Obserwatorzy

wtorek, 19 maja 2015

Sąsiedzki niepokój

poniedziałek, 18 maja 2015 r. 


Dziś z wieczora, siedząc przy lapku (laptop), przy swoim oknie balkonowym, dojrzałam pana Szpakowińskiego, który przysiadł na  wspomnianej już olsze rosnącej na wprost okna kuchennego i przyglądał mi się co robię. Przez  miesiąc jakieś dziwne ,,latanie" po terenie uskutecznialiśmy z mężem i tak jak szanowny sąsiad od lat, podczas wysiadywania jaj przez małżonkę, śpiewał jej i być może mnie w ciągu dnia, tak na pewno w tym roku odczuł pewien dyskomfort, bo raz, że mnie jakoś mniej było w ogrodzie przy pieleniu, to w ogóle byłam jakaś zabiegana, zalatana, nieobecna... i w efekcie jeśli nawet śpiewał i mi, to ja tego nie słyszałam...  


W niedzielę mieliśmy Pierwszą Komunię najmłodszego Misia, zaprosiliśmy większość rodziny i... zaczęło się przygotowywanie! Dziś, mając wolny dzień, wyszłam sobie rano popielić, brzydka pogoda uparcie psuła nam plany porządkowe i udało się ogarnąć ,,po łepkach", tak więc korzystając z ogólnego już spokoju, powróciłam a nawet potrzebowałam, zaszyć się na działce. Pan Szpakowiński zauważył na pewno mnóstwo ludzi, aut... i dziś właśnie pewnie postanowił zajrzeć do mnie czy to dziwactwo skończyło się, czy trwać będzie jeszcze? A może od tygodni zagląda do mnie z wieczora tylko, że ja nie zauważyłam tego? Jest to czas karmienia piskląt, więc pewnie dopiero teraz miał chwilę na odpoczynek, bo przez cały dzień to lata w te i we wte. Tak... mają chwilę na odpoczynek, bo w ciągu dnia to przede wszystkim słychać drące się małe dziobki z gniazda a drą się!Niemiłosiernie... Czasami to nadziwić się nie mogę, że mają tyle siły w płucach, a teraz... teraz jest zaskakująca  cisza... srajtki (chicks)  poszły spać. Wytchnienie dla wszystkich, mojego ucha a przede wszystkim dla państwa Szpakowińskich.
W końcu mamy 20.25 (8:25p.m.) a zaczynają się drzeć już przed piątą  rano (5 a.m.), więc chyba się już zmęczyły. Jest akurat po zachodzie słońca i słucham ptasiego koncertu. W tle zaczyna mu wtórować chórek ze stawu, ale głosy delikatne, pojedyncze więc  nie będzie padać. Jak zanosi się na deszcz, to koncertują głośno jakby przekrzykiwały się nawzajem. Wtedy nawet nasze osoby nad stawem im nie przeszkadzają a kiedy rozmawiamy, próbują nas zagłuszać. Dzisiaj również spotkałam niespodziewanie ,,naszego,, dzięcioła.
A naszego, bo przylatywał do nas zimą, do słoniki. Niby zna się te ptaki z obrazków ale jak się zobaczy na żywo to one jakoś tak inaczej wyglądają. Więc chwilę się zastanawialiśmy z mężem, nim zdaliśmy sobie sprawę, że to młody dzięcioł. Tłuk dziobem słoninę, że myślałam, że mi okno wybije w którymś momencie jak nie trafi. Przylatywał podczas najzimniejszych dni i potem zniknął... Uwielbialiśmy go obserwować, bo najpierw siadał na olsze i badał teren, potem leciał do słoniki, my zamieraliśmy i nawet piszczący czajnik musiał poczekać... zamieraliśmy dla świata. Napawając oczy jego widokiem. Odlatywał a my powracaliśmy do świata żywych. Martwiliśmy się, że może go koty upolowały? Ale więcej już nie przyszły takie mroźne dni więc pocieszaliśmy się, że może jednak siedzi w swoim lesie i nie odczuwa potrzeby stołowania się u nas. I dziś dojrzałam go na wierzbie, potem jak spłoszony odfrunął na kolejne drzewo naszej działki i twardo w nie walił dziobem. Przeżył! 
Zrobiło się chłodno... niby maj ale czuje się zimne powietrze. Ktoś cudnie treluje... ależ pięknie... Kukułka o tej porze? Ale wyraźnie słyszę jej kukanie dobiegające z oddali. Ochłodziło się to i świerszcze słychać. Nawet gwizd pociągu z oddali wdzięcznie wkomponował się w wieczorne dźwięki działki i jej terenu.


Dziś już jest wtorek i od samego świtu piękna, słoneczna pogoda z lekkim wiaterkiem kołyszącym czubki drzew a może to moja olcha macha do mnie na dzień dobry? I znów słychać maluchy a szpaki kursują... aby nakarmić rozwrzeszczane dziobki. Często słyszałam, że ktoś chciał być ptakiem aby ,,latać po niebie i żyć beztrosko" Oj zdziwiła by się ta osoba, oj zdziwiła by się...

23 komentarze:

  1. Miłego i słonecznego dnia życzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie też kręci się masa ptactwa i przeróżnej zwierzyny. W ubiegłym roku przychodziły dwie wiewiórki, gdy nagle jedna zginęła było nam bardzo przykro. Miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ptaki nie lubią sąsiedztwa wiewiórek bo te kradną jaja ptakom :) Osobiście uwielbiam oba gatunki :) Miłego dnia :D

      Usuń
  3. u mnie obie budki zajęte przez szpaki, jeszcze w dziupli w jabłonce są sikorki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fascynujące jest takie bycie blisko przyrody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ktoś lubi to na pewno tak :))) Znam ludzi, których bliskość z naturą przyprawia o ból głowy :)

      Usuń
  5. Pięknie jest tak móc obcować z przyrodą, mieć ją na wyciągnięcie ręki, zwłaszcza z samego rana :)
    Ślę pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również serdecznie pozdrawiam :))))

      Usuń
  6. Witaj :) U mnie także kręci się trochę ptasiego towarzystwa:) Martwi mnie tylko brak wiewiórki, która przez ostatnie lata była częstym gościem , w tym roku przepadła bez wieści, szkoda :)
    Piękne niebo u Ciebie i widzę z poprzednich postów, że kózki rosną:) Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny i również przesyłam moc uścisków :))

      Usuń
  7. U mnie ostatnio znów jak co roku hałasują sroki. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo! Sroki lubiłam w mieście tu mi wykradają jaja kurze :[

      Usuń
  8. Musisz mieszkać w przepięknych regionach, co też widać na zdjęciach.
    U mnie śpiew ptaków w ogrodzie przeplata się z odgłosami autostrady, którą niedawno wybudowano (nad czym bardzo ubolewam). Dlatego cieszę się z każdego ptasiego odgłosu, z każdego ptasiego domku na drzewie. Staram się, żeby ptaki u mnie pozostały i czuły się w ogrodzie dobrze...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio w natłoku prac, zaczynam dopatrywać się w autostradach pozytywnych rzeczy, chociażby szybszej komunikacji, jazda autem ileś tam godzin mnie strasznie męczy... Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Jaki wzruszający opis... życia. Tak po prostu. :)
    Agatku, pamiętam o Tobie - mąż wrócił, ale było tyle różnych spraw, że dosłownie nie było czasu kiedy się zapytać, bo za niedługo znów wyjeżdża. Ale wypytam się o to grzebanie w htmlu i napiszę!
    Pozdrowienia ciepłe

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaki wzruszający opis... życia. Tak po prostu. :)
    Agatku, pamiętam o Tobie - mąż wrócił, ale było tyle różnych spraw, że dosłownie nie było czasu kiedy się zapytać, bo za niedługo znów wyjeżdża. Ale wypytam się o to grzebanie w htmlu i napiszę!
    Pozdrowienia ciepłe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jakoś tak... opisy nie są moją mocną stroną ale widzę, że jakoś tak na blogu wychodzą... Ściskam mocno :D

      Usuń
  11. Jednym słowem- dysonanse i harmonie ;). No dobra, dwoma słowami ;))

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie też dużo pięknych ptaków, których nazw nawet nie znam. Nie mam takich dobrych szkieł, żeby zrobić im zdjęcie z bliska, ale sama ich obecność i śpiew od rana jest niesamowicie krzepiąca i wprawiająca w dobry nastrój.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też martwię się o skrzydlatych przyjaciół ! Mam powody do zmartwień bo koty sąsiadów zadomowiły się w moim ogrodzie....i niestety znajduję resztki fruwających piórek !!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń