Obserwatorzy

niedziela, 14 maja 2017

Pierwsza połowa maja

Weekend jest piękny i mam nadzieję, że jest preludium do pięknej już wiosny i lata. Patrząc na otaczające mnie życie w przyrodzie to tylko my mamy jakiś zastój przez pogodę. Ptaki uwijają się w tempie ekspresowym latając wręcz nad naszymi głowami i karmiąc swoje rozkrzyczane pociechy, drzewa nieustająco zazieleniają się, niższa partia roślinna rozrasta się, nie koniecznie to co byśmy chcieli, ale rozglądając się wokoło to wszystko najnormalniej żyje, rośnie i ma się dobrze, przynajmniej z pozoru. Dlatego nie zamierzam narzekać na pogodę, ponieważ chyba to tylko nam ona nie pasuje, a jeśli innym też dokucza to bynajmniej (by no means) nie użalają się nad sobą tylko robią to co trzeba bądź co się da.

Tak jak już kiedyś pisałam, każdy nasz sezon ogrodniczy jest inny i zawiera jakąś myśl programową do prac sezonowych. Zajmując się corocznymi uprawami i innymi stałymi pracami krążymy wokół tego jednego głównego wątku. Jednym razem był to ,,eksperyment" innym razem ,,powrót do starego" i różne takie. Najprościej było ustalać myśl przewodnią na początku, bo mnóstwo możliwości było przed nami. Byłam pewna, że czym działka bardziej się będzie rozrastać i ,,wypełniać" tym trudniej będzie coś znaleźć, ale to nieprawda. Zawsze coś się znajdzie bo ogród czy działka jest organem żywym, nawet te pergole, ławki ,,starzeją się" z upływem czasu czyli oddziaływań pogodowych i użytkowania. Więc nie mam się co martwić, a raczej po takim odkryciu dopiero mam się czym martwić , że nigdy nie będzie końca.


W każdym razie ten sezon należy do rabat. Tegoroczne opady deszczu pokazały w jakim opłakanym są stanie. Poza tym zamarzyło mi się jakieś uporządkowanie. Nie mam pojęcia co kryje się w mojej duszy za tym słowem, ale na pewno w trakcie moich poczynań się dowiem. Byleby tylko znów nie doszło do wewnętrznego konfliktu ekologa z ogrodnikiem. A tak to jestem otwarta na pomysły mojej głowy. Każdy sezon ogrodowy ściśle powiązany był z czynnościami w samym domu  jako nierozerwalną częścią naszego, codziennego życia - dom i ogród/działka. Kiedy był ,,eksperyment", to eksperymentowałam z roślinami w ogrodzie ale i z przepisami w kuchni, tudzież różnymi nowatorskimi pomysłami w domu itd. Więc tegoroczna myśl ,,rabata" na chwilę zbiła mnie z pantałyku (That made me trouble). No bo jak połączyć ją z takim ogrodowym hasłem? Problem sam się rozwiązał, kiedy niepewnie i delikatnie nasunął się w myślach  taras a zaraz za nim wszystkie moje rośliny doniczkowe. Nagromadziło się tego tak dużo, że nie wiem czy starczy czasu na to wszystko. Ale mam już tegoroczny plan prac dostosowany do różnej pogody i to jest najważniejsze.


Pielę, kosiarki jeszcze nie uruchomiliśmy, ale za to sporo przesadzamy bo stanowiska kwiatowe bardzo się porozrastały. Dodatkowo zdecydowałam się na pewną koncepcję w poprawie konstrukcji rabat. I tak pieląc sobie tu i tam, zaczęłam podążać za kwitnącymi roślinami w ogrodzie. Tulipany, które w tym roku wypuściły tylko liście wykopuję i mam zamiar przetrzymać je do jesieni. Zastanawiam się czy wykopywać te, które zakwitły. Zauważyłam i ja, że najpiękniej kwitną pierwszej wiosny zaraz po posadzeniu. Przez pogodę i mokradła nie zdążyły zakwitnąć prymulki i bardzo słabo kwitły szafirki. Za to małżonka ujęły za serce hosty, które przetrwały ponad dwa tygodnie pod wodą. Są dużo opóźnione w rozwoju w porównaniu z innymi, których liście są już spore, ale najważniejsze, że dały sobie radę.

Za to tawuła wczesna (Spiraea arguta) - krzew kwitnący na biało, rozrosła się i gdy tylko przekwitnie będę ją dzielić. A kupiłam ją jako nieduży krzew, poczekałam aż się trochę rozrośnie i podzieliłam na mniejsze. Teraz te ,,mniejsze" są  już gotowe na kolejne podzielenie. Chyba jak każdy, bardzo lubię rośliny, które się rozrastają i jest im dobrze.


Kochani miłej niedzieli życzę a przede wszystkim relaksu i odpoczynku, gdziekolwiek jesteście 
oraz bardzo serdecznie witam nowe osoby, które stały się moimi czytelnikami
 w ostatnich kilku tygodniach.
:)


28 komentarzy:

  1. O, ciekawe, że tawułę można dzielić. Myślałam, że rozmnaża się ją przez sadzonkowanie. U mnie po prostu ją przycinam po przekwitnięciu, aby kontrolować jej wzrost. A tulipany zamierzam wykopać, gdy zżółkną im liście. Będzie tego trochę niestety:( No i ponieważ mam różne rodzaje, muszę pomyśleć o kilku pojemnikach, by ich ze sobą nie wymieszać. I najgorsze to to, że czas wykopywania nadejdzie jakoś w czerwcu, kiedy będę w połogu,...Ehhhh, może znajdzie się chętna duszyczka do pomocy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj gdybym mieszkała bliżej.................

