Obserwatorzy

wtorek, 17 września 2019

Wrzesień...

Pomimo tego, że blog jak by ustał to ja czuję się dość dobrze... może tylko doskwiera mi koniec lata i nadchodząca nieubłaganie jesień. Myślałam, że jak nam się wydłuża lato to w końcu uda mi się nim nasycić ale nic bardziej mylnego. Czym go więcej tym i ja łaknę go jeszcze więcej. W dodatku jak zaczęłam uprawiać w donicach kwitnące rośliny i wystawiać je do ogrodu a one wcale nie chcą kończyć swojego sezonu. 

Jeszcze chwila a będę musiała na powrót zabierać z altany rośliny doniczkowe. Posadzone w czerwcu begonie tutaj rzeczywiście fantastycznie się spisały i kwitną nadal. Może w słońcu byłyby bardziej okazałe ale i tak jestem z nich bardzo zadowolona. Za to średnio dopisały mieczyki, może w złym miejscu posadziłam bo w większości poszły tylko w liście. Ale jeden nas naprawdę zachwycił. Takiego jeszcze nie mięliśmy. Je też już niedługo muszę wykopać. Pomału zastanawiam się nad miejscem dla tulipanów. Na razie zbieram nasiona z przekwitłych kwiatów. To i owo kwitnie ale zdjęcia robione przy mało słonecznej pogodzie.

 
 
 
Ale wymęczone rośliny letnią suszą. Mimo podlewania. Najważniejsze, że dały radę. 


Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i dziękuję za wszystkie miłe słowa pozostawione na blogu
 :)




sobota, 7 września 2019

Miau... miau.../ A new kitten

Wrzesień, początek roku szkolnego zarówno w moim życiu prywatnym jak i zawodowym spowodował, że jestem chociaż mnie nie ma. Chyba bardziej pasuje, że mnie nie widać.  Mimo to staram się zaglądać i po prostu czekam na czas większego wytchnienia aby sobie na spokojnie wszystko poczytać. Ale to jeszcze ,,chwila". Bardzo Wam dziękuję, że jesteście, że zaglądacie. Witam nowego stałego czytelnika mojego bloga. Naprawdę byłam zaskoczona wchodząc na swój blog, że mimo ciszy, czytelnicy znajdują coś ciekawego dla siebie. To ogromnie inspirujące i sprawiające ogromną radość.

A small kitten is in our house. She is 3 months old. She needed a home and that's why she lives with us. She is cheerful, energetic and plays in the whole house. We are very happy that we gave her a home.

niedziela, 25 sierpnia 2019

Nasze lato

Nastał wspaniały czas. Mimo przemijania lata nie sposób się nim nie zachwycać. Pomimo leniuchowania czerpiemy z lata garściami. Inni za pewne więcej albo bardziej ale nas cieszy to co mamy. Wreszcie doczekaliśmy się swoich plonów z działki, którymi możemy się zajadać. Nie mamy własnych jabłek, jabłonki nadal owocują marnie, ale z pobliskiej, zdziczałej jabłonki zbieramy spady i robimy pyszne kompoty. Do kompotów z jabłek dodaję goździki, imbir (na obniżenie ciśnienia do stygnącego już kompotu) i cynamon zamiast cukru. Uwielbiamy go.

czwartek, 22 sierpnia 2019

Pelargonie w ogrodzie

Co tu napisać skoro w obejściu niewiele się dzieje?Natura zatacza kolejny krąg sobie tylko ustalonych cyklów życia istot wszelkiej maści a my po prostu jesteśmy wśród tego wszystkiego mając większą lub mniejszą świadomość a w dużej mierze nie mając pojęcia ile niesamowitych rzeczy wydarzyło się tuż przy nas. W tym miejscu poszybowałam ku filozoficznym myślom na temat ułomności ludzkiego organizmu ale zrezygnowałam z tego kierunku. Napiszę tylko moją myśl, że jako ludzie ubolewamy, że nasz mózg jest w tak małym procencie przez nas wykorzystywany a równocześnie w procesie zmian rozwojowych tłumimy i niszczymy te zmysły, które posiadamy.

środa, 14 sierpnia 2019

Letnia sielanka trwa / The summer idyll lasts

Jak co roku i w tym  również powtórzę - dobrze mi z latem. Na pierwszym zdjęciu po raz drugi zakwitła krzewuszka (weigela) może dużo skromniej niż wiosną ale sam fakt jej kwitnienia mnie zaskoczył. W każdym razie dzisiejszy post powinni omijać wszyscy ogrodnicy, którzy zamiłowani są w wypielęgnowanych i formalnych ogrodach. Ja znów poszybowałam ku rabatowej wolności i fantazji Matki Natury.

 I love nature. I don't use chemistry in my garden. Garden and field flowers grow together in discounts. I like to rest in my garden and do not want to breathe bad air.

niedziela, 11 sierpnia 2019

Wieści z kurnika / The hens' friendship

Miłośnicy moich kur na pewno z niecierpliwością czekają na wieści o nich. Dlatego cieszę się, że mogę przynieść dobre wiadomości. Stado zespoliło się i zaakceptowało nową młodzież. Trochę to trwało ale mam wrażenie, że bardzo pomógł w tym całym przedsięwzięciu Kacper, który użyczył swoich czterech ścian a one czuły się z nim bezpiecznie. 

Is friendship between chickens possible? Yes. My two young chickens became friends. Now they go everywhere together. I want to inform you that the purchased hens have adapted and integrated with the rest of the herd. The prevailing agreement in the henhouse makes us very happy.


czwartek, 8 sierpnia 2019

Moja daliowa wyspa / The little island of my dali

Uwielbiam, kiedy realizuje się to co zaplanowałam i obmyśliłam. Jakie to wspaniałe uczucie. Po zeszłorocznym jednodniowym przymrozku u schyłku lata, który wymroził mi krzaki dalii i tyle czekania i dbania o nie poszło na marne, w tym roku z wiosną postanowiłam za sprawą ukochanego programu ogrodniczego The Gardeners' World posadzić je w donicach. I jak dowiem się o przymrozkach to po prostu wstawię je do domu. 

This year I planted dahlias in pots, according to the advice taken from my favorite gardening program, The Gardeners' World. I set up planters on the old sandpit platform. A flower island was created. When frosts are forecast, then I will take these flowers home. If it gets warm again, they will return to this platform. And they will bloom until late autumn. See how beautiful they bloom.

wtorek, 6 sierpnia 2019

Pułtusk / The town of Pultusk

Długo zastanawiałam się czy napisać ten post, ponieważ pojechaliśmy w bardzo dobry dla siebie dzień - pochmurny, chłodniejszy ale zupełnie niedobry do robienia zdjęć. I dodatkową trudnością takiego tematu jest to, że mój wzrok przykuwa bardziej teraźniejszość niż przeszłość. Warto wybrać się do Pułtuska a na pewno przeczytać o jego historii bo jest to miasto, które uparcie się odbudowywało.

Pułtusk is nice, historical town with many monumental buildings and with lot of old brick tenements. There are also water channels and due to that Pułtusk is called  Venice of Mazovia. Main turistic attracions are the longest market in Europe, Pułusk Castle changed into hotel Polonia House, medievel tower where is local museum and  Basilica church.
https://www.communications-unlimited.nl/little-polish-venice/

http://mazovia.travel/places-to-go/the-cities/item/271-pultusk


wtorek, 30 lipca 2019

Żniwa w lipcu

Wczoraj spadło dużo deszczu i dobrze bo zrobiło się bardzo niebezpiecznie dla roślin. Mimo gleby gliniastej, która ,,trzyma" wodę w sobie to temperatury powyżej 30 stopni C okropnie wysuszyły mój ogród. Upał za to wysuszył trawę i mam nadzieję, że zboże dojrzało. Dzięki czemu w zeszłym tygodniu od samego rana słychać było maszyny rolnicze zbierające siano lub zboże. Przez chwilę czułam się jak na prawdziwej wsi. 

czwartek, 25 lipca 2019

Rudbekiowa łączka w lipcu / My meadow in July

Nie do wiary, że ja w zeszłym roku nic nie napisałam o rudbekiowej łączce. W  tym roku pewnie byłoby tak samo gdyby nie pewne poranne spojrzenie na kwitnące rośliny tuż przy wiosennej rabacie, która jest zdominowana przez trawy i makabrycznie zarośnięta Ale nie o niej chcę pisać. Z drugiej strony oglądając  zdjęcia zamieszczone we wcześniejszych postach będzie można zobaczyć dużą różnicę.  Rudbekiowa łączka się zmienia. 

There is a place on the meadow on my land. There are rudbeckia (Heliantheae), grasses, geraniums, clovers and a lot of field flowers. These flowers are spreading by themselves. I am a lover of nature and that's why I love my meadow. I love to look at its natural inhabitants. Listen to the sounds of the meadow.

poniedziałek, 22 lipca 2019

Tu i teraz / Here and now

Miło byłoby coś napisać,   mimo leniuchowania. Chociaż zostawić ,,słówko" na blogu. Ten sezon jest dla mnie zaskakująco odmienny bo mamy jakiś duchowy zastój. Nie tylko ja, mąż też, ogólnie wszyscy. Ogarniamy zwierzęta (we care about animals), raz czy dwa skosiliśmy nasze polne trawniki pod zimowe siano, dokonuję pielenia rabat tylko w naprawdę wyjątkowych sytuacjach, mąż pieli w warzywnikach z konieczności. (Twice we mowed grass for hay, which we will use in the winter. I do not uproot the weeds to make the bees have many wild flowers. Husband takes care of a vegetable garden for us.)

wtorek, 16 lipca 2019

Leniuchujemy...

