Intensywne koszenie trawy, szczególnie po tych obfitych opadach, które na pewno były konieczne po lipcowych upałach. Sadzenie, przesadzanie, przycinanie i pielenie. Po raz kolejny doceniłam zwykłą taczkę, rękawice, sekator i łopatę... jak to nie wiele potrzeba do prawdziwego szczęścia człowiekowi. Pracując na działeczce myślałam sobie, że jak w większości ogrodach tak i u mnie jest obecnie ten przejściowy czas pomiędzy dwoma porami roku. Ogród przepełniony roślinnością ale jedne kwiaty już przekwitają i lada dzień będę je porządkować a inne dopiero szykują się do rozkwitu i na razie stoją ,,nieme" czekając na swój odpowiedni moment. Przynajmniej w moim ogrodzie widać jak czas na chwilę ,,zatrzymał się" zastygając w oczekiwaniu na kolejne kwitnienie roślin.
Oczywiście na działce są i te, które obecnie kwitną ciesząc nas swoim pięknem i nie tylko nas. Uwielbiam słuchać podczas prac ogrodowych odgłosów natury. Śpiewu ptaków, brzęczenia owadów. Tego lata uśmiecham się do niebieskich motyli i trzmieli, na które lubię mówić ,,bączki". Takie pulchniutkie i wydają się być puchate. Niewiele mają ze zgrabności (shapely) pszczół czy os i może właśnie dlatego na ich widok tak się rozczulam? Mnie fascynuje ich zwinność, mimo swego przyciężkiego ,,kuperka" (little too heavy ,,rump") i niepozornie małych skrzydełek szybko przelatują z kwiatka na kwiatek zbierając dużo więcej nektaru od wszystkich owadów. Nawet pszczółki im nie dorównują. Z ogromnym podziwem potrafię obserwować ich pracę a przede wszystkim ich ruchy. Zaobserwowałam, że z przeróżnych kwiatów jakie wysiałam tego roku, najczęściej siadają na kwiatach koniczyny. W tym roku postawiłam troszkę więcej na kolor w ogrodzie niż ich przydatność dla owadów bo i tak w części dzikiej mają mnóstwo kwiecia dla siebie.
Najbardziej jednak spośród prac ogrodowych lubię zbierać nasiona. W zeszłym roku sam wysiał mi się groszek pachnący co ogromnie mnie zdziwiło, że nasiona nie przemarzły. Wystrzelił wczesną wiosną i o wiele szybciej urósł i dużo wcześniej zakwitł niż wysiany z nasion wiosną. Będę chciała powtórzyć to w tym roku. Zauważyłam, że wszystkie rośliny jednoroczne, które same się wysieją na jesieni i oczywiście dadzą radę przezimować dużo lepiej rosną i kwitną. Czary -mary Matki Natury. Sama też z większym - mniejszym powodzeniem wysiewam nasionka jesienią. Uważam, że sekretem udanego siewu jest to aby wysiać w tym samym czasie, kiedy one same by się rozsiewały. Nie wiem jak ciut wcześniej, ale raczej nie później. Tak właśnie rozsiewałam onętki i goździki brodate. I to właśnie goździki pokazały mi, że wysiewając się w sierpniu jeszcze tej samej wczesnej jesieni kiełkują z nasion i w formie malutkiej roślinki zimują. Kiedy wysiewałam je w październiku było już dla nich za późno. Jakimś może pojedynczym ziarenkom się udawało ale sama już nie jestem pewna czy jednak nie ruszały wtedy z mojego wiosennego dosiewania w tym samym miejscu. Podobnie też jest z malwami. U mnie nie chcą się jakoś przyjąć i rosnąc, chociaż z uporem maniaka próbuję je zadomowić. A dodatkowo irytujące jest to, że w miejskim ogródku rosły mi jak szalone. W każdym razie również miałam okazję widzieć dokładnie cały ich etap ,,przepotwarzania się" z ziarenka w roślinkę podczas mojej bacznej obserwacji pewnego roku, aby sprawdzić czy może na tym wczesnym etapie już nie pojawia się problem? Nie pojawiał się. Problem jest z ich wzrostem i kwitnieniem. W tym sezonie mąż postawił mi foliak do moich prac działkowych. Tyle się napatrzyłam w programach ogrodniczych na przeróżne szklarenki, robocze altanki, foliaki, że sama zapragnęłam mieć taki... taki tylko dla mnie i dla moich eksperymentów.
Uwielbiam wiele roślin ale ogromny mam sentyment do odętek, onętek, floksów, dalii, malw i cynii, które kojarzą mi się z wiejskim klimatem i u mnie nie może ich zabraknąć. Bardzo lubię kolorowe rabaty z roślinami posadzonymi w lekkim nieładzie jakby same się wysiały a nie zostały sztucznie ,,ustawione" niczym żołnierze w rzędzie. Wśród takich rabat wypoczywam kojarzących mi się z łąkami pełnych przeróżnych form i kolorów, tętniącymi życiem. Nie lubię sztuczności, zdecydowanie wolę przypadkowość. Natura dla mnie to naturalność i swoboda i taki też jest właśnie mój ogród. Ostatnio odwiedził nas znajomy - przyjaciel rodziny, często odwiedzający różne ogrody i podzielił się ze mną taką oto uwagą patrząc na moją tuję spiętą delikatną nutą pajęczą z cyprysem, że po tym właśnie widać, czy ogród jest uprawiany ekologicznie czy nie. Wiele osób twierdzi, że żyje w zdrowym środowisku i ogranicza chemię do minimum, ale w większości ogrodów nie dojrzy się późnym latem pajęczynki (spider's web) osnutej wokół jakiegoś krzaczka czy iglaka. Nie jestem zwolennikiem tworzenia ogrodu rodem wziętego z rodziny Adamsów ale gdzieniegdzie domek utkany z pajęczynki (spider's web) mi nie przeszkadza, w końcu to natura.
