Obserwatorzy

piątek, 2 września 2016

Żyję...

- Puk, puk...
- Kto tam?
- Ta co zaniedbała bloga.. - I tak się właśnie czuję. Bardzo Was wszystkich przepraszam. Wiem... już raz... albo i dwa przepraszałam. Nie jestem wstanie obiecać, że się poprawię, bo jak to zrobię to na amen znów nie zajrzę, to taka złośliwość, przynajmniej mnie się to prawie zawsze zdarza. Wszelkie próby motywacji w tym kierunku, podczas mych lat edukacyjnych zeszły na manowce (It did not go well). Dlatego i tym razem nic nie będę pisać o poprawie. 


Mamy lato, piękne, dojrzałe i dorodne, pachnące. Nadal zachwycam się świtami i kilka razy udało mi się spędzić noc w letniej sypialni i rozkoszować się widokiem rozgwieżdżonego nieba. Lecące samoloty i lecący nietoperz. Nie pamiętam czy na łamach bloga pisałam o moim wielkim rozżaleniu, że nie mogę natknąć się na nietoperza, albo nie umiem go rozpoznać w locie i mimo mieszkania tutaj tyyyyle lat (so many years), nigdy go nie zobaczyłam. Tak więc i takie malutkie pragnienie zostało spełnione i ujrzałam! Widok rzeczywiście zjawiskowy. Od razu go poznałam, mimo, że śmignął mi przed głową a raczej przed oczami w pewnej odległości o zmroku, ale ,,złamany" kształt skrzydeł wyraźnie go wyróżnia z pośród latających ptaków. Fotek nie ma, są zapisane w sercu. A moja miłość do nietoperzy zrodziła się w ZOO warszawskim. Już chyba nie ma ich, ale któregoś roku były, smętny to widok takich zwierząt w uwięzi, ale miałam okazje zobaczyć je z bliska i w tych mordkach się zakochałam. Mogłabym niemalże hodować je w domu, a przynajmniej na strychu.  Te ,,nasze" wolno żyjące to jakieś małe i czarne. Widział je mój mąż, bo przysiadł jeden na balustradzie kiedyś tam. Być może to karlik malutki ale pewności nie mamy.

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i dziękuję za to, że pamiętacie o mnie.


27 komentarzy:

  1. Zapraszam w moje okolice, jest u nas rezerwat nietoperzy. Moja córka w sierpniu była w Pieninach i zrobiła zdjęcie śpiącemu na siatce ogrodzenia nietoperzowi. Cudny pluszaczek : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za informację, może kiedyś? :)

      Usuń
  2. Agatko, wcale nie zaniedbałaś bloga. Każdy wybiera ważniejsze rzeczy, chociaz nie powiem blogowe życie jest bardzo ważne:) Ja jeszcze dłużej byłam nieobecna, bo ponad dwa miesiące. Ale teraz nadrabiam zaległości.
    Kiedys nietoperzyk zimował w naszej ziemnej piwniczce. przychodziły wiejsckie dzieciaczki na jego oglądanie, alez były zachwycone:)My także.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie :)))) To piękne stworzenia.

      Usuń
  3. Oj, to musi być czarodziejski widok :-) Uściski serdeczne:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. No już miałam Cię pogonić do pisania. Koniecznie musisz się poprawić :-). Nietoperki u mnie też latają chociaż w małych ilościach ale mam znajomą , która ma ich całe roje . Są zjawiskowe. Myślę o Tobie za każdym razem gdy patrzę w niebo . Tak mi zostało po pewnym Twoim poście. A patrzę dość często b sobie wymyśliłam ,żeby się rozprostowywać za każdym razem ,gdy słyszę samolot. Wiesz,wmawiam sobie ,że jak popatrzę to będzie to szczęśliwy lot więc sama wiesz , w moich rękach los tych wszystkich ,którzy w powietrzu :-).A muszę dodać ,że nade mną prowadzi jakiś korytarz powietrzny i latają we wszystkie strony. Do tego nieopodal mam poligon , gdzie skaczą spadochroniarze. I właściciel firmy , którą mam po sąsiedzku często robi sobie obloty nad firmą i moim ogródkiem. Wtedy to w ogóle oczu nie odrywam od nieba i sobie o Tobie wspominam bez końca :-).A w szklarni zdarzyło mi się kiedyś zasnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo motywujące to patrzenie w niebo :) Dzięki wielkie za pamięć i jest mi ogromnie miło, że kojarzę Ci się z tak pięknym zjawiskiem :)
      Buziaki i uściski ślę :D

      Usuń
  5. Doskonale Ciebie rozumiem. Zbliża się końcówka lata jest tyle rzeczy do zrobienia nie tylko w ogrodzie, warzywniku, wiele warzyw do przetworzenia a na to wszystko przecież zostaje nam tylko 3, 4 godziny. Miałam to szczęście widzieć nietoperza, było to w Jaskini Łokietka w Parku Ojcowskim. Cudne jest zdjęcie z kosmosami. W tym roku nie zagościły w3 moim ogrodzie mimo, że wysiewałam dwukrotnie.
    Miłego weekendu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie wypoczywam i cieszę się latem, chociaż już trochę z tego lenistwa wychodzę... bo ile można? :))))))
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  6. Nietoperze mieszkają pod moim dachem, małe, ale jak wieczór pogodny to zawsze ich fruwa kilka nad moim dachem i podwórkiem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudownie jak mamy lato i możemy patrzeć jak kwitną kwiaty i Pszczoły i bąki zbierają z kielichów nektar do tworzenia miodu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Żyję w zgodzie z naturą i szanuję każde żyjątko. Ale nietoperze na moją wrażliwość to za dużo. No chyba, ze jest to filmowy Batman :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihi ja mam podobne podejście do owadów- zwanych robalami i pająków w domu :)

      Usuń
  9. Nietoperze najlepiej widać w nocy :) U nas na Starym Mieście latają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mnie się w końcu udało zobaczyć :)))

      Usuń
  10. Agatko też zaniedbuję bloga ale co zrobić jak mam tyle pracy, że z niczym się nie wyrabiam...
    kocham przyrodę i staram się jej nie niszczyć
    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak marzenie to pierwsze zdjęcie! Tylko namalować :-). Ja się nie gniewam, gdy posty ukazują się rzadziej. Nie zawsze ma się ochotę pisać, nie mówiąc już o uciekającym czasie. Wolność w każdym wymiarze to jest to! :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas sporo nietopkow, smigaja wieczorem nad glowami, i zmniejszaja popluacje komarow, bo w tym roku mamy ich zatrzesienie.
    Kosmosy -sliczne;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo chciałbym zobaczyć nietoperza....może kiedyś....! Piękne kosmosiki i feria barw cudowna !!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. No popatrz, a ja w mieście z ujrzeniem nietoperka nie miałam problemu, mieszkają u mnie nietoperki pod dachem. Dżizaasowi piskliwej wmówiłam że te bezszelestne wieczorne loty uskuteczniają takie wieczorne jaskółki. Nie do wiary, ale matołek uwierzył. Słyszałam jak tymi rewelacjami ornitologicznymi częstowała swojego lubego - jego mina bezcenna, he, he.

    OdpowiedzUsuń
  15. Masz ciekawą pasję :) Ja raczej za nimi nie przepadam, ale może gdybym najpierw oswoiła się z nimi w zoo, to może zmięłabym zdanie :))
    Udanej niedzieli :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak jest,że czasem nie ma czasu na bloga bo już ma się przysiąść do pisania ale nagle odrywa nas coś innego:)A nietoperki też czasem widuję:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Latem jest zawsze słabsza motywacja na bloga, ale niedługo nadejdą dłuuuugie wieczory i może wtedy zaszczycisz nas swoją obecnością :) no to czekam...

    OdpowiedzUsuń
  18. Agatko, tak to właśnie jest latem, że nie mamy tyle czasu na życie wirtualne, ile byśmy chcieli. Ale gdy przyjdzie długa jesień i zima, wszystko nadrobimy :)
    Pozdrawiam Cię serdecznie, Agness <3

    OdpowiedzUsuń