Obserwatorzy

wtorek, 11 listopada 2014

Berberys & tawuła japońska

Dziś będzie o jesiennych kolorach w moim ogrodzie z tego roku i zeszłego, gdyż wcześniej o tej porze to już albo leżał śnieg, albo mrozek wszystko otulił niczym Morfeusz do snu... długiego. W tym roku mogę dość długo popatrzeć na przebarwiające się krzewy, które z tą myślą sadziłam wokół domu kilka lat temu. Moją miłością są berberysy (berberis) purpurowe ale i te zielone bardzo lubię, które przebarwiają się na kolor złocisty... Kiedyś trafiłam artykuł o kolorowych ogrodach stworzonych poprzez kolorystykę liści, łodyg, faktur roślin i bardzo mnie to zainteresowało. Zachwalane były właśnie berberysy, które mają różną kolorystykę, a połączenie purpurowych z żółtymi utworzą gotową, prawie całoroczną kompozycję. Pewna próbka takiego doświadczenia jest właśnie u mnie i przyznać muszę, że bardzo mi się podoba.
 
Purpurowe berberysy są piękne już wiosną, kiedy budzą się i wypuszczają swoje czerwonawe listki, ten wdzięczny kolor zachowują przez całe lato a jesienią płoną purpurowym ogniem pięknie odcinając się wśród zieleni i żółknących listków. Jedynie zimą jak przystało na krzewy liściaste śpią ale wiele z ich gatunków mają jadalne dla ptaków czerwone owoce, pięknie wiszące na gołych łodygach i czekające na głodne dziobki. Drugim moim ulubieńcem są tawuły (Spiraea japonica). To one pierwsze spędziły z nami jesień, wnosząc do naszej dzikiej działki jesienny kolor. Kiedy zapłonęły ich listki byłam oczarowana nimi i nie mogłam oderwać oczu. Było to coś niesamowitego, ogromnie kontrastującego z otoczeniem. Czyż nie jest piękna?

Niepozorny krzew latem, kwitnący delikatnie i mało efektownie ale cały jego czar i urok jest właśnie jesienią. Dodać muszę, że jest absolutnie niekłopotliwy i całkiem dobrze radzi sobie w mojej gliniastej glebie za co od razu otrzymał ode mnie order mojej radości. Taki sam order otrzymał oczywiście i berberys. Dodatkowym atutem tych krzewów jest łatwość ich rozmnażania. Szczególnie tawuł. Przy wiosennym cięciu ukorzeniam łodygi i całą kępką sadzę w półcieniu w wilgotne miejsce. I czekam. Nie wszystkie łodygi się przyjmują ale większość. Podobnie robię z berberysem, ale jego nie przycina się dla ładnego pokroju tylko kiedy utnę kilka gałązek to w ukorzeniacz i do podobnego miejsca. Z berberysem jednak czeka się dłużej.


Tak mnie naszło na te krzewy przez obecną pogodę, która nastraja mnie do prac ogrodowo-działkowych. Czy Was też? Nie czułam czegoś takiego ani we wrześniu ani w październiku. W poprzednich miesiącach jak co roku organizm automatycznie przeszedł na tryb jesienny. Biorąc pod uwagę, że dwa poprzednie miesiące minęły mi na aktywnej pracy 
zawodowej to korzystając z ciepłego listopada znalazłam wreszcie czas na pomyślenie o cebulkach tulipanów. I ku memu zaskoczeniu wszystkie sklepy, jak by się zmówiły ustawiają już stoiska ze świątecznymi ozdobami bożonarodzeniowymi, a asortyment ogrodniczy zniknął z półek sklepowych. Niby coś tam pozostało ale nie to co mnie interesuje. No cóż... i tak bywa. Rok rocznie ten wczesny manewr mnie zaskakuje, w tym roku, za pewne z powodu nietypowej pogody wręcz mnie zszokował, bo moja dusza jest jeszcze w lekkim letnio-jesiennym letargu natchniona ku roślinom, ogrodzie... a nie zimowym świętom. Co z tego, że już listopad, skoro nadal można coś posadzić... a tu nie ma gdzie kupić. Z lekka rozczarowana końcem sezonu ogrodniczego w sklepach, zabrałam się za przygotowywanie moich przyszłych warzywników. Na razie rozsypana została ściółka z Melci szopki i dwie sterty różności do rozłożenia się w ziemi. Mamy nadzieję, że przez zimę przerobi się na tyle aby po przekopaniu było pewnego rodzaju nawozem w ziemi pod uprawy. Snuję sobie wizję kącika z ławeczką i jakimś zadaszeniem aby móc w przerwie między pieleniem poletka truskawek i warzywnika usiąść sobie i odpocząć. 

