Obserwatorzy

środa, 5 listopada 2014

W promieniach listopadowego słonka



- Ciepła  jesień tego roku. – Zagadną do mnie sąsiad, dojrzawszy mnie na tarasie, wywieszającą pranie. Podniósł się, przeciągnął mocno prostując plecy i nie czekając na moją odpowiedź sięgnął po motykę i zajął się dalszą pracą w warzywniku.
A ja, jak to ja… zadumałam się nad tym stwierdzeniem rzuconym od tak sobie do mnie czy do samego siebie? W każdym razie trudno się z tym nie zgodzić. Nie pamiętam abym ostatnimi czasy wywieszała pranie na dworze w listopadzie. O tej porze to rok rocznie już ostro paliliśmy w piecu. A dziś drzwi tarasowe z lekka rozchylone bo ciągle z praniem latam w tę  i we w tę, nadziwić się nie mogąc, że schnie. Od września z niepokojem obserwuję nowych sąsiadów, którzy dom stawiają i do dnia dzisiejszego dach nie jest ukończony docelowo ani papą chociaż okryty, a przecież zaledwie dwa lata temu w połowie października już zimę mieliśmy ze śniegiem i mrozem. Wprawdzie już przymrozki poranne nas nawiedzają… ale jakiś dziwny ten listopad…

Pod wpływem słów wypowiedzianych przez sąsiada postanowiłam rozejrzeć się wokoło, przyjrzeć się podwórku i obejściu i sprawdzić co na tę pogodę ,,mówią” zwierzęta. 
Nasza Melcia co rano wykłóca się z nami aby jak najszybciej wyprowadzać ją na pastwisko do innych kózek bo jej nudno i pewnie za gorąco w szopce. A nam wydaje się, że z rana to jeszcze zimno i ta trawa taka za mokra i zziębnięta po chłodnej nocy. Kózka obrasta nowym futerkiem ale nie jest takim puchatym misiem jak w zeszłym roku. Za to kury śmiesznie wyglądają bo przechodzą pierzenie. Z nastroszonymi piórami sterczącymi we wszystkie strony wyglądają jak rozetkowe świnki morskie. Kaczki za to zrobiły się bardziej senne i Bienio stracił swoją biel, na powrót zrobił się szarawo-brązowy. W każdym razie tak jak co roku zrywa się w nich zew do odlotu i próbują wzbić się na podjeździe niczym samoloty na pasie startowym, tak w tym roku cisza i spokój. Leniwie leżą w zaciszu za kurnikiem i kontemplują ilość ziarna w korycie. Nie zapomnę jak pewnej jesieni rozpędzeni na podjeździe gnały co sił w nogach z rozpiętymi skrzydłami ku domowi… ku stojącemu autu. Wymyśliły chyba sobie, że wzbiją się ponad dachem domu gospodarza i polecą hen, hen niczym bociany lub orły. Bienio jako przywódca biegł chyżo po środku a po bokach jego dzielna świta próbująca wznieść ociężały korpus. Stałam akurat w kuchennym oknie i patrzyłam z coraz to większymi oczami na ich biego-lot, podczas którego te co biegły po jednej stronie wyminęły auto… te co biegły po drugiej stronie Bienia ostro skręciły wymijając auto a mój Bienio… tak centralnie w środek tylnego zderzaka zaparkował. Mój krzyk i to ja frunęłam po schodach na dół na łeb na szyję sprawdzić, czy moje biedactwo żyje… Z lekka otępiałe miało się dobrze, nie do końca chyba wiedząc co się stało. Skrzydła całe, szyja i głowa też bez śladu zadraśnięcia. Reszta podniebnej eskadry zerkała na nas zza samochodu, kwacząc z cicha. Mnie trudno było powstrzymać się od śmiechu jak niepokój minął i przypomniałam sobie całe widowisko. Zdarzenie to bynajmniej nie ochłodziło zamiłowania do jesiennego wzbijania się do lotu ale znacznie pas startowy oddalił się od samochodu i najczęściej odbywał się w przeciwnym kierunku. W tym roku jeszcze ,,nie odlatują”.  

 




































 Za to więcej ptaków odwiedza nas i już sikorki częstują się powieszoną słoninką. Nie wiem czy nie za wcześnie. I nas zmyliły poranne przymrozki jakie pojawiły się pod koniec października. Niech wiszą ale będzie trzeba sprawdzać czy się nie zepsuły. Nawet gniazdo szerszeni wiszących na zachodniej stronie domu pod dachem zostało doszczętnie zniszczone przez jakieś ptaki  i najmniejszy ślad nie pozostał po nim. Tyle co jego kawałki znaleźliśmy na ziemi. 

 Wróbelki radośnie ćwierkają i jeszcze chętniej spacerują po balustradzie balkonu mając swoje gniazdo tuż  nad nią i stołówkę po sąsiedzku na kurzym wybiegu. Regularnie stołują się w zawieszonych dla siebie karmnikach a mnie cieszy ich coraz liczniejszy hałas w pobliskich krzakach na granicy z naszą działką. Chmiel pięknie porósł ogrodzenie, oplótłszy stojące w pobliżu drzewa i stworzył chyba idealne miejsce dla tych ćwierkaczy. 
 A drzewa? Drzewa jak przystało na tę porę roku zrzucają liście. Dąb czerwonolistny pięknie się przebarwił. Olchy i wierzby ogołociły się już całkiem, może jakieś niedobitki jeszcze wiszą przypominające pojedyncze piórka nie doskubanej kury. Za to na brzózkach wiszą smętnie, przyschnięte liście… podobnie na dębie pospolitym jakby za wcześnie ściął je mrozek i tak pozostały. Drzewa raczej nie dały się zwieść ciepłej pogodzie i zdecydowanie idą spać. Jarzębina oskubana jest z owoców, a jeszcze niedawno zdobiły ją pęki czerwonych kuleczek. Swój czas mają teraz tuje i drzewa iglaste, które na tle zasypiających drzew wyglądają jeszcze piękniej i tak magicznie. Niczym herosi, którzy zimy się nie boją, a wręcz przeciwnie, wyczekują jej aby jak co roku zmierzyć się z nią.


35 komentarzy:

  1. Chmurki pięknie zdjęte, takie powiedziałabym barankowe. Melcia jak zwykle budzi ogromną sympatie. Gdybym miała możliwości to też zaprzyjaźniłabym się z kozami. Choć na pewno dają się czasami we znaki, to trudno je nie lubić. Kozi serek jest pyszny. Dobrze, że ta jesień taka letnia może i Ty ją polubisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My jeszcze kozich serków nie robimy ale kto wie? kto wie? Zobaczymy co nam przyszłość przyniesie. Uścisków moc :))

      Usuń
  2. Gdzieś wyczytałam,że ma nie być w tym roku zimy.Tylko troszkę w okolicach świąt.Ciekawe czy się sprawdzi?Dzisiaj u mnie naprawdę ciepło,tylko wiatr mocno wieje.U mnie piżmówki też ćwiczą loty.Zastanawiam się czy im skrzydeł nie przyciąć,bo regularnie fruwają po podwórzu,nawet zakręty w locie pokonują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piżmówkę mam jedną i ona jakoś nie lata, może już za stara i zbyt ociężała, nie wiem... w każdym razie na piżmówkach się nie znam :)

      Usuń
  3. No tak w zeszłym roku to już mieliśmy pierwszy śnieg a w tym ledwie -4 było a teraz na plusie.Ja też jeszcze zostawiam drzwi otwarte póki jeszcze ciepło niech dobrze się wietrzy ale w piecu przypalam trochę.Fajne fotki,z tą słoninką bym się wstrzymała lepiej dać coś nie psującego się.pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się, że jak zdejmę to pomyślą, że jej wcale nie będzie i przestaną przylatywać. Kontrola słoninki nie sprawia większego problemu :) I ja pozdrawiam

      Usuń
  4. To ty kury i kozę masz:) Gospodarstwo:) Ja mam króliki i kury:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I kaczki :) I brakuje mi murowanych pomieszczeń gospodarczych to bym czuła się spokojniejsza o zwierzaki :))

      Usuń
  5. Pięknie piszesz o tej zwyczajnej codzienności. Znam ją, a mimo to czytam chciwie:-)
    Bardzo, bardzo podziwiam Twoje pióro!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dołączam do słów Basi! Podziwiam również Twoje pióro, bardzo ciekawie i porywająco, a przy tym dowcipnie piszesz. Uwielbiam Twojego bloga. Pozdrawiam i ściskam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochane jesteście Basiu i Klaudio :))) Dziękuję za tak miłe słowa. To takie bardzo krzepiące bo czasami wydaje mi się, że to pisanie bloga jest zbyt zwyczajne. Bardzo Wam dziękuję :)

      Usuń
  7. A u mnie nawet aksamitek nie ścięło jeszcze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w tym roku zero aksamitek... właśnie mi to uświadomiłaś :)

      Usuń
  8. A to ci kaczki-z kaczek eskadry;))
    Hm, jesli kozka mnie "ofutrzona" to moze i zima znow lekka bedzie?
    Bo jesien...cudowna.
    Usciski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem... tutaj koleżanka powyżej napisała o lekkiej zimie, która ma być bliżej świąt, mąż meteorolog coś przebąkuje, że może być właśnie późno... a ja się zastanawiam, że jak przyjdzie późno czy sobie o czasie pójdzie? Czy znów będzie przesunięcie i wiosny nie będzie... Buziaki :D

      Usuń
  9. Lubię czytać Twojego bloga ...pozdrowionka .

    OdpowiedzUsuń
  10. Nice pics.. Have a great day.. Regards..

    OdpowiedzUsuń
  11. Beautiful blue sky to dream!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh yes! Beautiful :) Thank you for visiting.

      Usuń
  12. Piękne takie zdjęcia a zwłaszcza w słoneczne dni.Miłego wieczorku.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam :) I dziękuję za odwiedziny. Pogodę mamy rzeczywiście piękną :))

      Usuń
  13. Piszesz całą sobą, niby wszystko to znamy , zwykła codzienność , a czyta się chciwie , zaborczo, , a jesień nie tylko dziwna ,ale też pełna uroku , wdzięczna i ciepła pozdrawiam Dusia
    ps. na działce posadź modrzew z niskich i ja swojego formuję , a kolki zakwaszaja ziemię i można posadzić wokół kwaśno- lubne roślinki ] liściaste śmiecą jeszcze więcejha ha , ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę rozejrzeć się za tym niskim modrzewiem... nie wiedziałam, że są jakieś jego odmiany. Dziękuję :D

      Usuń
  14. Faktycznie bardzo ciepło jak na listopad.
    U mnie dotąd nawet słonecznie, z wyjątkiem dnia dzisiejszego bo rozpadało się;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie deszcz już troszkę wyczekiwany , więc cieszę się kiedy pada. Dziękuję za odwiedziny i zapraszam :)

      Usuń
  15. Lovely whimsical picture of the clouds. I have to look up more!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh yes! The sky is so amazing that it is worthwhile to look at them.

      Usuń
  16. Piszesz tak zachwycająco, że dzień codzienny w gospodarstwie wydaje się czarodziejską krainą:)
    Kózka śliczna, ciekawe czy wszystko Wam wyjada co pod jej mordką się znajdzie:)
    Może i w tym roku zima będzie krótka, oby! W tamtym roku świętowałam 11 Listopada na leżaku przy stawie. Myślę, że w tym roku też tak będzie:) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za tak budującą ocenę mojej pisaniny :))) To dla mnie wiele znaczy. Kózka rzeczywiście dużo psoci nie upilnowana ale i tak ją bardzo kochamy :D Pozdrawiam

      Usuń

  17. Piękną mieliśmy pogodę do piątku w tamtym tygodniu, jak nie w listopadzie.
    Jednego dnia trochę mocniej wiało i tak mnie owiało że się przeziębiłem, z weekendu niewiele straciłem bo pogoda paskudna ale już wróciłem.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, taka pogoda, że nie bardzo wiadomo jak się ubrać i łatwo się zaziębić. Fajnie, że zajrzałeś do mnie, pozdrawiam :)

      Usuń