Nasz maluszek ma się wyśmienicie. Sama radość patrzeć na niego w dodatku jak jest w domu. Jako dachowiec miał mieszkać na podwórzu razem z innymi kotami ale po pierwsze nie mieliśmy czasu aby oswoić go z resztą kotów i po drugie baliśmy się kotów odwiedzających nasze podwórze, że któryś ze starych kocurów zrobi mu krzywdę. Tak więc siedzi w domu i pewnie pozostanie tak do wiosny. Trochę boję się co to będzie jak podrośnie, zmieni się jego dieta bo mam uczulenie na kocie odchody. Z tego powodu, wcześniejsze koty musiały opuścić dom.
Czarnoś rośnie. Mierzymy go co kilka tygodni. Mierzymy tułów i ogonek, i cieszymy się z jego 3 cm przyrostu. Gołym okiem tak nie widać. Ostatnio wydłużyły mu się uszy i wygląda jak nietoperz.
Co tu dużo mówić udało mi się nakręcić dwa nowe filmiki, one najlepiej opowiedzą o dorastaniu Czarnosia i jego upodobaniom.
Ja mam nadzieję, że jak czuć kotem w domu to nie będziemy mięli mysz, które rok rocznie wprowadzają się jesienią.
Zapraszam na króciutkie filmiki o Czarnosiu :)
Pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :)
Ale sobie wymyślił z tą suszarką!
OdpowiedzUsuńPozdrowienia!
Ja stałam się posiadaczką dwóch uroczych kociąt. Nie dopilnowałam kotki i są efekty:)
OdpowiedzUsuńOby tylko okazał się czujny i przegonił myszy!
OdpowiedzUsuńto znaczy że on zostanie z tobą na zawsze?
OdpowiedzUsuńMoja Keira ma świra na punkcie butów, a zaczęło się od moich klapków. Ale nie niszczy ich, tylko się ociera i zasypia fetyszystka:) Oby zdrowo się chował.
OdpowiedzUsuńsama słodycz,miło na to popatrzeć, jakie to przyjazne, cudowne stworzonka. Moja Daisy też miała byc podwórkowa, ale jak jesienią się wprowadziła to już została i się w niej zakochalismy
OdpowiedzUsuńMaluszek do schrupania!Pozdrawiam z Ciechocińskiego kurortu!
OdpowiedzUsuńFantastyczne kiciusie :-) Małe jest piękne, hehe zazdroszczę takiej pociechy. Ja czekam na dużego ale przyjaznego kota, więc mam nadzieję, że będzie wesoło. Uściski serdeczne, Agatko:-) ps. byłam dziś na Festiwalu Zup, gdybyś jeszcze mogła wpaść do Warszawy w tym tygodniu, to bardzo polecam to miejsce. Spróbowałam kilku zup, pycha :-)))
OdpowiedzUsuńMoje potwory też kiedyś były takimi słodziakami, potem niestety im się pogorszyło charakterologicznie. ;-) Tfu, tfu, tfu, niech się zdrowo chowa!:-)
OdpowiedzUsuńNasz też lubił spać na suszarce:)a najbardziej jak wystawiałam na niej pościel do wywietrzenia:)bo wtedy było mięciutko i przytulnie:))
OdpowiedzUsuńMaluszek jest uroczy :)
OdpowiedzUsuńMaluszek jest uroczy :)
OdpowiedzUsuńJest przeuroczy ! A filmiki są super :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło !
A mnie tak smutno się zrobiło ,gdy czytałam ten post...Też miałam niedawno kotka małego,pilnowalismy go w domu,był przesłodki.Ale ,niestety, nie upilnowalismy...wyszedł sobie na podwórko i zniknął.Pewnie zabłądził i nie może wrócić.Tak nam go szkoda ,chociaż zapowiadał się na łobuziaka.
OdpowiedzUsuńŚliczny kociak-wszystko co małe jest urocze.Do nas do pracy przybłąkał się kociak trochę po przejściach bo jakoś głowę trzyma krzywo ale skradł serce wszystkich i jeśli będzie chciał zostać to czeka ją/go sterylizacja by nie powiekszać bezdomności nawet jakby miał sobie pójść.
OdpowiedzUsuńJa wciąż dojrzewam do posiadania kotka w domu :-)
OdpowiedzUsuńMaluszek jest prześliczny.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Wygląda prawie jak moja Pusia. Brakuje mu tylko takiego jakby maźnięcia na mordce. Zresztą, sama zobacz -> http://na-sciezkach-codziennosci.blogspot.com/2015/02/a-gdyby-tak-byc-kotem-sylwii-sekret.html, albo http://na-sciezkach-codziennosci.blogspot.com/2017/04/wez-i-czytaj-czy-i-ty-masz-czas-na.html. Całuski
OdpowiedzUsuńS
OdpowiedzUsuńMiałam kiedyś kotki, teraz nie mam, bo warunki nie pozwalają, ale taki zwierzaczek w domu to sama radość. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie:-)
UsuńSłodziak :*
OdpowiedzUsuń