W tym roku październik nie jest deszczowy jak w latach ubiegłych przyjemne promienie słoneczne ogrzewają kilka godzin w ciągu dnia co sprzyja spacerom po działce i rozważaniom nad kolejnymi pracami. Jest w miarę ciepło, na pewno dużo cieplej bo nie pamiętam roku, kiedy w tym miesiącu chodziłam po dworzu (walk outside) w polarze jako okryciu wierzchnim i było mi w sam raz. Staw niestety wysechł pod koniec sierpnia, nie dał rady wysokim temperaturom, więc o hodowaniu ryb możemy na razie zapomnieć. Woda została tylko w niewielkim pogłębieniu wykopanym przez męża dla żab, które chciałyby jednak pozostać na terenie stawu i mimo wyschniętego stawu mieć dostęp do wody. Myślimy też o traszkach, które na pewno są wiosną ale nie wiemy czy zostają z nami przez cały rok czy tylko traktują nasz akwen do celów rozrodczych. W każdym razie rok rocznie staw napełniał się wodą podczas jesiennych opadów deszczu. Zobaczymy jak będzie w tym roku.
A tak to jesień... kwitną marcinki i to też nie wszystkie. Z tego co widzę to mam kilka odmian, ta najpóźniejsza dopiero pąki produkuje. Kwitną jeszcze gdzieniegdzie floksy wysokie, chyba jakieś spóźnialskie, hortensja ogrodowa ma w tym roku mnóstwo kwiatów i róże... trafiły mi się dwie dobre odmiany, ta czerwona to wciąż ta sama co jak zaczęła kwitnąć tak kwitnie nadal w ,,rabacie Juniora". Różową uwielbiam, jest pnąca ale o niskim pokroju ale prześlicznie kwitnie tworząc jakby bukieciki z drobnych różyczek.
Jesienna pora roku jest czasem dla traw, które bardzo lubię. Ze względu na alergię na nie, nie mogę robić sobie kompozycji w domu, ale mogę je uprawiać w ziemi. W lecie słabo je widać, przytłumione są kolorami innych roślin ale teraz, kiedy niewiele co u mnie kwitnie, rzucają się w oczy.
Zdjęcie po lewo często się powtarza mimo, że zrobione jest na świeżo, ale dlatego, że robię zdjęcie trawom z tej samej perspektywy. Oba zdjęcia są z sektora stawu czyli części przeznaczonej dla rdzennych mieszkańców naszej działki. Staramy się jak najmniej ingerować w to miejsce, chociaż w tym roku
Ale znów się rozgadałam... miało być więcej ale to napiszę w kolejnym poście.
Ps. A jednak chyba miejsce się zmieni dla ostów. Po napisaniu tego posta i jakby zwizualizowaniu (visualize) sobie tego miejsca doszłam do wniosku, że jako jednostka prospołeczna, muszę wziąć pod uwagę sąsiada. Zaraz za ogrodzeniem ma swoje pole i nie sądzę aby był zainteresowany sąsiedztwem ostów. Zostaje drugie pole i może na nim stworzę jakiś ostowy kącik gdzieś w środku mojego pola?
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i dziękuję za to, że jesteście i dzielicie się swoją codziennością ze mną
:)
Kochana, ty się sąsiadem nie przejmuj bo te Twoje osty to tak na prawdę ostrożenie i największa zmora rolnika jeszcze gorsza niż perz, więc jeśli jest u ciebie to u niego na polu tez na pewno był i już z nim walczył. To dziadostwo potrafi się zregenerować z jednego centymetra kłącza.
OdpowiedzUsuńCo do traszek to one zimują poza wodą, zdarzało mi się widywać je w jagodzianach na wilgotnym mchu jesienią. Mój staw też w tm roku suchy i porośnięty wysokimi turzycami, więc wiem co czujesz.
Myślisz? U niego jakoś ostowatych nie widziałam... Właśnie zastanawiałam się czy te moje to osty czy ostrożenie odkąd o nich napisałaś w poprzednim poście. Muszę sprawdzić te liście czy są ,,łaciate" :)
UsuńMoja Droga, są OSTY, OSTROŻENIE I OSTROPESTY i pewnie jeszcze wiele innych.
