Obserwatorzy

wtorek, 3 marca 2015

Powiew morza zaklęty we flakoniku


Tym razem będzie nietypowo. 
Podczas czytania najnowszych postów w ulubionych blogach natknęłam się dzisiaj
 na ciekawe aranżacje w stylu folk u Ani K ( inspiracje w moim mieszkaniu ). 
Post przypomniał mi o moim własnym pomyśle na pamiątkę.
 Zrobiłam ją kilka ładnych lat temu i do dziś stoi w widocznym miejscu i cieszy moje oczy. 
Za każdym razem wśród różnych pamiątek znad morza 
również niezamierzenie  przyjeżdżał z nami piasek z plaży w torbach podróżnych.
 Nie ważne jak się otrzepywaliśmy podczas pakowania zawsze był.
 Ten piasek w bagażu za każdym razem wprawiał mnie w pewną nostalgię
 i bolesne kłucie w sercu, że coś się skończyło, że coś jeszcze niedawno dostępne
 i takie codzienne spacerowanie po plaży czy siedzenie na niej, jest już rzeczą nieosiągalną. Bolesne to było zderzenie z rzeczywistością... powrotem do codzienności. 
Mimo przywożenia wielu przedmiotów ten piasek mnie dręczył. 
Któregoś razu postanowiłam również przywieść go jako pamiątkę. 
Całość wykonałam już w domu po powrocie aby w pewien sposób dokonać ceremonii zakończenia moich duchowych rozterek. 
Pomogło. 


Piasek przewiozłam w woreczku i zebrałam ten z toreb podróżnych. 
Kiedy wymyśliłam sobie wygląd pamiątki, obawiałam się, że nie uda mi się jej tak łatwo zrealizować. Ku mojemu zaskoczeniu poszło jak z płatka. 
Tak jakby wszystkie elementy same się pojawiały na mojej drodze. 
Kształt wazonika nie był jakoś specjalnie przeze mnie określony.
 Miał się mieścić w pewnych wielkościach, być smukły i zarazem posiadać krągłości ogromnie preferowane przeze mnie i być z przezroczystego szkła. 
Dużą trudność za to stanowiła szyjka, która musiała pasować do korka.
 Bardzo ważne było dla mnie aby korek idealnie pasował gdyż wnętrze flakonika miało być sterylne.
 Za bardzo nawet nie wiedziałam gdzie szukać takiego szklanego pojemnika, kiedy raz dwa moje oczy wypatrzyły go na półce w sklepiku z serii za grosze.  
W pierwotnej wersji miał być w nim sam piasek, ale moje dziecię w między czasie nazbierało muszelek... kolejnych... mam ich mnóstwo.
 Rozanielona twarzyczka przybiegająca do mnie z rączkami pełnymi drobnych muszelek osobiście zebranych i ze szczerą wiarą, że to skarb największy i że pojadą z nami do domu, nie mogły być przeze mnie zbagatelizowane. 
Tak więc, zostały włączone do pamiątkowego projektu.
 Na koniec dodałam sznurek bo wydawał mi się flakonik troszkę łysy.

Odkąd jest moje powroty znad morza są spokojne a i tego piasku w bagażach jakby mniej.
Swoje serce oddałam morzu, o tym napiszę kiedyś... 
ale widać i Ono miało potrzebę dać mi coś wyjątkowego od siebie...

Tak jeszcze znalazłam w fotkach.
Zwykły żyrandol, który czeka na zmianę ... bądź przemalowanie
został ozdobiony muszelkami.
Nie wiem czy pasuje, czy nie, mnie się podoba.

41 komentarzy:

  1. Teraz już powiew morza , jest w zasięgu ręki :) Bardzo fajny pomysł i świetnie się prezentuje:)
    Pozdrawiam serdecznie i bardzo, bardzo dziękuję za odwiedziny i miłe słowa pozostawione w komentarzu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, żyrandol może i zwykły , ale bardzo ładnie się prezentuje z muszelkami:)
      Pozdrawiam cieplutko:)

      Usuń
    2. Dziękuję za odwiedziny :) Bardzo mi miło :)

      Usuń
  2. Zbieranie muszelek jest czymś, co nigdy chyba mi sie nie znudzi :)
    Piękny pomysł z tym piaskiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak... coś w tych muszelkach jest :D gdziekolwiek nie pojadę nad wodę to szukam muszelek :D

      Usuń
  3. Agatko bardzo fajnie zachowałas nadmorskie wspomnienia, najwazniejsze,że Tobie sie podobają, ja tez mam kilka i mam rozmieszczone w łazience, bo tak mi jakos pasował kolor niebieski i muszle i woda i wcale ich nie zmieniam tylko sobie spoglądam i wspominam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie pamiątko znad morza są wszędzie... chyba trochę za duzo ale kocham morze :)

      Usuń
  4. Pomysł super , jestem zachwycona pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
  5. Beautiful. Hello from Montreal, Canada. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hello :) Thank you for visiting. Yours

      Usuń
  6. Bardzo mi miło, że mogłam cię zainspirować, do napisania dzisiejszego posta :) Twój pomysł na pamiątkę z wakacji nad morzem bardzo mi się podoba. Wazon prezentuje się bardzo naturalnie i efektownie. Miłego popołudnia Ci życzę !

