Pomimo tego, że blog jak by ustał to ja czuję się dość dobrze... może tylko doskwiera mi koniec lata i nadchodząca nieubłaganie jesień. Myślałam, że jak nam się wydłuża lato to w końcu uda mi się nim nasycić ale nic bardziej mylnego. Czym go więcej tym i ja łaknę go jeszcze więcej. W dodatku jak zaczęłam uprawiać w donicach kwitnące rośliny i wystawiać je do ogrodu a one wcale nie chcą kończyć swojego sezonu.
Jeszcze chwila a będę musiała na powrót zabierać z altany rośliny doniczkowe. Posadzone w czerwcu begonie tutaj rzeczywiście fantastycznie się spisały i kwitną nadal. Może w słońcu byłyby bardziej okazałe ale i tak jestem z nich bardzo zadowolona. Za to średnio dopisały mieczyki, może w złym miejscu posadziłam bo w większości poszły tylko w liście. Ale jeden nas naprawdę zachwycił. Takiego jeszcze nie mięliśmy. Je też już niedługo muszę wykopać. Pomału zastanawiam się nad miejscem dla tulipanów. Na razie zbieram nasiona z przekwitłych kwiatów. To i owo kwitnie ale zdjęcia robione przy mało słonecznej pogodzie.
Ale wymęczone rośliny letnią suszą. Mimo podlewania. Najważniejsze, że dały radę.
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i dziękuję za wszystkie miłe słowa pozostawione na blogu
:)