UsuńOset - https://pl.wikipedia.org/wiki/Oset
Ostrożeń - https://pl.wikipedia.org/wiki/Ostro%C5%BCe%C5%84_polny
Ostropest - https://pl.wikipedia.org/wiki/Ostropest_plamisty
Liście jak ostu, kolor i kształt, ale ja jestem za słaba aby umieć rozpoznać. Ale dzięki :)
UsuńGratulacje za ten świerk. Z marcinakami musi być u Ciebie bardzo ładnie.
OdpowiedzUsuńI te trawy...
Ja cieszę się jeszcze obficie kwitnącymi pelargoniami, wyjatkowo piękne mi się w tym roku trafiły.
Pozdrawam serdecznie
My też się bardzo cieszymy, tak nie lubię tego zwyczaju drzewkowego w święta :/ Więc ogromnie nas cieszy, że jedno się uratowało...
UsuńTez lubie te drobno różowa odmianę różyczek, ich kobierce kwitną u mnie naprawdę długo, nawet mrozy im nie straszne. A marcinki uwielbiam :)
OdpowiedzUsuńI gdzie rosną u Ciebie? Bo ja ciągle nie jestem pewna czy dobre miejsce im znalazłam. W zeszłym roku albo dwa... mocno przemarzła i wędruję z nią po działce :)
UsuńU mnie rosną na podwyższonych rabatach otoczonych ladnymi deskami, dosyć gęsto je posadziłam w miejscu nasłonecznionym. Jak zakwitną to tworzą takie piękne kobierce do późnego listopada. Na zimę je przykrywam świerkowymi gałązkami .
UsuńA w te upały jak sobie dały radę na słonecznym miejscu?
UsuńSpokojnie dały radę z pomocą podlewania.
UsuńU mnie ziemia gliniasta więc atut przy suszy...
UsuńMoże i nie jest deszczowy ale... mimo słońca zimny i bardzo wietrzny przynajmniej u mnie... za trawami nie przepadam i nie mam ich prawie wcale ale świerczek urokliwy
OdpowiedzUsuńTo u mnie zdecydowanie cieplej :)
UsuńU mnie chłodniej zdecydowanie, wiatr jest przeraźliwy, czasami błyska słońce, a deszczu nadal brak.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.:))
Podobno gdzieś ma się ocieplić. Mnie jest tak dobrze z latem, że naprawdę nie obrażę się jak wróci :) Chociaż dla przyrody to nie jest dobre...
UsuńChoinka zrobiła Wam miłą niespodziankę:)
OdpowiedzUsuńTak :D
UsuńMimo suszy i gorąca ona sobie dobrze poradziła i nie ma na niej żadnych oznak podsychania. Może dlatego, że w gąszczu rosła i znów stworzył się mikroklimat i zarośnięta ziemia tak nie wysychała. :)
Pięknie u Ciebie :) U mnie zimno i wieje zimy wiatr, ale w weekend pogoda ma się poprawić :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło:)
Życzę Ci tej poprawy pogody :)
UsuńU mnie jesienią też prym wodzą trawy ozdobne :)
OdpowiedzUsuńW tym roku pomyślałam sobie, że mogłabym wydzielić im jakiś kawałek... będę myśleć całą zimę ;)
UsuńOjej,jacy jesteście kochani, że dołek dla żabek zrobiliście :-) Buziaki najserdeczniejsze :-)
OdpowiedzUsuńhahahaha... dzięki :)
UsuńŻaby i ropuchy to potężny sprzymierzeniec każdego ogrodu :)
Cudny ten Twój ogród! Dla każdego jest kącik!!! Pozdrawiam bardzo serdecznie.
OdpowiedzUsuńO! dziękuję bardzo :) Miło spotkać kogoś, kto podobnie jak ja podchodzi do natury i otoczenia :)
UsuńTrawy, marcinki, różyczki pięknie Ci rosną. Też jestem miłośniczką traw i coraz więcej ich się pojawia w moim ogrodzie.Pozdrawiam :)))
OdpowiedzUsuńWitaj :)
UsuńCieszę się, że do mniej zajrzałaś i zostawiłaś komentarz bo dzięki temu mogłam sama poznać twój, wspaniały blog o tematyce tak bliskiej mojemu sercu :D
Nigdy żadna nasza choinka nie przeżyła, choć mieliśmy w planach taką posadzić w ogrodzie. Gratuluję zatem ;)
OdpowiedzUsuńPodstawą są trzy rzeczy: jak najmniej na niej wieszać, mocno podlewać łącznie z odżywką i trzymać w domu do ciepłej wiosny i dopiero wysadzić na dwór.
Usuń