Obserwatorzy

środa, 7 listopada 2018

Czas liści

Dopiero co w temacie Nasze jesienne drzewa  na słuszny komentarz o potrzebie sporego grabienia przez ilość posiadanych przez nas drzew, odpisałam, że ,,nie mam klasycznych trawników więc nie ma potrzeby abym grabiła. Tyle co na wiosnę [...]". Ale to też nie jest tak do końca, że nie grabię teraz jesienią. Grabię, a jakże! Ale nie wszędzie i nie wszystko. Z racji miłości do drzew... takiej prawdziwej miłości do drzew, kocham je o każdej porze roku. Nie tylko wiosną, kiedy otwierają pąki, nie tylko latem, kiedy są słonecznym parasolem, ale i jesienią, kiedy zrzucają liście bo to ich naturalna kolej rzeczy. 

Ale nie tylko dlatego ,,łaskawym okiem" spoglądam na te wszechobecne na mojej działce grube dywany z liści. Jako człowiek z syndromem Szkota (bardzo oszczędny, nie mylić ze skąpstwem) uwielbiam wszystko to, co może mi się przydać, pozyskując za darmo. A jak jeszcze to coś bardzo przydatnego ,,spada z nieba" w tym przypadku z drzew, to trudno się nie cieszyć.  Liście są fenomenalnym produktem w procesie rozkładu i ulepszaniu gleby. Pisałam już o tym nieraz. Zgrabiam liście na rabaty aby użyźniły mi glebę gliniastą, osłaniam nimi róże i inne delikatne rośliny oraz przetwarzam je na ziemię próchniczą. A tam skąd nie potrzebuję już brać to sobie leży i się rozkłada. 

I tym sposobem jest dobry moment aby przedstawić, jeśli tego nie miałam okazji zrobić mojego, nowego przyjaciela ogrodowego, którym jest ten piękny, plastikowy kosz. Jego zaletą jest lekkość i ten ażurek, dzięki czemu niepotrzebna ziemia się wysypuje. Stosuję go głównie na zielonkę dla zwierzaków i obecnie do liści.
U mnie nie ma typowych ścieżek, są jako zielone przestrzenie rozdzielające rabaty, a że rabat jest u nas bardzo dużo i są sporych rozmiarów, czasami ciągną się i ciągną z racji podłużnej działki więc trudno czasami rozróżnić gdzie ta rabata usypana liśćmi się zaczyna a gdzie kończy. I też nie jestem pewna czy widać na zdjęciach te obsypane liśćmi na przykład róże. Czy to ważne? Tak. Bo to świadczy o tym, że na razie udało nam się zapanować nad kurami i już tak nie wychodzą ze swojego wybiegu. To mnie ogromnie cieszy, bo co sobie usypałam jakiś kopczyk z liści tam zaraz pędziły kury i rozwalały wszystko.
                        


Widać po częstotliwości postów, że skończyło się musowe siedzenie w domu i wróciłam do pracy zawodowej. 

Cieszę się, że podobały Wam się moje plecionki. I przypominam o karmnikowej zabawie, pokazujemy na swoich blogach karmniki aby podzielić się swoją miłością do ptaków. 
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i życzę zdrowia bo ta pogoda jakaś taka bardzo zmienna, raz ciepło, jak wczoraj a dziś widzę, że wietrznie i chłodno.



:)






30 komentarzy:

  1. U mnie też jeszcze mało pracy z grabieniem, bo drzewa małe. Do tego mam pomocnika :) Najpierw czekam, aż wiatr usypie kopce wzdłuż murków, a potem przenoszę to dopiero na rabaty, przesypując ziemią :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa informacja Agatko - nie wiedziałam, że liśćmi można użyźnić gliniastą ziemię. Pozdrawiam serdecznie.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj!
    Ja mam niewielki ogródeczek pod blokiem.
    Kiedy byłam mniej schorowana uwielbiam ciągle pielić, wyrywać chwasty, uschnięte czy przekwitłe rośliny. Tak też było przez zimą. Mąż zawsze się ze mnie śmiał, ze niczemu nie pozwolę się nawet rozsiać:)
    Teraz ogródkiem zajmuje się mąż, ja jestem tylko przypatrującym się "kierownikiem".
    Wczoraj tak było. Mąż zostawia trochę liści na nawóz, a ścięte astry krzaczaste na obłożenie razem z ziemią- róż i juk.
    Pozdrawiam ze słoneczkiem w roli głównej, u nas od rana grzeje:)


    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny masz ogród. My też grabimy mimo że alejek nie mamy. W końcu trzeba zadbać o ogród aby było ładnie. :)
    Ścieliśmy w tym roku potężnego orzecha - oj latek miał nie mało, ale już zagrażał życiu nie tylko nam, ale kurom i pieskom oraz rozrósł się nad cały teren gospodarczy - za nadto. Będzie mniej sprzątania w przyszłym roku w tym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dwa dni temu przekonywałam moją Mamą, że nie ma grabić... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że grabić można... dla niektórych to doskonały relaks. Tylko znajdujemy im miejsce na działce, jako różności. U nas ostatnio kosiarką zebrane stanowiły powód szczęśliwości kur-niosek :D. Jak one w tych liściach grzebały szczęśliwie.

      Usuń
    2. O tak! My też wrzucamy liście na wybieg kurzy i zachowują się podobnie. Szczególnie wczesną wiosną kiedy jeszcze nie ma zielonki, ziemia jest zmarznięta i nie ma w czym grzebać prócz słomy.

