W kwietniu urzekają mnie płynące obłoki na niebie, te masy waty w przeróżnych kształtach. Patrząc na nie mam wrażenie, że gdybym tylko mogła się wzbić do góry i polecieć do nich to mogłabym biegać po nich i skakać... jak widywałam to w różnych bajkach. W kwietniu urzeka mnie każde brzęczenie owada, który przysiądzie na kwiatku albo chociaż przeleci koło mnie. Na ten czas, dźwięk ten staje się dla mych uszu ciut milszy od ptasiego śpiewu i ćwierkania, może dlatego, że jest czymś ,,nowym", zapomnianym przez zimę, a na przedwiośniu już wyczekiwanym? W kwietniu urzekają mnie pierwsze, ciepłe promienie słońca i ten cudny początek dnia, przepełniony złocieniami i błękitem. Ale najbardziej urzeka mnie działkowa ,,panna młoda" jak lubię ją nazywać. To moja mirabelka. Od kilku lat cieszy nas obfitością kwiecia i wśród szarości śpiących jeszcze drzew i zieleni z wolna budzącej się, wygląda zjawiskowo.
- Biały migdałek o takich dziwnie owocowych kwiatach? - Debatowaliśmy nad nim. Co przeżyła słuchając tego to tylko ta biedna krzewina wie i być może to był też powód, dla którego nie kwapiła się kwitnieniem tylko czarowała nas przyrostem i listkami o soczystej barwie. Raz dwa stała się krzewem zacieniającym rabatę i tym sposobem była ,,pożyteczna". Nigdy nie widziałam kwitnącej mirabelki. Któregoś razu przywiozłam sobie ze wsi krzaki mirabelki i kiedy te pojedynczo zakwitły zaczęłam się przyglądać obu krzewom. Drzewa nas rozumieją! Kiedy jasnym okazało się, że to podkład ratował swoje życie i to on wybił z korzeni, że jest to moja ukochana mirabelka... pal sześć migdałka. Zaczęłam przy niej mówić o owocach, wspominać smak kompotów, jej cudowną plenność... to najbliższej wiosny zakwitła tak pięknie, że nam dech zaparło. Już się nie bała. Z każdym rokiem kwitnie coraz piękniej ale owoców daje mało bo jest posadzona w złym miejscu, w za suchym. Przybyły do nas migdałek został zalany i bryłę korzeniową mocno nadgniłą, dlatego posadziliśmy ,,go" na wzniesieniu aby miał suszej... Mirabelka natomiast lubi ciut więcej wilgoci i kiedy owocuje to przesycha i owoce opadają. Czekamy na te drugie krzewy i na razie owoce zbieramy po sąsiedzku. Nasza ,,panna młoda" cieszy nas wiosną a potem daje cień wrażliwszym roślinom, śmiejąc się do nas radośnie.
Pierwsze prymule, jakieś najwcześniejsze, bo reszta to dopiero wychodzi z ziemi. Uwielbiam prymulki bo lubią tę moją glinę i fenomenalnie się przyjmują. Kupuję je w sklepie ogrodniczym, ale tę odmianę ogrodową i potem kiedy już przekwitają wysadzam do gruntu, w cień. Do następnej wiosny przyjmą się i często ciut rozrosną, tworząc nowy kobierzec...
Zapowiada się piękna, słoneczna pogoda i takiej wszystkim odwiedzającym życzę.
Mirabelka to taki cudowny zwiastun cieplejszych dni. Inne drzewa dopiero co ubierają się w zieleń a ona już cudnie wygląda :)
OdpowiedzUsuńU mnie rozkwita magnolia i oczywiście prymule też.. :)
OdpowiedzUsuńMam i prymulki i mirabelkę z tym że młodziutką. Jeszcze mi nie kwitła....
OdpowiedzUsuńJak ładnie. Na pierwszym foto nawet kurka się załapała:) Mirabelki bardzo lubię, ale nie jadłam już kilka lat. Może to zmienię. Zawsze smakowały mi dżemiki mirabelkowe i mirabelkowy kompot. Pychotka:)
OdpowiedzUsuńUściski!:))
Mirabelki , to cudny znak wiosny:) Kiedy rozkwitają wszystko pięknieje:) Masz rację , kompocik z mirabelek, pycha:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło
Pięknie kwitnie ta mirabelka.Moja mirabelka zeszłego roku obficie owocowała.Pozdrawiam..)
OdpowiedzUsuńUwielbiam mirabelki!!!
OdpowiedzUsuńMirabelka to taki cudowny zwiastun cieplejszych dni. Inne drzewa dopiero co ubierają się w zieleń a ona już cudnie wygląda :)
OdpowiedzUsuńI ja przeniosłam się dzięki Tobie do wspomnień z dzieciństwa, ale przeplatanymi krainą baśni. I mnie w kwietniu wszystko dookoła tak cieszy, jestem zawsze bardzo spragniona po długiej zimie tych wszystkich kolorów, błękitnego nieba i promieni słońca. A Mirabelki są wyjątkowe, bielutkie i tak delikatne... Uwielbiam :)
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że mogłam przyczynić się do miłych wspomnień :)
UsuńMirabelki, śliwki z dzieciństwa, smak, zapach, bolące brzuchy z przejedzenia...Dobrze, że kwitną tak szybko :)
OdpowiedzUsuńWiosna! Wiosna! Cudna i radosna:) Pięknie zakwitło Ci drzewko! Uwielbiam mirabelki. Robię na zimę przeciery z owoców i nalewkę:) Przygoda z migdałkiem-mirabelką uczy nas, że przyroda to niesamowita siła! Miałam podobną przygodę z robinią różowo kwitnącą. Krzew o 1,2 cm wysokości,przeobraził się w wielką akację o białych kwiatach:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko.
Ja również lubię mirabelki. Mam dużą już. Rośnie w najgorszym miejscu w ogrodzie, ale trzyma się dzielnie. Samosiejka. Nie wiem skąd przybyła. Kupując ogród już tam rosła.Owoce są przepyszne. Nie są cierpkie. Kompot i dżem jest bardzo smaczny. Moje pierwiosnki też już kwitną. Pozdrawiam:):):)
OdpowiedzUsuńWow the colors of your primroses. Stunning. You garden certainly looks like spring!!!
OdpowiedzUsuńKocham kwietniowe obłoki, są wyjątkowe, takie... na wyciągnięcie ręki!
OdpowiedzUsuńKochana kompot z mirabelek to nic w porównaniu z dżemem , to ci dopiero raj dla podniebienia , fakt potrzeba przy tym dużo pracy i cukru , ale warto, prymule wdzięczne kwiaty długo kwitną i oto chodzi pozdrawiam Dusia
OdpowiedzUsuńPięknie wszystko u Ciebie zakwitło, u mnie też wszystko się powoli rozkręca i cieszy oczy. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńŚlicznie teraz wyglądają drzewa pokryte bielą.pozdrawiam
OdpowiedzUsuńRealmente, parece que é na Primavera que a Natureza ressuscita e enche o céu e a terra de vida em cores e sons!
OdpowiedzUsuńUm grande abraço e bom fim de semana!
VitorNani & Hang Gliding Paradise
Też myślę, że drzewa, kwiaty nas rozumieją! Dobrym słowem przekonalaś je do owocowania! :))
OdpowiedzUsuńCudnie!
Ale mnie zaskoczyliście. Tu gdzie mieszkam mirabelki są ... jeśli w ogóle są to posadzone jako żywopłot odgradzający od czegoś. Owoce leżą na ziemi i nikt się nimi nie interesuje, jakby to nie był owoc jadalny. Do tej chwili uważałam siebie za wymarły gatunek miłośników mirabelek :))))
OdpowiedzUsuńBardzo Wam dziękuję za tak liczny odzew :D
Pamiętam smak mirabelek z dzieciństwa !! Nie wiem jak to się stało że straciłam drzewko mirabelki...najprawdopodobniej podczas licznych remontów, budowy wodociągu....
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Wszystko rodzi się na nowo, uwielbiam ten czas :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam kwitnące mirabelki :) Mnie również kojarzą się z dzieciństwem :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło !