Obserwatorzy

niedziela, 8 marca 2015

Przyleciała do mnie wiosna

Dziś był wspaniały poranek. Z samego rana, gdy tylko wstało słońce obudziły mnie dobrze mi znane i od jakiegoś czasu już wyczekiwane odgłosy sąsiedzkie. Państwo Szpakowińscy powrócili do swego gniazda tuż za moją ścianą. Od razu prężnie zabrali się za porządki. Stanęłam przy drzwiach balkonowych aby stęskniona ich widoku nacieszyć duszę i sąsiad nawet przysiadł na momencik na kolumnie balkonowej i wydał kilka dźwięków powitalnych, ja widziałam tylko przez szybkę ruszający się dziobek i powrócił szybko do swoich zajęć. A pracy przed nimi wiele... I rzeczywiście ona ostre rewolucje porządkowe robi w środku a on lata w te i we wte nie wiem z czym, nie wiem za czym bo jeszcze niczego w dziobku nie znosi, ale kilometry w rundach robi. Przynoszenie gałązek i patyczków, suchych traw to będzie później. Imponująco wygląda to z kuchennego okna jak leci taki mały ptaszek  z dużo dłuższym patyczkiem od siebie. Wtedy uwijają się jeszcze szybciej... Dziś me serce radują dźwięki dochodzące z ich gniazda pod naszym wspólnym dachem.



Kolejne trzy szpaki dojrzałam na drucie słupa i przypomniało mi się jak pewnej wiosny, przylecieli nasi sąsiedzi, a my jesienią czy późnym latem otynkowaliśmy dom z dwóch stron i wyglądał inaczej. Tak jak dziś po prostu przyleciały do swojego gniazda, tak wtedy chyba z tydzień siedziały na drutach słupa i przyglądały się... domowi, a może nam? Może zrodziła się jakaś wątpliwość, czy aby na pewno we właściwe miejsce przyleciały i czy im się dachy nie pomyliły? A może zastanawiały się, czy to my nadal tu mieszkamy, bo może ktoś inny nie będzie chciał mieć ich za sąsiadów? Siedziały na tym słupie i debatowały. Ich rozmowy i do nas na dół docierały. Ale pewnie znajomy szczek naszej suni, nasze głosy przekonały ich, że prócz koloru domu nic się nie zmieniło.

Wyszłam dzisiaj na taras przywitać się z dniem. Pięknie słońce świeciło dając nadzieję na słoneczny dzień. Wczoraj było brzydko i moje plany ogrodowe nie wypaliły, więc wybraliśmy się na rekonesans po sklepach ogrodniczych. Wróciłam z kilkoma nasionami, cebulami storczyków i lilii azjatyckich i jeszcze jakiejś jednej ale teraz nie pamiętam jej nazwy. Przywiozłabym dużo więcej nasion ale w porę pojawił się mąż i odciągnął mnie. To jest taki pierwszy zryw wiosenny, w którego amoku jestem wstanie wsadzić do koszyka pół asortymentu a potem zastanawiać się co z tym zrobić. 
W każdym razie, wracając do tarasu, doleciały mnie pogwizdywania państwa Szpakowińskich. Zimową porą musiałam się wręcz wsłuchiwać aby usłyszeć jakieś ptaki. Czym bliżej przedwiośnia bardziej ochoczo ćwierkały wróble i słyszałam sikory oraz co jakiś czas chyba śpiewał skowronek i wydawało mi się, że jest już dość gwarno na działce. Ale dziś dopiero szpaki uświadomiły mi, że bez nich było nadal cicho... dopiero one wniosły ptasie odgłosy i wypełniły sobą przestrzeń podniebnego dźwięku. Na działce od dziś zrobiło się głośno, gwarno i radośnie. A ja cieszę się, że znów są. Jesienią już tutaj na blogu żegnałam się z nimi i zastanawiałam się jak długo trzeba będzie czekać do ponownego spotkania... czy w ogóle powrócą? A dziś są... 
Podczas porannego spaceru czy obchodu działki zajrzałam i nad przydomowy staw... z którego wypłoszyłam dwie dzikie kaczki, dwie kolejne tuż przed moim wyjściem przeleciały nad domem. Wracają... to już najprawdziwsza wiosna! Nieważne czy jeszcze spadnie śnieg i mrozek poszczypie. Dla mnie to już wiosna, kiedy państwo Szpakowińscy sprzątają swoje gniazdo.
W stawie nie ma lodu, tafla wody łagodnie poruszana przez lekki wiaterek również czeka na swoje oznaki wiosny. Myślałam, że dojrzę ryby, które mam nadzieję, że przezimowały i nie zostały zjedzone przez powracające kaczki. Cóż... coś za coś... Nie dojrzałam jeszcze wyraźnego życia w nim ale moja koteczka chyba tak. Jak tak patrzę po zdjęciach to jeszcze szarawo i smętnie... chociaż gdzieniegdzie zieleni się na rabatach. Wyglądają krokusy i tulipany... Pięknie świeci słońce i mam nadzieję, że będzie piękny dzień. Takiego dnia wszystkim życzę przy niedzieli.