      Usuń
  6. Ja też zostawiam liście na rabatach. :) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. U Ciebie jest jeszcze zielono. U mnie w ogrodzie już wszystkie liście znajdują się na kompostowniku. Ogród jest przygotowany do snu zimowego. Pierwszy raz nie wycięłam astrów jesiennych aby ptaki z nich wyzbierały nasionka. W warzywniku wschodzi żyto wysiane na poplon. Eryk ma jeszcze w warzywniku do przycięcia jedną z dwóch ścian z tuji wysoką na 2,5 m. Te ścisłe zielone ściany są bardzo praktyczne ponieważ osłaniają warzywa od wiatrów, mrozu.
    Mały Lasek żyje swoim życiem. Tam nie grabimy liści.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas też karmniczki, różnorakie... I liści mnóstwo... Też zostawiamy, wiosną ich nie ma a trawa taka soczystA, tylko od sumakow grabimy bo badyle są z liscmi i gdzieś tam w kąt ogrodu polozymy... I sulertak jest, nie ma co dyskutować z natirą:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. o moim podejściu do liści nie napiszę, bo w okolicy traktowali mnie za dziwadło, gdy nie pozwalałm nic z działki wywozić...... to co na nią przybywa powinno być zagospodarowne, czy to deszcz, czy liście, czy kompost.....
    Karmnik, dopiero muszę pomyśleć
    :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ostatnio spotkałam opis na jakimś blogu, ze ptaki juz teraz znajdują przyszłe stołówki zimowe. czy to u Ciebie?

      Usuń
    2. Tak, u mnie :) Mowa była o sikorkach :)

      Usuń
  10. Och, u nas na trawnikach też są kupki zagrabionych liści

    OdpowiedzUsuń
  11. u mnie teraz mało liści ale rabatka z ziołami juz przykryta...:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mój M grabi, a ja też wolę zasypany liśćmi świat, tym bardziej, że tyle w nich dobra. Chyba więc i we mnie trochę szkockiej krwi płynie.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Liście są potrzebne dla trzymania ciepła
    Ale ile uroku w ich kolorach

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj, nagrabiłam się ja liści, że hej i napaliłam kopy :-). A wszystko przez ogromnego orzecha, którego mam na działce.

    OdpowiedzUsuń
  15. Też kocham drzewa o każdej porze roku. Ostatnio zaopatrzyłam się w książkę "Sekretne życie drzew" Petera Wohlleben :) Ja również nie z każdego miejsca wygrabiam liście zostawiam np. pod grabami i w naturalnej, zagajonej części ogrodu. W tym roku tak cudnie szeleszczą :) Serdeczności posyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. U nas w ogrodzie liście sobie leżą i nie mam zamiaru ich grabić. Dopiero wiosną grabie idą w ruch, ale wtedy liżcie są już "zagospodarowane"- przegniłe użyźniają ziemię. Takie koszyki są bardzo wygodne. Mam zielony i często go używam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Twój ogród zawsze mnie zachwyca. Tyle masz drzew. Też bym tak chciała. U nas jest niewiele, a liści sporo. Podobnie jak Ty nie grabię wszędzie. Usuwam je tylko z niby trawników. Pozostałe leżą pod drzewami chroniąc rosnące pod nimi rośliny przed zimnem(jeżeli takowe nastąpi). Te, które są zdrowe wędrują na kompost i też tak Jak Ty uważam, że to , co jest na ogrodzie powinno tam pozostać już w innej postaci. Chore ładuję do worków, by nie przenosiły chorób. Koszyk masz wspaniały i ja muszę sobie taki sprawić do wynoszenia liści. Pozdrawiam:):):)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wprawdzie mój ogród nieduży, ale liści też w nim sporo, z drzew owocowych :D Uwielbiam, gdy tak ścielą się złociste na zielonej trawie :)))
    Twój ogród zachwyca o każdej porze :D
    Ściskam Agatko <3

    OdpowiedzUsuń
  19. U mnue liści niewiele,nie wszystkie grabię,ponieważ oslsniają rabaty przed mrozami.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Pogoda zmienna, ale w sumie nadal bardzo ciepło jak na listopad.
    Ja robie z liśćmi podobnie jak Ty - albo zwoże je do kompostownika, albo usypuję z nich otuliny, tam gdzie takie coś sie przyda. Wiele lisci zostawiam po prostu tam, gdzie są, bo podobaja mi sie takie upstrzone kolorowymi kropeczkami trawniki.
    Pozdrawiam Cie serdecznie!:-))

    OdpowiedzUsuń
  21. Rozbawił mnie ten syndrom szkota :)) ja też chyba taki mam :)) choć liściom akurat pozwalam leżeć gdzie chcą lub palimy je w ognisku przy okazji pieczenia kiełbasek :)
    Miłego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten listopad jest przepiękny, słońce, dość ciepło przez dzień, no jedynie może te mgły... ale one też mają swój urok. Też daję liście pod rabatki żeby je nieco użyźnić na przyszły sezon. Pozdrawiam cieplutko! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Aż trudno uwierzyć, że to już listopad. Pogoda w tym roku nas rozpieszcza, a przynajmniej tak ciepłolubne osoby jak ja. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Taki listopad może trwać i trwać :)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja grabię liście bo mam same drzewka owocowe a one nie zawsze są zdrowe,tak samo winogron-niestety często dopada go szara pleśn wiec liści się pozbywam.ale znalazłam pryzmę trawy takiej z kilku lat(koszą boisko i wywożą to za płot)jest świetnie przerobiona,sporo dżdżownic a i pędraki rohatyńca też znalazłam:)i taki "obornik" w pewnej części został rozrzucony po ogrodzie i rabatach:).pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń