Obserwatorzy
poniedziałek, 17 grudnia 2018
Patrząc przez okno...
sobota, 15 grudnia 2018
Chrum chrum
Po prawie dwuletniej żałobie spowodowanej odejściem ostatniej świnki z wieloletniego stada, znów roznosi się po domu tak dawno nieobecne chrumkanie. Mamy nowego członka rodziny. Jest nią dwuletnia świnka morska. Kilka dni temu dokonało się we mnie przebudzenie i z dziwnym uczuciem pustki zdałam sobie sprawę, że nie ma w mojej codzienności tego tak uwielbianego przeze mnie gatunku stworzenia, które jest ze mną od moich młodych lat.
sobota, 8 grudnia 2018
Czas oczekiwania...
Czas oczekiwania... Czasami zastanawiam się czy on przychodzi sam z siebie wywołany porą roku i tą melancholią pogodową, która sama z siebie nastraja do jakiegoś wyciszenia, spowolnienia, wręcz zadumy? Czy rzeczywiście wraz z pierwszymi myślami na temat zbliżających się Świąt coś w nas, każe nam inaczej ,,czuć" otaczającą nas codzienność? A skoro narasta w nas to oczekiwanie to tak naprawdę na co? Na symboliczny dzień Bożych narodzin, na spędzenie czasu z bliskimi, na te wyjątkowe ozdoby świąteczne, na śnieg i uroki zimy, na zabawę sylwestrową czy może na przedwiośnie i wiosnę?
sobota, 1 grudnia 2018
Ostatni miesiąc tego roku
Dzień jak co dzień, można by powiedzieć ale jednak jest inaczej. Nie ma tego letniego wychodzenia na dwór, a jak się wyjdzie to jakoś tak dziwnie wokoło. Szaro i buro. Najładniej wygląda wschodzące słońce, które czy pochmurno czy też nie - Jego koło się świeci rzucając swój blask chociaż przez chwilę na wszystko. Widząc jak w blogosferze krążą myśli i prace twórcze nad przygotowaniami do świąt, zaskoczę być może moim stwierdzeniem, że moje myśli krążą ku wiośnie.
sobota, 24 listopada 2018
Mrozek
Zastój na blogu jest spowodowany corocznym moim zapadaniem w sen zimowy, którego symptomem jest już jesienny lekki letarg. Ale również brakiem jakiegoś w miarę interesującego tematu, który chciałabym zamieścić w tym pamiętniku. W każdym razie dzisiaj, kiedy tylko otworzyłam oczy, dostałam mocnego bodźca widokiem szronu na działce. Zdecydowanie lepiej wygląda on na drzewach z odległości balkonu niż, kiedy poszłam z aparatem zrobić mu zdjęcie. Posrebrzone drzewa... ale to widzi ludzkie oko, mój aparat niestety nie. Może gdyby było chociaż trochę słonecznie to łatwiej by było mu złapać kontrast a tak w szarości dnia ten delikatny srebrzysty nalot na brązowych gałązkach mu umyka.
piątek, 16 listopada 2018
Mój poranek z mazurkami
Zdumiewające jak szybko nadchodzi zmierzch. Po tak pięknym i długim lecie wciąż nie mogę uwierzyć, że ta jesień jednak zdołała nadejść. Jest chłodniej ale mimo to często udaje mi się rano wyjść na taras i poprzyglądać się przyrodzie. Bardzo lubię te moje poranki. Wtedy najczęściej obserwuję mazurki... tak, tak, na tym zdjęciu właśnie widać dokładnie tę subtelną różnicę pomiędzy nimi a wróbelkami. Mazurki mają taką ,,czapeczkę" brązową na głowie. Zdjęcie zrobiłam w pewne południe, kiedy jest najmocniejsze słońce i mój aparacik ma jakieś szanse na ostrość przy mocnym zbliżeniu oddalonego małego przedmiotu. Tym razem się udało.
poniedziałek, 12 listopada 2018
Grudnikowy czas
Od kilku dni obserwuję pogodę i mojego grudnika i nic mi się nie zgadza. Czyżby moja roślinkowa pogodynka w tym roku się pomyliła? Zawsze kiedy kwitnie to przychodzi mróz albo pada śnieg, a tu nic. Dzisiaj pogoda jest tak piękna, że patrząc na łyse drzewa można by pomylić ją z przedwiośniem i wypatrywać pierwszych oznak wiosny. Tylko sikorki skubiące słoninkę zdradzają nadchodzący zimny okres.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