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam morze,i takie skarby muszelki,kamyczki:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja znad morza zawsze przywożę kolorowe kamyki i wrzucam w opaskę dookoła domu. I wtedy za każdym razem jak spojrzę przypominam sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. I ja przywiozłam dwa lata temu piasek z znad morza :)) ah, jak tęsknie za morzem! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem czy wiesz,ale ja właśnie mieszkam nad morzem i piasku u mnei pod dostatkiem:)Mogę wysłać:)A co do butelki to muszę pokazać na blogu,jaką super dostałam niedawno.Butelka po winie,na dnie piasek z plaży,muszelki i list w butelce:zaproszenie na wesele we Władysławowie.Impreza niespodzianka:)Super pomysł,spodobałby Ci się:)Dziękuje za wizyte na moim blogu.Wpadaj częściej!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fantastyczny pomysł na zaproszenie :)))

      Usuń
  11. Swietna pamiątka! Pomysł godny naśladowania.
    A ja rozsypałam piasek na płycie posmarowanej klejem, do tego muszelki i zrobiłam sobie własną plażę, obraz 3D:) Piasek ze specjalnej (dla mnie) plaży z południa Anglii. Obraz wisi w łazience.
    Lubię pamiątki znad morza, zawsze zbieram muszelki gdy jestem nad jakimkolwiek, nazbierałam ich całą masę . Mam w łazience specjalne naczynie gdzie je umieszczam, najgorsze jest ich stałe płukanie z kurzu:) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też fajnie i pomysłowo :))) Serdeczności przesyłam :)

      Usuń
  12. I liked this blog, very nice, I'll follower. Greetings from Spain.
    http://faunacompacta.blogspot.com.es/

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj. Dziękuję za wizytę u mnie. W sprawie grządek zapraszam w przyszłym tygodniu, bo w niedzielę wezmę się za nie jeśli pogoda dopisze :) no i obowiązkowo zdam relację :D
    A teraz pobuszuję sobie u Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, bardzo się cieszę :)

      Usuń
  14. No i jestem . No i wiem ,że wyjścia nie ma - muszę iść do początków. Jak przeczytałam ,że masz swoje piejące koguty to ....no ja jeszcze nie mam ale mieć będę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo? Witaj :) Miło mi... naprawdę się cieszę :) Mnie Twój blog juz wchłoną :D

      Usuń
  15. Uwielbiam morze i wszystko co z nim związane. Bardzo fajny pomysł:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chciałabym zobaczyć to nasze morze,bo do tej pory nie było mi dane.Pamiątki przeurocze i własnoręczne.Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej polecam się wybrać, chociażby dla samego zobaczenia :) Uściski

      Usuń
  17. Piasek znaleziony w bagażu zawsze u mnie wzbudzał żal i tęsknotę:) Najśmieszniej po roku znaleźć go w walizce przywiezionej z egzotycznej plaży. To dopiero żal:) Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie sobie zdałam sprawę, że egzotyczny piasek nie wzbudza u mnie aż takiej tęsknoty jak ten nasz... ja po prostu kocham nasze morze. Pamiętam, że na ocean spojrzałam, zamoczyłam nawet nogi aby nie było, że nie weszłam do niego i poszłam oglądać miejscowość :)))))

      Usuń
  18. Fantastyczny pomysł na zachowanie nadmorskich wspomnieć ! Pięknie połączyłaś piasek i muszelki ! Ja też przywożę piasek i muszelki z nad morza ale nigdy nie miałam pomysłu aby wykorzystać je do dekoracji !
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam i ja podsunąć pomysł. Buziaki :)))

      Usuń
  19. Ja uwielbiam morze! Kolory wody i piasku....... To chyba dlatego, że jestem spod Wodnika... ;))))
    Mogłabym tak siedzieć na brzegu i patrzeć na tą przestrzeń całymi godzinami... Lubię muszle i ozdoby z nich. Będą pojawiać się i u mnie im bliżej lata...

    OdpowiedzUsuń
  20. Kocham wodę. piasek, słońce., dobrze się tam czuję i to nad morzem raczej powinnam mieszkać a nie w górach. Ale jak się nie ma co się lubi.... Bardzo miła pamiątka, tym bardziej, że własnoręcznie zrobiona. Muszelki obowiązkowo zawsze przywożę z każdego miejsca, choćby jedną lub dwie , ale zawsze muszę zabrać. Uzbierała się już duża micha tych muszelek.

    OdpowiedzUsuń
  21. Lubię takie " żywe" pamiątki! One najlepiej przypominają miniony czas.

    OdpowiedzUsuń
  22. mam w swoich zbiorach duuużżoooo różnych muszelek ,pierwszy raz nad morzem naszym byliśmy 32 lata temu ,mam też muszelki zbierane przez naszego malutkiego synusia ...dziś ma już swoją rodzinę ,dzieci ...ech ...przecież to było tak niedawno ...

    OdpowiedzUsuń