33 komentarze:

  1. Agatka z okazji Dnia Kobiet samych wspaniałości życzę, stale nie przemijającego uśmiechu ;-)!

    OdpowiedzUsuń
  2. Miłej i słonecznej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
  3. wiosna powoli wraca - do nas wróciły żurawie :) uwielbiam rano usłyszeć ich klangor... pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wracają... :))))) Piękny to czas :D

      Usuń
  4. Aż poczułam zapach tej wiosny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak miło widzieć i słyszeć wiosnę ! Uwielbiam słuchać ptasie pogaduchy. Wiosną jakby głośniej gaworzą i śpiewają !
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak... wiosną chyba jesteśmy po prostu stęsknieni :)

      Usuń
  6. U Ciebie czuje się już wiosnę :) Chociaż u mnie też słoneczko od rana przygrzewało.
    Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet !

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak to miło jest słuchać ptasie śpiewy po długiej szarudze. U nas od rana wróble świergoliły i świergoliły.

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie jeszcze nie widać zwiększonej aktywności ptaków, chociaż je słychać, ale w ciągu tego tygodnia widziałam sporo wiewiórek :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Poranek był piękny, potwierdza to wstająca o 5.30 codziennie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihihi... ranny ptaszku :)))) Też tak mam :D

      Usuń
  10. We love giving the birds conversations too. A little more spring every time I visit your garden.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak wracają ptaki, to znak że wiosna blisko.Do nas już powróciły żurawie :)Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się :)))) A przynajmniej tak powinno być, pozdrawiam :)

      Usuń
  12. U mnie wczoraj też było bardzo ładnie, a dziś już nie bardzo:) Lubię popatrzeć na ptaszki budowniczych. Właśnie zawsze się uśmiecham, jak mają w dziobkach gałązki albo jakieś kule sierści itp. Tak sobie myślę, że taki ot ptaszek, niby niepozorny, a jednak buduje sobie domek w pocie dziobka i się stara zrobić to jak najlepiej. Zobacz sobie ten filmik, jak każdy ptaszek buduje po swojemu pałac prawdziwy i dekoruje wedle własnych upodobań, a wszystko po to, żeby uwieść ptaszkową:))
    https://www.youtube.com/watch?v=E1zmfTr2d4c
    Uściski!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że wczoraj patrząc na ptaszka przez okno właśnie o tym samym pomyślałam. Taki mały, niepozorny a swój świat emocjonalny ma, swoje troski i kłopoty... :)))) Uściski :D

      Usuń
  13. U mnie też już są od kilku dni. Bardzo lubię ich poranne i wieczorne pogwizdywania. Też się z nimi przedrzeźniam . Odkryłam im kawałek kompostownika ,żeby sobie mogły coś smakowitego wyjeść no i wieszam na krzakach różne miękkie rzeczy. Np . kocia sierść ma branie :-). A tak w ogóle to mam zaległości w czytaniu bo dopadła mnie migrena .Ale powolutku wracam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo... migreny współczuję, franca i mnie dopada... to pewnie przez tę nijaką pogodę :)))) Powrotu do zdrowia życzę :D

      Usuń
  14. Jej! Uwielbiam czytać te Twoje opowieści:) Mam nadzieję, że Państwo Szpakowińscy dochowają się licznego przychówku. Może przylecą do mojego sadku na wiśnie i czereśnie:)
    Słoneczne pozdrowienia przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziarsko uwijają się w swojej chałupce :)))) A pogodę mam dzisiaj piekną więc na pewno miło im się pracuje. Ogromnie mi miło, że moja pisanina podoba się. Pozdrawiam gorąco :D

      Usuń
  15. Że zawsze pamiętają gdzie ich dom:)U mnie od 2 lat sroki przeganiają szpaki i niestety nie mam ich u siebie:(A wiosenka zbliża się wielkimi krokami....u mnie rybki przeżyły zimę i już są coraz bardziej aktywne ale u mnie do ogrzania ok 3tyś litrów nie to co staw:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielka szkoda, że przeganiają. Szpaki są niesamowicie wdzięcznymi ptakami i takimi kontaktowymi. Nasze w zeszłym roku nauczyły się dźwięku skrzypienia huśtawki i mieliśmy niezłą zagadkę rodem archiwum X :D

      Usuń
  16. Niezmiennie mnie zadziwia to przyjscie wiosny..Dobrze jeste mieszkac w klimacie o zmiennych porach roku..
    U nas kosy nie daja spac. Bocki przelatuja tuz nad dachami samochodow, a golebie grucahja bez przerwy, szalenstwo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz... mnie się marzy klimatyczna stabilizacja, takie lato przez cały rok... ciągle kwitnące kwiaty, zieleń, ptaki... ach...

      Usuń
  17. do nas wiosenka też zawitała ale jakoś nie do końca ,już dwa dni z rzędu pada deszczyk ze śniegiem ...krokusy kwitną ,przebiśniegi ,śnieżyczki ,przylaszczki ,nawet żonkile widziałam ...a co do szpaków ,to jest ich u nas mnóstwo ,w ogrodach czynią spustoszenie :( wszystkie owoce wyżerają... znam ludzi ,którzy z wiatrówki strzelają do nich ...

    OdpowiedzUsuń