Mamy marzec, mamy weekend i może nie zaczął się słonecznie i czuć chłodek to najwspanialsze jest to, że nie ma śniegu!. Korzystając z wolnego dnia postanowiłam spędzić go na świeżym powietrzu. Pomysłów było i jest na weekend wiele, ale stojąc na działce i układając w głowie najprostszy z możliwych plan prac ogrodowych usłyszałam charakterystyczny - metaliczny turkot ostrzenia sobie dzioba przez dzięcioła.
-Ho ho! - Pomyślałam sobie - Już coś się zaczyna dziać w przyrodzie.
Pamiętam jak za pierwszym razem ten dźwięk mnie zaskoczył a odkrycie jego źródła - zdumiało. W sumie gdzieś bądź czymś ten dziób trzeba sobie ostrzyć i miło wiedzieć, że jednak ta ludzka cywilizacja znajduje zastosowanie i w przyrodzie, wtapiając się w jego naturalne życie w sposób pozytywny. W każdym razie idąc na przekór powiedzeniu ,,jedna jaskółka wiosny nie czyni" słysząc dziarskie ostrzenie dzioba dzięcioła postanowiłam odwiedzić las i zobaczyć co się w nim dzieje.
W porównaniu z odgłosami dochodzącymi z różnych gospodarstw, szczególnie takich jak: szczekanie psów i pianie kogutów, las w pierwszej chwili wydaje się milczący i cichy. Można powiedzieć, że ta leśna cisza mnie ogłusza. Dopiero po dobrej chwili umysł dostraja się do nowego miejsca, innego odbioru i zaczynają dochodzić delikatne ptasie dźwięki. Jak by w moim mózgu otwierały się zupełnie inne płaty zmysłowe. W brzozowym zagajniku po raz pierwszy ujrzałam stado młodych dzięciołów, zawsze widuję je pojedynczo. Dziś można powiedzieć, że była ich chmara. Z trudem je rozpoznałam z pewnej odległości. Spotkanie było tak nagłe dla obu stron, że ptaki poderwały się i po krótkiej obserwacji mej osoby, odleciały. Chwila była jednak na tyle wystarczająca, że udało mi się je rozpoznać.
- Zdrowy to las, w którym jest tyle dzięciołów. - Pomyślałam.

Stojąc i dostrajając swoje uszy do leśnej ciszy zaczęłam coraz wyraźniej słyszeć ptasie trele. Przeleciało nad głową coś skrzeczącego, ale nie była to sroka. Co i rusz wydawało mi się, że jestem sama dopóki niedaleko mnie nie podrywały się spłoszone ptaki. Latały stadami. To zapamiętam z dzisiejszego, marcowego spaceru, że ptaki zebrane były w gromady. Po raz kolejny ubolewałam, że nie mam odpowiedniego aparatu aby zrobić im zdjęcia, bo widziałam wiele nieznanych mi gatunków, wiele goszczących jedynie w tym lesie. Nim weszłam dobrze w las miałam okazję posłuchać różnorodnego ptasiego koncertu. I nie były to przekrzykiwania czy nawoływania. Ptaki śpiewały. Wyróżniłam z licznych treli i świergotów śpiew skowronka. Oczarowana tymi pięknymi dźwiękami nagle stanęłam przed młodziutkim dzięciołem stukającym w nadłamane drzewko tuż przed moimi oczami. Zamarłam. Był tak piękny, dla mnie mieszczucha wręcz egzotyczny, że bałam się poruszyć aby go nie spłoszyć i móc napawać się jego widokiem jak najdłużej.
Nad stawem również cisza. Przybyło wody. Rozlewiska utworzyły zakola formułując ciekawe półwyspy, które ja w dzieciństwie chętnie bym zagospodarowała na poczet miejsca do zabawy. Stałam i patrzyłam wyobrażając sobie siebie i siostrę tutaj kilkadziesiąt lat temu. Dziś nie do wyobrażenia aby dzieci bawiły się same w tak niebezpiecznym miejscu. Pomyślałam sobie, że przyjdę tutaj z Miśkami aby mogły poznać chociaż kawałek mojego beztroskiego dzieciństwa pod moim czujnym okiem.
zazdroszczę takiego lasu blisko...
OdpowiedzUsuńWspaniale mieć las blisko domu !!
OdpowiedzUsuńPiękne leśne zdjęcia !!
Pozdrawiam serdecznie :)
Mieszkasz w pięknej okolicy, zazdroszczę, bo choć mam swój mały lasek obok domu to jednak nie to samo co prawdziwy las!!! I jeszcze to jeziorko, pięknie!
OdpowiedzUsuńPieknie tak w lesie. Ja dziś widziałam dwa klucze kaczek czy gęsi :) lęcące z zachodu na wschód :)
OdpowiedzUsuńW lesie czuje się już poruszenie ze strony ptaków.A w takich płyciznach wypatruj traszek:)pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTo nie prawda że w lesie jest cicho, o tej porze zaczyna tętnic życie,trafiłaś na duże grono dzieciolow, a że stukaja w brzozy to dobry znak, że soki brzozowe już gotowe :-) u nas właśnie dzisiaj przylecialo małe stadko postukac w brzozy przy domu,czyli niedlugo będzie sok:-)
OdpowiedzUsuńdziękuję za prawdziwie wiosenny spacer.
OdpowiedzUsuńtez lubię takie miejsca
Mam swój Mały Lasek zaraz przy domu. I to do niego codziennie wcześnie rano a potem wieczorem wychodzę na spacer z Bellusią. Do normalnego lasu ma 10 minut. Nie mogę zrozumieć ludzi, którzy nie lubią lasu, drzew. Znam takich...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Taki spacer w lesie to olbrzymia przyjemność. Przyroda się budzi i na każdym kroku to widać... Cudownie tak odpoczywać:)
OdpowiedzUsuńLas jeszcze śpi, ale ptaki swoim śpiewem umilają przechadzki po lesie :)
OdpowiedzUsuńDo lasu mam spory kawałek. Na szczęście na moim osiedlu jest sporo drzew i ... kosy - uwielbiam ich śpiew. Mam więc małą namiastkę lasu ;) Pozdrawiam - M.
OdpowiedzUsuńA great way to reconnect. So nice that you can get to the forest easily.
OdpowiedzUsuńU nas dziś mocny wiatr!!!
OdpowiedzUsuńW moim lesie też słychać wiosenne świergoty i stukoty.I młode, maleńkie listeczki już sie gdzieniegdzie pokazują, świeże pączki bazie. Jakże to serce raduje!
OdpowiedzUsuńDzień dobry w przedwiosenną, ciepła niedzielę, Agatko! Pozdrawiam Cię serdecznie dołączając sie do grona obserwatorów!:-))
Bliskość lasu i świadome obcowanie z nim to prawdziwe szczęście! :)
OdpowiedzUsuńPa
Ja mam blisko las i często tam chodzę z psem na spacery bo go kocham. Ładuję tam akumulatory. Ostatnio słychać było świergot ptaków i szum drzew. :)
OdpowiedzUsuńTu w UK większość lasów to tereny prywatne i nie można tam wchodzić... Szkoda... Pozostają wypady do parku:) To nie to samo, ale zawsze to jakiś kontakt z naturą:)
OdpowiedzUsuńJedyny raz widziałam żywego dzięcioła,kiedy byłam w sanatorium w Ustroniu. Walczył zaciekle z elewacją za oknem a ja z wrażenia zamieniłam sie w słup soli. Kocham las,ale tracę w nim natychmiast orientację.A najpiękniejsze lasy(dla mnie) są w zielonogórskim!Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńCudnie jest mieć tak blisko las :).
OdpowiedzUsuńTeż bardzo lubię słuchać świergotania ptaków. Jeśli chodzi o dzięcioły, to udało mi się chyba ze trzy razy w życiu zobaczyć :).
Też mam w okolicy las i lasek i od tygodnia taka wrzawa, taka radość - wiosenny śpiew kosów, pierwsze skowronki, pierwsze kwiaty... Uwielbiam to! ♥ Pozdrawiam i zapraszam do udziału w zabawie na moim blogu! :)
OdpowiedzUsuńTo wspaniałe, że niedaleko Twojego domu jest takie cudowne, leśne królestwo... Śpiew ptaków jak i inne odgłosy przyrody działają niezwykle kojąco i odprężająco. Pozdrawiam cieplutko :)
OdpowiedzUsuńAch, jak mi brakuje spacerów po takich terenach... coś pięknego!
OdpowiedzUsuńLas i u mnie jeszcze śpi mimo ptaszkow ...tez w sąsiedztwie mam dzięcioły i dużo innego ptactwa ale jeden, który wita wiosne i każdego ranka gdzieś około dwuch tygodni "cwierkajac" dźwiękiem pocieranego po szkle styropianu, to bym zastrzeliła jak bym miała możliwość ;) :)...
OdpowiedzUsuńStadko młodych dzięciołów widziałaś! spacer z nagrodą, można powiedzieć hehe ale się rozmarzyłam. Niedługo i ja pojadę zobaczyć jak wiosennie jest w lesie, przekonałaś mnie, że warto posłuchać ptasiego świergotu radosnego :-D Pozdrawiam serdecznie :-D
OdpowiedzUsuńTesknie za "moim" lasem. Tez tak nasluchiwalam wiosna.
OdpowiedzUsuńto co CI przeleciało nad głową nie będąc jednocześnie sroką, to była sójka. Fajnie piszesz :) Będę zaglądał! Dołączam do ulubionych.
OdpowiedzUsuńJa chcę do lasu! Ojej, chcę mieć tam chatkę obok Ciebie:)
OdpowiedzUsuń