      Usuń
    2. Też tak pomyślałam, pomogłoby się koleżance :D
      Tawuły dzieli się łopatą, przecinając na pół, lub na mniejszą część aby jak najmniej uszkodzić gałęzi krzewu. Jeśli chcemy z dużej zrobić jak najwięcej sadzonek to wykopujemy całą bryłę z ziemią, kładziemy na boku i dzielimy łopatą jak wyżej. Tawuły potrafią odchorować ten zabieg z pozoru więdnąc lub zatrzymując przyrost na jeden sezon ( ale to ingerencja w system korzeniowy) dlatego nie warto zbyt mocno rozdzielać, ale ogólnie wszystkie mi znane odmiany odzyskiwały formę. Rozdzielam wiosną lub latem, na pewno nie jesienią aby zdążyły wzmocnić się przed zimą. Zawsze podrzucam u góry nawozem aby wzmocnić.

      Usuń
  2. W końcu i na moim biegunie zimna nastała wiosna. wczoraj siałam,kopałam ,sadziłam. kocham prace działkowe, uspokajają i wyciszają,chociaz kości potem bolą. pozdrawiamy wiosennie i ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie w tym roku jakoś praca w ogrodzie wcale nie wycisza. Gdzie nie spojrzę to to jestem do tyłu :/

      Usuń
  3. Ha, ha, ciekawa jestem co odkryjesz w swojej duszy za słowem uporządkowanie! :)) Muszę poszukać w mojej... ;)
    Tulipki trzeba po prostu wykopywać co dwa, trzy lata. Ja w tym roku też muszę je wyciągnąć z ziemi.

    OdpowiedzUsuń
  4. A mój chwast rośnie i wyrywa się z kilogramami mokrej ziemi!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam zaprzestać pielenia bo było za morko :)

      Usuń
  5. Kochasz swój ogród i pięknie o nim piszesz. Jestem pod wrażeniem!

    Również serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham przyrodę gdziekolwiek ona jest :D

      Usuń
  6. Twój ogród już taki piękny i bujny, tylko pozazdrościć :))
    Ja narazie na balkonie mam bratki i iglaczka :)
    Pozdrawiam ciepło i niedzielnie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że coś rośnie i cieszy :)

      Usuń
  7. Konflikt ekologa z ogrodnikiem. To dopiero!
    Ładnie tam u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej, co chcę pozmieniać w ogrodzie to włącza się ochrona środowiska z całym eko na czele. Jeden z pierwszych postów był właśnie o dwóch tytanach :)

      Usuń
  8. Ach z tymi eksperymentami, planami, u nas coś ostatnio walke z czasem tocze i jak mi ślina na jezyk sory mysl na glowe wejdzie tak od razu dzialam. Wcześniej zima planowalam a i tak diabli wzieli inaczej zasiane posiane, przesadzone. Wazne ze sie podoba, żyje:-) takie zycie ale fajnie jest stawiam na to co teraz i tu teraz. Oby ta wiosna, pogoda juz taka zostala na dlugo, tęsknilismy za nia i mamy prawo sie nia nacieszyc. Niedziela to za mało:-)i czasu wspólnego. wieczoru milego kochana życzę :-) pa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację czasu mało, szczególnie po tych deszczach. Chciałam zupełnie co innego robić niż robię ale zima okropne spustoszenie poczyniła w ogrodzie i muszę robić co innego. Okropnie dostało się różom i to tym starym, półdzikim, niby mocniejszym :/ Aż żal patrzeć...

      Usuń
  9. Ależ u Ciebie Agatko kolorowo w ogródku... Nie mogę wręcz oderwać oczu od tych pięknych kwiatów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolorowo? U dziewczyn w ogrodach jest kolorowo u mnie jak zawsze zielono :D Ale miło mi słyszeć :))))))

      Usuń
  10. Ja też nie wiedziałam, że tawułkę się dzieli. Moje byliny są tak marne i przerzedzone przez nornice. Jest tyle pustych miejsc, które trzeba wypełnić, a chwastów co niemiara. Trudno jakoś w tym roku. Pozdrawiam:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie wiedziałam, że nornice interesują się tawułami :/

      Usuń
  11. Na zdjęciu z tawułą widać sporo wody w jej otoczeniu. Nie myślałaś o stawie naturalistycznym ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież mam staw :) Nawet ostatnio pisałam o gościach http://agatekmix.blogspot.com/2017/05/wiosenni-goscie-naszego-stawu.html
      stawów, stawików i rowów mam sporo :D Dlatego, kiedy piszę mokradła to są to mokradła a nie kałuża na podjeździe :D

      Usuń
  12. Płakać mi się chciało, jak mróz poplamił magnolie brzydkim brązem właśnie wtedy, kiedy tak pięknie kwitły a i różom, powojnikom się dostało, ale co tam wreszcie przyszła wiosna i jak słonko wychodzi wokół pięknie i pachnąco.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja tez planuje posadzenie tawuły na naszej nowej działeczce ,widziałam takie piękne z białymi kiściami kwiatów i się zakochałam

    OdpowiedzUsuń
  14. Hosty, kocham je. Szkoda, ze u mnie nie urosna, za duzo slonca. Tej bialej tawulki-zadroszcze.
    U nas padal grad kilka dni temu, niezle mi podziurawil roze. Zawsze mi szkoda roslin, popalonych sloncem, czy zlamanych przez wiatr, deszcz. Tak dzielnie daja sobie rade, a potem jedna chwila i...:(

    OdpowiedzUsuń
  15. W końcu zawitała prawdziwa
    wiosna,szkoda, że tulipany zaczynają
    przekwitać. Hosty bardzo lubię bo to mało wymagające byliny,a pięknie dekoracją ogród. :)

    OdpowiedzUsuń