Cisza na blogu bo leniuchujemy na maksa. Deszczyk pada, a jednego dnia  tak pięknie się rozpadało podlewając cudnie okolicę  i nawet pogrzmiało co przyczyniło się do jeszcze większego mojego lenistwa bo ani podlewać ani kosić. Zachwycam się tym co kwitnie i cieszę się latem.  Zabrałam się za pisanie książki ale czy uda mi się wytrwać czy będzie to kolejna zaczęta i porzucona... leniuchujemy... 

Pozdrawiam wszystkim bardzo serdecznie
 :)

wtorek, 9 lipca 2019

Czas liliowców

Lipiec to czas liliowców w naszym ogrodzie. Kwitną również inne kwiaty ale liliowce są moją ogromną pasją ogrodniczą. Gdyby kwitły od samej wiosny do później jesieni to chyba miałabym je w ogromnej przewadze. A tak muszą ustąpić miejsca innym roślinom kwitnącym.  Lato... cudowne lato, może trochę za gorące ale lato. 

niedziela, 7 lipca 2019

Odmładzanie stada

Dzień 31 czerwca, br
Kury, kurki, kureczki... Odbiło mi z upałów jeszcze bardziej? Nie. Jak nigdy miałam problem z zaczęciem posta... Kurza polityka męża prowadzona od dwóch lat spowodowała, że nasze kurze stado zestarzało się. ,,Dzieci są przyszłością narodu" dotyczy to również kur i w sumie wszystkich stworzeń. Nie dopuszczając do kwoczenia pozbawiliśmy się kolejnych pokoleń a kurze etapy życia są bardzo podobne do ludzkiego. 

wtorek, 2 lipca 2019

Świt z altaną

Stało się! Zamieszkałam w altanie jeśli statusem tego jest spędzenie w niej nocy. Ja coś mam na tym punkcie, nie zaliczam się do tzw cygańskich zapędów ale nocowanie w różnych miejscach jak najbardziej. Kiedy jeszcze nawet nie było fundamentów domu... ba! Nawet nie było projektu domu a stanął klasyczny blaszak chciałam w nim nocować. Wynoszenie materacołóżka (a bed with a mattress) na zadaszony balkon i spanie na nim to już norma. 

czwartek, 27 czerwca 2019

Magiczne ogrody w Trzciankach

W miniony weekend wybraliśmy się do ,,Magicznych ogrodów", którym jest rodzinny park tematyczny w Trzciankach ale również pojawia się miejscowość Janowiec, otwarty od pięciu lat. Teren 30 ha zagospodarowany w różnorodny, ciekawy sposób z wieloma atrakcjami dla dzieci. Ideą ,,Magicznego ogrodu" jest wprowadzenie w bajkowy świat i opowiedzenie historii o dwóch czarodziejach, którzy wybrali różne, życiowe ścieżki i o ich ,,skomplikowanej przyjaźni".

poniedziałek, 24 czerwca 2019

Zaduma nad losem człowieczym

Życie, życie, życie... co byśmy nie robili to i tak toczy się dalej w ten czy inny sposób - Takie przesłanie ideologiczne mam utrwalone w swej świadomości czy myśli kluczowej dla mojego światopoglądu, co nie znaczy, że zwalnia nas ze wszystkiego lub pozwala nam na wszystko. Jest to raczej w odniesieniu, że nie warto na siłę do czegoś dążyć, czy zatracać się w jakimś postanowieniu lub zadaniu. A doceniać i cieszyć się tym co się ma. 

piątek, 21 czerwca 2019

Podwórkowe opowieści - Heca w kurniku

To kurze spojrzenie było wymowne. Ale po kolei... Jak co rano odkąd zrobiło się bardzo gorąco poszłam do kurnika wypuścić jego mieszkańców na wybieg aby mogły nacieszyć się chłodem poranka. 

niedziela, 16 czerwca 2019

Żaby, ważki i traszki

Wydaje mi się, że raz do roku piszę post o naszym stawie. Może z jednym wyjątkiem, kiedy prowadziłam jego zimową obserwację? A tak poza tym to raczej jeden. Zobaczymy jak będzie w tym roku. Można powiedzieć, że w stawie niewiele się dzieje chociaż przecież to nieprawda. Tętni życiem bogactwem wielu stworzeń. Rodzą się i umierają istnienia naszej planety. Jakież to ekscytujące przecież!

czwartek, 13 czerwca 2019

Begonie w altanie

Upały są tak gigantyczne, że bez altany nie moglibyśmy w ogóle spędzać czasu na dworzu. To jakieś najprawdziwsze zrządzenie losu, że ją postawiliśmy akurat przed tą zmianą klimatyczną. Niby mamy przestrzeń z drzewami ale to by było za mało. Po godzinie 9.00 (9 am) robi się taki gorąc, że wszelkie ogrodowe prace ustają. Nie mam pojęcia jak radzą sobie w ten upał rolnicy, bo przecież muszą. Podziwiam ich.
Jak co roku przypominam o naszych ,,braciach mniejszych" i proszę o wystawianie poideł dla ptaków i owadów.