Obserwatorzy

niedziela, 11 sierpnia 2019

Wieści z kurnika / The hens' friendship

Miłośnicy moich kur na pewno z niecierpliwością czekają na wieści o nich. Dlatego cieszę się, że mogę przynieść dobre wiadomości. Stado zespoliło się i zaakceptowało nową młodzież. Trochę to trwało ale mam wrażenie, że bardzo pomógł w tym całym przedsięwzięciu Kacper, który użyczył swoich czterech ścian a one czuły się z nim bezpiecznie. 

Is friendship between chickens possible? Yes. My two young chickens became friends. Now they go everywhere together. I want to inform you that the purchased hens have adapted and integrated with the rest of the herd. The prevailing agreement in the henhouse makes us very happy.



Obecnie całe stado chodzi razem i śpi w jednej części kurnika. Podziobania przez starsze kury (pecking each other) są już tylko klasycznymi zachowaniami, jakie zachodzą w kurzej hierarchii i w sposobie wzajemnych relacji społecznych. Można przyjąć, że panuje zgoda.

Cieszę się, że udało nam się uszczelnić wybieg i żadna z kur nie wychodzi, dzięki czemu nie uczą się tego nowe. 
Tyle już napisałam o nich i wydawać by się mogło, że nic nowego nie da się zaobserwować a jednak! Jest to tylko dowód na to, że wszystko co zrobimy ma na coś wpływ. Tym razem wprowadzenie młodych kur do starego stada zaowocowało relacjami społecznymi, o które nawet ich nie podejrzewałam. Mam możliwość zobaczyć jak rozwija się kurza przyjaźń. Obie kury pochodzą z innej fermy i poznały się dopiero tutaj. Ich przyjaźń jest bardzo podobna do naszej ludzkiej, kiedy to dwie psiapsiółki  od serca (friends from the heart) są wszędzie razem. Wystarczy dojrzeć jedną aby odnaleźć obie. Szkoda, że jako gatunek ludzki tak mało przywiązujemy uwagi do zwierząt z naszego najbliższego otoczenia, skupiając się tylko na korzyściach jakie możemy z nich czerpać. My cieszymy się, że udało się ,,odmładzanie stada". Mam nadzieję, że już nic nie zakłóci im spokojnego życia. 


Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i dziękuję, 
że zaglądacie i piszecie
:)

Bardzo mi miło, że poprzedni post o daliach sprawił, że kilka osób zaciekawiło się nimi a nawet niektóre osoby postanowiły pomyśleć o zaproszeniu ich do swojego ogrodu lub na balkon. Bardzo się cieszę i dziękuję Wam, że o tym mi napisałyście, to jest dla mnie bardzo krzepiące i nadające sens prowadzenia bloga. Dziękuję.



19 komentarzy:

  1. Jestem i ja staram się komentować symptomatycznie Twoje posty.
    Proszę nie doszukuj się podtekstów na moim blogu, typu "polowanie na czarownice". Co prawda pochodzę z Kielecczyzny, ale to tylko tyle...
    Twoja gromadka kurek przypomina mi czas, kiedy mieszkałam z Rodzicami na wsi.
    Mama lubiła wszelkie stworzenia domowe, bo twierdziła, że na wiejskim podwórku ma być gwarno.
    Pozdrawiam znad porannej kawki i życzę miłej niedzieli:)


    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam się na kurach, ale lubię je. To bardzo ciekawe co opisujesz. Cieszę się, że młode się ładnie zaaklimatyzowały. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja się zastanawiam czy Kacperek nie zapisał się do kur. W końcu jak mieszka z nimi to dlaczego by nie? Jajków co prawda nie znosi ale sobie może z kurami pogdakać a one mogą pomeczeć. co do ludzi ich stosunku do zwierząt zwanych użytkowymi to wiesz co myślę na ten temat. Nie napiszę więcej bo znów ze mła się złe uleje. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przez parę lat, Kiedy byłam nastolatką, moi rodzice mieli fermę kurzą. 200 białych leghornów kłębiło się na wielkim podwórzu. Wieczorem pomagałam mamie zbierać i prześwietlać jajka, sortując je do wylęgarni. Kiedy mama przywoziła nową partię kurcząt, godzinami ( w smrodzie i żarze od lamp) pilnowałyśmy, by się nie zbijały w kupy i nie dusiły się w nich.W końcu (po 3 latach hodowli) wszystkie nowe, miesięczne kurczaki powalił pomór (koszami wynosiłyśmy padnięte kurczaki do ogrodu i zakopywały) i tak się ten kurzy biznes skończył. Najpierw znienawidziłam jajka, potem kurze mięso i same kury. Jeszce do dzisiaj mam kurowstręt.
    Jednak Twoje kury są bardzo ładne i niech się chowają w zdrowiu

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, że nowe nabytki się zaaklimatyzowały, a najlepsze zdjęcie - kurze przyjaciółki plotkujące po swojemu. Pozdrawiam serdecznie.:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja kiedyś mieszkalam na wsi i moi rodzice chodowali kury

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałem pojęcia, że się zaprzyjaźnili.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie jest czytać opowieści z Twojego kurnika. Cieszę się, że kurki mają się dobrze, a nudów przy nich nigdy nie ma, zawsze można coś zaobserwować nowego, coś fajnego się dowiedzieć... a do zdjęć pozują jak top modele! :D Pozdrawiam niedzielnie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znalam wcale psychiki kur, ładnie nam ją przedstawilas w swoich wpisach o kurach. Osobiście je dogadasz?

    OdpowiedzUsuń
  10. Agatko nie mamy pojęcia co się dzieje z blogiem naszym i dlaczego miałaś problemy z dotarciem. Mamy nadzieję, że to było chwilowe jakieś zawirowanie i teraz już będzie tylko dobrze.

    Śliczne masz kurki. My akurat jesteśmy w trakcie wymian 3-letnich na młodziutkie :)
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzięki za kolejny odcinek z wiejskiej sielanki.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię obserwować stado kurek . Fajnie , że młode zaprzyjaźniają się ze stadkiem. Miłego dnia ☺🍎🍒

    OdpowiedzUsuń
  13. Agatko, bardzo lubię Twoje kurze opowieści i cieszę się że kurki się dotarły i nawet nawiązały przyjaźnie !
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Wesoła kurza ferajna, jak czytam. Niech Wam się młodzież zdrowo chowa. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne są Twoje kurki. Cieszę się, że zaadoptowały się w nowym domku. Wspaniałe obserwacje poczyniłaś, to prawda, że wielu ludzi chce czerpać, jak najwięcej korzyści z hodowli zwierząt.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. No pewnie, że trzeba dbać o stworzenia w gospodarstwie. U Ciebie są takie szczęśliwe, aż miło :-) Uściski :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Super to zdjęcie psiapsiół!

    OdpowiedzUsuń
  18. Co za piękna kurza rodzina! My mamy kogutka i kilka kurek, kogutek jurny straaaasznie, jedna kurka już siedzi od ponad miesiąca na kilku jajkach, ale niestety jeszcze nic się nie wykluło:( A tak na to liczę, by pokazać synkom małe kurki

    OdpowiedzUsuń
  19. Lubię bardzo te twoje "zwierzęce" opowieści.

    OdpowiedzUsuń