Moi asystenci każdych prac ogrodowych, nawet jeśli wydaje mi się, że ich nie ma to wystarczy się rozejrzeć i gdzieś w pobliżu siedzą, albo leżą, leniwie przyglądając się moim poczynaniom albo radośnie się bawiąc.  Kolory wspomnianych berberysów przy pochmurnej pogodzie. Prawda, że nadal są piękne?



24 komentarze:

  1. Fajne te jesienne kolorki.Ja już z liściami mam spokój prawie tylko winogron został.ale jeszcze sporo kwiatów kwitnie,budleje tez już ściełam choc jeszcze kwitła.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja jesienią niewiele co robię, zgrabione liście daję na rabaty aby okrywały róże i wzbogacały glebę, sporadycznie usuwam jakieś liście zostawiając na zimowe pejzaże. :)

      Usuń
  2. Super koty:) Jesień w tym roku cały czas piękna:) Ciekawe jaka będzie zima:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Berberysy to też moja miłość, mam i purpurowe i jeden niski złocisty. Na wiosnę ten ostatni szczególnie mnie zachwyca. Ze względu na żółto-zielone listki, wśród innych roślin daje przepiękną kompozycję. U mnie te purpurowe bardzo się rozsiewają, mnóstwo sadzonek już porozdawałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż Ci zazdroszczę, że się same rozsiewają :))))

      Usuń
  4. Piękne te berberysy faktycznie kolorują ogród szczególnie kiedy już nic nie kwitnie. Nasze kotki też cały czas chodzą mi za nogami i podglądają co robię albo psocą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Jesienią są wspaniałe :)))

      Usuń
  5. Miałam taki sam problem z kupnem pod koniec października cebulek kwiatów. Wymyśliłam sobie, aby na kawałku trawnika, posadzić krokusy białe i fioletowe. Wybrałam się do marketu, a tam szok. Zamiast cebulek ozdoby bożonarodzeniowe.

    OdpowiedzUsuń
  6. Droga Agatko, piękne barwy w Twoim ogrodzie, widzę,że kochasz ogród i zwierzęta tak jak ja, a berberysy tez mam i podziwiam. Bardzo mi miło,że mnie odwiedziłaś i pozostawiłas tak wiele miłych komentarzy, serdecznie Cie witam i sama rozgoszczę się u Ciebie z przyjemnością. Myslę, że nadajemy na tej samej fali, pozdrawiam Beata:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Fakt kolorem berberys zachwyca , , super piszesz o ogrodzie , pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię berberysy i też mam je w ogrodzie jak i tawuły. Tawuły u mnie rozsiewają się jak chwasty:) Rozdaję sąsiadkom. Polecam tawułę japońską o żółtych liściach przez cały rok. "Golden Princess". Tę najbardziej lubię, bo kocham żółty kolor:) Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak to robicie, że się same rozsiewają!! Mogłyby i u mnie też się same rozsiewać :D

      Usuń
  9. Ja uwielbiam berberysy purpurowe odmiana Thunberga. Są piękne i bardzo ozdobne jakbym miała swój ogród to na pewno bym musiała je u siebie mieć. Dziękuję Ci za wizytę u mnie i pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są piękne i takie niekłopotliwe ... uwielbiam to słowo w ogrodzie :D
      Dziękuję również za odwiedziny:))) Pozdrawiam

      Usuń
  10. Lubimy te same rosliny:)
    A nie wiedzialam, ze mozna tawulki , tak latwo romznozyc. Sprobuje, bo wdzieczne sa bardzo:)
    Z tym spieszeniem sie masz racje..Bez sensu! Mnie to zlosci, zroznych przyczyn. Moze o tym napisze..Pomocnicy w ogrodzie-bardzo potrzebni.
    Moja kota, nawoiz obecnie , regularnie grzadke kwiatowa:)
    Serdecznosci:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam, że dziewczynom to się nawet same rozsiewają... u mnie niestety nie, cieszę się, że rozrastają się i mogę je dzielić i w ten sposób rozmnażać ;) Buziaki

      Usuń
  11. Orgia kolorów. Kociaki cudne w tym otoczeniu szczególnie :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Twój ogród w jesiennej tonacji wygląda imponująco a berberysy masz po prostu cudne !
    Pomocnicy w ogrodzie zawsze są potrzebni, moja sunia też mi asystuje :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, najfajniejsi są ci pomocnicy :))))) I ja pozdrawiam, dziękuję za odwiedziny :D

      Usuń
  13. Wszystkie kwiaty i krzewy są piękne na swój sposób!

    OdpowiedzUsuń