Wypadało by coś napisać. Przez cały luty nie miałam, kiedy skupić się na napisaniu chociaż kilku słów w blogowym pamiętniku. Miesiąc tak przeze mnie wyczekiwany przeleciał jak jeden tydzień. Mimo, że i dnia troszkę przybyło... Nic to nie dało. Praca zawodowa zbyt mocno przykuwa moją codzienność. Lubię swoją pracę, daje mi wiele satysfakcji, ale już pracuję nad równowagą aby moje życie nie składało się tylko z pracy.
Na zdjęciu, wyjątkowej urody wschód słońca, jaki miałam okazję, kilkakrotnie obejrzeć w lutym. A sam miesiąc niewiele różnił się od stycznia. Pełen śniegu i mrozu. Może z tą różnicą, że nieoczekiwanie po powrocie z pracy zastałam w umywalce nietoperza. W poszukiwaniu informacji o nim dowiedzieliśmy się,
że często biedaki lądują w umywalkach. Tego typu ceramiczne rzeczy wprowadzają błędy w ich echolokacji. Nietoperze są pod ochroną ale próby wypuszczenia biedaka na nic się zdały, zwierzątko wcześniej włożone przez nas do pudełka, natychmiast zaadoptowało sobie tę przestrzeń i tylko na nas fuczało. Dobrze. Nie ma problemu. Internet potrafi być bardzo dobrym źródłem informacji i dość szybko wiedzieliśmy co potrzebujemy i jak zadziałać, aby stworzonko dotrwało do wiosny. Jest śliczny. Ja ogólnie lubię nietoperze i myszy. Dla mnie to jak ,,latająca mysz", więc tak rzadka znajomość z dzikim zwierzęciem ogromnie mnie zaciekawiła. Kto z nas ma okazję karmić nietoperza? Mój mąż też jest bardzo poruszony tym niespodziewanym gościem w naszej pralni. Zdjęcia są słabej jakości, bo jego lub jej zimowanie (nie
znamy płci) odbywa się w pralni, gdzie oświetlenie jest takie sobie za
dnia. A że karmimy go wtedy, kiedy się obudzi i jest to najczęściej
dzień, to też nie chcemy go stresować światłem. Co je? Udało nam się
zakupić mączniaki. Które w tym momencie również hodujemy. Byle do wiosny
:) Na pewno do trzymania nietoperza potrzebna jest gruba rękawica, bo
gryzie. Sam w sobie jest spokojnym stworzonkiem. Przed karmieniem dajemy
pić, podając w strzykawce albo pipetą do płynów. Lubią mączniaki. Na
jeden, senny posiłek to tak z około 10 larw dziennie. Jest łakomczuchem
to zjadł by dużo więcej. Nasz filmik z pierwszego karmienia Nietoperka:
Pozdrawiamy bardzo serdecznie i życzymy dużo zdrowia
:)



O matko jedyna, co za sensacja z tym nietoperzem:)! Piękny jest:) A z Was tacy dobrzy ludzie...:)
OdpowiedzUsuńTeż nas zaskoczył, ale co robić? Trzeba pomóc.
UsuńPodziwiam Was że chcecie go utrzymać przy życiu do Wiosny. Problem tylko będzie jak mu się spodoba u Was i nie będzie chciał wrócić na wolność.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Mam nadzieję, że jego wrodzona ,,dzikość" nakaże mu mknąć ku wolności i przestrzeni.
UsuńHistoria niesamowita. :)
OdpowiedzUsuńSuper radzicie sobie z tym stworzonkiem, wiosna już za progiem, więc jest nadzieja, że zwiarzaczek zacznie radzić sobie sam i nie zechce zamieszkać u Was i założyć rodziny.
Pozdrawiam ciepło
Też mam taką nadzieję, że jak poczuje wiosnę to odleci.
UsuńWitaj w klubie Agatko, nietoperze są prześmieszne. U mnie znalazły siedlisko w budkach, którymi wzgardziły ptaki. Budki solidne, takie że stworzonko nie przemarznie. Kiedyś gnieździły się w szopkach.
OdpowiedzUsuńAch! My się zastanawiamy jakie budki im zbudować, aby były ciepłe i na razie nie mamy pomysłu. Według mnie nietoperki są urocze :)
UsuńAle super :) Dobrzy z was ludzie...
OdpowiedzUsuńJa nie odczuwam Twojego braku bo obserwuję ciągle instagrama z Twoimi zdjęciami :)
Chociaż szczerze mówiąc tam się pisze niewiele, a dopiero czytając faktycznie dłuższy tekst to czujesz kontakt jakiś z tą osobą piszącą.