Chciałam zrobić zdjęcie ,,bączkowi" ale jak na złość, mimo bycia w odpowiednim czasie z aparatem w ręku to bateria odmówiła współpracy i kiedy wróciłam to ... zastałam tylko muchę. Ale jakąś inną niż te, które zazwyczaj nękają nas w domu. Podobno jest to gatunek much zapylających, które próbują się upodobnić do pszczół aby ptaki je nie atakowały.
Pięknie i kolorowo u Ciebie w ogrodzie ! Przyłączam się do apelu "lato trwaj " chociaż u mnie od rana pada deszcz !
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę miłej niedzieli :)
Dzień dobry :)
UsuńDzisiaj nas też pogoda nie rozpieszcza, fotki z wczoraj, wczoraj było rzeczywiście ładnie i cieszę się, że dzień spędziłam na pracach działkowych :)))
W tym roku czekałam aż wzejdą wszystkie samosiejki, bo one są super odporne. Mało odmian wzeszło, za to chwast mnie tak zawalił, że dopiero jesienią dam mu radę:-)
OdpowiedzUsuńLato tego roku takie troszkę nieprzewidywalne, prawda? I dla roślin z naszego klimatu na pewno męczące. One chyba z tego ochłodzenia to się cieszą :)))
UsuńWitam, fajnie opisujesz, lubię takie ogrody, z resztą mam podobny, z tym , że od urodzenia tu się staram wkręcić w naturę.
OdpowiedzUsuńCo do trzmieli , to one tylko są w stanie pobrać nektar z koniczyny, gdyż mają bardzo długie języczki , a koniczyna ma długie rurki kwiatowe(chodzi o czerwoną ).
Dużo też sadzę drzew , które przetrzymują owoce przez zimę, takie jak :jabłoń rajka, głogi, jarzębina, kaliny, trzmieliny, których owoce ptaki uwielbiają.
Zapylać mi zapylają pszczółki, ale myślę też o schroniskach dla murarki i muchówek, jaszczurek , jeży i innego drobnego inwentarza.
To tak jak opisujesz, te ptaszki się odwdzięczają wyłapując komary i muszki, a dodatkowo jak pięknie trelują, ale tego trzeba doznać.
Pozdrawiam serdecznie Janek vel Xenon.
Ooo? dzięki za fajną ciekawostkę o trzmielach :) Ogromnie miło mi Cię widzieć. Zajęło mi trochę czasu na zidentyfikowanie Ciebie, kiedy po raz pierwszy napisałeś, więc wiem ;)
UsuńEmmi, piękne masz kwiaty w swoim ogrodzie! A u nas, ptaków sporo, bo las tuż obok. Nawet kiedyś krogulec odpoczywał na balkonie. Jednak komarów jeszcze więcej, widać ptaki się nie wyrabiają w polowaniu na nie. Mamy, na niektórych oknach, moskitiery, dobrze chronią przed komarami, muchami, osami.
OdpowiedzUsuńA, jeszcze jedno! Nie mogę się wprost na Twoje floksy napatrzeć!! One mi dzieciństwo i babciny ogród przypominają...
-Jokam. :))
W lesie nie zawsze jest dużo ptaków. U nas komarów nie ma ale w lesie jest ich pełno.
UsuńJagnom :D Hejka, ja również stawiam na naturę w ogrodzie, ostatnio nasz ogród określiliśmy z mężem mianem "bieszczadzkiej łąki" :) tzn, trawnik na środku jest a jakże, ale już "boki" to szaleństwo dzikiej marchwi, kurdybanków, wrotyczu i innych pięknych i łąkowych roślinek, zaprzyjaźniam się też z pająkami ( a ich pajęczyny to mistrzostwo świata), w ostatniej Werandzie Country dr Sumińska napisała o nich bardzo przyjemny artykuł :) i mamy u nas totalny zakaz zabijania tych jakże pożytecznych stworzeń, jednak życie na wsi uczy bardzo pozytywnych zachowań :) co do malw to ostatnio doszłam do wniosku, że rosną one w najdziwniejszych miejscach, ja również próbowałam je wyhodować, ale chorowały i umierały trzy lata z rzędu, natomiast niedawno widziałam malwy pięknie rosnące przy bardzo ruchliwej drodze i doszłam do wniosku, że chyba wolą warunki ekstremalne :) a działeczkę tak nawiasem mówiąc masz cudną, pozdrawiam słonecznie :)
OdpowiedzUsuńA ja nawet widzę Wasz ogród :)) Szczególnie latem, kiedy pięknie wokół nich latają owady :)
UsuńPiękne letnie kwiaty! A nawiązując do Twojego pytania, wydaje sie że masz odmianę hortensji bukietowej. One maja kwiaty rosnące w stożki. Ja swoje przycinam na wiosnę o 1/3 by wytworzyły więcej pędów kwiatowych.
OdpowiedzUsuńI w tym roku tak zrobię :))) Jak dobrze, że zajrzałam :)))
UsuńKolorowo u Ciebie :-)
OdpowiedzUsuńps. masz jakiegoś maila kontaktowego ? :-) to dobra rzecz :)
masz rację , najlepiej rosną samosiejki. Właśnie odkryłam u siebie busz naparstnic. trzeba będzie jednak poprzerywać. Własny kwiatowy foliak --no no pozazdrościć.
OdpowiedzUsuńBędę go w tym sezonie testować :)
Usuń