach a wręcz nasze namolne poszukiwania bez względu na to, który psiaczek przypadnie komuś do gustu. I tym sposobem został się Reksio. I wracając do niego, nic sobie nie robi z płotków. Jako, że obserwuje naszą Sunię i już podczas głaskania nie nadstawia brzucha tylko jak Ona podstawia głowę, tak mamy nadzieję, że nauczy się od niej respektowania rabat. Na razie najradośniejszym kwiatuszkiem w rabatach jest Reksio. Do tego kopiąc mości sobie rabatkowe posłanko, doprowadzając mnie do szału, a On się nadstawia do głaskania... Na niego te nasze zapory nie działają. Płotki są bardziej wyraziste i zdecydowanie masywniejsze od zapory z kijków, aby Sunia wiedziała, że to ogrodzenie. Powbijane kijki już przestały być dla niej określnikiem. Pierwotnie to rabaty nie miały płotków, może tylko te świeżo zrobione z młodziutkimi nasadzeniami. W każdym razie one nawet mi się coraz bardziej podobają. Swego czasu mieliśmy takie ładne z olchy okorowane i wyglądały rzeczywiście pięknie, ale te ,,kołeczki" niczym nie zaimpregnowane w ziemi to raz dwa przegniwają albo zimową porą, mężuś nie zawsze je dojrzy i wjedzie samochodem... to najczęstszy powód ich szybkiej dewastacji :P Bo one są niskie, tyle co by Sunia głową trąciła i wiedziała co zaś. Najbardziej kochają je koty, które usadawiają się na nich albo prężąc ostrzą sobie pazurki. Dla nich są idealne. 

21 komentarzy:

  1. Muszę i ja w tym roku coś spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Plotki są fajne, lecz u nas niestety siatka, duży pies to i wysokie ogrodzenie zwłaszcza warzywniak. A jeżeli chodzi o rabaty już za młodu szkoliłam gdzie mogą chadzac a gdzie nie. Czasami wleza gdzie nie trzeba, to chyba każdy zwierzok tak ma.

    OdpowiedzUsuń
  3. Płotki wyglądają bardzo naturalne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nie dopóki pies był młody, musiałam odgrodzić wyższym płotem kawał ogródka. Później, jak się zestarzał, wystarczyło nie zabierać go do zakazanej części i wtedy sam też tam nie chodził. Musicie jeszcze uzbroić się w cierpliwość albo postawić solidniejsze zapory :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie płotki bardzo fajnie wyglądają.U mnie żadne ogrodzenie się nie sprawdza bo Bela przeskoczy przez każdą przeszkodę a Orion i Perełka podkopują się.Rozwiązuję problem przez podłączenie pastucha elektrycznego.Pozdrawiam i słoneczka życzę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ślicznie jest tam u Ciebie! Kochana u mnie Aster chart, robi taką rewolucję w ogrodzie, że już nawet nie próbuję niczego sadzić, bo jak nie wykopie, zadepta czy wyleży, to rozniesie na strzępy swymi zębami, pozostały nieliczne kwiaty i drzewa, bo tylko one są nie do ruszenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Płotki bardzo mi się podobają. U mnie pies w ogrodzie nie zostaje sam (musi być pod kontrolą bo pożarłby się z psem sąsiadki), płotek graniczny mam z wikliny, niski.

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie tez jest sporo pracy w ogrodzie, a teraz czekam na kolory...

    OdpowiedzUsuń
  9. Podobają mi się Wasze płotki. Są proste i przez to bardzo naturalne.
    Sadziłam, że tylko nasz Bellusia lubi kopać w ogrodzie.Widzę, że wszystkie psiaki to uwielbiają.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię wszelkiego rodzaju obrzeża i płotki! Twój jest bardzo naturalny, ale też praktyczny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zabawne są te Twoje opowieści o zwierzakach łobuzach, dla mnie. Bo dla Ciebie to jak widać kłopot.

    OdpowiedzUsuń
  12. Opowieść zabawna z poważnym podejściem, płotki jak najbardziej naturalne. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak myślałam,że koty są przeszczęśliwe,że mogą pazury ostrzyć hehe uściski :-D

    OdpowiedzUsuń
  14. Płotki naturalne, takie bardzo pasujace do Waszego obejścia. Do kur i kózek, takie gospodarskie płotki:)
    Reksio z wiekiem nauczy się omijać rabaty, tak jak robią to moje pieski. U mnie na łące kwitną żonkile psadzone w grupie i mój Reksio tudzież psie dziweczyny, chodzą slalomem między kwiatami. Wczoraj je za to pochwaliłam:)
    Bdzie dobrze, trochę czasu daj Twojemu Reksiowi.

    OdpowiedzUsuń
  15. Widzę,że areał masz duzo większy od mojego, a jak to wszystko ogarnąć żeby było kwitnąco:))

    OdpowiedzUsuń
  16. Takie płotki lubie najbardziej, są naturalne i naprawdę ładne. Tez przymierzam się do zrobienia takich płotków u siebie przy grżądkach, na razie gromadzę patyki. Reksiu napewno nauczy się omijać grządki, trzeba dać mu tylko nieco czasu.
    Ciepłej i pieknej wiosny życzę!

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajne takie naturalne płotki i ładnie wyglądają:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Elektryczny pastuch by Reksia nauczyl posłuszeństwa ;) wiem wiem jestem bez serca ale czasem potrzeba drastycznych nauk :) sama mialam takiego Reksia i pozyczylam pastucha. Pies tylko raz sie dotknął. Pozniej bialy kabel zupelnie wystarczyl, nasz niunius juz nawet nie podchodzil ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Elektryczny pastuch by Reksia nauczyl posłuszeństwa ;) wiem wiem jestem bez serca ale czasem potrzeba drastycznych nauk :) sama mialam takiego Reksia i pozyczylam pastucha. Pies tylko raz sie dotknął. Pozniej bialy kabel zupelnie wystarczyl, nasz niunius juz nawet nie podchodzil ;) :)

    OdpowiedzUsuń