Pozdrawiam!
Masz rację, ja też śledzę Ciebie na Insta i wiem na bieżąco. Gorzej właśnie z tym czasem w blogosferze, ale też staram się być na bieżąco nawet jeśli mnie nie widać :)
UsuńNie każdy może powiedzieć, że między praniem a codziennymi obowiązkami zimuje mu w pralni nietoperz. Zero paniki, zero „ratunku, co to jest?!”, tylko szybkie sprawdzenie informacji i konkretne działanie. To wcale nie jest oczywiste – wiele osób reaguje strachem albo od razu chciałoby się pozbyć problemu. A Wy potraktowaliście go jak żywą istotę, która po prostu trafiła w złe miejsce.
OdpowiedzUsuńNajbardziej ujęło mnie to, jak piszesz o nim z czułością. Widać, że to nie jest dla Was „egzotyczny przypadek”, tylko mały lokator, który dostał bezpieczną przystań na trudny czas. I to karmienie mączniakami, pipeta z wodą, rękawice, żeby się nie stresował światłem – w tym jest coś bardzo ludzkiego. Taka cicha troska, bez wielkich deklaracji.
A sam luty… doskonale rozumiem to poczucie, że dni uciekają, nawet kiedy robi się jaśniej. Dobrze, że masz świadomość potrzeby równowagi. Praca może dawać satysfakcję, ale życie to coś więcej niż kalendarz spotkań. Może ten nietoperz pojawił się trochę symbolicznie – jak przypomnienie, że świat nie kończy się na obowiązkach, że natura potrafi zapukać do drzwi w najmniej spodziewanym momencie.
Trzymam kciuki, żeby dotrwał do wiosny w dobrej formie – i żebyście Wy też złapali trochę oddechu między wszystkim. No i przyznaję: mało kto ma tak oryginalną zimową historię do opowiadania. 😊
Też tak właśnie pomyśleliśmy. Ile osób ma możliwość karmienia żywego nietoperza? Ile osób w taki bliski z nim kontakt? Niestety jako alergik dostałam na niego uczulenie. Coś tam wydziela w skórze, ale nie ma to większego znaczenia. Biorę leki. Nie po raz pierwszy mnie coś uczuliło i nie ostatni, a zwierzątko, jak sam zauważyłeś, potrzebuje pomocy. Jak toś mówi: prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Jesteśmy miłośnikami zwierząt (może nie wszystkich) ale nietoperki się do nich zaliczają, więc mięliśmy test. Pozdrawiam :)
UsuńIle osób ma taki bliski z nim kontakt? - tak miało być.
Usuńwow|! co za historia
OdpowiedzUsuńWitaj, miło mi Cię poznać :)
UsuńJej ale słodko...jesteście kochani. Nietoperze sprzymierzeńcami w naszych ogrodach. Mój ślubny też kiedyś pomógł nietoperzowi. Aguś podeślij namiary na wasz kanał na YouTube i insta...wprawdzie Instagram to dla mnie jakaś pomyłka, ale chętnie do Ciebie będę zaglądać, pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWstawiłam filmik z YT z męża kanału.
UsuńOd razu mi się przypomniało, że jak kiedyś mojej prababci wyleciał nietoperz z pieca (nie pytań o szczegóły, bo chyba więcej w nich legendy, niż prawdy), to potem opowiadała, że widziała najprawdziwszego diabła. Dlatego cieszę się, że nietoperz znalazł u Was bezpieczne schronienie. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTo takie dawne zabobony, chociaż zawsze coś w nich jest z prawdy, ale niekoniecznie ludzie potrafili zrozumieć i tworzyli ,,cuda".
UsuńZ jednej strony fajne doświadczenie, a z drugiej to już lepiej jak nie potrzebują naszej pomocy. Jesteście dzielni!
OdpowiedzUsuńMasz rację. Najlepiej jak sobie same radzą i bezpiecznie zimują. Myślę, że tegoroczna zima go zaskoczyła.
UsuńJeju jakie urocze stworzonko. Wspaniele, że mu (albo jej :)) pomogłaś <3. Wspaniała historia. Nie spodziewałabym się nietoperza w umywalce. Niech zdrowy dotrwa do wiosny :).
OdpowiedzUsuńa ja boję się nietoperzy...... Podziwiam Was za taką opiekę
OdpowiedzUsuńAgatko!
OdpowiedzUsuńNiech te święta Wielkanocne wniosą wiosenną radość, pogodę ducha, spokój, ciepło i nadzieję.
Życzę wszystkiego dobrego i serdecznie pozdrawiam!:-))